6 marca 2008 Redakcja Bieganie.pl Sport

Rafał Wójcik – Droga do Pekinu


droga_pekin_260.jpg
wojcik_droga_240.jpg


16 kwietnia

Witam wszystkich i pozdrawiam!

Niestety, nie udało się wygrać maratonu w Dębnie, ale przynajmniej po paru przygodach z przeziębieniem przed maratonem pobiegłem rekord życiowy (2:13:02) Marna to pociecha dla mnie, ale co mam zrobić – i z tego muszę się cieszyć. Minimum PZLA nie udało się wybiegać (2,12,00). Choć walczyłem o nie do końca razem z Adamem Draczyńskim. Niestety, trochę zabrakło. Pozostało tylko srebro z mistrzostw Polski, to też po części cieszy, bo w ubiegłym roku był tylko brąz.

Cztery lata temu też musiałem walczyć o wyjazd na igrzyska do Aten na Mistrzostwach Polski na 3000m z przeszkodami. Czterech przeszkodowców miało minima i jeden musiał odpaść. Niestety byłem to ja, o parę setnych przegrałem z Radkiem Popławskim. Oczywiście byłem czwarty! Wtedy też pierwszy raz startując na MP na przeszkodach nie zdobyłem złotego medalu. (z przeszkód mam ich 7 i same złote). Wygrał Jan Zakrzewski. Po tej przegranej zdecydowałem, że pora zakończyć przygodę z bieżnią i że muszę odnaleźć się w czymś innym. Padło na maraton. To było dla mnie nowe wyzwanie i myślę, że dobrze zrobiłem. 16 miejsce na MŚ w Helsinkach i 12 miejsce na ME w Goeteborgu to takie moje małe sukcesy. Teraz marzył mi się start w Pekinie i walka w finale Igrzysk Olimpijskich. Walka z najlepszymi na świecie maratończykami o jak najlepsze miejsce, o prestiż, szacunek, medale… I w końcu o marzenia, bez których nasze życie byłoby puste. Choć nie zawsze się one spełniają, to zawsze warto o nie walczyć!

Rafał Wójcik

3 kwietnia

Witam po długiej przerwie! Po Mistrzostwach Polski pierwszy tydzień był niezły. Trening szedł mi jak po maśle. Wszystkie akcenty wskazywały na to, że forma będzie niesamowita, ale trwało to tylko do poniedziałku 24 marca. A we wtorek, niestety, zmogła mnie choroba. Przez cztery dni walczyłem z gorączką, nie była wysoka, ale wyczerpująca. Pociłem się niesamowicie i męczyłem na treningach. Przez te kilka dni biegałem na ruchomej bieżni w fitnessie. Rano 20-25km po południu 10-15km po treningu na 10 min do sauny i do domu. Byłem WŚCIEKŁY, że jestem chory. Przecież tyle pracy włożyłem w te przygotowania do maratonu w Dębnie, a tu taka historia!. Niestety, po tym przeziębieniu wiedziałem, że nie mam szansy na dobry wynik w półmaratonie w Warszawie. Lepiej poczułem się dopiero w piątek a w sobotę jeszcze lepiej, ale to było już za późno na to, żeby dojść do siebie i start można było, niestety, spisać na straty. W sumie to niepotrzebnie tam wystartowałem, no ale miałem nadzieję, że po siedmiu tygodniach ciężkiej pracy to przeziębienie nie będzie aż takie straszne, ale się myliłem.

wojcik_pmw.jpg


Teraz zastanawiam się czy zdążę zregenerować siły do maratonu. Jeszcze tydzień, a ja mam tydzień do tyłu i chorobę całe szczęście już za sobą, ale spustoszenie organizmu pozostało. Dzisiaj robiłem długi szybki trening i w trakcie było dobrze, ale po nim nieźle się wymęczyłem. Po prostu zajechałem się! Z prędkościami nie jest źle. Ale w organizmie jeszcze coś jest nie tak. Myślę, że do maratonu dojdę do siebie, ale z jakim skutkiem go pobiegnę? Nie wiem. Jeszcze w niedzielę 23 marca zaryzykował bym stwierdzenie, że będzie to wynik w granicach 2,11 no, ale teraz jest to wielki znak zapytania. Oczywiście nie poddaję się i będę walczył do końca. Trzymajcie za mnie kciuki!

Pozdrawiam Rafał.


17 marca

Witam już w Polsce! Dwa dni temu zaliczyłem pierwszy z
dwóch startów, jakie mam zaplanowane przed maratonem w Dębnie. Były to
przełajowe mistrzostwa Polski, na których zdobyłem brązowy medal.

kwidzyn_trojka.jpg

Tak jak
zapowiadałem chłopaki musieli się ze mną trochę pomęczyć żeby wygrać. Jestem
zadowolony z tego biegu i myślę, że ten start w aspekcie treningowym przed
Dębnem był to strzał w dziesiątkę.

Bieg od początku zacząłem w tempie około 3,03/km i po
pierwszych czterystu metrach miałem mniej więcej 80m. straty do pierwszego
zawodnika. Niestety, prędkości na starcie były tak duże, że nie byłem wstanie
dotrzymać kroku pierwszej grupie prowadzących.

kwidzyn_zakret.jpg

Moja taktyka w tym momencie była
prosta: utrzymując prędkość w granicach 3,03/km aż do mety wiedziałem, że jestem
w stanie dogonić prowadzącą grupę. I nie zważając na to, co dzieje się na
trasie biegu realizowałem swój plan. Po 2,5km dogoniłem prowadzących zawodników,
a chcąc utrzymać prędkość, musiałem wyjść na prowadzenie.

kwidzyn_zgory.jpg

Po 5km została nas
czwórka Ja, Michał Kaczmarek, Karol Rzeszewicz, i Marcin Chabowski.

kwidzyn_czworka.jpg

A kilometr
później już tyko trójka, bo Michał ku mojemu zdziwieniu nie wytrzymał tempa. I
już tylko we trójkę walczyliśmy o medale. Wiedziałem, że nie jestem tak szybki
jak moi koledzy, więc jedyną szansą powodzenia było utrzymanie wysokiego tempa
biegu. Jednak Marcin Chabowski zachował klasę i zdrowy rozsądek i już na dwa
kilometry przed metą zaczął szarpać tempo, a pół kilometra dalej pozbawił mnie
złudzeń walki o złoto. Zyskał 20m przewagi i powiększał ją z upływem czasu.
Próbowałem jeszcze dogonić Marcina, ale nie byłem wstanie przyspieszyć. I
jeszcze na dodatek za moimi plecami cały czas czułem oddech jeszcze jednego
rywala: Karola Rzeszewicza, który, dopingowany przez swojego trenera Krzysztofa
Szałacha, wyprzedził mnie na 350m do mety i zyskując 10m przewagi dobiegł na
drugim miejscu do mety.

kwidzyn_finisz.jpg

Dla mnie został tylko albo aż brązowy medal. Ale nie
tutaj był mój cel. Forma ma przyjść na maraton w Dębnie. I na tym jest skupiona
moja uwaga. Czeka mnie jeszcze dużo pracy, a takie starty jak ten na
Mistrzostwach Polski pomagają mi w osiągnięciu formy.

kwidzyn_podium.jpg

Gratuluję Marcinowi Chabowskiemu wywalczenia złotego medalu i życzę sukcesów w sezonie letnim na bieżni!

Pozdrowienia dla biegaczy przebywających na obozie treningowym w Albuquerque!


12 marca

Witam ponownie i zarazem ostatni raz z Albuquerque! Dzisiaj jest ostatnia noc mojego obozu, bo jutro wylatujemy już do Polski. Musze przyznać, że pobyt w górach był udany. Cały plan treningowy został przeze mnie wykonany w stu procentach i mogę z czystym sumieniem wracać, by już w Polsce dokończyć dalszą część treningu.

Chciałbym podziękować wszystkim, którzy tu na miejscu pomagali nam w organizacji całego pobytu. Krzyśkowi Bałdydze za transport na treningi. Mirosławowi Lewszy, który w miarę możliwości też pomagał nam w dojazdach na treningi i nie tylko. No i Panu Antoniemu Niemczakowi wraz z żoną panią Natalią oraz całej jego rodzinie za miły pobyt w ich hotelu i gościnność, jaką nas obdarzyli przez cały ten czas.

Większa część grupy zostaje do 28 marca, więc chciałbym im życzyć jeszcze więcej słońca i by wykorzystali ten czas jak najlepiej, by ten pobyt w Albuquerque zaprocentował wynikami na bieżni i w maratonie.

Pozdrawiam Rafał Wójcik.

7 marca

Cześć wszystkim! Minęło już parę dni i trochę się
nazbierało. Wszyscy, którzy dojechali do nas tydzień temu już się
zaaklimatyzowali i zaczynają ciężko i solidnie trenować! Ja jestem w
Albuquerque już 4,5 tygodnia i szczerze mówiąc, jestem trochę zmęczony
treningiem i tą monotonią całego dnia. I tak naprawdę to tęskni mi się już za
domem i Żoną.

Po 200km w tygodniu to sporo i cały trening mimo odpoczynku
daje mi się we znaki. Moje przeziębienie odeszło w zapomnienie, ale w
międzyczasie przyplątał się ból kolana, lecz i to szybko minęło. W tym momencie
czuje się nieco lepiej i szykuje się na końcówkę obozu. Jeszcze tylko tydzień,
w którym mam do zrobienia parę mocnych akcentów i wracam do Polski. Czuje, że
wykonałem dobrą prace do maratonu w Albuquerque. Chociaż mam jeszcze dużo do
zrobienia przed Dębnem, to jestem zadowolony z tego, co już zrobiłem. W minionym
tygodniu biegałem 30km BC2, a trzy dni po nim BC3 4x4km. Dzisiaj było trochę
krócej, 20x500m. Wszystko wskazuje na to, że będzie dobrze. Mimo zmęczenia
kilometrażem nadal mam chęci do biegania. A to jest najważniejsze! W
Albuquerque nadal świeci słońce, ale co jakiś czas spada śnieg, który leży
tylko przez parę chwil i szybko topnieje. Wiatru, niestety, nie możemy się
pozbyć i wydaje mi się, że on już tu zamieszkał na stałe. Jest nierozłącznym
towarzyszem każdego biegacza z tego miasta.

W nawiązaniu do pytania Primo 28.02.2008

A’propos diety.

Nie stosuje żadnej długotrwałej diety w przygotowaniach do
maratonu i nie stosowałem też wcześniej. Ale na tydzień przed maratonem serwuje
sobie dietę typowo białkową (przez trzy dni jem tylko produkty białkowe). A tak
poza tym jadam normalnie np. na śniadania jadam pieczywo z jakąś wędliną i
dosyć często jajecznicę. Szczerze mówiąc nie mam ściśle sprecyzowanej diety.
Zazwyczaj jadam to, na co mam ochotę. Lubię kuchnie typowo Polską. I jak to
mawiał Nikodem Dyzma z filmu Kariera Nikodema Dyzmy „wszystko, co nie Polskie
mi szkodzi, bo przecież każdy Polak ma polski organizm” no i tego się trzymam. J

Pozdrawiam: Rafał W.


27 lutego

Wieści z Albuquerque!!!

Wczoraj w nocy doleciała do nas spora grupa biegaczy i biegaczek z Polski. Są to lekkoatleci z kadry Polski, którzy szykują się tak jak ja do wykonania wskaźnika na igrzyska olimpijskie. Tak jak zwykle to bywa przy zmianie strefy czasowej pierwsze dni aklimatyzacji dla nich są ciężkie, ale dzielnie się trzymają!!! Myślę, że jeszcze dwa dni i będzie ok. Będą mogli ruszyć do ciężkiej pracy treningowej. Dojechało do nas trzech maratończyków, z którymi będę się ścigał w Dębnie. Tzn. Adam Draczyński i Henryk Szost oraz Arkadiusz Sowa, który ma już minimum olimpijskie i może się już spokojnie przygotowywać do igrzysk i kibicować swoim kolegom z klubu Adamowi i Henrykowi. Oraz dwie maratonki: Monika Drybulska i Renata Paradowska mające także aspiracje olimpijskie. No i oczywiście przyleciał z nimi ich trener Grzegorz Gajdus, bez którego nie byłoby tak dobrych wyników w 2007 roku.

Dołączył do nas także Pan Marek Jakubowski wraz ze swoja grupą dziewczyn: Anią Jakubczak, Sylwią Ejdys i Joanną Kuś. Te trzy zawodniczki będą przygotowywać się w Albuquerque do wypełnienia wskaźnika PZLA na Igrzyska olimpijskie na 1500m.

No i ostatni z tej grupy Bartek Nowicki. Świeżo upieczony podwójny Mistrz Polski Seniorów w hali na 1500m. i 3000m.
Gratuluje Bartkowi oraz jego trenerowi Robertowi Leszczyńskiemu dobrego przygotowania do hali i życzę wywalczenia nominacji olimpijskiej Pekin 2008r.

Ok. teraz trochę o mnie i moich przygotowaniach treningowych. Trzy dni temu złapałem lekkie przeziębienie, ale na całe szczęście wszystko jest już w porządku! Wczoraj biegałem mocny trening 2x7km BC3. w tempie maratonu i był to mój pierwszy tak długi trzeci zakres w górach. Trochę się obawiałem tego treningu, ale nie potrzebnie. Wszystko zrobiłem tak jak należy i parametry HR. oraz Mleczan były w należytym porządku. Jednak po obiedzie zmęczenie dało znać o sobie i zmorzył mnie sen. Po prostu padłem jak dziecko! Przydała się ta drzemka i na drugi trening wyszedłem już wypoczęty. Ten tydzień tak jak i poprzednie idę na ponad 200km. Dzisiaj trening regeneracyjny dwa wybiegania przy bezchmurnym niebie i słoneczku, które rozgrzało powietrze do temperatury 20 stopni C. Przy takiej temperaturze to aż się chce biegać!!! Jeszcze tylko dwa tygodnie i powrót do Polski. A zaraz po przylocie pierwszy sprawdzian mojej formy na przełajowych mistrzostwach Polski w Kwidzynie. Nie liczę na wiele po takiej podróży ze stanów, bo start będę miał dwa dni po przylocie no, ale walkę muszę podjąć!!! I trzeba ostro „przepalić płuca” 😉 żeby później lżej się trenowało w dalszych przygotowaniach do Dębna.

Pozdrawiam: Rafał W.


24 lutego

Cześć wszystkim! Minęło kilka dni od ostatnich wieści ode mnie, ale nic wielkiego się nie wydarzyło w Albuquerque! Nadal wieje i od czasu do czasu przechodzą zimne fronty z lekkimi opadami deszczu i czasami śniegu.

Trening jest realizowany zgodnie z planem.

Odnośnie tego filmiku, to rzeczywiście prędkości na tym nakręconym treningu były trzeciego zakresu i były to czterysetki biegane właśnie w takim tempie. Dzisiaj czyli w sobotę biegałem kilometrówki na stadionie z podobnymi prędkościami jak te czterysetki. Wczoraj niestety lekko mnie przewiało na pierwszym treningu, bo było zimno i wiał zimny wiatr, i dzisiaj byłem troszkę podziębiony i męczyłem sie bardzo na tych tysiącach, a pogoda wcale nie była lepsza! Trzy stopnie i wiało jak cho… Mimo to zrobiłem trening i nawet jestem z niego zadowolony. Teraz boli mnie trochę gardło, ale samopoczucie jest troszkę lepsze. W środę biegałem 30km bc2. Zrobiłem je wolniej niż 20km i na niższym tętnie, ale zakwasiłem się więcej – 2,7. Niestety, trening maratończyka jest długi i wyczerpujący i czasami zdarza się, że zmęczenie mimo odpoczynku narasta i wtedy występuje, jak to określił pan Wojtek: „ciężkość w nogach lub otępienie ze względu na wysoki kilometraż”. Ale to szybko jednak przechodzi i zaczyna się biegać później bardziej wyraziście. Ważne jest żeby poprzez trening osiągnąć zamierzony cel…

Pozdrawiam: Rafał

19 lutego

Kolejny dzień z życia Albuquerque.

Wczoraj na treningu dwa rozbieganka, a dzisiaj długie rytmy: 25x400m.

Biegałem je spokojnie i nie szalałem z prędkościami. Wszystko pod kontrolą trenerską i moją w trakcie biegu. Acha! Niestety, nie mogę wam zdradzać wszystkich tajników mojego treningu, ale to, co będę mógł, to napiszę. Przepraszam za to, ale wiecie, że rywale nie śpią i też ostro trenują, a na pewno czytają portal Bieganie.pl. :):):)
Ale w zamian za to dziś sporo zdjęć i filmik.

wojcik_19_1_260.jpg

wojcik_19_2_130.jpgwojcik_19_3_130.jpg

wojcik_19_6_260.jpg

Pierwsze zdjęcie na górze to od lewej: Ja, Marek Dryja, Wiesław Perszke, Antonii Niemczak, Tomasz Kozłowski, Piotr Karasiewicz, Dorota Gruca, Jacek Bordal
Poniżej: na stadionie, a obok niego po BC2 Dorota, Piotrek, Ja i Marek.

Poniżej lewe: Piotr i Ja przed BC2 przy Krzyśka samochodzie, a prawe: mierzę mleczan, a obok Wiesław Perszke i z tyłu Krzysiek Bałdyga.
Najniżej od lewej: Ja; Bogdan; Tomek; Dorota; Krzysiek; Wiesiek; Przemek i Piotrek już po treningu.

A odnośnie Henrego Rono, to pytaliśmy, czy pamięta jakieś biegi z udziałem Polaków, tale odpowiedział, że nie bardzo. Więc nie zawracaliśmy mu głowy, bo dopiero co zakończył bieg i tylko parę fotek, i to wszystko.

Jeszcze jedno! Chciałbym podziękować kolegom Jackowi i Piotrowi za miłe towarzystwo podczas treningów, bo gdyby nie oni, to te długie wybiegania pewnie biegałbym sam, a w środę niestety opuszczają Albuquerque i wracają do Nowego Jorku. Wielkie dzięki!!!

Pozdrawiam: Rafał

16 lutego

Witam ponownie! Idę już spać, więc będzie krótko o dzisiejszym treningu. Śnieg jednak stopniał i wyszło słoneczko więc trening można było zrobić w dogodnych warunkach. Podam dla ciekawych każdy kilometr z tętnem.
BC2 20km średnia 3:35,70

1-3:40/128;
2-3;36/137;
3-3:37/141;
4-3:36/141;
5-3:38/142;
6-3:35/142;
7-3:38/143;
8-3:38/144;
9-3:34/146;
10-3:34/146;
11-3:34/146;
12-3:34/147;
13-3:33/148;
14-3:36/150;
15-3:32/150;
16-3:35/149;
17-3:32/151;
18-3:35/151;
19-3:32/150;
20-3:32/150;

Zakwaszenie 1.6 mmol.
Czułem sie świetnie, ciekawe jak długo to potrwa!
Mam nadzieje, że aż do maratonu w Dębnie!!!


————————
Witam ponownie!!! W Albuquerque się jednak ochłodziło do 4 stopni Celsiusza i wieje zimny wiatr ale ma być tak tylko dwa dni i ponowne ocieplenie.

Ja w czwartek spokojne dwa rozbiegania rano 25km po obiedzie 6km i siłownia. Na siłowni troszkę przesadziłem i dzisiaj bolą mnie ręce i mięśnie brzucha.

W Piątek rano robiłem 16km + sb 2km 10x200m podbiegi a po obiedzie 10km.

Dzisiaj czeka mnie 20km bc2. Ale rano spadł śnieg i bc2 będzie biegane po śniegu chyba że stopnieje do treningu. Załączam zdjęcie z dzisiaj.

rafal_zima_260.jpg


A teraz chciałbym życzyć Pawłowi Ochalowi wraz z wszystkimi biegaczami przebywającymi w tej chwili na obozie w Albuquerque POWODZENIA W MARATONIE TOKIJSKIM!!! I żeby Paweł zrobił minimum na igrzyska. Trzymamy kciuki Paweł za ciebie!!!
Rafał Wójcik i spółka.


13 lutego


Rafał odpowiada na pytanie dotyczące zakwaszenia w jego przypadku przy wysokogórskim treningu:


Jeżeli chodzi o sprawy zakwaszenia, myślę że najlepiej na to pytanie odpowiedziałby na przykład Pan Ryszard Szul, który jest specjalistą w tej dziedzinie.

Ale biorąc pod uwagę moje skromne doświadczenie, na którym bazuję a mierzę kwas mlekowy już 8 lat to stwierdzam, że w moim przypadku stężenie kwas mlekowy wytwarzane w trakcie BC2 bieganego w górach czy na nizinach przy tych samych prędkościach i podobnym tętnie jest podobne. Np. przed wyjazdem do Albuquerque biegałem BC2 20km a dwa dni wcześniej 14km kwas przy obu treningach był 2.2mmol a prędkości biegam te same po 3,40 na tętnie do 155.

A w ubiegłym roku szykując sie do maratonu w Warszawie w St Moritz (1800npm) ostatni mocny trening robiłem BC2. 30 km po 3,32. tętno średnie 143/min a max 151/min a zakwaszenie na końcu było 1,8mmol. Ten sam trening zrobiłem po dziesięciu dniach w Szczecinie na podobnym tętnie i też po 3,32 a kwas 1.9 mmol.

Takich przykładów mógłbym podać dużo więcej. Ja wyznaję taką zasadę do maratonu: BC2 biegam na tętnie do 155/min a kwas mlekowy do 3mmol. Prędkości są uzależnione od wytrenowania mojego organizmu. W tym momencie są to prędkości miedzy 3,38-3.45 a z biegiem czasu biegam szybciej przy tych samych parametrach a wraz ze wzrostem wytrenowania nawet te parametry sie obniżają.

Myślę że tą sprawę trzeba rozpatrywać indywidualnie, ponieważ każdy zawodnik reaguje inaczej na te same warunki i to wszystko zależne jest tez od wytrenowania organizmu. Inaczej będzie reagował człowiek, który jest pierwszy raz w górach na wysokości 1800mnpm a inaczej człowiek, który w takich samych górach jest np: tak jak ja, czterdziesty raz. Moje Hrmax to 180/min

Pozdrawiam biegaczy amatorów z KKLu oraz wszystkich czytelników Biegania.pl.

***

Dzisiaj już ósmy dzień, świeci słońce i nadal sie ociepla, ale na Walentynki, czyli jutro, zapowiadają śnieg z deszczem i ochłodzenie. Mam nadzieję, że jednak jutro będzie ciepło i że meteorolodzy się mylą z tą pogodą. Szkoda tylko, że ja tego dnia nie spędzę z moją ukochaną Walentynką, z żoną Krystyną 🙂

Wracając do mojego treningu. Dzisiaj biegałem pierwszy bieg ciągły w drugim zakresie. 14km wyszło po 3:39, zakwaszenie 2,1mmol, tętno w trakcie biegu do 152max, średnie 144. Jak na pierwsze BC2 to nawet nieźle (w ubiegłym roku przed Warszawą trenując w St. Moritz na 1800npm., pierwsze BC2 biegałem po 3:45, zakwaszenie wynosiło 2,4, a tętno max 150). Nadal będę utrzymywał kilometraż w granicach 200km tygodniowo. W tamtym tygodniu wyszło 220km, ale bez poniedziałku, bo była podróż.

Oczywiście jeżeli ktokolwiek ma jakieś pytania do mnie, to postaram się odpowiedzieć na nie w miarę możliwości i wiedzy na dany temat.

Pozdrawiam: Rafał Wojcik

10 lutego

Witam! Jest niedziela, 22.14, i jestem już troszkę zmęczony po dzisiejszym dniu. Rano po śniadaniu pojechaliśmy zobaczyć bieg na 10km w Albuquerque, o 9.00 był start.

wojcik1102_1_260.jpg

Od lewej: Piotr Karasiewicz, Dorota Gruca, Tomasz Kozłowski, Rafał, Henry Rono tuż po biegu, Marek Dryja, Jacek Boral.

Foto: Mirosław Lewsza.


Startowało tam dwóch Polaków: Przemek Bobrowski i Krzysiek Bałdyga. Ten pierwszy przyjechał tutaj w góry na obóz, a Krzysiek mieszka i pracuje w Albuquerque od pięciu lat. Krzysiek Bałdyga był drugi, a Przemek Bobrowski czwarty. My oczywiście kibicowaliśmy chłopakom, ale tylko na starcie i mecie, bo bieg był rozgrywany na jednej pętli 10km. W tym biegu startował również znany biegacz kenijski i wielokrotny rekordzista świata Henry Rono. Biegał tylko rekreacyjnie z racji swego wieku, ma 57 lat. Ale na końcówce ścigał się jak dawniej za swoich dobrych czasów. Nadal pozostał mu ten kenijski luz biegania. Henry mieszka w Albuquerque i od pewnego czasu udziela się na wielu biegowych imprezach, biorąc w nich czynny udział. Po tych emocjonujących zawodach ruszyliśmy z chłopakami na nasz trening.

Dzisiaj biegaliśmy tylko raz i było to 35km po stepach Nowego Meksyku. I muszę sie przyznać, że byłem trochę zmęczony po tym treningu. Cały dzień świeciło słońce i temperatura dochodziła do 25 stopni w słońcu, w cieniu 15.

wojci_golf_260.jpg

Na zdjęciu: Rafał Wójcik oddający się swojej nowej pasji, foto: Mirosław Lewsza


Po południu pograliśmy trochę w golfa, a wieczorem odnowa w jacuzzi. Wczoraj (w sobotę) były dwa treningi, rano 25km a po obiedzie 14km i pierwsze spokojne rytmy. W planie mam w poniedziałek dwa rozbiegania, we wtorek siła biegowa, w środę bieg ciągły w drugim zakresie. Pomału zaczynam sie aklimatyzować. I chociaż ciężko mi się jeszcze oddycha, to biega mi się coraz lepiej. W piątek dojechała do nas Dorota Gruca i grupa biegająca nam się tutaj trochę powiększyła. Pozdrawiam, Rafał.


(od Redakcji: dziękujemy Panu Mirosławowi Lewszy za znakomitej jakości zdjęcia).

8 lutego

Minął już czwarty dzień obozu w Albuquerque. Na początku było dosyć zimno i leżał śnieg. Ale jak to przewidział pan Antoni Niemczak ociepliło sie dzisiaj do około 12 stopni i świeci słońce.

albu_jaskinia_260.jpg

Ja i Jacek Boral w jaskini wulkanicznej


Temperatura rośnie razem z
treningiem – przez ostatnie trzy dni 33km, 35km, 36km. Jest to nadal
spokojne bieganie aklimatyzacyjne a dotrzymują mi kroku Piotr
Karasiewicz; Jacek Boral (Piotrek i Jacek mieszkają w Nowym Jorku)
Marek Dryja i Bogdan Kasak. No i dzisiaj muszę pochwalić mojego
trenera, który wybrał sie z nami na 27 km wybiegania ale niestety
przeciążył kolano i jutro robi sobie wolne (ale tylko do południa). A
przyznał mi się, że już dawno nie był na tak długim wybieganiu.


albu_stepy1_260.jpg

Od lewej: Piotr, Jacek, Marek i Ja na wulkanie


Po treningu regenerujemy
siły w jacuzzi i od czasu do czasu pogramy w golfa! Nasz hotel znajduje
sie na polu golfowym wiec nie mamy wyjścia ;). Oczywiście gramy tylko
wtedy kiedy na polu golfowym nie ma żadnych graczy!

Biegamy też
po polu golfowym, ale z przyczyn bezpieczeństwa tylko po jego obrzeżach
bo w ciągu dnia, tzn od 8.00 do 16.30 jest mnóstwo grających ludzi i
musimy często zmykać przed latającymi nad głowami piłkami. Ale na
szczęście jakoś się to nam udaje.


Pozdrowienia dla wszystkich czytelników od wszystkich wymienionych łącznie ze mną.

6 lutego. Kilka fotek z Albuquerque

00224_260.jpg
00228_mini.jpg00231_mini.jpg

Na górze od lewej: Piotr Karasiewicz dalej Jacek Boral potem Marek Dryja i Rafał na stepach Albuquerque. Poniżej hotel i Piotr i Rafał w Jacuzzi – słońce świeci ale temperatura tylko +5 stopni.

20:40 – Od przyjazdu do Albuquerque minely dwa dni. Jest godzina 20.40 i jestem już po pierwszych treningach na których biegałem bardzo spokojnie. Jak to bywa w trakcie pierwszych dni w górach biegało mi się dosyć ciężko ze wzgledu na wysokosc – 1800m.npm. Zawsze te pierwsze dni aklimatyzacji są dla mnie ciężkie i dopiero po jakimś tygodniu zaczynam się czuć ok.

Temperatura nadal nas nie rozpieszcza!!! W ciągu dnia dzisiaj było około 7 stopni i słońce ale niestety wieje silny i dosyć zimny wiatr! Wieczorem jest temperatura ujemna. Czekam na ocieplenie bo ma przyjść w piątek i ma być około 15 stopni!!!

Pozdrawiam wszystkich czytelników Biegania.pl

***


5 lutego –
22:40 Właśnie dolecieliśmy i dojechaliśmy do hotelu w Albuquerque i muszę przyznać, że pogoda jak na razie iście polska – 0 stopni Celsiusza i śnieg. Ale ma się ocieplić od soboty, przynajmniej tak mówi Antoni Niemczak.

14:50 – Witam!!! Jeszcze nie dolecieliśmy a już mamy sporo przygód. Na początek nie wylądowaliśmy na lotnisku w Chicago, bo była niesamowita mgła i polecieliśmy do St.Louis. Tam 8-mio godzinny postój i z powrotem do Chicago. Byliśmy tam około północy czyli 8 godzin później. Spaliśmy w Chicago i teraz czekamy na samolot do Albuquerque o 9:55. Będziemy na 12:00. Jak dolecimy to dam jeszcze znać co dalej. Dzisiaj rano o 6:00 zrobiłem krótki trening na bieżni ruchomej – taki rozruch 6km bo kolega mnie obudził dzwoniąc do mnie z Polski i nie mogłem już spać. Ale teraz jest już OK. Mamy 7:55 czasu amerykańskiego i czekamy na samolot.
Pozdrawiam Rafał

***


4 lutego
– Rozpoczynamy program „Droga do Pekinu”. Spotykamy Rafała na warszawskim lotnisku Okęcie, gdzie odlatuje na zgrupowanie do Albuquerque w Nowym Meksyku.

Wojcik_268.jpg

Bieganie.pl: Rafał, nie czujesz stresu, że robimy wokół tego takie zamieszanie? Sama nazwa „Rafał Wójcik – droga do Pekinu” może stresować.


Rafał
: Nie, nie ma żadnego problemu.

Bieganie.pl: Czy w stosunku do przygotowań do maratonu w Warszawie są jakieś zmiany w przygotowaniach do Dębna?

Rafał: Podstawowa różnica jest taka, że okres bezpośrednich przygotowań do Dębna będzie dłuższy, w Albuquerque spędzę ponad miesiąc, a w Saint Moritz byłem trzy tygodnie. Przez pierwszy tydzień to będzie aklimatyzacja, żadnych mocnych biegów, ale więcej długich.

Bieganie.pl: Pytanie do Pani Anny Borg, Dyrektora Generalnego Timex Group Polska: Wielu zawodników bardzo mocno nastawia się na zakwalifikowanie się do Pekinu. Czy zamierzają Państwo kontynuować współpracę z Rafałem, jeśli nie uda mu się pojechać do Pekinu?

Anna Borg: Mocno wierzymy, że Rafał zakwalifikuje się na olimpiadę i że jego start w Pekinie dostarczy kibicom wiele radości. O dalszej współpracy będziemy rozmawiać, gdy przyjdzie na to czas, na razie zawarliśmy roczną umowę. Wspieramy Rafała w jego przygotowaniach do wielu ważnych zawodów i jesteśmy zadowoleni z jego wyników.

Wojcik_268_2.jpg

Bieganie.pl: Czy w kontrakcie z Rafałem przewidziane są jakieś specjalne bonusy za jakieś specjalne osiągnięcia? Na przykład za medal olimpijski?

 

Anna Borg: Honorujemy Rafała za miejsce na podium na mistrzostwach Polski oraz imprezach sponsorowanych przez Timex Group Polska. Medal olimpijski polskiego sportowca to powód do dumy dla nas wszystkich – takie osiągnięcie zasługuje więc na szczególne uznanie.
rafal_left.jpgraf2.jpgA333_79_2.jpg

Rafał Wójcik

Ur: 18/09/1972, wzrost 180 cm, waga 66 kg

Klub: KKL Kielce

Trener: Tomasz Kozłowski
Sponsor: TIMEX
Agencja Marketingowa: Sport Evolution


LINKI


– Rozmowa na bieganie.pl
– Rozmowa w serwisie MaratonyPolskie

Kalendarz
4 lutego – 13 marca Obóz treningowy w Albuquerque
16 marca Mistrzostwa Polski w przełajach,
Pobyt w Szczyrbskim Plesie
30 marca Półmaraton Warszawski
13 kwietnia Maraton w Dębnie – Kwalifikacja Olimpijska
24 sierpnia Maraton w Pekinie