Macie kilka szybkich dziewczyn!
17 lipca 2021 Krzysztof Brągiel Sport

Macie kilka szybkich dziewczyn!


Ajla Del Ponte to sprinterskie odkrycie ostatnich sezonów. W marcu w Toruniu wyrównała rekord Szwajcarii na 60 metrów, zatrzymując zegar na 7.03. Halowa mistrzyni Europy opowiedziała nam o wewnętrznej rywalizacji z Mujingą Kambundji, współpracy z trenerem Laurentem Meuwly, warunkach jakie trzeba spełnić, żeby dostać się do olimpijskiego finału, oraz roli późnej specjalizacji w wyszukiwaniu lekkoatletycznych talentów. 


W marcu w Toruniu w świetnym stylu zdobyłaś złoto halowych mistrzostw Europy na 60 metrów. Jak wspominasz tamte zawody?

Toruń ma specjalne miejsce w moim sercu, to na pewno. Marcowe mistrzostwa Europy były jednym z moich głównych celów na ten rok i ważnym przystankiem w drodze do Tokio. Złoty medal dał mi wiele radości i naładował pozytywną energią na sezon letni (Ajla wynikiem 7.03 wyszła w Toruniu na czoło tegorocznych światowych tabel – red.). Co do biegu finałowego, przyznam, że przez adrenalinę, która mi towarzyszyła, niewiele z niego pamiętam…

W Polsce, jeśli chodzi o krótki sprint od lat pokładamy duże nadzieje w Ewie Swobodzie, która nie ma sobie równych na krajowym podwórku. W Szwajcarii poza Tobą na światowym poziomie biega też Mujinga Kambundji. Niedawno przegrałaś z nią na 100 metrów podczas mistrzostw kraju, mimo, że ustanowiłaś życiówkę 11.07. Jak ważna jest dla Ciebie taka wewnętrzna rywalizacja?

Śledziłam polskie sprinterki podczas niedawnych młodzieżowych mistrzostw Europy w Tallinnie i myślę, że macie kilka szybkich dziewczyn! W Szwajcarii dużą motywacją dla sprinterek jest sztafeta 4×100 metrów. Każda chce do niej dołączyć. To naprawdę fajna sprawa mieć w kraju mocne rywalki. Nie mam na myśli tylko Mujingi, ale też warto wspomnieć o Salomé Kora (w tym sezonie Szwajcarka ustanowiła życiówkę 11.12 – red.). Myślę, że w sprincie konkurencyjność jest szczególnie istotna. Dzięki niej można się rozwijać i być rekordy życiowe. Dokładnie tak, jak to miało miejsce podczas wspomnianych przez Ciebie mistrzostw Szwajcarii.

Kto Cię trenuje i jak wygląda Twój treningowy tydzień?

Moim trenerem jest Laurent Meuwly, możesz go znać, bo opiekuje się Leą Sprunger i Femke Bol (Szwajcar pomaga też Annie Kiełbasińskiej – red.). Ponadto współpracuję z Bramem Petersem i Raphaelem Monachonem. Zazwyczaj wykonuję 9 jednostek treningowych tygodniowo. W okresie startowym jest ich trochę mniej. Składa się na to jeden trening typowo szybkościowy, trzy siłowe, na podbudowę kondycji i specyficzne, gdzie skupiamy się na pracy nad techniką.ponte4

Liczysz tygodniowy kilometraż? 

Jako sprinterka nie przykładam dużej wagi do tego, ile kilometrów wykonuję, więc ciężko mi powiedzieć, ile się ich uzbiera w ciągu tygodnia. Ale mogę powiedzieć, że biegam odrobinę więcej, niż typowa zawodniczka specjalizująca się w 100 metrach. Zauważyłam, że służy mi trening pod 200 metrów. Dzięki niemu jestem szybsza na krótszych dystansach.

Jakie trening lubisz, a za którymi nie przepadasz?

Kocham szybkość, za to nie jestem wielką fanką wytrzymałości i kiedy tylko uda mi się ukończyć taki trening, jestem z siebie naprawdę dumna.

Zaczynałaś swoją przygodę z lekkoatletyką od wieloboju. Oszczep, tyczka, skok w dal – te konkurencje nie są Ci obce. Taki wszechstronny rozwój to typowy model prowadzenia młodych lekkoatletów w Szwajcarii?

Tak to wyglądało w moim pierwszym klubie, gdzie zaczynałam trenować – US Ascona. U nas to było normalne, żeby zapoznać się z każdą konkurencją. Dobrze jest mieć wszechstronne umiejętności, poza tym – tak się znajduje talenty. Dla przykładu, u mnie szybko było jasne, że nie nadaję się chociażby do biegów przełajowych… W Szwajcarii mamy cykl zawodów dla dzieci, w których rywalizuje się w skoku w dal, w rzucie piłeczką i na sześćdziesiątkę. Dzieci mogą spróbować wszystkiego po trochu i zakochać się we wszystkich aspektach naszego pięknego sportu.

Zanotowałaś duży progres w ostatnich 2-3 sezonach. Gdzie upatrujesz przyczyny? 

Po tym jak obroniłam licencjat na Uniwersytecie w Lozannie, mogłam bardziej skupić się na sporcie. Poza tym, mój trener przeniósł się do Holandii, gdzie stworzył mocną grupę treningową, przez co mój trening też stał się dużo bardziej profesjonalny. Wcześniej trenowałam może 5-6 razy tygodniowo, a jak już wspominałam, obecnie treningów jest dużo więcej.ponte3

Gdzie najbardziej lubisz jeździć na zgrupowania? 

Od 2016 roku jeździmy regularnie do Potchefstroom w RPA. To jedno z moich ulubionych miejsc. Często spotykam tutaj polskich lekkoatletów.

Kiedy wylatujesz do Japonii? Masz w planie dłuższą aklimatyzację?

Wylatuję w moje urodziny, czyli 15 lipca (rozmowa miała miejsce na kilka dni przed lotem – red.). Porządna aklimatyzacja na pewno się przyda. W Japonii będzie ciepło i bardzo wilgotno. Inna sprawa to różnica czasu, o tym też trzeba pamiętać.

Jak myślisz, czy łamanie 11 sekund będzie obowiązkiem, jeśli marzy się o olimpijskim finale 100 metrów?

W tym roku poziom sprintu jest tak ekstremalnie wysoki, że aby znaleźć się w olimpijskim finale, trzeba celować w wyniki na poziomie 10.9X. Finał setki zapowiada się ekscytująca i na pewno nie będziesz chciał go przegapić.

Na koniec chciałem Cię zapytać – co, jeśli nie sport? Miałaś w głowie jakiś alternatywny pomysł na życie, gdyby kariera sportowa nie wypaliła? 

Na pewno poszłabym na studia doktoranckie. Zawsze byłam osobą dociekliwą i ciekawą świata, więc kariera naukowa byłaby opcją. Może będzie to mój pomysł na życie po wyczynowym sporcie. 

Zdjęcia: Paweł Skraba 

Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.