New Balance 1080v12
olympic flag
26 marca 2020 Kuba Wiśniewski Sport

Słuszne odroczenie czy przemeblowanie? – elita o przełożeniu igrzysk


Igrzyska w Tokio odbędą się w 2021 roku. Decyzja z 24 marca b.r. spotyka się ze zrozumieniem sportowców, ale mimo tego, że była spodziewana – budzi silne emocje. Czy wszyscy lekkoatleci faktycznie odetchnęli z ulgą na wieść o odroczeniu igrzysk? Swoimi pierwszym wrażeniami dzielą się z nami polscy biegacze i trenerzy: Remigiusz Olszewski, Sofia Ennaoui, Joanna Jóźwik, Alicja Konieczek, Marcin Chabowski, Karolina i Zbigniew Nadolscy oraz Piotr Maruszewski. Nie wszyscy czują się uspokojeni.

Ze względu na ryzyko związane z niekontrolowanym rozprzestrzenianiem się koronawirusa już w marcu zaczęto odwoływać lub przekładać imprezy masowe, w tym sportowe. Po lekkoatletycznych Halowych Mistrzostwach Świata w Nankinie, przesunięto na październik 2020 MŚ w półmaratonie w Gdyni. Krajowe federacje, w tym polska, zawiesiły organizację wielu lokalnych czempionatów.

Zgodnie z oczekiwaniami, wskazując oficjalnie na zagrożenia dla zdrowia uczestników, przełożono wreszcie na 2021 rok XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie, które pierwotnie miały rozpocząć się za 4 miesiące. Ich organizacja w lecie tego roku – nawet gdyby pandemia wygasła, za sprawą skomplikowanej sytuacji geopolitycznej i gospodarczego kryzysu – byłaby niemożliwa, podkreślają eksperci. Wspólne postanowienie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego i komitetu organizacyjnego igrzysk w Tokio zostało ogłoszone 24 marca.

Wielu lobbystów, ale i krajowych komitetów olimpijskich tej wiosny naciskało na MKOl, by jak najszybciej obwieścił decyzję światu. Oddolnie w odroczenie igrzysk zaangażowali się też lekkoatleci, głównie reprezentujący kraje tzw. rozwinięte, którzy wskazywali na nierówne szanse w przygotowaniach poszczególnych sportowców, zagrożenie zdrowia i zbyt długi czas zawieszenia w niepewności. Swoją ankietę w środowisku przeprowadziła m.in. Komisja Zawodnicza World Athletics (dawniej IAAF).

Wydaje się, że wszyscy zawodnicy odetchnęli z ulgą. Przynajmniej takie wrażenie można odnieść czytając wpisy na oficjalnych portalach społecznościowych. Decyzja o przełożeniu igrzysk o rok, jak podkreśla wielu lekkoatletów – jest zrozumiała i lepsza… od braku decyzji.

Na światowym Insta krzepiąco i optymistycznie

Sprinterka Dina Asher-Smith była uznawana za jedną z żelaznych brytyjskich faworytek do medalu w sprincie na 200 m. Zwyciężczyni Diamentowej Ligi 2019 i aktualna mistrzyni świata – w swojej pierwszej reakcji na Instagramie daje znać, że olimpijski płomień nadal w niej jest. Czwarty zawodnik poprzednich igrzysk Francuz Pascal Martinot-Lagarde pisze z kolei: „Igrzyska olimpijskie odbędą się w 2021 roku. Dopóki będzie zdrowie, olimpijskie marzenie może poczekać”. Brązowa „przeszkodówka” z Rio Emma Coburn jest bardziej wylewna. Amerykanka używa między innymi krzepiącego sformułowania, chętnie kopiowanego przez innych biegaczy: „Nasze marzenia nie zostały odwołane, ale odroczone”.

deycjz 1

Rekordzista świata w maratonie i złoty medalista z Rio Eliud Kipchoge określa decyzję władz LA jako mądrą, zapowiada obronę tytułu w Japonii za rok i życzy wszystkim zdrowia w wymagających czasach. Wicemistrzyni IO 2016 Holenderka Dafne Schippers zdradza, że bardzo czekała na kolejne igrzyska, ale jej zdaniem trzeba patrzeć szerzej i walczyć z koronawirusem w każdy sposób. 

decyzja 2

Wypowiadają się też biegacze, którzy nie są tak utytułowani jak wymieniona piątka. Podczas amerykańskich eliminacji maratońskich w Atlancie do drużyny olimpijskiej zakwalifikowała się Molly Seidel. 25 marca napisała na swoim profilu: „Całe życie czekałam na ten moment. Jeśli igrzyska mają być bezpieczniejsze, mogę poczekać trochę dłużej”. Podobnie jak inni sportowcy dodaje hasztag #tokyo2021, mimo że oficjalnie zawody mają mieć w nazwie utrzymaną datę 2020. Najszybsza w Atlancie Aliphine Chepkerker przyznaje jako jedna z nielicznych sportsmenek, że próbuje się zwyczajnie pozbierać i nie ma teraz siły ani ochoty, by komentować decyzję o przełożeniu IO.

Nad Wisłą rozumieją

Sytuacja większości czołowych polskich sportowców jest dwuznaczna. Mało kto ma już olimpijską kwalifikację. Eliminacje do Tokio miały się odbywać w toku licznych imprez odpowiedniej rangi, które i tak zostały przecież odwołane lub zagrożone. W takiej sytuacji jest choćby grupa krajowych maratończyków i maratonek. Niemal cała polska uliczna czołówka jest objęta szkoleniem finansowanym przez Wojsko Polskie, bo są formalnie żołnierzami zrzeszonymi w wojskowych klubach i zespołach sportowych. Pytani o reakcje na wieść o odłożeniu igrzysk prywatnie mówią o swoich odczuciach i decyzję MKOl rozumieją. Oficjalnie większość z nich obowiązuje jednak zakaz wypowiadania się dla mediów i pisania na portalach społecznościowych aż do 4 kwietnia.

Są tacy, którym odroczenie igrzysk jest w pewnym sensie na rękę. Marcin Chabowski (na zdjęciu poniżej) złożył ślubowanie przed igrzyskami 2012, jednak do Londynu nie pojechał (pomyłkowo napisałem początkowo, że chodziło o IO w Rio – przyp. red.). Wyeliminowała go z zawodów kontuzja. W tym roku scenariusz miał szansę się powtórzyć, bo biegacz z Wejherowa uległ późną zimą poważnej kontuzji stopy.

– Przełożenie Igrzysk Olimpijskich w Tokio to niewątpliwie jedyna słuszna decyzja w obecnej sytuacji. Czy sprawiedliwa dla wszystkich? Na pewno nie, z pewnością mocno uderzająca w organizatora, który już liczy ogromne straty. Przygotowania sportowe na wysokim poziomie często układa się w cyklu 4 letnim – od igrzysk do igrzysk, niektórzy z pewnością tak modelowali trening, aby być w szczycie swojej formy w 2020 roku. Każdy w sporcie planuje – jedni zakończenie kariery po IO, jedni szczyt formy, dla innych to początek wspaniałej kariery, a z pewnością nikt nie lubi, jak tak ważne plany są zmieniane, zwłaszcza, że w tym wypadku igrzyska nigdy nie były przekładane – więc trudno było się tego spodziewać w roku 2019. Dla mnie osobiście w całym tym nieszczęściu to szczęśliwa informacja, jeżeli kwalifikacje zostaną przedłużone i będzie mi dane pobiec w maratonie jesienią, aby starać się uzyskać wskaźnik kwalifikacyjny. Wracam do treningu w kwietniu i zabieram się do roboty, by odbudować swoją dobrą dyspozycję.

cahbos

Szanse na wyjazd w tym roku do Tokio miał Remigiusz Olszewski – od kilku sezonów najszybszy sprinter Halowych Mistrzostw Polski i 5. w krajowych tabelach ALL-Time na 100 m. Sportowiec od wielu lat trenujący poza szkoleniem centralnym…

– Myślę, że decyzja odnośnie przełożenia igrzyska jest jak najbardziej racjonalna. To wszystko, co się dzieje aktualnie na świecie powoduje, że nawet najwięksi profesjonaliści nie byliby w stanie odpowiednio się  przygotować. Dobrze, że MKOl nie przeciągał tej decyzji w nieskończoność, w obecnej sytuacji, ta niepewność, sprzeczne przekazy powodowały frustrację. Teraz pozostaje nam jeszcze czekać na informacje czy odbędą się jakieś zawody, mityngi, może mistrzostwa Polski, mistrzostwa Europy…
W moim szkoleniu nic się nie zmienia, do trenowania w domu jestem przyzwyczajony, bo jak nie musiałem, to nie jeździłem na obozy, mam małą siłownię w domu, piękne ścieżki w pobliskim lesie, a z racji tego że po sezonie halowym przez 3 tygodnie wykonywaliśmy trening ogólny – to wystarcza. Przez ostatnie lata nauczyłem się dostosowywać do warunków jakie mam, marzenia o igrzyskach przekładam na kolejny rok i spokojnie trenując czekam na dalsze decyzje.

Na bieżni też mają dodatkowy rok

Sofia Ennaoui igrzysk była niemal pewna już latem 2019 roku, kiedy uzyskała kwalifikujące minimum na 1500 m i zajmowała wysokie miejsce w rankingu IAAF (dziś WA). Milerka odnosi się do postanowień z 24 marca krótko:

– Generalnie bardzo się cieszę, że MKOl w końcu podjął decyzję a propos terminu igrzysk w Tokio. Przy panującej epidemii koronawirusa na całym świecie decyzja wydaje się być jedyną słuszną w tym momencie. Uważam, że wszystko w życiu dzieje się po coś i potraktuję ten dodatkowy rok jako czas na stanie się lepszym zawodnikiem.

W amerykańskim Albuquerque od pewnego czasu przebywa na stałe i trenuje Alicja Konieczek, mistrzyni Uniwersjady z Neapolu, która na 3000 m z przeszkodami była polską nadzieją olimpijską. Mówi nam nie tylko o wstrzymanych planach, ale również dzieli się wrażeniami zza oceanu.

– Taka decyzja musiała mieć miejsce, nie było innej opcji. Wszyscy wiedzieli, że nie odbędą się igrzyska w te wakacje, jednak żadne władze nie chciały tego głośno powiedzieć. Atmosfera w Nowym Meksyku? Większość sportowców wyjechała, wszystkie stadiony i siłownie są zamknięte, w sklepie pustki, mniej ludzi widzi się na ulicach. Myślę, że to jednak dopiero „rozgrzewka”. Ludzie tu nie jednoczą się w taki sposób, jak w Polsce. Nie biorą tego tutaj na serio. To ich czeka w przyszłym tygodniu. To się dopiero zacznie…

ogonowski2

Po sezonach z kontuzją do mocnego trenowania wróciła Joanna Jóźwik (na zdjęciu powyżej). Piąta zawodniczka igrzysk w Rio na 800 metrów wróciła dosłownie przed chwilą z zagranicznego zgrupowania.

– Jest mi przykro, ze igrzyska zostały przesunięte na 2021 rok. Do tego momentu robiłam wszystko, żeby przygotować się na bardzo szybkie bieganie, poświęciłam mnóstwo czasu, pieniędzy, zaangażowania. Jednak nic nie mogę zrobić, to słuszna decyzja w związku z panującą pandemią. Nasze zdrowie jest najważniejsze. W tej chwili muszę po prostu pogodzić się z zaistniałą sytuacją i wykorzystać czas najlepiej, jak potrafię. Mam nadzieję, że w drugiej części sezonu lekkoatletycznego zawody już się odbędą i będę mogła walczyć o minimum kwalifikacyjne.

Nadolscy i Maruszewski nieco inaczej

Karolina Nadolska miała już zagwarantowany start w IO 2020. Wraz z mężem i trenerem w jednej osobie – Zbyszkiem pozostają w amerykańskiej Alamosie, gdzie przebywają od lutego tego roku. Początkowo mieli wracać do kraju na MŚ w półmaratonie, teraz zostają w Kolorado i nadal trenują, mimo że dopadła ich tam decyzja o przełożeniu igrzysk.

– Nie ma tu jeszcze takich obostrzeń, o jakich słyszę w Europie. Epidemia w samym stanie Kolorado to na razie jakieś 1000 zachorowań – mówi nam Nadolski. – Domyślaliśmy się od jakichś dwóch tygodni, że igrzyska zostaną odwołane. Federacje protestowały, zawodnicy nie mogli się normalnie przygotowywać. Myślę zresztą, że sierpniowych mistrzostw Europy w Paryżu też nie będzie. Ten sezon jest spisany na straty. Nie wiadomo, co z dalszymi decyzjami – czy uzyskane minima będą się liczyły, kiedy odbędą się igrzyska w 2021 roku, czy wiosną czy latem. Przełączyliśmy się na tryb przejściowy, myślimy o nadrobieniu jakichś zaległości siłowych. W obliczu braku perspektywy startów – raczej nie ma co się też sprawdzać samemu, tym bardziej na tak dużej wysokości, gdzie się znajdujemy.

Jedna z najlepszych maratonek w historii przyznaje z kolei, że powody podjęcia decyzji o odroczeniu igrzysk rozumie i szanuje. Bardzo trudno jej w tym momencie odnaleźć jednak motywację.

– Wielkiego szoku nie było. Ale pozmieniało mi się w tym sezonie już tyle rzeczy… Miałam biegać MŚ w Gdyni, potem zaplanowane dobre starty w Stanach, między innymi w Nowym Orleanie, może w Vancouver. Jakaś część mnie miała nadzieję, że warto zostać w górach i wbrew rozsądkowi mieć nadzieję na utrzymanie decyzji o rozegraniu igrzysk w terminie. Moja struktura psychiczna, nie oszukujmy się, niemal legła w gruzach. Wiesz, brakuje mi teraz celu, poczucie bezsensowności, dochodzi też u mnie kwestia wieku… Marzyłam, że moja kariera biegowa skończy się startem na igrzyskach. Na ten moment jest wiele niewiadomych, planu B jeszcze nie mam ściśle ustalonego. Myślę, że na tej sytuacji pod względem sportowym skorzystają zawodnicy, którzy nie mają minimum, chociaż tak jak wspomniałam, trzeba czekać na finalne decyzje – mówi mi Nadolska. – Wielu sportowców, podobnie jak ja, działa trybach czteroletnich, z myślą o igrzyskach na to nastawiony jest jakiś dalekosiężny plan. Zdaję sobie sprawę, że nie jechałam do Tokio po medal, ale jednak podporządkowałam swoje życie zawodowe i prywatne temu celowi, nie tylko przez kilka ostatnich miesięcy. 

maruszewski0

W podobnej z pozoru sytuacji jest Karolina Kołeczek i jej trener Piotr Maruszewski (na zdjęciu powyżej), którzy olimpijską kwalifikację wywalczyli już latem 2019 roku. Oni również musieli pogodzić się z myślą o odwołaniu igrzysk, których byli pewni.

– Przełożenie igrzysk o rok nie wpłynęło w żaden sposób na planowanie naszego procesu treningowego – zaskakuje mnie Maruszewski. – Oczywiście informacja była pewnym osobistym rozczarowaniem, igrzyska były jak na tacy, Karolina wielokrotnie potwierdzała też swoimi wynikami olimpijskie aspiracje. Jasne, Tokio, to był dla nas najważniejszy punkt w tegorocznym kalendarzu. Ale z drugiej strony celem naszego treningu jest to, żeby Karolina wykonywała ciągły progres – po każdym powtórzeniu, po każdej sesji, tygodniu, miesiącu… Ma się stawać coraz lepszą płotkarką. My nie przygotowujemy formy na jakiś konkretny dzień startu, tylko stabilizujemy umiejętności w długiej perspektywie. W związku z tym, jakbyśmy dowiedzieli się w czerwcu, że igrzyska jednak się odbywają – nadal moglibyśmy wystartować. Oczywiście pod warunkiem wcześniejszego powrotu do normalnego treningu. Tak jak Ci kiedyś powiedziałem, chcę, by Karolina była gotowa na start w każdy weekend roku i tego się trzymam. (była o tym mowa w wywiadzie z czerwca 2019 roku na bieganie.pl – przyp red.)

Maruszewski pytany o jego odbiór decyzji MKOl uznaje ją mimo wszystko za słuszną, choć nie traktuje jej w kategoriach dbania wyłącznie o sytuację zdrowotną na świecie.

– Moja ocena tego, co się dzieje nie jest chyba mainstreamowa – wyjaśnia szkoleniowiec. – Według mnie w ciągu dwóch tygodni świat został zbyt pochopnie przemeblowany, a wiele dziedzin życia, również sport, cierpią nie w wyniku samej epidemii, a złych decyzji politycznych. Dlatego igrzyska w zaplanowanym terminie faktycznie nie miałyby sensu. Trzeba dla nich znaleźć nowe miejsce, w nowym świecie.


Igrzyska w Tokio nie są jedyną imprezą, na której lekkoatleci mogli latem 2020 sprzedać swoją formę. Nagrodą pocieszenia dla tych, którzy nie zakwalifikowaliby się w tym roku do Japonii – miały być mistrzostwa Europy w Paryżu. Impreza, która w kalendarzu widnieje pod datę 26 sierpnia nie została odwołana, mimo że aktualna sytuacja epidemiologiczna we Francji oraz tamtejsze obostrzenia są poważne. Wręcz przeciwnie, dzisiaj dowiedzieliśmy się, że paryscy organizatorzy zamierzają utrzymać jej termin.

Inaczej ma się sprawa z przyszłorocznymi mistrzostwami świata w Portland, które dotknął efekt domina. Wiele wskazuje na to, że ustąpią miejsca igrzyskom w 2021 roku. Na razie (26.03) spekuluje się najczęściej o ich przesunięciu na lato 2022. (EDIT: decyzja nie została formalnie podjęta)

Fot. olympic.org, instastory zawodników, Marta Gorczyńska, Fan Page Marcina Chabowskiego

Kuba Wiśniewski
Kuba Wiśniewski

Pisząc coś o sobie zwykle popada w przesadę. Medalista mistrzostw Polski w biegach długich, specjalizujący się przez lata w biegu na 3000 m z przeszkodami, obecnie próbuje swoich sił w biegach ulicznych i ultra. Absolwent MISH oraz WDiNP UW, dziennikarz piszący, spiker, trener biegaczy i współtwórca Tatra Running.