20 stycznia 2016 Redakcja Bieganie.pl Sport

UK Athletics proponuje wymazanie tabel z rekordami świata


Afera dopingowa w lekkoatletyce odbija się szerokim i głośnym echem w świecie. Sprawa silnie rezonuje i zdarza się, że powraca w zaskakujący sposób, tak jak w głosie Eda Warnera i prowadzonej przez niego brytyjskiej federacji lekkoatletycznej (UK Athletics).
Warner wezwał do przerwania zmowy milczenia, otaczającej… tabele rekordów świata i proponuje ich całkowite wymazanie. Ten szokujący postulat to jeden z czternastu punktów „Manifestu dla Czystej Lekkoatletyki”. Podobnie, jak plan działania Seba Coe manifest ów stanowi wyraz głębokiego pragnienia środowiska, żeby zerwać z „minioną erą”, „otworzyć nowy rozdział” i naprawić zepsuty obraz całej dyscypliny. 

Oficjele brytyjskiej federacji zdają sobie sprawę, że ich propozycja jest radykalna: „być może nasze rozwiązanie nie jest najlepsze, pewnie istnieją właściwsze sposoby, ale postarajmy się je znaleźć”. 

Tajemnicę poliszynela stanowi fakt, że niektóre z rekordów w tabelach najlepszych wyników na świecie są mocno podejrzane, a mówiąc wprost – cały biegowy świat jest przekonany, że zostały ustanowione w niesportowy sposób, z wykorzystaniem zabronionego dopingu. Przykładem mogą być rezultaty Florence Griffith Joyner na 100 i 200 metrów. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata Holenderka Dafne Shippers wygrała rywalizację na 200 metrów, uzyskując trzeci czas w historii dyscypliny. Warner opowiada, jak od razu zaczęto podejrzewać zawodniczkę o stosowanie niedozwolonych substancji i poddawać w wątpliwość jej uczciwość. Sprinterka musiała odpowiadać na nieprzyjemne pytania, zamiast dzielić się radością z sukcesu. Szef UK Athletics konkluduje, że władze muszą rozwiązać ten problem.

Sugerowane rozwiązanie rodzi jednak kolejne problemy, czyli potocznie mówiąc „wylewa dziecko z kąpielą”, jako że nie da się usunąć wątpliwych rezultatów i jednocześnie zostawić te „czyste”. Wielu wspaniałych sportowców zostałoby pozbawionych swych osiągnięć, wiele nazwisk zapomnianych. W oczywisty sposób działania postulowane przez Warnera są krzywdzące, ale jest to próba zwrócenia uwagi na te obszary, w których działanie jest potrzebne, a w których najbardziej go brakowało. On sam przyznaje, że pewne pomysły wymagają doprecyzowania albo mogą być poddane krytyce, ale najważniejsze jest to, by wreszcie zacząć o nich rozmawiać i działać na rzecz przywrócenia sprawiedliwości w sporcie. Warner podaje przykład pchnięcia kulą, w którym od lat czołowi miotacze nie są w stanie zbliżyć się do rekordowego osiągnięcia zawodnika, który – choć został dożywotnio zdyskwalifikowany – wciąż cieszy się widokiem swojego nazwiska na czele listy najlepszych wyników w historii dyscypliny.

Inne punkty manifestu są zgodne z zamierzeniami IAAFu – np. jeśli chodzi o zwiększenie puli zawodników poddawanych badaniom antydopingowym czy zaostrzenie sankcji względem oszustów przyłapanych na dopingu. Niektóre z nich są śmiałe, jak pomysł obarczenia narodowych federacji odpowiedzialnością za straty finansowe zawodników pokrzywdzonych przez dopingowiczów i koniecznością wypłaty wynagrodzenia – odszkodowania za niesprawiedliwie utracone nagrody finansowe. A jednak pomysł wymazania dotychczasowo osiągniętych rekordów świata wzbudza – poniekąd słusznie – największe emocje i najliczniejsze komentarze. 

Głos w tej sprawie zabrała największa obecnie gwiazda światowej lekkoatletyki – Usain Bolt. Jamajski sprinter skrytykował pomysł wymazania dotychczasowych rekordów i określił go jako „bezcelowy”. Zasugerował, że zamiast skupiać się na tym, co było włodarze LA powinni dołożyć wszelkich starań, by napisać nową kartę dyscypliny, przywrócić zaufanie zawodników oraz kibiców i stworzyć przestrzeń do ustanowienia nowych rekordów.

Jesteśmy ciekawi opinii naszych czytelników. Czy taka „gruba kreska” ma Waszym zdaniem sens, czy można jednym ruchem zakwestionować wszystkie rekordy świata, pośród których na pewno jest pewna liczba dokonań osiągniętych bez udziału dopingu, żeby oczyścić obraz lekkoatletyki? 
Redakcja Bieganie.pl