15 sierpnia 2014 Redakcja Bieganie.pl Sport

Profesor i doktorant 800 m – idealny bieg Kszczota i Kuciapskiego


Polski piątek w Zurychu! Aż cztery medale wywalczyli polscy lekkoatleci w czwartym dniu Mistrzostw Europy. Po złote krążki sięgali Adam Kszczot i Anita Włodarczyk, srebro wywalczył Artur Kuciapski, natomiast brąz Joanna Fiodorow. Blisko miejsc na podium byli także Renata Pliś, Jakub Krzewina, Małgorzata Hołub i Marcin Lewandowski.

kszczot

Emocje do potęgi – tak w skrócie można opisać finałowe zmagania panów na 800 m. Po raz pierwszy w historii o medale walczyło aż trzech Polaków. Dwóch z nich sięgnęło po te z najcenniejszych kruszców.
Adam Kszczot słowa zamienił w czyn i tak jak odważnie zapowiadał – wywalczył złoty medal Mistrzostw Europy! Za jego plecami, na srebrnym miejscu przybiegł kolejny Polak, ale nie Marcin Lewandowski (ostatecznie piąty), lecz fenomenalny debiutant Artur Kuciapski! 

Na starcie, na twarzy Adama, widać było koncentrację i bojowe nastawienie do walki o złoto. Tak jak zwykle złapał się za nadgarstek – to jego sekretny sposób na przywołanie pozytywnej energii przed biegiem. 
Po strzale startera od razu widać było, że bieg będzie szybki. Prowadzenie na swoje barki wziął Pierre-Ambroise Bosse – obwołany przez większość zagranicznych komentatorów faworytem do złota w Zurychu. Za plecami Francuza, lidera tabel europejskich (doskonały czas 1:42.53), trzymał się Marcin Lewandowski. Na czwartej pozycji znajdował się Adam Kszczot, a najmłodszy z Polaków, Artur Kuciapski trzymał się tuż za nim.

Bieg przypominał pędzący z ekspresową prędkością pociąg – ze wszystkimi wagonami pilnującymi francuskiej lokomotywy TGV.  Na półmetku wyścigu (400 m – 50.97) z dalszych pozycji zaczęli się przesuwać Duńczyk Bube oraz Irlandczyk English, nieco zamykając Kuciapskiego. Na 300 m do mety Adam Kszczot doskonale ”skleił” biegnącego wciąż na drugiej pozycji Marcina i będąc na wirażu rozpoczął kosmiczny finisz po złoto. Po 150 m do mety, wykorzystując siłę odśrodkową przy wyjściu z łuku, po prostu wchłonął słabnącego Francuza. Bosse nie był w stanie odpowiedzieć. Niestety Marcin Lewandowski został zamknięty przez zaciekle atakujących rywali i widać było, że o medal będzie mu, bardzo trudno. Artur Kuciapski, mając więcej miejsca, zaczął atak ze 100 m, znajdując się na 6-7 pozycji. A Kszczot odjeżdżał rywalom niczym rozpędzony do granic możliwości ekspres, prezentując poziom najlepszych 800-metrowców świata. Nic i nikt nie mogło go powstrzymać. Na metę wbiegł z okrzykiem radości, rozkładając szeroko ramiona w geście zwycięstwa, uzyskując przy tym znakomity czas 1:44.15. Jakby tego było mało – na doskonałym drugim miejscu finiszował fenomenalny debiutant – Artur Kuciapski. Obaj są wychowankami tego samego trenera – Stanisława Jaszczaka z Łodzi, choć obecnie trenują już pod skrzydłami Zbigniewa Króla (Kszczot) i Andrzeja Wołkowyckiego (Kuciapski).

Do pełni szczęścia brakowało brązowego medalu Marcina Lewandowskiego – ten krążek wywalczył Irlandczyk Mark English, a Pierre-Ambroise Bosse na kratach został wyprzedzony przez wszystkich finalistów…

kszczot kuciapski

Tuż po biegu mistrz Kszczot powiedział:
– Zachowałem zimną krew dzięki podpowiedziom trenera Króla. Wykorzystałem szybkie tempo, jakie narzucił Francuz. Szkoda, że nie ma trzech medali dla Polski. Marcinowi coś nie zagrało. Mam nadzieję, że przyjdzie taki moment, w którym Marcin w końcu się odkuje. Wcale nie przyspieszyłem na drugim okrążeniu – biegłem swoim tempem, a inni osłabli. To bardzo wzruszająca dla mnie chwila, ale więcej pokory uczą przegrane. Mam nadzieję, że pochwały, które teraz słyszę, nie namącą mi w głowie i zachowam pokorę oraz zimną krew na przyszłość. Bo, mimo że tak łatwo się mi o tym mówi, to tak naprawdę, to, co przeżywam przed startem, kosztuje naprawdę wiele stresu. Całe szczęście motywującego stresu.
Artur Kuciapski, zawodnik klubu AZS AWF Warszawa, będący największą sensacją tych mistrzostw, był oszołomiony sukcesem. Nic dziwnego, poprawił swój rekord życiowy o blisko 1,5 sekundy – 1:44.89!
– Nie mogę uwierzyć w to, co się stało. Ta chwila jest nie do opisania, niech trwa wiecznie. Moja ciocia wymodliła ten medal, poszła w tej intencji na pielgrzymkę do Częstochowy i prosiła, bym oddał się Matce Boskiej, a ona mnie wtedy poniesie. Tak właśnie zrobiłem – od rana się modliłem. Chciałem walczyć o siódmą pozycje, a nagle na ostatniej prostej coś dodało mi sił i nogi poleciały do przodu.
Niepocieszony i zasmucony po finale był mistrz Europy z Barcelony, Marcin Lewandowski.
– Był to bieg marzenie, bo Francuz narzucił takie tempo, jakie chciałem. Mimo tego nie wytrzymałem, nogi mi wysiadły. Źle reagowałem na zimno, a inni byli lepsi. Na końcówce zupełnie odcięło mi prąd. 
Finał ten przejdzie do jednych z najszybszych i najbardziej emocjonujących w historii. Polacy po raz kolejny udowodnili, że są potęgą 800-metrowców w Europie. Każdy z nich trenuje z innym szkoleniowcem, co pozwala wierzyć, że mamy nie tylko wielkie talenty i tytanów pracy, ale również trenerów, którzy potrafią te diamenty oszlifować.
Odrodzenie  i świetny bieg Renaty Pliś
Powody do zadowolenia może mieć Renata Pliś, która w mocno obsadzonym finale na 1500 m zajęła wysokie czwarte miejsce z dobrym czasem 4:06.65. Czwarta zawodniczka HME przegrała jedynie z milerkami o zdecydowanie lepszych „życiówkach” – naturalizowanymi Afrykankami: Holenderką  Sifan Hassan i Szwedką Abebą Aregavi oraz Brytyjką Laurą Weightman. 

IMG 9612

Po równym, dość szybkim prowadzeniu Rosjanek stawka mijała 800 m w czasie 2.15, zwiastującym wynik w granicach 4.05-4.07. Jednak tuż przed dzwonkiem z końcowych pozycji zaatakowała Hassan, która rozciągnęła stawkę. Na 300 metrów do mety jasne było, że walka o złoto toczyć się będzie między nią, a wychodzącą na prowadzenie Aregawi. Brytyjka Weightman traciła do tej pary kilka metrów, a reszta biegaczek kotłowała się kolejne kilkanaście kroków z tyłu, walcząc o jak najlepszą pozycję do ataku na ostatnim wirażu. Wtedy też nasza reprezentantka wyciągnęła najdłuższe w stawce biegaczek nogi i rozpoczęła przesuwanie się w górę stawki. Gdy na ostatniej prostej Hassan wydarła zwycięstwo Aregawi, Renata w okamgnieniu zbliżała się do słabnącej Weightman. Atak okazał się minimalnie spóźniony, wydaje się, że Renacie zabrakło zdecydowania, które miał tego dnia w podobnej sytuacji Artur Kuciapski. Podopieczna Zbigniewa Króla zajęła jednak jedno z najwyższych w karierze miejsc na międzynarodowej imprezie, pokazując odwagę i mocny finisz – cechy, które posiadają najlepsi zawodnicy. Po biegu Renata przyznała zresztą, że liczyła na coś więcej niż miejsce w pierwszej szóstce: 
– Bardzo mało zabrakło do medalu, widziałam jak Brytyjka słabnie, jeszcze kilka metrów i bym ją dopadła. Za dużo rywalek musiałam wyprzedzać po drugim torze i może przez to przegrałam podium. Po cichu liczyłam na brąz, bo dwa pierwsze miejsca była zarezerwowane dla Holenderki i Szwedki pochodzących z Etiopii. Jutro startuję na 5000 m. Jestem trochę zmęczona, więc nie mogę niczego obiecać.

Krzewina także otarł się o podium

Bardzo bliski wywalczenia medalu był także Jakub Krzewina. Podobnie jak Pliś, Polak zakończył rywalizację na 4 pozycji.

Finał na 400 m rozpoczął się od falstartu Matthew Hudsona-Smitha. Wydawało się, że zgodnie z przepisami Brytyjczyk zostanie zdyskwalifikowany, sędziowie pokazali mu jednak tylko żółtą kartkę. Niespełna 20-letni zawodnik skorzystał na tej decyzji i dzięki temu wywalczył srebrny medal (44.75). Złoto przypadło Martynowi Rooney’owi (44.71), natomiast brązowy medal Donaldowi Sanfordowi (45.27) – urodzonemu w USA zawodnikowi z Izraela.

Mimo że w gronie medalistów nie znalazł się Jakub Krzewina, to możemy być dumni z występu Polaka. Mistrz naszego kraju zaryzykował, biegnąć na pierwszym, najgorszym dla sprinterów torze i od początku ruszył bardzo mocno. Ta taktyka szybko dała mu miejsce w ścisłej czołówce, dzięki temu na ostatnią prostą wyszedł na medalowej pozycji. Niestety do mety nie udało się jej utrzymać. Podopieczny Józefa Lisowskiego nie miał już sił, by walczyć o brąz z Sanfordem i finał zakończył na 4 miejscu (45.52). To mimo wszystko ogromny sukces polskiego sprintera, który sam przyznał, że jest ze swojego występu zadowolony.

– Nie jest źle, choć szkoda, że nie ma medalu – mówił Krzewina. – Miałem pierwszy tor, co mnie wkurzyło, ale trenerzy podali mi wiele przykładów potwierdzających, że z niego też można wskoczyć na podium. Miałem zaryzykować na pierwszych 300 metrach i tak zrobiłem. Byłem wówczas pierwszy albo drugi. Na końcu zabrakło trochę sił. Nie będę się załamywać, bo przed nami sztafeta 4x 400 m i zamierzamy powalczyć o wysokie miejsce!

Wysoka pozycja Hołub

Inny scenariusz miał bieg finałowy na 400 m kobiet, w którym wystartowała Małgorzata Hołub. Polka, dla której sam awans do finału był ogromnym sukcesem, rozpoczęła bieg spokojniej. Na ostatnią prostą wychodziła na jednej z ostatnich pozycji, by ostatecznie bieg zakończyć na 5 miejscu z nowym rekordem życiowym!

holub 1

To świetny występ naszej reprezentantki. Wywalczenie w finale 5 lokaty oraz poprawienie rekordu życiowego – 51.84 – będącego jednocześnie nowym rekordem Polski U23, to osiągnięcia powyżej oczekiwań.

– Jestem przeszczęśliwa – powiedziała uśmiechnięta Małgorzata w rozmowie z reporterem TVP. – Powiedziałam sobie, że w finale nie mam nic do stracenia. Ruszyłam od początku mocno, ale luźno by potem móc gonić rywalki. To poskutkowało. Cieszę się z rekordu życiowego i młodzieżowego rekordu Polski. Wiedziałam, że jestem dobrze przygotowana, ale nie sądziłam, że stać mnie na aż tyle. Teraz chciałabym wypaść równie dobrze z naszą sztafetą. 

– Przed finałem, patrząc na listę startową i rekordy życiowe moich rywalek widziałam różnicę między nimi a moim najlepszym wynikiem, ale nie zniechęciło mnie to. Powiedziałam sobie, że jak nie teraz, to kiedy? i to mi pomogło. Lubię robić niespodzianki i myślę, że wszystko jeszcze przede mną – dodała piąta zawodniczka ME.

Mistrzynią Europy w biegu na 400 m została Włoszka Libania Grenot.

Karol Zalewski ósmy

Najniższą pozycję spośród polskich biegaczy startujących w piątek w finałach, zajął Karol Zalewski. Nasz sprinter, który nie bez problemów uzyskał awans najpierw do półfinału, a następnie do finału 200 m, zajął w nim ósme miejsce. Zawodnikowi AZS UWM Olsztyn zmierzono czas 20.58. 

Ze znakomitym rezultatem 19.98 zwyciężył młody Brytyjczyk Adam Gemili, który o 0.17 s wyprzedził faworyzowanego Francuza, Christophera Lemaitre’a.

W dwóch pozostałych biegowych finałach – 200 m kobiet i 400 m przez płotki mężczyzn – złote medale wywalczyli odpowiednio Holenderka Dafne Schippers (to jej drugie złoto w Zurychu po triumfie na 100 m) i pochodzący z Egiptu reprezentant gospodarzy, Kariem Hussein.

Na koniec dodajmy, że w sesji porannej spokojny awans do biegu finałowego na 3000 m z przeszkodami uzyskała Katarzyna Kowalska. 

Redakcja Bieganie.pl