NB 1080v12
 
6 maja 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Volkswagen Prague Maraton – relacja


Niedzielny poranek przywitał biegaczy w Pradze słoneczną i ciepłą pogodą. Świetne warunki dla tłumnie zgromadzonych kibiców zapowiadały ciężką przeprawę dla maratończyków.
 
Punktualnie o 9 rano strzałem z pistoletu prezydent Czech Vaclav Klaus dał znak do rozpoczęcia rywalizacji. Błyskawicznie na czele stawki wyklarowała się grupa szesnastu Afrykanów prowadzonych przez dwójkę pacemakerów. Na każdym z punktów żywieniowych peleton się rozrywała ale po chwili wszyscy wracali na poprzednie miejsca. W ten sposób czołówka, składająca się już czternastu zawodników, osiągnęła półmetek z czasem 1:03:47. Od tego momentu, choć tempo biegu nieznacznie spadło, grupa zaczęła szybko topnieć.

Po 25 kilometrach ograniczyła się do czterech biegaczy: Kenijczyków Benson Barusa, Kenneth Mungara i Sammy Kosgei oraz Etiopczyka Gudisa Shentema. Po 30 kilometrach Etiopczyk zszedł z trasy. Próby ataków na kolejnych dwóch kilometrach spotykały się z natychmiastowymi odpowiedziami pozostałych,  cała trójka uważnie się pilnowała i trzymała razem do 40 kilometra. Na 2 kilometry przed metą niespodziewanie zaatakował najsłabiej wyglądający Barus, tym razem jego rodacy nie znaleźli odpowiedzi. Odległości pomiędzy zawodnikami rosły błyskawicznie i szybko stało się jasne, że Barusowi nikt nie odbierze zwycięstwa, dobiegł on na metę z czasem 02:07:07. Po biegu mówił: „Wiedziałem, że mogę wygrać jak tylko oderwałem się od pozostałej dwójki. Jestem niesamowicie zadowolony, moim planem było aby po raz pierwszy złamać 2:08 i udało się. Kiedy przygotowania do maratonu przebiegają gładko, jak moje, to można osiągać znakomite wyniki.”

Na drugim miejscu ze stratą 29 sekund do zwycięscy i przewagą 11 sekund nad następnym zawodnikiem przybiegł Mungara. Najniższe miejsce podium zajął debiutujący Kosgei.

W rywalizacji kobiet obyło się bez niespodzianek. Dla Kenijki Lydii Cheronei od początku głównym rywalem był czas a nie przeciwniczki na trasie. Zgodnie z zapowiedziami ruszyła tempem zapewniającym zdecydowane poprawienie rekordu trasy (2:25:29). Pierwsze 10 km przebiegła w 33:20 a półmetek osiągnęła w 1:10:41. Po połowie dystansu miała już 90 sekund przewagi nad Etiopką Zemedkun Belainesh. Niestety rosnąca temperatura sprawiła, że kolejne kilometry były coraz wolniejsze i ciche nadzieje Cheronei na dołączenie do elitarnego grona maratonek z wynikiem poniżej 2:20 upadły. Pomimo lekkiego zwalniania, Lydia wciąż powiększała swoją przewagę nad rywalkami. Na mecie pojawiła się z nowym rekordem trasy i nowym rekordem życiowym. Osiągnęła 2:22:34 (czwarty rezultat w tym roku, trzy szybsze rezultaty pochodzą z Londynu). “Nie oglądałam się za siebie. Byłam pewna swoich możliwości. Moim dzisiejszym celem było pobiec 2:22 i pobić rekord trasy i to mi się udało. Nie jestem zawiedziona, ze nie dałam rady pobiec poniżej 2:20. Trasa nie była łatwa a pogoda była zbyt ciepła.”

Kolejne dwa miejsca przypadły Etiopkom Tadesse Yeshimebet (2:28:33) i Zemedkun Belainesh (2:32:15), której zabrakło tyko dwóch sekund do poprawienia życiówki.

W maratonie praskim wysokość nagród jest zależna od uzyskanych wyników. Zwycięzcy otrzymają nagrody w wysokości: Lidia Cheronei 50 000 Euro a Benson Barus 10 000 Euro. Pokazuje to na o ile wyższym poziomie sportowym był wynik Kenijki niż wynik jej rodaka.

Mężczyźni:
1.   Benson BARUS (Kenia) 2:07:07 (pb)
2.   Kenneth Mungara (Kenia) 2:07:39 (pb)
3.   Sammy Kosgei (Kenia) 2:07:47 (debiut)
4.   Rachid Kisri (Maroko) 2:08:40
5.   Robert Mwangi (Kenia) – 2:09:03
6.   Samuel Woldeamanuel (Etiopia) – 2:09:47
7.   Emmanuel Samal (Kenia) – 2:11:36
8.   Samson Ramadhani (Tanzania) – 2:13:13
9.   Edwin Kimaiyo (Kenia) – 2:13:30
10. Yemane Tsegaye (Etiopia) – 2:13:41
 
Kobiety:
1.   Lydia Cheromei (Kenia) 2:22:34 (record trasy i pb)
2.   Yeshimebet Tadesse (Etiopia) 2:28:33
3.   Belainesh Zemedkun (Etiopia) 2:32:15
4.   Rene Kalmer (RPA) 2:34:47
5.   Serena Burla (USA) 2:35:08 (pb)
 

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl