30 września 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Organizatorzy dużych imprez chcą zignorować nowy przepis IAAF


Negatywnie wypowiadają się sportowcy o nowej regule, którą IAAF wprowadził w trakcie mistrzostw świata w Daegu. Od 2012 roku nie będą uznawane rekordy globu w kobiecym maratonie, jeśli uzyskane zostały we wspólnej rywalizacji z mężczyznami. Oburzeni są biegacze i organizatorzy zawodów.

Jeśli zatem Brytyjce Pauli Radcliffe uda się poprawić swoje najlepsze osiągnięcie, w historii jeszcze niepobite – 2:15.25, w jednym w przyszłorocznych, znanych i niezwykle popularnych maratonów ulicznych, to nie będzie już rekordzistką świata, a zawodniczką z najlepszym rezultatem. Organizatorzy dużych imprez chcą nowy przepis IAAF zignorować.

paula rightOddzielenie uzyskiwanych czasów, tylko ze względu na płeć biorącą udział w rywalizacji to absurd. Jest to działanie anachroniczne i będzie krokiem w tył. Zahamuje rozwój całej konkurencji” – skomentował Thomas Steffens, rzecznik prasowy berlińskiego maratonu i dodał: „dziwię się w ogóle, że IAAF zajmuje się takimi tematami. Naprawdę nie ma ważniejszych tematów?”.

58-letni działacz skrytykował także politykę antydopingową. „W tym roku nareszcie zrobiono krok w kierunku zrobienia bazy biologicznych paszportów. Trwało to dosyć długo, biorąc pod uwagę, że w kolarstwie i narciarstwie klasycznym od wielu lat się to już stosuje. To teraz trzeba zająć się komplikacją maratońskich statystyk?” – mówił z ironią.

Zgodnie z nową zasadą rekord świata w kobiecym maratonie nie będzie już wynosił 2:15.25, który został osiągnięty w 2003 roku w Londynie, a 2:17.42 – również ze stolicy Wielkiej Brytanii, ale dwa lata później. Oba rezultaty należą do Radcliffe.

Uważam, że jest do nie do zaakceptowania. Najpierw rekord świata zostaje ratyfikowany, a po ośmiu latach IAAF chce go tak po prostu wymazać? To nie jest sprawiedliwe” – uważa niemiecka zawodniczka kazachskiego pochodzenia Irina Mikitenko.

Paula zrobiła super pracę. Przebiegła wymagany dystans z niesamowitym wynikiem. Poza tym w tej chwili nie ma praktycznie typowo kobiecych biegów maratońskich. Pozostawia się zatem szansę pobicia rekordu świata tylko w imprezach mistrzowskich oraz igrzyskach” – podkreśliła.

Dodatkowo Mikitenko zwróciła uwagę na fakt, że mężczyźni przecież też pomagają z pomocy tzw. „zająców”. „I co? Im wolno?” – spytała. 

Wczoraj Nike Running uruchomiło na swoim facebookowym profilu akcję mająca pokazać sprzeciw kibiców wobec nowych zasad, które w efekcie odbiorą Pauli Radcliffe tytuł. Wszystkich tych którzy popierają protest proszą o fikcyjne oznaczenie się na zdjęciu.