NB 1080v12
 
5 czerwca 2011 Redakcja Bieganie.pl Sport

Maraton w Łodzi – najbardziej dramatyczna końcówka w historii polskiego maratonu


maratonstart


Łódź maraton Dbam o Zdrowie odbył się w tym roku po raz pierwszy. Z czym będzie się kojarzył? Najbardziej chyba z dramatyczna końcówką biegu kobiet. To co widzieliśmy na ostatnich metrach maratonu natychmiast przywołuje skojarzenia ze słynnym finiszem kobiet jednego z Ironmanów. W niezwykłym upale, zwycięzcami zostali Sammy Limo z Kenii i Maryna Damanstevicz z Białorusi.

Start przesunięto na godzinę 8:00 bo organizatorzy słusznie obawiali się wysokiej temperatury. O 8:00 kiedy ruszył bieg temperatura w cieniu wynosiła 24 stopnie a bieg odbywał się w większości na odkrytym terenie co przy bezchmurnym  niebie było dla biegaczy prawdziwym testem hartu ciała i ducha.

Razem wystartowali biegacze i biegaczki na dwóch dystansach 10 km i maratonu.

Szybko ukształtowały się grupki zawodników. Z przodu biegło dwóch Afrykańczyków – Sammy Liki z Kenii i Joseph Daudi z Tanzanii, prowadzonych przez Michała Kaczmarka. W pewnej odległości za nimi trójka Ukraińsko-Polska: Witalij Shafar, Aleksander Sitkovskyy i Maciej Miereczko.

grupka1
Pierwsza grupka, od lewej: Joseph Daudi, Michał Kaczmarek, Sammy Limo


grupka2
Druga grupka (od lewej): Vitalij Shafar, Aleksandr Sitkovskyy, Maciej Miereczko

Wśród Pań najpierw biegły razem Agnieszka Janasiak i Arleta Meloch prowadzone przez Piotra Pobłockiego, niedaleko za nimi utrzymywała się Maryna Damanstevicz.

Niedługo po tym, jak Michał Kaczmarek zszedł z trasy Sammy Limo postanowił zaatakować, i mimo, że widać było że nie jest to dla niego łatwy bieg, systematycznie zwiększał przewagę nad kolegą z Tanzanii.

sammy 1
Sammy Limo samotnie zmierza do mety

Usytuowanie mety w Atlas Arena sprawiało duże wrażenie, każdy zawodnik mógł się poczuć wyjątkowo. Po okrążeniu atlas Areny zbiegało się w dół i na końcu zbiegu, do mety zostawała już tylko ostatnia prosta, około 80 m.

Pierwszy na ostatniej prostej pojawił się Sammy Limo, który ukończył
bieg w czasie 2:16:39 co przy tych warunkach pogodowych należy uznać za
dobry wyniki, blisko pięć minut później na mecie pojawił się Joseph
Daudi a trzeci, z wynikiem 2:23:30 przybiegł Maciej Miereczko.

Wszyscy
czekali teraz na pierwszą z Pań. Na telebimach zawieszonych pod sufitem
oczom kibiców ukazała zmęczona Agnieszka Janasiak prowadzona przez
Piotra Pobłockiego. Zmęczona ale w jej najbliższym otoczeniu nie widać
było żadnej konkurentki. Widać było natomiast, że biegnie już powoli,
stawiając duże kroki jak gdyby badała grunt.

Kiedy po zbiegu
pojawiła się na końcu ostatniej prostej, spikerzy w osobie Krzysztofa
Łoniewskiego i Pawła Januszewskiego krzyknęli: " – Jest już Agnieszka
Janasiak, która jako pierwsza kobieta przekroczy linię mety".

janasiak1 1
Agnieszka Janasiak z pacemakerem Piotrem Pobłockim wbiegają do Atlas Areny, do mety około 80 m.

Niesamowicie wyczerpana Agnieszka przewróciła się. Musiała sama się podnieść gdyś pomoc osób trzecich mogłaby być powodem dyskwalifikacji. Ruszyła dalej ale po przebiegnięciu około 20 metrów jej nogi znów odmówiły jej posłuszeństwa. Kiedy z trudem się podnosiła na zbiegu ukazała się jakaś postać. Była to Maryna Damanstevicz. Nie mogła jeszcze widzieć tego, że Agnieszka się podnosi bo wbiegała z bardzo nasłonecznionego terenu do stosunkowo ciemnej Atlas Areny. Dlatego na początku, mimo, że zobaczyła Agnieszką na ostatniej prostej, nie przyszło jej do głowy, żeby przyspieszać, bo Agnieszka będąc już tylko około 40 m od mety wydawała się jej mieć zwycięstwo w kieszeni.

Kiedy jednak zobaczyła, że Agnieszka przemieszcza się w stronę mety niezwykle wolno, że zając co chwila z niepokojem się ogląda zrozumiała, że taka okazja zdarza się raz na milion. I wtedy zaczął się prawdziwy wyścig – z jednej strony sunąca do mety Agnieszka, do której już chyba nie docierało co się dzieje a z drugiej rozpędzona Białorusinka. Do ostatnich sekund nie było wiadomo, kto pierwszy przetnie taśmę. W momencie wbiegania na metę Agnieszka podniosła w górę ręce w geście zwycięstwa, będąc pewną, że to ona pierwsza wbiega na metę. I wtedy niczym we śnie, w którym czujemy, że chcielibyśmy szybko biec ale nie jesteśmy w stanie nic zrobić z za jej pleców wypadła rozpędzona Białorusinka i przerwała taśmę swoją piersią. Fotokomórka wykazała, że Damantsevicz wyprzedziła Agnieszką o 0,3 s.  Wielka radość Damantsewicz, wielka rozpacz Agnieszki i wielkie emocje kibiców zgromadzonych w Atlas Arenie.

janasiak2
Agnieszka przewraca się po raz pierwszy, rozpędzony pacemaker mija ją

janasiak3
Agnieszka wstaje, pacemaker wraca

janasiak4
Agnieszka w otoczeniu Dyr. Drelicha, trenera Nadolskiego i Piotra Pobłockiego

janasiak5
50 m do mety

janasiak6
40 m do mety – Agnieszka przewraca się po raz drugi

janasiak7

janasiak8
Na końcu prostej pojawia się Maryna Damantsevich

janasiak9
Agnieszka z Piotrem uciekają, Maryna jeszcze nie zdaje sobie sprawy ze swojej szansy i biegnie swoim tempem

janasiak10
Maryna zrozumiała, że może jeszcze wygrać, zaczyna się sprint

janasiak11
Dogania Agnieszkę i Piotra

janasiak12
Są coraz bliżej mety

janasiak13

janasiak14
Agnieszka, przekonana, że wygrywa podnosi ręce w geście tryumfu

janasiak15
Maryna pierwsza wpada na taśmę

damantsevicz1
Szczęśliwa Maryna Damanstevicz

janasiak16
Nieszczęśliwa Agnieszka Janasiak

Agnieszka zaatakowała mocno na ostatnich kilometrach. Jednak ciężka, wielokilometrowa praca w takim upale dała się jej we znaki i na ostatnich kilkudziesięciu metrach ciało odmówiło jej już posłuszeństwa. Miejmy nadzieję, że kolejne biegi zakończą się dla niej zdecydowanie lepiej.

Na trzecim miejscu rywalizację pań ukończyła Arleta Meloch.

***

Jak ta impreza wyglądała z punktu widzenia biegaczy – zostawmy ocenę im. Ale kilka uwag kibica, obserwatora. Organizacyjnie naprawdę widać, że zaprzęgnięto w Łodzi wspólne siły i że to procentuje. Prezydent Miasta Hanna Zdanowska była obecna od początku do końca, widać, że naprawdę zależy jej aby impreza ta była naprawdę pierwszoligowa. Sama Atlas Arena sprawia też bardzo korzystne wrażenie. Poza halą główną zaplecze, miejsca odbioru numerów, szatnie – wszystko to miało jakiś niezwykły dźwięk – dźwięk dobrego, zagranicznego maratonu. Cisza, spokój. Oczywiście nieco ponad 1000 zawodników w dwóch biegach to na dzisiejsze polskie warunki nie jest bardzo dużo ale pamiętajmy, że impreza wystartowała można powiedzieć z zaskoczenia, a czerwcowa data też nie nastrajała do rejestracji, zwłaszcza w maratonie. Miejmy nadzieję, że przyszłoroczna edycja odbędzie się już w jakimś lepszym terminie i sprawi to, że maraton ten także frekwencyjnie wejdzie do polskiej pierwszej ligi.

Maraton ukończyło 494 osób. 10 kilometrów: 640 osób.

Wyniki pierwszych piatek:

1    LIMO SAMMY 2:16:39   
2    DAUDI JOSEPH 2:21:21   
3    MIERECZKO MACIEJ 2:23:30   
4    SHAFAR WITALIY 2:26:24   
5    SITKOVSKYY ALEKSANDR 2:27:33   

1    DAMANTSEVICH MARYNA 2:42:20   
2    JANASIAK AGNIESZKA 2:42:20   
3    MELOCH ARLETA 2:50:39   
4    BUTAKOWA MARIA 2:53:55   
5    STANNY MAGDALENA 3:08:06   


PEŁNE WYNIKI
– PDF

FORUM DYSKUSYJNE:
MARATON – Dramatyczna końcówka
Komentarze po maratonie

Redakcja Bieganie.pl