20 października 2017 Redakcja Bieganie.pl Sport

O magicznej Łemkowynie i Vicie Otevrelu


Foto: Piotr Dymus


W dniach 14-15 października w Beskidzie Niskim odbyło się kilka biegów pod ogólną nazwą Łemkowyna (dokładnie Łemkowyna Ultra Trail, która odbywa się od 2014 roku). W programie były biegi na dystansach od 30 do 150 km.

Na najdłuższym, najbardziej prestiżowym dystansie, w czasie 16h39 wygrał mało znany w Polsce Czech: Vit Otevrel. Otevrel poprawił rekord trasy Bartka Gorczycy o prawie 40 minut i na mecie zameldował się z przewagą nad drugim zawodnikiem z przewagą 1 godzina 14 minut. Tym drugim zawodnikiem był Robert Faron, zwycięzca tegorocznego Flexistav Granią Tatr.

Vit Otevrel

Otevrel, to zawodnik urodzony w 1988 roku, który stopniowo, rok do roku notuje coraz lepsze występy, przesuwając się powoli coraz wyżej w hierarchii zawodników górskich. Patrząc na ogólny ranking ITRA witać jak wygląda wzrost jego poziomu. Oczywiście to pokazuje tylko pewną tendencję i nie należy tych punktów traktować dosłownie.

otevrelitra

Bez wątpienia to zawodnik zdolny i perspektywiczny, ale nierówny, na razie jego największe osiągnięcia pochodzą ze słabo obsadzonych biegów z niską frekwencją. Najwyżej punktowanym biegiem w jego karierze (784 pkt ITRA) była Małofatranska stówka (105km/ + 6500m), którą pokonał w czasie 14h09 ale bieg ukończyło tylko 96 zawodników. Tymczasem w Cortina Trail (48km), z czerwca tego roku (czyli tam gdzie Paweł Krawczyk zajął bardzo dobre trzecie miejsce), na 1365 zawodników zajął „tylko” 52 miejsce. Trzeba jednak przyznać, że w Łemkowynie pokazał, że ma szansę stać się zawodnikiem liczącym się w skali międzynarodowej i ciekawe, czy to nie Łemkowyna będzie dla niego przepustką do tej wyższej ligi. Dlaczego? ITRA nadal nie „wyceniła” tego biegu. W 2015 roku, za swój do tej pory rekordowy wynik (17h19) Bartek Gorczyca otrzymał 794 punkty (rok później nawet 804 za wynik 18h00 ale był to widać efekt trudnych warunków na trasie). Za drugie miejsce w 2015 roku i wynik 18h14, czyli o 5,3% słabszy od wyniku Bartka, Tomek Komisarz otrzymał 754 punkty, czyli … o 5,3% mniej od Bartka. Można zatem spróbować pokusić się o obliczenie ile punktów Otevrel ma szansę otrzymać za Łemkowynę (oczywiście przy założeniu, że dwa biegi rozgrywane były w takich samych warunkach a wiemy, że tak na pewno nie było i ITRA bierze warunki pod uwagę). Wynik Otevrela jest o 4% lepszy od wyniku Bartka Gorczycy, czyli może liczyć na …. 826 punktów ! A może nawet więcej (jeśli ITRA uzna, że było trudniej niż w 2015 roku), lub mniej, jeśli ITRA uzna, że "było łatwo". Trzeba czekać.

Oficjalne Wyniki

O Łemkowynie od kilku lat słychać, że jest to bieg „magiczny”.
Szukając naocznych świadków tej magii, poprosiłem o komentarz Darka
Świerada, który brał udział w tegorocznej edycji zajmując 32 miejsce.

lemko 1
Na zdjęciu to nie jest Darek Świerad, foto: Piotr Dymus

Magia

Wg Darka Świerada:

Przed 6 godzin było ciemno. Nie zobaczyłem nic po za lasem, szelestem liści, odgłosem mielonego błota. Nic. Oglądałem tylko plecy kolejnych zawodników, czerwone światełka migające jedno za drugim. Czasem pojawiła się leżąca krowa, czasem wdepnąłem w to, co zostawiła. Gdzie ta magia…

Od 45 km jest już jasno. Teraz las, liście, zmielone błoto widzę za dnia. Liście, błoto, las… Liście, błoto, las…

Na zegarku 67 km. Liście, błoto, las. Jest ciężko, nogi już bardzo bolą, zmęczenie i nieprzespana noc dają o sobie znać. Mam kryzys. Biegnę szutrową drogą, która nagle skręca nieco w dół. Wybiegam z lasu i… Zatrzymuje się – dosłownie. Staję jak wryty, mam ciarki na całym ciele. Stoję i patrzę.

Horyzont sięga bardzo daleko, jego linia malowana jest jesiennymi kolorami lasu. Są tylko odległe łąki, słońce, lekki wiatr. Widok jak z bajki. To ten widok, dla którego tu jestem. W końcu. Nadal stoję. Dokładnie ten obraz chciałem podziwiać. Słyszę swój wewnętrzny głos: „Dlaczego narzekasz? Rozglądnij się, masz to czego chciałeś, dla takich widoków tu przyjechałeś. Chciałeś to zrobić, jaki kryzys? Musisz chłonąć to co masz dookoła, bo potem już będą tylko zdjęcia. Przeżyj ten bieg w maksymalny sposób, weź z niego ile się da.”

Zaczynam biec. Jeden z zawodników zboczył z trasy, robi jak najwięcej zdjęć. Nie dziwię się.

Kilka kilometrów dalej rzucam do spotkanego mężczyzny pilnującego owiec: „Pięknie tu macie!”. Nie odpowiedział.

Przez cały dzień podziwiam ile mogę. Rozmawiam, cieszę się każdym krokiem. To jest moja Łemkowyna, moja!

Wnet się ściemni. Będą liście, błoto, las.

Łemkowyna jest jak codzienne życie… Jest momentami nudna, trudna, potrafi zmęczyć, przez długi czas towarzyszą nam te same osoby. Ale przychodzi taki moment, że chce się żyć, chce się biec. Tak jak w życiu, pojawiają się momenty, w których myślimy „ta chwila mogłaby trwać wiecznie…”. Włożony wysiłek jest nagradzany. Spełniamy marzenia, podziwiamy to co chcieliśmy podziwiać. Przeżywamy przygody, których nie byliśmy w stanie przewidzieć. Łemkowyna zaskakuje, daje w kość, zabiera nieco zdrowia.

Dzięki niej doceniamy proste, błahe, codzienne rzeczy. Przypomnij sobie jak wróciłeś z mety i po prysznicu wszedłeś pod kołdrę. Przypomnij sobie jak mogłaś spokojnie usnąć. Jak smakuje herbata, jak smakuje zwykła zupa pomidorowa. Jak smakuje ogórek kiszony. Jak to jest założyć zwykłe, suche ubranie, jak to jest przytulić bliską osobę. Jak to jest po prostu usiąść. Doceniaj to jutro, pojutrze.

Łemkowyna odmienia ludzi. To jest jej magia. 

Zdjęcia Piotra Dymusa >

dswierad

Redakcja Bieganie.pl