NB 1080v12
 
5 maja 2015 Redakcja Bieganie.pl Sport

Polacy wracają z Bahamów z medalami i dolarami


Polska znalazła się na podium prestiżowych zawodów IAAF World Relays, nieoficjalnych mistrzostw świata w sztafetach, rozgrywanych na bajecznych Wyspach Bahama. Lepsze od naszych reprezentantów okazały się jedynie potęgi sprinterskie – USA i Jamajka.

Starty 2 i 3 maja w sztafetach były dla całej biegowej kadry Polski otwarciem sezonu letniego, nie przeszkodziło to jednak w wywalczeniu trzech medali.

Jako pierwsza, brązowy medal, po pięknej i wytrwałej walce, zdobyła sztafeta mieszana 1200 m x 400 m x 800 m x 1600 m  w składzie: Katarzyna Broniatowska, Monika Szczęsna, Angelika Cichocka i Sofia Ennaoui. W po raz pierwszy rozgrywanej konkurencji Polki ustanowiły rekord Europy – 10:45.32. Zwyciężyły Amerykanki z rekordem świata 10:36.50.

Jeszcze lepiej sprawiła się męska sztafeta 4x800m w składzie: Karol Konieczny, Kamil Gurdak, Marcin Lewandowski i Adam Kszczot. Dobiegła do mety jako trzecia, ale po dyskwalifikacji Kenijczyków za zmianę poza strefą, Polacy przesunęli się na srebrną pozycję, broniąc tytułu sprzed roku.

– Jestem bardzo zadowolony. Trenowałem ciężko od pięciu tygodni w USA, więc czułem nieco zmęczenia po obozie. Trzech z nas musiało dziś biec „samemu” na swoich zmianach, walczyliśmy też z wiatrem. Jestem szczęśliwy, że ponownie zdobyliśmy ten medal i mam nadzieję, że uda się to także za rok! – podsumował Marcin Lewandowski.

-Bardzo się cieszę, że są takie zawody, na których możemy występować jako drużyna i walczyć o wspólny sukces, a nie rywalizować ze sobą
– powiedział Adam Kszczot, finiszujący na ostatniej zmianie.

Amerykanin Wynik Polak Wynik Różnica
Duane Solomon 01:47,60 Karol Konieczny 01:48,28 02:02,44
Casimir Loxsom 01:44,75 Kamil Gurdak 01:48,17 02:03,64
Robby Andrews 01:45,59 Marcin Lewandowski 01:46,80 02:00,90
Erik Sowinski 01:46,90 Adam Kszczot 01:46,73 02:04,38
07:04,84 07:09,98 08:11,36

Dzień później, w sztafecie mieszanej (Mateusz Demczyszak, Łukasz Krawczuk, Adam Kszczot, Marcin Lewandowski), Polacy zajęli czwartą pozycję, tracąc do brązu ponad dwie sekundy. Lekki niedosyt.

O ile medal na dystansie 8 okrążeń był pewny u mężczyzn, bardzo pozytywną niespodzianką okazał się znakomity występ żeńskiej sztafety z Syntią Ellward, Katarzyną Broniatowską, Angeliką Cichocką i Sofią Ennaoui, które złoty medal przegrały jedynie z świetnie dysponowanymi Amerykankami.

Widać było, że Polki pobiegły na maksimum swoich aktualnych możliwości, ustanawiając przy okazji rekord Polski na 4x800m – 8.11.36. Syntia popisała się świetną taktyką i walką na końcówce, podobnie Katarzyna, która oddając pałeczkę, padła ze zmęczenia na tartan. Na trzeciej zmianie doskonale pobiegła liderka sztafety biało-czerwonych Angelika Cichocka. Halowa wicemistrzyni świata i Europy, mimo że w ostatnich dniach zmagała się z problemami zdrowotnymi, swoją zmianę pokonała w 2:00.90 i oddała pałeczkę na drugiej pozycji. Srebrny medal do mety dowiozła Sofia, która pewnie odparła atak Australijki. Trzeba przyznać, że Amerykanki były na kosmicznym, nieosiągalnym dla innych drużyn poziomie.

-Szczerze mówiąc, nie spodziewałyśmy się, że uda nam się sięgnąć po srebrny medal. To więcej niż mogłyśmy oczekiwać. Cudowne uczucie! Po tej imprezie widać, że naszą siłą są średnie dystanse i należymy do najlepszych na świecie. Na tych zawodach panuje niesamowita atmosfera, mogłyśmy liczyć na ciągły doping ze strony kibiców. To bardzo pomocne, gdy kibice są tak aktywni. – powiedziała tuż po biegu Cichocka.

-Jestem zaskoczona, że udało się tak świetnie nam pobiec. To dopiero początek sezonu! Jesteśmy przeszczęśliwe, że znalazłyśmy się na podium i mogłyśmy uczestniczyć w takich zawodach – podsumowała Sofia Ennaoui.

Amerykanka Czas Polka Czas Strata
Chanelle Price 02:01,30 Synthia Ellward 02:02,44 00:01,14
Maggie Vesey 02:00,92 Katarzyna Broniatowska 02:03,64 00:02,72
Molly Beckwith-Ludlow 01:59,50 Angelika Cichocka 02:00,90 00:01,40
Alysia Johnson Montano 01:58,90 Sofia Ennaoui 02:04,38 00:05,48
08:00,62 08:11,36 00:10,74

Wywiad po finale.

Warto podkreślić, że także w innych sztafetach doskonale radzili sobie Amerykanie, którzy zdobyli komplet czterech złotych medali. Upokorzyli tym samym Kenijczyków, którzy biegali fatalnie taktycznie i nie wytrzymywali na finiszu. Do historii mistrzostw przejdzie moment, gdy na ostatniej zmianie Ben Blankenship zachęcił wyraźnie Kenijczyka do wyjścia na prowadzenie. Timothy Cheruiyot nie wyczuł „podpuchy” i ruszył ostro pierwszą część dystansu za co później zapłacił w finałowym momencie biegu. 

Impreza na Bahama była dla sztafet 4×100 m i 4×400 m walką o bezpośrednią przepustkę na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. Warunkiem był awans do finału i ukończenie w nim rywalizacji. Ta sztuka udała się jedynie doskonale zgranej sztafecie 4x400m w składzie Małgorzata Hołub, Joanna Linkiewicz, Ewelina Ptak i Justyna Święty. Biało-czerwone zajęły dobre 5 miejsce z wynikiem 3:29.30 i mogą spokojnie trenować do najważniejszej imprezy w karierze.

Po słabym występie w eliminacjach (piąte miejsce w swoim biegu z wynikiem 3:05.13), reprezentacja panów na otarcie łez wygrała w dobrym stylu Finał B, z czasem 3:03.23. Świetnie pobiegł lider sztafety Rafał Omelko – 45.24.

Fatalne występy zaliczyły sztafety 4x100m. Po dobrym biegu Mariki Popowicz, Anna Kiełbasińska, nie zmieniła pałeczki ze swoją klubową koleżanką Martą Jeschke i walka o kwalifikację zakończyła się po około 22 sekundach…

W rozmowie z PZLA dziewczyny powiedziały:


-Jesteśmy drużyną, wygrywamy i przegrywamy razem. Jednostki się tutaj nie liczą. Każdy byłby rozczarowany, to po nas widać. Wydłuża nam się droga na igrzyska. Będziemy gonić czas, trzeba coś zrobić w te półtora roku. Na pewno się nie poddamy –
obiecała Marika Popowicz.

– Miałam problem, żeby dogonić Martę. Tak to jest w sztafetach, to loteria. Chciałyśmy zaryzykować, kto nie ryzykuje nie pije szampana… – powiedziała Anna Kiełbasińska

– Nie potrafię sobie odtworzyć, co się stało. Nie wiem, czy ja uciekłam, czy nie… Podczas zgrupowania na Teneryfie byłyśmy wyśmienicie przygotowane, wychodziły nam zmiany, a tu nagle coś się wydarzyło…
– mówiła ze łzami w oczach Jeschke.

Sztafeta męska zajęła dopiero 17 pozycję (39.48). Wygrała jedynie z dwoma zespołami – Australią i Chinami…

W finale 4x100m panów było bardzo emocjonująco, gdyż wszyscy kibice ostrzyli sobie zęby na pojedynek Jamajczyków z Usainem Boltem w składzie – z Amerykanami, którzy w swoim zespole wystawili dwóch eks-dopingowiczów: Justina Gatlina i Tysona Gaya. Rekordziści świata, Jamajczycy, od kilku lat święcili triumfy nad Amerykanami w tej prestiżowej konkurencji. Atmosferę przed imprezą podgrzewał sam Usain Bolt, który bez ogródek powiedział, co myśli o powrocie „koksiarzy” do rywalizacji.

– Zdyskwalifikowano go (przyp. red. Gaya) tylko na rok, ponieważ opowiedział, jak doszło do użycia dopingu i kto mu w niecnym procederze pomagał. To jest zły sygnał, który może być tak zrozumiany: jak Cię złapią, wyznaj całą prawdę, a obniżymy Ci karę
– słusznie zauważył najszybszy człowiek globu.

W Nassau zwyciężyli Amerykanie, drużyna: Mike Rodgers, Justin Gatlin, Tyson Gay, Ryan Bailey ukończyła 4×100 m w 37.38 s. Ten ostatni pozwolił sobie na obraźliwy gest, nawiązujący do Usaina Bolta – po wygranej, wykonał jego słynną błyskawicę, a następnie pałeczką sztafetową pokazał gest podrzynania gardła. Rywalizacja między Amerykanami i Jamajczykami przed Mistrzostwami Świata w Pekinie znów nabrała rumieńców.

Co ciekawe, organizatorzy podali międzyczasy również w sztafetach 4×100 metrów, skupiając się na ostatniej zmianie w każdym zespole. Z pomiarów wynika, że Bailey "lotną setkę" finiszową pokonał w czasie 8:83, zaś goniący go Bolt w 8:65! W przypadku kobiet imponujące ostatnie 100 m z rezultatem 10.00 wykonała Veronica Campbell-Brown (pozostaje mieć nadzieję, że bez dodatkowego wspomagania, gdyż słynna Jamajka ma już za uszami dopingowy skandal).

Wysokie nagrody finansowe

Bieganie na Wyspach Bahama przy fenomenalnej oprawie i dopingu kibiców to nie tylko zalety tej imprezy. Sportowcy wyjadą bowiem nie tylko z medalami, ale z wysokimi premiami za swoje występy (i bardzo dobrze). IAAF przeznaczył na ten cel ponad 1 milion 400 tysięcy dolarów i ufundował następujące nagrody finansowe: 1 miejsce – 50,000 dolarów ; 2 miejsce – 30,000 ; 3 miejsce – 20,000 ; 4 miejsce – 12,000 ; 5 miejsce – 10,000 ; 6 miejsce – 8000 ; 7 miejsce  – 6000 ; 8 miejsce – 4000. Dodatkowo za każdy rekord świata drużyna otrzymywała czek na  50,000 dolarów. Ta sztuka dwukrotnie udała się Amerykanom w sztafetach mieszanych.

Cieszymy się, bo to pokazuje, że bieganie na bieżni może mieć także wymierny aspekt finansowy. Za sam srebrny medal każdy z naszych reprezentantów otrzyma około 27 tys zł (minus podatek).

PEŁNE WYNIKI

Redakcja Bieganie.pl