Pierwsza poważna hala – New Balance Indoor GP w Bostonie
26 stycznia 2020 Kuba Wiśniewski Sport

Pierwsza poważna hala – New Balance Indoor GP w Bostonie


Rozpoczął się prestiżowy cykl World Indoor Tour. Podczas New Balance Indoor Grand Prix najlepiej zaprezentowali się Amerykanie: Donovan Brazier (600 m), Nia Ali (60 m ppł) i Derek Kemp (60 m) oraz Australijka Jessica Hull (1500 m). W Bostonie nie startowali polscy biegacze.

Niektóre biegi w hali Reggie Lewis Center odbywały się na nietypowych dystansach. Organizatorzy liczyli na poprawę rekordów, jeśli nie świata, to USA, m.in. na 300, 500,  600 czy 1000 metrów. Kilka konkurencji jednak liczyło się do klasyfikacji rozpoczętego właśnie cyklu World Indoor Tour. Na starcie roku olimpijskiego nie padają wybitne rezultaty, jednak magia hali sprawia, że każdy mityng przy wyrównanej stawce ogląda się z zaciekawieniem.

Donovan Brazier w ubiegłym roku w Nowym Jorku ustanowił halowy rekord świata (1:13.77), wtedy jeszcze biegnąc w czarnym stroju z trupią czaszką Nike Oregon Project. W Bostonie mistrz świata na 800 m z Dohy również ruszył z animuszem, na ostatnim okrążeniu mając za przeciwnika praktycznie tylko czas. Przy mocnym dopingu kibiców 200 m od sygnału dzwonka do przecięcia linii mety pokonał długim krokiem w niecałe 24,8 sekundy, co dało mu finalnie wynik 1:14.39 (nowy rekord mityngu i drugi wynik w tabelach historycznych).

Na płotkach triumfowała również mistrzyni z październikowych MŚ – Nia Ali. Wywodząca się z wieloboju sprinterka świetnie radzi sobie nie tylko na 100 m, ale również na 60 m ppł w hali, mając na koncie już dwa złota HMŚ. Od 1 do 5 płotka szła łeb w łeb z inną Amerykanką Christiną Clemons, ostatecznie wygrywając 7.94 do 7.98. Trzecia od startu do mety była Jamajka Janeek Brown z wynikiem 8.00.

Ciekawy był również bieg na 1500 m kobiet. Prowadziła w nim praktycznie przez cały dystans… aż do połowy ostatniej prostej Niemka Konstanze Klosterhalfen (tutaj 4:04.38). Była zawodniczka Oregon Project nie dała jednak rady obronić się przed Australijką Jessicą Hull, która rezultatem 4:04.14 poprawiła rekord kontynentu. Trzecia wpadła Irlandka Ciara Mageen (4:06.42), którą pamiętamy jako brązową medalistkę z ostatnich HME w Glasgow.

Męski sprint na 60 m skończył się zdecydowanym zwycięstwem Dereka Kempa z USA w bardzo dobrym czasie 6.50 (do rekordu Maurice’a Greena sprzed 21 lat zabrakło tylko 0.05 sekundy). Gabby Thomas na 300 m wykręciła niezłe 36.52.

Mimo zapowiedzi wicemistrzyni świata na 400 m ppł Sydney McLaughlin pojawiła się na hali w Bostonie tylko po to, by rozdać autografy. Organizatorzy nastawiali się na jej zwycięstwo, kto wie, może atak na rekord świata na nietypowym dystansie 500 m. Ostatecznie w wyścigu wygrała zdecydowanie znana nam z europejskiego podwórka Holenderka Lisanne de Witte z 1:10.50.

worlindoorlogo

Wielkich wyników nie było też na męskiej mili. Wygrał ją Brytyjczyk Chris O’Hare (3:59.62) przed weteranem biegów, utytułowanym Nowozelandczykiem Nickiem Willisem (3:59.89). Również dość wolno rozegrano 1000 m mężczyzn, które rozbił (z 1:17.41) mający niesamowity sezon 2019 Bryce Hoppel. Przypomnijmy, Amerykanin, którego passa zwycięstw w zeszłym roku zatrzymała się dopiero na półfinale mistrzostw USA, zabłysnął również w Katarze zajmując miejsce tuż za podium MŚ. W hali Reggiego Lewisa tuż za nim znalazł się Jake Wightman z Wielkiej Brytanii (2:17.51), dalej Hiszpan Saul Ordonez (2:18.81).

Dość niespodziewanie na dwie mile triumfowała Ellie Purrier, chociaż Amerykanka już w zeszłym sezonie, kiedy to zajmując 3 miejsce na mistrzostwach USA na 5000 m zakwalifikowała się do MŚ w Dosze, pokazała, że nie tylko lubi średnie dystanse czy przeszkody. W Bostonie poprawiła życiówkę z 9:29.17, zostawiając za plecami m.in. Dominique Scott z RPA (9:31.98) oraz wielokrotną medalistkę światowych imprez Emmę Coburn (9:32.81), która przejęła na dłuższą chwilę prowadzenie, gdy pracę pacemakerki zakończyła jej przyjaciółka z grupy treningowej Jamajka Praught-Leer.

Z kolei na najdłuższym dystansie męskim – 3000 m – czołówka dotarła do 2000 m z międzyczasem 5:13. Na prowadzeniu zmieniali się w tej fazie wyścigu Kenijczycy Bethwell Birgen i Edward Cheserek. Ten ostatni akurat hale w USA zna świetnie i jest za oceanem prawdziwą gwiazdą (ma nawet pseudonim „King Cheserek”), bo jako wieloletni student był wielokrotnym mistrzem NCAA. Panowie chowali, to co najlepsze na ostatnie dwa okrążenia. Finałowe 200 m Birgen pokonał poniżej 27 sekund i to on zrobił pierwszy krok do uzyskania dzikiej karty na HMŚ w Nankinie, która wraz z czekiem na 20000 $ czeka na zwycięzcę końcowej klasyfikacji serii. Czas Birgena 7:44.21, Chesereka 7:46.74, z grupy pościgowej najlepiej finiszował Joan Raess ze Szwajcarii z 7:52.20.


Trudno spodziewać się, by w roku olimpijskim cała czołówka z Bostonu fatygowała się za ocean na kolejne zawody World Indoor Tour. Bedzie jednak ciekawie, szczególnie dla polskich kibiców, bowiem w następnych mityngach wystartują już nasi czołowi średniodystansowcy. 31 stycznia zawody w Karlsruhe, 4 lutego w Dusseldorfie, a 8 lutego odbędzie się Copernicus Cup w Toruniu.

PEŁNE WYNIKI NEW BALANCE INDOOR GRAND PRIX – 25.01.2020 BOSTON

Kuba Wiśniewski

Pisząc coś o sobie zwykle popada w przesadę. Medalista mistrzostw Polski w biegach długich, specjalizujący się przez lata w biegu na 3000 m z przeszkodami, obecnie próbuje swoich sił w biegach ulicznych i ultra. Absolwent MISH oraz WDiNP UW, dziennikarz piszący, spiker, trener biegaczy i współtwórca Tatra Running.