New Balance 1080v12
 
12 sierpnia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sport

Ohuruogu, Fraser-Pryce i Oliver Mistrzami Świata, Polacy odpadli


Wielkie emocje i niespodzianki – tak można podsumować trzeci dzień Mistrzostw Świata w Moskwie. Na skąpo zapełnionym kibicami stadionie Łużniki, złote medale zdobyli: Christine Ohuruogu na 400 m, Shelly-Ann Fraser-Pryce na 100 m i David Oliver na 110 m ppł.

 

 2.jpg 

fot. IAAF

 

100 m pań

W długo wyczekiwanym finale wieczoru błyszczała roześmiana Shelly-Ann Fraser-Pryce. Jamajka zwyciężyła wyraźnie(10.71 WL), choć na mecie długo nie mogła uwierzyć w swój triumf.  Niespodziewanie srebrny medal wywalczyła Murielle Ahoure z Wybrzeża Kości Słoniowej (10.93), a brąz obrończyni tytułu –  Amerykanka Carmelita Jeter (10.94).

PEŁNE WYNIKI

400 m pań

Bieg na jedno okrążenie miał być teatrem jednej aktorki, mistrzyni świata z Daegu – Amantle Montsho. Reprezentantka Botswany mogła być pewna złota do ostatnich metrów, popełniła jednak fatalny błąd, nie robiąc rzutu na taśmę. Szansę na złoto wykorzystała mistrzyni olimpijska Christine Ohuruogu. Brytyjka dzięki „spokojnemu” początkowi dogoniła rywalkę osiągając identyczny czas, rekord kraju – 49.41 – Dziękuję Bogu za wszystko. To jest jak sen, aż zbyt wiele! Nie mogę w to uwierzyć. Po wyścigu nie chciałam się zbytnio ekscytować, dopóki nie wiedziałam na pewno, że wygrałam i moje nazwisko wyświetliło się jako pierwszy. To jest naprawdę niesamowite! Jestem po prostu bardzo szczęśliwa – powiedziała po zwycięstwie Brytyjka. Brąz wywalczyła  reprezentantka gospodarzy –  Antonina Krivoshapka.

1. Christine Ohuruogu (GBR) – 49.41, NR
2. Amantle Montsho (BOT) – 49.41
3. Antonina Krivoshapka (RUS) – 49.78
4  Stephanie McPherson (JAM) – 49.99
5  Natasha Hastings (USA) – 50.30
6  Francena McCorory (USA) – 50.68
7  Kseniya Ryzhova (RUS) – 50.98
8  Novlene Williams-Mills (JAM) – 51.49

 

110 m ppł.

  

Spełnieniem „american dream” zakończyła się rywalizacja płotkarzy. Po najcenniejsze krążki sięgnęli dwaj Amerykanie, ale nie faworyzowani Richardson i Meritt, a David Oliver (13.00) oraz Ryan Wilson (13.13). Obaj na ten sukces czekali wiele lat: – To zwycięstwo znaczy dla mnie bardzo wiele. Czuje się wspaniale, że w końcu umieszczę złoto na mojej szyi,  stanę na podium, by wysłuchać hymnu narodowego. Myślę, że wyścig był wspaniały, ale pędziłem przed siebie, nie widząc, co się mną dzieje. Poświęciłem wiele, pracowałem tak ciężko na ten sukces. Chcę podziękować wszystkim za wsparcie – powiedział olbrzym, który nie krył wzruszenia  na mecie. Ryan Wilson dopiero w wieku 33 lat sięgnął po znaczący sukces – najpierw tytuł mistrza USA, a teraz srebro MŚ. – Trafił mi się najgorszy 9 tor! Nikt nie myślał, że mogę zdobyć medal,  jestem szczęśliwy. Może w przyszłym roku, jeśli zdołam wygrać kwalifikacje, nikt nie będzie  zaskoczony. Na torze 9 nie można poczuć całego wyścigu, ale zaletą jest to, że po prostu skupić się na sobie.  Jestem  dumny i bardzo podekscytowany. Przed biegiem dałem się przytulić mojej mamie- zawsze dobrze biegam, gdy jest przy mnie – cieszył się po biegu Amerykanian. 

 

1.jpg 

fot. IAAF 

Ku uciesze moskiewskiej publiczności brązowy krążek niespodziewanie wywalczył Rosjanin  Sergey Shubenkov (13.24), który skorzystał na potknięciu się na ostatnich metrach Richardsona. 

Przypomnijmy, że w finale niestety zabrakło Artura Nogi. Mistrz Polski zajął ostatecznie 9 miejsce z wynikiem 13.35. Po biegu długo nie mógł się otrząsnąć: – Teraz można gdybać. Jestem pierwszym, który nie wszedł do finału. To najbardziej boli. Była tutaj duża szansa na medal. Szkoda. – powiedział w rozmowie z PAP. – Tę jedną setną sekundy można nadrabiać na całym dystansie. Może to był start, może rzut na metę. Ciężko teraz powiedzieć. Pierwsza część dystansu była naprawdę przyzwoita. A potem to nie wiem. Słyszałem, że podobno uderzyłem nogą w któryś z płotków… Interesował mnie tylko finał. To jedna z najbardziej bolesnych porażek. Niekiedy to nawet kontuzje nie bolą tak, jak przegrana o 0,01 s – zakończył smutno.

 PEŁNE WYNKI

3000 m z przeszkodami

 

W porannej sesji  także pechowo zakończyły się występy naszych przeszkodowców. Mateusz Demczyszak w pierwszym biegu eliminacyjnym, po dość odważnym początku, zaliczył na przeszkodzie upadek, który zaważył na całym wyścigu. – Po takiej wywrotce ciężko jest się pozbierać. Nawet przez chwilę pomyślałem o tym, by zejść z bieżni, ale kiedyś obiecałem sobie, że nigdy tego nie zrobię – mówił. Podopieczny Marka Adamka finiszował dopiero 11 z czasem 8.34,60 s. – Od samego początku biegło mi się ciężko. Złapałem w Moskwie też jakieś przeziębienie. W nocy zaś męczyłem się z katarem, a do tego jeszcze mam uszkodzone żebro – wyliczał powody niepowodzenia. – Nie żałuję, że wystartowałem w Moskwie. To dla mnie wielkie doświadczenie. Tym bardziej, że pierwszy raz jestem na takiej imprezie. Mam nadzieję, że to doświadczenie zaprocentuje na przyszłorocznych mistrzostwach Europy, na których chciałbym powalczyć o medal – podsumował złoty medalista MP z Torunia.

 

176219616 

 

Na bieżni lepiej prezentował się Krystian Zalewski. Wicemistrz Polski po dobrym taktycznie biegu uplasował się na niezłym 5 miejscu z rezultatem 8:27, ale nie dającym awansu do rozgrywki o medale. – Finał był w moim zasięgu. Niestety bieg był rozegrany w wolnym tempie. Dlatego starałem się walczyć o pierwszą trójkę, bo dawało to bezpośrednią kwalifikację. Niestety rywale byli dzisiaj lepsi, ale to dobra lekcja na przyszłość. Na następnej imprezie będzie już tylko lepiej – powiedział z optymizmem Zalewski. Niestety po spłynięciu oficjalnych wyników, okazało się, że Polak został zdyskwalifikowany, prawdopodobnie za przekroczenie linii przy rowie z wodą.

 

Polskie złoto 

 

Na otarcie łez i poprawę humorów w reprezentacji zapracował Paweł Fajdek, który w rzucie młotem sięgnął po wymarzony złoty medal. Polak „załatwił” konkurs pierwszym rzutem – 81, 97, najlepszym wynikiem na świecie w tym sezonie.