philips
apel 1
27 marca 2020 Kuba Wiśniewski Sport

#WystartujęPóźniej – co i jak bardzo zagraża rynkowi imprez?


W Internecie pojawił się apel, pod którym podpisali się organizatorzy największych imprez biegowych w kraju. W obliczu epidemii koronawirusa i konsekwencji, jakie niesie ona dla branży, zwracają się w nim do uczestników biegów i wyścigów, które zostały w nowej rzeczywistości odwołane lub przełożone. „Orgowie” proszą między innymi o zrozumienie i niewycofywanie się z uczestnictwa w kolejnych zawodach. Spytaliśmy kilku największych graczy na rynku o rozwinięcie intencji stojącej za apelem oraz określenie skali strat, których już doświadczyli.

Lokalny hasztag #WystartujęPóźniej ma się stać znakiem rozpoznawczym internetowej akcji, która wystartowała w czwartek 26 marca na Facebooku. Na filmiku organizatorzy dużych imprez biegowych, triatlonowych i kolarskich wypowiadają na zmianę kwestie, które można też złożyć w całość po przeczytaniu wersji na piśmie.

Apel ukazuje się w okresie światowego kryzysu gospodarczego, który jest konsekwencją podjętej polityki walki z koronawirusem. Zapaść dotyka wiele branż w Polsce, również sportowych. Organizatorzy imprez biegowych ucierpieli chronologicznie najwcześniej – już w momencie pojawienia się epidemii i pierwszych alarmów organizacji prozdrowotnych. Los wielu biegów przypieczętowało rządowe rozporządzenie o zakazie imprez masowych. W tej sytuacji rozpoczęło się odwoływanie lub przekładanie zawodów na późniejsze, głównie jesienne terminy. Liczni uczestnicy, przynajmniej w internecie, zaczęli mniej lub bardziej stanowczo, domagać się zwrotu opłat startowych.

Trudno o bilans strat

Zadaliśmy kilku organizatorom podpisanym pod apelem 2 pytania: o procent uczestników, którzy już zrezygnowali u nich ze startu oraz o już poniesione przez nich straty finansowe. Nie otrzymaliśmy, co może się wydać oczywiste, ani konkretnych, ani jednoznacznych odpowiedzi. Częściowo ze względu na brak możliwości zwrotu opłat – częściowo ze względu na tajemnicę biznesową. Jednak każdy z naszych rozmówców zgodził się skomentować szerzej wyrecytowany i spisany apel.

– Na ten moment odwołaliśmy 7 biegów CITY TRAIL, które jak wiecie są cyklem Grand Prix. Zwróciliśmy opłaty startowe osobom, które zapisywały się tylko na ten jeden bieg – ta sytuacja dotyczyła ok. 700 biegaczy – napisał nam Piotr Książkiewicz, współtwórca najpopularniejszej w Polsce serii przełajów. – Nasze kolejne imprezy są zaplanowane na lipiec i sierpień. Nie podjęliśmy jeszcze decyzji o ich odwołaniu, czy zmianie terminu, więc na ten moment nie dotyczą nas kwestie, o które pytacie. Mogę Wam natomiast powiedzieć, że dotychczas spotkaliśmy się z bardzo dużym zrozumieniem wśród naszych biegaczy, co na pewno częściowo jest efektem jasnych komunikatów i traktowania ich podmiotowo, a nie przedmiotowo. Rynek biegowy zamarł, ale za jakiś czas wszystko wróci do normy. Głęboko w to wierzymy. Tak więc zależy nam teraz przede wszystkim na utrzymaniu dobrych relacji z naszą biegową społecznością i z tą myślą będziemy podejmować każdą decyzję.

rynekorgapel

Piotr Jakóbik z agencji marketingu sportowego Sport Evolution przyznał, że problem jest poważny. Jego firma, która zajmuje się m.in. triatlonowymi zawodami na licencji IRONMAN miała przeprowadzić w tym roku World Athletics Mistrzostwa Świata w Półmaratonie, obejmujące nie tylko bieg elity, ale i bieg masowy – w sumie na ponad 25 tysięcy uczestników. Zawody w Gdyni, zaplanowane na 29 marca, jako jedne z pierwszych zmieniły swój termin na jesienny.

– W momencie decyzji o przełożeniu mistrzostw, na poczet organizacji wydarzenia, czyli zawartości pakietów startowych, ale i dziesiątek innych usług, wydano już kilka milionów złotych. Część tych wydatków „przejdzie na nowy termin”, części nie uda się odzyskać i trzeba będzie ponieść ponownie. Warto zwrócić uwagę, że opłaty startowe stanowią jedynie ułamek budżetu imprezy i są właściwie jedynym przychodem przed jej datą. Środki publiczne lub sponsorskie trafiają do organizatorów zwykle dopiero kilka tygodni po zawodach, na podstawie dostarczonych raportów i dokumentacji – powiedział nam przedstawiciel SE, która zajmuje się organizacją kilku innych imprez biegowych. – Zwracam też uwagę na fakt, że po przełożeniu Biegu Europejskiego w Gdyni, umożliwiamy zwrot opłat startowych jako jedną z opcji dla zawodników. W tym wypadku decyzja zapadła wystarczająco wcześnie, aby takie zwroty były możliwe do wykonania.

Rynek imprez biegowych ponosi więc straty, ale nie rozkładają się równo na wszystkich graczy. Podmioty publiczne organizujące wydarzenia mogą bardzo często liczyć na bezwarunkowe wsparcie z budżetów miast. Pracujący w nich ludzie, choć zaangażowaniem nie odbiegają często od „orgów” prywatnych, częściej nie ponoszą żadnych strat finansowych z tytułu odwołanej imprezy. To również starał się wytłumaczyć nasz kolejny rozmówca.

– Do czerwca jeszcze daleko i na szczęście nie muszę odwoływać czy zmieniać termin żadnej imprezy. Solidaryzuję się jednak z całym środowiskiem – powiedział Mirek Bieniecki, inicjator i organizator m.in. kultowego Festiwalu Bieg Rzeźnika. – W tym apelu chcemy wytłumaczyć uczestnikom imprez, którzy często tego nie wiedzą, że udział w imprezie biegowej nie jest tym samym co np. udział kibiców w meczu piłki nożnej. To raczej zawarcie umowy z organizatorem: uczestnicy płacą, my dla nich organizujemy imprezę. Trzeba przy tym pamiętać, że większość kosztów imprezy pokrywanych jest z wpisowego. Mało kto ma więcej niż 30% kosztów pokrytych przez sponsorów. My zaczynając zapisy na dany bieg już od jakiegoś czasu pracujemy nad organizacją biegu: tworzymy stronę, projektujemy trasy, odbywamy wiele spotkań z władzami samorządowymi, sponsorami i partnerami, nadleśnictwami. Tak więc wpisowe, które niektórzy uczestnicy chcieliby z powrotem w momencie, kiedy bieg jest odwołany, wydajemy na bieżąco. Chcemy naszym apelem zwrócić uwagę na to, że imprezy tworzymy razem z uczestnikami. Wielu organizatorów robi imprezy niedochodowe, nawet jeśli nie dokładają do tego z własnej kieszeni, to obok wpisowego wydają na nie pieniądze pozyskane od sponsorów. Jest druga strona naszego apelu. Podobnie jak z hotelami, które będąc zamknięte przez wiele miesięcy, w dalszej perspektywie zbankrutują – jest z nasza branżą. Wydaje mi się, że w ostatnich latach stworzyliśmy w Polsce fajny rynek biegowy, imprezy są naprawdę na wysokim poziomie. I szkoda, żeby ten rynek się rozpadł przez bankructwo iluś organizatorów. Nie żalimy się, mówimy, jaka jest sytuacja i skala problemu. My jako organizatorzy podpisujący ten apel w większości wcześniej ze sobą nie współpracowaliśmy i nagle się okazuje, że mogliśmy w ponad 30-osobowej grupie spotkać się na telekonferencji, aby podzielić się największymi problemami. Wspólnie ustaliliśmy treść apelu, podjęliśmy decyzje co do imprez jesiennych, tego, że w miarę możliwości będziemy się starali nie wcinać się sobie nawzajem w terminy.

„Dobry org” i „Zły org”

Mirek Bieniecki podkreśla na koniec, że inna sytuacja jest w wypadku imprez organizowanych np. przez samorządy. Częściej łatwiej je po prostu odwołać, niż przenosić na późniejsze terminy – a niewydane jeszcze wpisowe zwrócić uczestnikom lub przenieść na kolejną edycje zawodów. Ci, którzy nie bazują na środkach publicznych, są w dużo gorszej sytuacji, ponieważ odwołując imprezę tracą na ogół także sponsorów.

Pewnie dlatego dobrze ocenieni przez uczestników zostali organizatorzy Gdańsk Maratonu z Gdańskiego Ośrodka Sportu, którzy ogłosili, że tegoroczna edycja wydarzenia została odwołana, a następna odbędzie się 18-19 kwietnia 2021 roku. Zarejestrowani mogą ubiegać się o zwrot wpisowego po uiszczeniu drobnych formalności. 

maniackaostatniaszansa

Wiele głosów krytyki spadło za to na tegorocznych wykonawców Recordowej Dziesiątki. Mimo pojawiających się sygnałów i rosnącego ryzyka wprowadzenia zakazu imprez masowych – powiadomili o odwołaniu biegu na 4 dni przed jego planowaną datą 15 marca. W Poznaniu już 5 marca odroczono zaplanowany na 5 kwietnia półmaraton, więc zaniepokojenie biegaczy było ogromne. Według wielu wypowiadających się w sieci uczestników organizatorzy poznańskiej dyszki wprowadzili ich w błąd sugerując, że impreza się na pewno odbędzie i do ostatniej chwili przyjmując opłaty startowe. Finalnie zawodnicy otrzymali informację, że zakaz, mimo uzyskanych wcześniej gwarancji, został wydany przez poznański Urząd Miasta.

– W przypadku Recordowej Dziesiątki możemy liczyć na wyrozumiałość i wsparcie naszych uczestników. Według obecnych danych z nowego letniego terminu zrezygnowało mniej niż 25 osób zatem jest to mniej niż 1% zgłoszonych uczestników – powiedział nam jednak Artur Kujawiński, organizator sportowego przedsięwzięcia. – Co do strat, to na tę chwilę nie możemy jeszcze określić sytuacji, nadal prowadzimy rozmowy z naszymi partnerami i sponsorami, którzy przecież znaleźli się w trudnej sytuacji. Jesteśmy chyba jedynym w Polsce biegiem, który był już całkowicie gotowy – na kilka dni przed odbyciem się imprezy i z powodu koronawirusa musiał przenieść termin. Niektóre biegi nie odbędą się i ich kolejna edycja rozegra się dopiero w 2021. My postanowiliśmy dopełnić zobowiązań wobec uczestników i sponsorów, dlatego na tyle, na ile budżet pozwoli, tegoroczna 16 Recordowa Dziesiątka odbędzie się. Warunkiem są teraz decyzje rządowe, kiedy imprezy sportowe w Polsce będą mogły już się odbywać. Nad formą, dokładnym terminem i kształtem imprezy cały czas pracujemy, dostosowując do obecnego budżetu, gdyż wielu poniesionych kosztów nie można już powtórzyć. Wierzymy jednak, że przede wszystkim 16 edycja odbędzie się dostarczając wielu sportowych emocji – podsumował dyrektor biegu.

Eventy robią ludzie

– My swoje eventy przesunęliśmy z pierwszej połowy roku na drugą. Nasza sytuacja jest o tyle szczęśliwa, bo mamy imprezy o podobnym formacie. Jeśli komuś nie pasuje termin nowej imprezy na jesieni we Wrocławiu, może przenieść rejestrację na przykład na majową imprezę w Warszawie. U nas więc są nieliczne przypadki,  kiedy uczestnicy domagają się zwrotu wpisowego – zdradza Jarek Bieniecki, twórca Runmageddonu. – Jesteśmy w trochę lepszej sytuacji niż pozostali, bo mamy wiele imprez w kalendarzu. Podpisując się pod tym apelem chciałem wykazać się solidarnością z organizatorami imprez ulicznych, niemniej my również  ponosimy namacalne straty. Już musiałem zmniejszyć zespół, który budowałem przez 6 lat – z 60 do 40 osób. Jeśli sytuacja przedłuży się do lipca, czy sierpnia, straty w zespole będą tak duże, że będziemy go odbudowywać latami. 

Podobnie jak wiele agencji organizujących biegi, Runmageddon jest firmą eventową. Zależy więc całkowicie nie od dotacji, ale przeprowadzonych wydarzeń. W tym wypadku biegów przeszkodowych.

– Przez ostatnie lata inwestowaliśmy w rozwój nowej dyscypliny sportowej, brandy zespołu. Podobnie jak wszyscy inni organizatorzy w Polsce z wpisowego finansujemy zarówno eventy, jak i bieżące funkcjonowanie organizacji. Nikt, no może poza jednym wyjątkiem, na rynku nie ma rezerw pozwalających, by zwrócić nagle opłaty startowe wszystkim uczestnikom. To porównywalne z sytuacją,  w której wszyscy klienci wyciągnęliby oszczędności z banku – w obu przypadkach oznacza koniec działalności – podsumowuje młodszy z braci Bienieckich.

apel3

Fundacja Maraton Warszawski, która od wielu lat organizuje największy stołeczny bieg na 42,195 km, najbliższy wielki wyścig ma zaplanowany na 23 maja. Ma się wtedy odbyć 15. edycja Półmaratonu Warszawskiego, imprezy, która już raz przesuwała swoją datę ze względu na „kalendarzowy konflikt” z MŚ w Gdyni.

– Na razie nikt się nie wycofał z biegaczy, jakieś pojedyncze osoby, ale to zawsze takie są. Na razie paru sponsorów zakończyło rozmowy o współpracy ze względu na sytuację… Ale też paru się pojawiło i nie zamierzają się wycofywać – przekazał nam Marek Tronina. – O stratach trudno mówić, bo jeśli nie udałoby się zorganizować półmaratonu, to oznacza to kilkaset tysięcy kosztów utrzymania samego biura przy braku wpływów. O tym że mógłby się nie odbyć jesienny maraton nie ma nawet mowy. Maraton Warszawski odbywał się nawet w stanie wojennym więc w tym roku też się odbędzie.

Pytany o intencje stojące za internetowym apelem prezes FMW dodaje:

– No właśnie chcieliśmy się zjednoczyć, bo jedziemy na jednym wózku. Niektórym naprawdę zajrzało w oczy widmo bankructwa. Można powiedzieć, że mogli kasę odkładać albo się ubezpieczyć. Ale chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę z tego, że wpisowe oraz budżety polskich imprez masowych nijak mają się do realiów europejskich, choć jakością im nie ustępują. I prawda jest taka, że o ile umowne 100 zł dla biegacza to strata raczej bez znaczenia dla budżetu (wszak de facto już tę kwotę wydał), o tyle 100 zł razy na przykład tysiąc biegaczy to dla organizatora 100 tysięcy, których często już nie ma… bo wydał na imprezę której mu nie wolno zorganizować. A dodatkowo pamiętajmy że często stawką jest tutaj po prostu miejsce pracy – nie dla organizatora, ale dla jego pracownika. I tu już jest po prostu wymiar ludzki. Często suma tych „stuzłotówek” może oznaczać dla kogoś pracę albo jej brak. O tym przede wszystkim pomyślmy.

Walka o twarz czy o koło ratunkowe?

Orgowie podkreślają w facebookowym apelu, że potrzebują wsparcia i chcą, by trzymać się razem w trudnych chwilach. W ślad za komunikatem do społeczności biegowej – 32 organizatorów i podwykonawców imprez biegowych sformułowało petycję do Minister Sportu, w której występując w imieniu całej branży zbierają podpisy pod swoistym programem ratunkowym. Zwracają się m.in. o abolicję podatków VAT, CIT i PIT, dostęp do kredytów oraz „w przypadku nowego terminu planowanego wydarzenia brak możliwości zwrotu/ograniczone możliwości zwrotu opłaty startowej zawodnika”. Wygląda na to, że internetowa akcja jest swoistym poparciem również dla tej inicjatywy.

Niektórzy moi rozmówcy prywatnie wspominali mi o hejcie, jaki wylał się na nich w związku z odwoływanymi lub przekładanymi imprezami. Można się domyślać, że sam apel ma być reakcją na trudną sytuację, próbą jej załagodzenia, ale i zabezpieczeniem przyszłości rynku imprez ze strony dotychczasowych rozgrywających.

Nie wygląda na to, że organizatorzy zjednoczyliby się i wyszli ze wspólnym, dramatycznym komunikatem do uczestników imprez – gdyby ich sytuacja również nie była poważna. #WystartujęPóźniej ma pokazać ludzką twarz twórców wydarzeń, których bohaterami były tysiące amatorów. Pozostaje pytanie, czy „orgom” należy się teraz zwykłe zrozumienie ze strony biegowej społeczności, czy też szczególne wsparcie ze strony państwa.

Kuba Wiśniewski
Kuba Wiśniewski

Pisząc coś o sobie zwykle popada w przesadę. Medalista mistrzostw Polski w biegach długich, specjalizujący się przez lata w biegu na 3000 m z przeszkodami, obecnie próbuje swoich sił w biegach ulicznych i ultra. Absolwent MISH oraz WDiNP UW, dziennikarz piszący, spiker, trener biegaczy i współtwórca Tatra Running.