28 sierpnia 2008 Redakcja Bieganie.pl Sport

O maratonie na Igrzyskach – komentarz Grzegorza Gajdusa


gajdus_przb.jpgPodatnicy, Minister
Sportu, PKOL, Szefowie Wyszkolenia dają pieniądze na przygotowania zawodników
do Igrzysk Olimpijskich i wymagają miejsc na pozycji punktowanej tj. pierwsza ósemka.
Ja i moi zawodnicy w przygotowaniach i treningu blisko granicy ludzkiej wytrzymałości
mieliśmy pełną świadomość z podniesionego ryzyka. Ja, jako kierujący
przygotowaniami biorę pełną odpowiedzialność za ich występ w IO.


Z przygotowań wychodziło,
że Henryk Szost jest przygotowany na wynik w granicy 2:09 – 2:10, to daje średnią
po 3:04 – 3:05 / km. Myśląc o walce o miejsce w ósemce musiał zaryzykować bieg
w tempie na absolutnej granicy własnych aktualnych możliwości. Jednak nie jest łatwe tak dokładne
monitorowanie tempa dla zawodnika, dla którego jest to trzeci maraton w życiu a
pierwszy za granicą do tego od razu na imprezie o tak dużej randze. Po starcie cała ekipa ruszyła mocno.
Na tempo jakim biegł Henryk złożyło się kilka czynników. Na pewno jego
waleczność i ale brak oznakowania co 1 km, ambitna próba „klejenia” końcówki
pierwszej grupy, także znakomite samopoczucie i szybka, płaska trasa. Na 5km Szost
zorientował się, że jest za szybko i zaczął zwalniać, wchodził na szybkości do
jakiej był przygotowany ale gdy rozglądał sie do tylu, widział tylko pojedynczych
biegaczy, to powodowało że nadal biegł szybciej niż zakładane tempo. Jeszcze do
25 km czuł się dobrze. Niestety temperatura powietrza znacznie wzrosła, z
kilometra na kilometr czuł jak mięśnie zaczynają go parzyć, samopoczucie
znacznie sie pogorszyło na 30km. Doszło do tego duże odwodnienie, czuł, że na
punktach żywieniowych nie jest w stanie nawodnić się właściwie. Szost
zorientował się, że nie jest mu dziś dane zająć miejsca w pierwszej 10 i zgodnie
z moimi zaleceniami, gdyby czuł, że może stanowić to zagrożenie dla zdrowia znacznie
zwolnił. Zmierzał do mety żeby tylko ukończyć maraton i nie wymuszał zbytniej
presji na organizm.


U Arka Sowy wynik końcowy był
wynikiem złej dyspozycji dnia, także klimatu co uniemożliwiło mu pokazanie
swoich możliwości w maratonie.


U Moniki Drybulskiej były
zupełnie inne warunki pogodowe, bardziej sprzyjające choć wilgotność powietrza
na mecie była 75%. Monika taktycznie pobiegła bardzo dobrze ale nie na miarę
swoich możliwości dnia, bo po 35 kilometrze nie czuła zmęczenia i zdecydowanie przyśpieszyła.
Tak asekuracyjny bieg Moniki był wynikiem tego, że 4 lata temu na IO
nie ukończyła maratonu, doszły do tego problemy z jej nominacja olimpijską oraz
sugestie "życzliwych", że tym razem też nie ukończy maratonu, to wszystko wywołało u niej dodatkowe obciążenie
psychiczne. Monika ukończyła maraton na 24 miejscu, w ściślej czołówce światowego maratonu z dobrym czasem
jak na te warunki klimatyczne i wysoki poziom czasowy biegaczek .


Polscy maratończycy więcej
wiary w zawodników. Sport na tym poziomie wyczynu jest często balansowaniem na
granicy zdrowia, jest braniem na siebie wielkiego ryzyka. Czasami od sukcesu
dzieli nas bardzo mało mimo, że po wynikach wydaje się dużo ale wiemy jak
blisko byliśmy. Polak może w dzisiejszych czasach przybiec w pierwszej 8 na IO i wierzmy że się to uda.
Udział w IO i ukończenie maratonu jest też pewnym sukcesem bo nie każdy może być
Olimpijczykiem .


Pozdrowienia dla wszystkich
maratończyków i kibiców lekkoatletyki!!


Grzegorz Gajdus

Redakcja Bieganie.pl