23 kwietnia 2010 Redakcja Bieganie.pl Sport

Londyński Maraton z wulkanem w tle. Kto wygra? Wyceny brytyjskich bukmacherów.


Erupcja wulkanu w Islandii spędzała w ostatnich dniach sen z powiek także organizatorów Maratonu w Londynie. Musieli zorganizować kosztowne zastępcze plany przetransportowania elity zawodników do Londynu.

Zespół Dave Bedforda, wraz z managerem elity zawodników Glennem Latimerem, użyli prywatnych samolotów do zebrania zawodników z Nairobi, Erytrei, Madrytu. Bedford szacuje koszty na 226.000 USD, ale powiedział, że to dobrze wydane pieniądze.

latimer_540.jpg
Szara eminencja maratonu w Londynie, manager elity zawodników: Glenn Latimer odpowiedzialny za transport zawodników do Londynu

Żaden zawodnik nie miał jednak większych problemów niż druga przed rokiem Brytyjka Mara Yamauchi. Wraz z mężem potrzebowali aż sześciu dni na przedostanie się z Albuqerque gdzie trenowali do Londynu.

Ich podróż rozpoczęła się w ostatni czwartek, gdy para poleciała do Denver skąd mieli lecieć do Londynu. Niestety ze względu na problem popiołu wulkanicznego  musieli czekać. "Były momenty, że myśleliśmy, że nie dolecimy do Londynu do niedzieli" – powiedziała Yamauchi.

Przez dwa dni w Denver próbowali zaaranżować taki planu lotu, który pozwoliłby im dostać się Anglii, a przynajmniej do Europy Zachodniej. Ich bagaż waży ok 100 kilogramów, zawiera chociażby stół do masażu. W sobotę udało im się polecieć do Newark (NJ), skąd mieli lecieć do Shannon w Irlandii. To lotnisko było czasowo otwarte. Ale kiedy dotarli do Newark Shannon było już zamknięte. Jedyna możliwość to było lecieć do Lizbony, gdzie rozpoczęła się ich prawdziwa przygoda.

"Kiedy dotarliśmy do Lizbony, pomyśleliśmy, że dobrze, że jesteśmy w Europie," powiedziała Mara. "Spróbujmy dostać się pociągiem do Madrytu. Ale nie można tam było znaleźć żadnej informacji. Shige (mąż) powiedział:" Weźmy taksówkę". Pomyślałam, że to będzie kosztować sporo pieniędzy. Ale Shige stwierdził: "Nic nie szkodzi. Musimy dostać się do Londynu. David Bedford na pewno zapłaci"

Za 650 euro plus 50 euro napiwku, wynajęli taksówkę do Madrytu, (około 800 km). W Madrycie za 1800 euro, udało im się zorganizować wynajem samochodu, także mocno utrudniony w czasie kryzysu lotniczego. Dojechali do Paryża, gdzie udało im się wreszcie przespać.

"Nie mieliśmy dużo czasu na sen," powiedziała Mara. "Prawie w ogóle w tym czasie nie trenowałam, trudno było znaleźć czas nawet na posiłki. Było to męczące fizycznie i psychicznie".

W Paryżu udało im się znaleźć kambodżyjskiego taksówkarza, który zawiózł ich do nadmorskiej miejscowości Le Touquet na północnym wybrzeżu Francji gdzie Latimer postarał się o mały samolot. Taksówka kosztowała 450 euro, plus 50 euro napiwku. Bedford powiedział, że samolot kosztował £ 1400. Dolecieli pod Brighton koło Sussex skąd w środę ściągnęli ich już bezpośrednio do Londynu.

mara_plain.jpg
Mara Yamauchi na tle samolotu, który przewiózł ich do Anglii

"To był psychiczny roller coaster," Mara powiedziała. "W końcu tutaj dotarliśmy ale pobiec dobrze to byłoby fantastyczne. ".

Shige nie mia wątpliwości że tak się stanie.

"Jeśli tylko mocno chcesz to masz sposób", powiedział trener-samouk. "Byliśmy zdeterminowani żeby tu przyjechać, naprawdę ciężko trenowaliśmy.”

Dwie główne konkurentki Yamauchi także są już w Londynie. Obrończyni tytułu Irina Mikitenko z Niemiec, która przyjechała pociągiem i zwyciężczyni maratonu w Londynie z 2006 Deena Kastor, która przyjechała w czwartek (22 kwietnia). Wyleciała we wtorek z Los Angeles na pospiesznie zorganizowanej trasie na pokładzie Tahiti Air do Paryża, gdzie spędziła środę. Z Paryża, dostała bilet na bezpośredni pociąg do Londynu.

"To była z pewnością jedną z bardziej wymagających wycieczek mojej długiej kariery," Kastor powiedziała dziennikarzom. "Przesiadałam się na siedmiu trasach, zanim dotarłam do Paryża. Potem kilka pociągów żeby dostać się tutaj. Miałam możliwość podróżowania przez Kolumbię, Casablancę, na szczęście nie musiałam wybierać żadnej z tych opcji.

Irina Mikitenko wraca do Londynu z celem aby stać się drugą kobieta w historii która wygra trzy Londyńskie Maratonu pod rząd. Do tej pory udało się to tylko także Niemce, Katrin Dorre w latach 1992-94 (artykuł o Irinie Mikitenko z Universal Sports).
"Kocham biegać w Londynie i jestem zdecydowana, aby być w formie i gotową na wyzwanie", powiedziała Mikitenko wydająca się być faworytem nr 1. "Moim celem jest wygrać Londyn po raz trzeci, ale wiem, że będzie to trudne bo mam silne przeciwniczki".

Wśród mężczyzn trudno jest wskazać jednego, zdecydowanego faworyta. W przeciwieństwie do na przykład
Berlina, Londyn nigdy nie jest wyścigiem dla jednego zawodnika.

Oprócz zeszłorocznego zwycięzcy i Mistrza Olimpijskiego Samuela Wanjiru (2:05:10) będą: drugi najszybszy człowiek w historii (za Haile
Gebrselassie) czyli Duncan Kibet (2:04:27), mistrz świata z 2009 roku
Abel Kirui (2:05:04), brązowy medalista olimpijski i świata Tsegaye
Kebede (2:05:18), srebrny medalista olimpijski, Jaouad Gharib (2:05:27),
będący w przeszłości dwa razy mistrzem świata. Do tego srebrny
medalista Mistrzostw świata, Emmanuel Mutai (2:06:15) i Mistrz Świata w
Półmaratonie Zersenay Tadese.

london_lotnisko.jpg
Męska elita na lotnisku po przylocie, od lewej: Duncan Kibet, trzeci z lewej Samuel Wanjiru, piaty od lewej: Emmanuel Mutai, kolejny Tsegaye Kebede, drugi z prawej Zersenay Tadesse.

Na konferencji prasowej Samuel Wanjiru wydawał się być niewzruszony tym, że podróż do Londynu była tym razem raczej niezwykła. Prywatny samolot wziął ich z Nairobi przez Dżibuti, Asmara, Luxor, Madryt i wreszcie do Londynu, gdzie z grupą innych zawodników z Afryki dotarli w czwartek po południu. Uważa, że to jest część jego pracy. 

Wanjiru w przeciwieństwie do większości zawodników Kenijskich a także grupy której managerem jest Federico Rosa trenuje sam lub wraz z nieformalną grupą, która zbiera się przy jego domu w Nyahururu. Czasami trenuje z byłym mistrzem świata na 10.000 m Charlesem Kamathi. Rosa powiedział, że Wanjiru ma bardzo rozwiniętą samodyscyplinę z okresu kiedy przez sześc lat mieszkał w Japonii, gdzie uczęszczał do gimnazjum. Korzysta z rad trenera Rosy, Claudio Berardellego ale wypracował swój własny plan szkolenia i trenuje wg niego.

"To działa bardzo dobrze," mówi Rosa.

Wanjiru nie martwi się szczególnie czasem ale uważa, że wyścig będzie szybki, w okolicach 2:04 s, choć trasę ocenia jako bardzo trudną, z wieloma zakrętami i wzniesieniami.

Na konferencji prasowej w imieniu Kenijskiego triumwiratu (Kirui,
Wanjiru, Kibet) wypowiedział się ten ostatni: „W niedzielę będziemy
działać zespołowo, przynajmniej do 35 kilometra, postaramy się razem
nadać kształt wyścigowi.”

Transmisja na EUROSPORT lub na UniversalSport.

Oto jak szanse na zwycięstwo wycenia brytyjski serwis bukmacherski Bodog, poniżej stawki, czyli ile funtów otrzymacie za jednego funta postawionego na zwycięstwo danego zawodnika, zawodniczki.

  london_maraton_bets.jpg
Mężczyźni:

Samuel Wanjiru 2.75
Zersenay Tadese 4.00
Tsegaye Kebede 6.50
Duncan Kibet 8.00
Abel Kirui 9.00
Jaouad Gharib 13.00
Emmanuel Mutai 15.00
Yonas Kifle 21.00
Marilson Dos Santos 34.00
Abdi Abdirahman 101.00

Kobiety:

Irina Mikitenko 2.50
Liliya Shobukhova 5.00
Mara Yamauchi 8.00
Bai Xue 9.00
Deena Kastor 11.00
Magarsa Assale Tafa 11.00
Lyudmila Petrova 17.00
Bezunesh Bekele 21.00
Yoshimi Ozaki 21.00
Constantina Dita 29.00
Svetlana Zakharova 34.00
Inga Abitova 51.00
Kim Smith 51.00

FORUM DYSKUSYJNE

Redakcja Bieganie.pl