New Balance 1080v12
 
5 kwietnia 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Mo Farah – „Go hard or go home”.


Mo Farah, kiedyś niepokorny, sprawiający problemy wychowawcze chłopak, marzący o grze w Premier League, dziś niekwestionowany lider europejskich biegów długodystansowych. W ciągu ostatniego roku całkowicie zdominował konkurencje na Starym Kontynencie. Stratował w tym czasie 14-krotnie na dużych europejskich i światowych imprezach, nie dając wyprzedzić się żadnemu Europejczykowi.

mofarah540
Mo Farah jeszcze za czasów współpracy z Adidasem

Wie, że sam talent nie pozwoli mu osiągnąć zbyt wiele, że potrzeba wielkiego nakładu pracy i całkowitego poświęcenia. Jego motto "Go hard or go home" nie bardzo przystaje do asekuracyjnego podejścia do treningu, jakie stało się w Europie powszechne i może właśnie to jest tajemnicą jego sukcesu?
Przykłada on też dużą wagę do pozytywnego myślenia i wyzbywaniu się kompleksów.

Twoja psychika musi być silna. Musisz mówić sobie , że czujesz się dobrze i zawsze myśleć pozytywnie. Koncentruję się na każdym biegu. Nie możesz pojawić się na linii startu, myśląc ten i tamten jest lepszy ode mnie, czy ten pobiegnie szybciej, a ja zajmę taką to, a taką pozycję. Nie możesz nigdy tak myśleć. Jesteś numerem jeden, zrobiłeś swoje na treningach, a teraz ciesz się tym wyścigiem – takie podejście jest niezbędne.

Jego historia nie jest typową historią naturalizowanego Afrykanina, jest "produktem" angielskiej szkoły biegowej, a jego akcent nie pozostawia wątpliwości, że wychował się w UK.

Nie miał jednak łatwego startu, urodził się w 1983r  w Mogadiszu, stolicy Somali. Chaos i bezprawie panujące w jego pierwszej ojczyźnie sprawiły, że w 1991r wraz z ojcem i dwoma braćmi wyemigrowali do Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymali status uchodźców.

8-letni chłopiec, znający tylko kila słów po angielsku, zaczął uczęszczać do szkoły w zachodnim Londynie. Już pierwszego dnia wrócił do domu z podbitym okiem, po bójce, którą sam sprowokował.
Często wdawał się w kłopoty, a bariera językowa powodowała, że miał spore problemy z nauką. Szybko za to odnalazł się w sporcie. Pasją młodego Mo stała się piłka nożna, marzył o tym, by zostać zawodnikiem ukochanego Arsenalu. Gdy miał 13 lat, jego talent do biegania dostrzegł nauczyciel wychowania fizycznego Alan Watkinson. Z czasem udało mu się zainteresować Faraha bieganiem bez piłki i został jego trenerem. Na swoich pierwszych zawodach Mo był tak zagubiony, że na starcie ruszył w złym kierunku, pomimo tego udało mu się ukończyć bieg na drugim miejscu.

Alan Watkinson  zaopiekował się chłopcem, trenując go i starając się trzymać go z dala od kłopotów. Gdy zmieniał pracę zabrał Faraha do nowej szkoły wraz z sobą.

Rodzina Mohammeda miała problem, by związać koniec z końcem i nie mogli pozwolić sobie na wożenie go na zawody i treningi. Gdy zmieniałem szkołę pomyślałem, że prowadziłem go do tej pory i on wciąż potrzebuje kogoś, kto miałby nad nim oko. Po prostu powiedziałem mu, że idzie ze mną.

Mo odpłacił trenerowi i po pierwszym roku współpracy zajął 9-te miejsce na Szkolnych Mistrzostwach Anglii w biegach przełajowych, rok później w tej samej imprezie zdobył pierwszy z swoich pięciu szkolnych tytułów mistrzowskich.

Pierwszym międzynarodowym sukcesem Faraha był złoty medal na Mistrzostwach Europy Juniorów w 2001 w Grosseto we Włoszech na dystansie 5000 m.

Dwa lata później zdobył srebrny medal na 5000 m  na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy w Bydgoszczy. Kolejne  dwa lata były bez sukcesów międzynarodowych.  Farah zmagał się z uciążliwymi kontuzjami, które zastopowały jego karierę.

mofarah smoll

Rozpoczął pracę w restauracji fast food i w sklepie sportowym. Udało mu się jednak wygrać stypendium narodowej loterii w wysokości 10 tys. funtów. Chcąc skupić się wyłącznie na bieganiu przeprowadził się do Teddington pod Londynem, gdzie zamieszkał w domu, będącym europejską bazą czołowych kenijskich biegaczy, takich jak Benjamin Limo (ówczesny mistrz świata na 5000 m), Micah Kogo (późniejszy rekordzista świata na 10 km), czy Australijczyka Craiga Mottrama (brązowego medalisty MŚ na 5000 m). Prawdziwie profesjonalne podejście do biegania było dla Mo nowością.

Bieganie wraz z Craigiem nastrajało mnie bardzo pozytywnie. Zobaczyłem jak ciężko trenują i zrozumiałem, że muszę się zmienić. Zamieszkanie z nimi było najlepszą decyzją jaką podjąłem od czasu gdy zacząłem biegać.

Nowe miejsce i nowi partnerzy treningowi okazali się strzałem w dziesiątkę. Wyniki zaczęły się poprawiać, a lepsza regeneracja pozwoliła uniknąć kolejnych kontuzji. Farah w 2006 roku wystartował 22-krotnie, poprawił rekordy życiowe na wszystkich swoich najważniejszych dystansach, zdobył złoty medal na Mistrzostwach Europy w biegach przełajowych i srebrny na mistrzostwach Europy na dystansie 5000 m. Udało mu się także ustanowić jego pierwszy rekord kraju, w biegu ulicznym na 5 km (13:30).

Kolejny rok nie przyniósł znacznych postępów. Po raz kolejny udało mu się zdobyć złoto na halowych mistrzostwach Wielkiej Brytanii na dystansie 3000 m (także złoto w 2003 i 2005), złoto w mistrzostwach kraju na 5000 m oraz poprawić się na dystansie 10 km (28:07:00) ale na arenie międzynarodowej wypadał słabo.

W roku 2008 priorytetem były Igrzyska Olimpijskie w Pekinie. Farah uzyskał minima na dystanse 5000 m i 10000 m. Postanowił startować tylko na krótszym dystansie gdzie widział dla siebie większe szanse na walkę o medal.
Jednak,  by móc o ten medal powalczyć, musiał jeszcze dobrze pobiec w eliminacjach, które okazały się nie do przejścia. Mo wystartował w najwolniejszej z serii kwalifikacyjnych i zajął 6 miejsce (do finału przechodziło 4 najlepszych zawodników + 2 z najlepszymi czasami z wszystkich 3 serii). Było to dla niego wielkim ciosem.

To jest największą lekcją jaką wyniosłem z Pekinu: musisz słuchać własnego organizmu. Potrzeba na to czasu, by zdobyć tą umiejętność i wtedy jej nie posiadałem. Cztery tygodnie przed olimpiadą moje ciało dawało mi sygnały, bym zluzował trening, ale nie posłuchałem. Gdy przybyłem do Macu, (Brytyjska baza przedolimpijska) czułem się kiepsko i byłem zmęczony. To nie było odpowiednie samopoczucie.

Po powrocie do Londynu Mo postanowił  poważnie zmienić trening. Najważniejszą była przeprowadzka w okolice Iten, kenijskiej stolicy biegania. Treningi w mocnej grupie zaczęły przynosić rezultaty.

To było wspaniałe uczucie, wstawać na trening o szóstej rano, żeby trenować z chłopakami. Było nas około 60, dobrze jest być pośrodku stawki, a nie zawsze na jej czele. W Wielkiej Brytanii jest tylko trzech, czy czterech zawodników na takim poziomie i jesteśmy rozproszeni po całym kraju. W Kenii nigdy nie robiłem treningu sam i dawało mi to zastrzyk energii.

Jeżeli przyjdziesz na bieżnię o ósmej rano to będzie już na niej z 50-ciu czy więcej Kenijczyków. Nie masz żadnych szans żeby pobiegać na pierwszym torze. Oni zawsze biegają z wielkim zapałem. Wiedzą, że jeżeli nie będą tego robić, ich rodziny nie będą miały co jeść.

Przebywając w ascetycznych warunkach bez wygód, rozrywek, telewizji, czy internetu, Mo mógł całkowicie poświęcić się treningowi i regeneracji.

Potrzeba czasu, aby dostosować się do ich sposobu myślenia i trenowania. Kenijczycy są skromni i pracowici. Oni biegają, śpią, trenują i tyle. Ja również teraz prowadzę swoje życie w ten sposób. Dokładnie tak trzeba postępować, by móc być jednym z najlepszych na świecie.

Po raz kolejny zmiana warunków treningowych przyniosła pożądane efekty. Pierwszym sukcesem, jeszcze na koniec 2008 roku, było drugie miejsce, tuż za Ukraińcem Serhiy Libidem, na Mistrzostw Europy w Biegach Przełajowych w Brukseli.

W roku 2009 po udanym początku sezonu halowego [udało mu się dwukrotnie poprawiać halowy rekord Wielkiej Brytanii pierwszy raz w Glasgow (7:40.99) i trzy tygodnie później w Birmingham  (7:34.47)] przyszła kolej na pierwszą imprezą rangi mistrzowskie,  były to HME w Turynie. Mo startował na 3000 m w roli zdecydowanego faworyta i nie zawiódł. Po zaciętej walce do ostatnich metrów zdobył złoto wyprzedzając Franzuza Bouabdellaha Tahri. Były to pierwszy sukces od porażki w Pekinie, który pozwolił mu odbudować wiarę w siebie.

Nawet teraz Pekin jest w mojej głowie, ale im lepiej się spisuję, tym moje myśli bardziej się oczyszczają. Potrzebowałem tego zwycięstwa w Turynie, by móc zapomnieć o olimpiadzie. Towarzyszyła mi spora presja, ponieważ ludzie wieszali mi już złoty medal na szyi, nim przybyłem do Włoch.

Kolejne miesiące potwierdziły znakomitą formę i pozwoliły na poprawienie rekordów życiowych na 1500 m (3:33.08) i 10 km (27:50 – nowy rekord kraju).

W najważniejszej imprezie sezonu Mistrzostwach Świata w Berlinie pokazał się z dobrej strony i uplasował się na 7 pozycji w biegu na 5000 m, był najlepszy pośród Europejczyków i dał się wyprzedzić tylko jednemu zawodnikowi niereprezentującemu Afryki, naturalizowanemu Amerykaninowi Bernardowi Lagatowi. Było to jednak zdecydowanie za mało, by nawiązać realną walkę z światową elitą z Kenenisą Bekele na czele.

Na zakończenie roku 2009 ponownie zajął drugie miejsce w Mistrzostw Europy w biegach przełajowych rozgrywanych w Dublinie, ustępując tym razem Hiszpanowi Alemayehu Bezabehowi. Na mecie służby medyczne musiały udzielić mu pomocy gdyż zasłabł.

mofarah 540 1
Mo Farah, foto: letsrun.com, Edynburg

    
W styczniu 2010 roku na mecie zawodów rozgrywanych w Edynburgu sytuacja się powtórzyła. Po dokładnych badaniach lekarskich okazało się, że przyczyną był niski poziom żelaza i magnezu we krwi. Farah nawiązał współpracę z Mattem Lovellem, uważanym za najlepszego dietetyka sportowego w Wielkiej Brytani. Za pomocą suplementacji udało się doprowadzić organizm do porządku  i uratować zagrożony sezon. Kolejny raz przygotowywał się w Kenii.

Pierwszym ważnym sprawdzianem były Mistrzostwa Świata w biegach przełajowych w Bydgoszczy. Tym razem wizyta w Polsce nie była tak udana. Farah zajął 20 miejsce i był sklasyfikowany jako drugi reprezentant Europy (Hiszpan Alemayehu Bezabeh zajął 13 miejsce). Był to ostatni bieg, na którym dał się pokonać innemu biegaczowi ze Starego Kontynentu, po nim rozpoczęło się dla niego pasmo sukcesów i znakomitych wyników.

Ta passa rozpoczęła się wiosną 2010 od ustalenia nowego rekordu kraju w biegu ulicznym na 10 km w Londynie. Po zaciętej walce do ostatnich metrów wyprzedził byłego rekordzistę świata na tym dystansie, swojego byłego współlokatora Micaha Kogo uzyskując rezultat 27:44.

Już po sześciu dniach poprawił rekord życiowy na tym samym dystansie, tym razem na bieżni, uzyskując 27:28.86, co było najlepszym wynikiem w Europie w 2010r.

Okres przed Mistrzostwami Europy spędził w Kenii i gdy wrócił do Europy, był świadomy swojej formy. Choć wypowiadał się w duchu szacunku do rywali nie ukrywał, że będzie mierzył w najwyższe cele.

Jestem pewny, że jestem gotowy, by sprawić żeby Wielka Brytania mogła być ze mnie dumna.

Najważniejszy sprawdzian formy Mo zaliczył celująco. Zdobył dwa złote medale na dystansach 5000 m i 10000 m. (udało mu się tego dokonać jako piątemu zawodnikowi w historii Mistrzostw Europy i pierwszemu od 20 lat, wcześniej takiego wyczynu dokonywali między innymi Czech Emil Zatopek i lider polskiego Wunderteamu Zdzisław Krzyszkowiak).

Nie wierzę, że jestem podwójnym mistrzem – jeżeli powiedzielibyście mi trzy miesiące temu, że mogę zdobyć jedno złoto wziął bym je w ciemno.

Kolejnym osiągnięciem było pobicie, od 28 lat porastającego kurzem, rekordu kraju (13:00:41) na 5000 m należącego do Davida Moorcrofta. Tej sztuki udało mu się dokonać na mitingu Diamentowej Ligi w Zurychu. Ukończył bieg dopiero na piątym miejscu, ale uzyskał znakomity wynik 12.57.94.

Pomimo znaczących sukcesów Farah postanowił po raz kolejny dokonać radykalnych zmian w swoim treningu i zamiast wrócić na płaskowyże w okolicy Iten wybrał trening pod okiem Alberto Salazara  wraz z grupą Oregon Project w Portland. Wiedział, że potrzebuje nowych bodźców, by móc powalczyć o coś więcej niż laury w Europie, która niestety stała się biegowym zaściankiem. Nowe podejście do treningu, wciąż w duchu ciężkiej pracy i pełnego poświęcenia bieganiu popchnęło jego rozwój do przodu.

Pierwsze starty w 2011 roku pokazują, że Mo nie powiedział jeszcze ostatniego słowa i może nas jeszcze pozytywnie zaskoczyć.

Zwycięstwo w prestiżowym krosie w Edynburgu, drugie miejsce w New Balance Boston Indoor Grand Prix w biegu na 3000 m ze znakomitym rezultatem 7.35.81 oraz pierwszy rekord Europy (halowy) uzyskany przez Faraha na dystansie 5000 m podczas Birmingham Indoor Grand Prix (13.10.60) pokazały, że w tym sezonie będzie on groźny dla każdego przeciwnika.

mofarah 500
Nowy York, półmaraton, Mo Farah przed Galenem Ruppem

W marcu 2011 Mo Farah korzystając z życiowej formy, udanie zadebiutował na dystansie półmaratonu w Nowym Yorku, wyprzedzając na finiszu Etiopczyka Gebre Gebremariama, zwycięzcę ubiegłorocznego maratonu nowojorskiego i swojego nowego partnera treningowego Galena Ruppa, wschodzącą gwiazdę biegów w USA. Mo nie tylko wygrał, ale również ustanowił nowy rekord kraju na poziomie 60:23.

Jestem zdecydowanie w najlepszej formie w życiu. Chciałbym sprawdzić się w maratonie po 2012 roku, ale wciąż czuję, że zostało mi parę lat na bieżni.

Pomimo tak udanego debiutu Farah zamierza trzymać się bieżni przynajmniej do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Zamierza wykorzystać swoją obecną dyspozycje i powalczyć o jak najlepszy wynik w Mistrzostwach Świata, które odbędą się w Korei Południowej.
   
Czy Mo Farah jest w stanie nawiązać walkę z najlepszymi na świecie? Wydaje się, że w tym momencie jeszcze nie, ale on, pomimo że nie jest już  najmłodszy, cały czas się rozwija i poprawia swoje wyniki. Posiada także cechę niezbędną, by móc wygrywać – dysponuje dobrym finiszem.

Warto go obserwować gdyż wydaje się, że jest jedyną, może nikłą, ale zawsze nadzieją medalową dla Europy na najbliższych imprezach mistrzowskich w biegach długodystansowych.
   

Rekordy życiowe Mo Faraha

bieżnia

800 m

01:48.24

2003

Eton

1500 m

3:33.98

2009

Monaco

1 mila

03:56.5

2005

London

3000 m

7:38.15

2006

Zagrzeb

5000 m

12:57.94

2010

Zurych

10000 m

27:28.86

2010

Marsylia

hala

1500 m

3:40.57

2009

Sheffield

1 mila

4:00.46

2007

Birmingham

3000 m

7:34.47

2009

Birmingham

5000m

13:10.60

2011

Birmingham

ulica

5 km

13:30

2006

Stranorlar

10 km

27:44

2010

London

półmaraton

1:00:23

2011

New York

FORUM DYSKUSYJNE