NB 1080v12
 
28 lutego 2019 Redakcja Bieganie.pl Sport

Łemkowyna Winter Trail 2019. Test.


Zimowa edycja popularnej Łemkowyny, która odbyła się 23 lutego,  obrazuje bardzo ciekawy trend w polskich biegach górskich. Śledziliśmy jej przebieg na żywo i testowaliśmy przy okazji produkty Columbia Trail w warunkach frontowych.

W kalendarzu coraz więcej imprez o zimowym charakterze – choć jeszcze kilka lat temu bieganie w górach zimą wydawało się fanaberią lub aktem brawury. Obecnie trenuje się i startuje – czy to w mieście, czy w górach – przez cały rok, a organizatorzy coraz częściej szykują zimowe wersje swoich imprez. lemkowyna77.jpg

Podobnie postąpiła Łemkowyna, czyli pierwsze polskie zawody należące do cyklu Ultra-Trail® World Tour. W tym roku odbyły się w sobotę 23 lutego. Rozgrywane są w Beskidzie Niskim, jednym z dzikszych i mniej uczęszczanych pasm górskich w Polsce.

Organizator, Krzysztof Gajdziński na kilka tygodni przed biegiem „straszył” kilkumetrowymi zaspami śniegu i nieprzetartymi ścieżkami. Pogoda spłatała jednak wszystkim figla, a wysokie temperatury znacznie uszczupliły zasoby śniegu. Na kilkadziesiąt godzin przed startem przyszło jeszcze ochłodzenie, a więc biegaczy czekały bardzo urozmaicone warunki: na trasie można było spotkać nieco śniegu, trochę słynnego łemkowskiego błota, jak również lodu.

lemkowyna99.jpg W tych warunkach najlepiej poradzili sobie Marcin Świerc i Kinga Kwiatkowska na trasie długiej (w tej edycji to ok. 35 km, +1360/-1360m), oraz trenowany przez Marcina Damian Kozioł i Kinga Gomołysek na krótkiej trasie (dystans około 15 km, +662/-662m).

Dla Marcina Świerca był to pierwszy start w tym roku.

Zawody poszły mi bardzo dobrze, choć do połowy konkurencja bardzo szarpała tempo, a więc nie było to bieg równy. Nie chciałem przesadzić, szczególnie że nie jestem fanem takich »sprintów« w okresie przygotowawczym, kiedy buduje się bazę. Ale cieszę, że mogłem szybko pobiegać w górach, to daje sporą frajdę. Dodatkowo na Łemkowynie zakończyłem tournée spotkań autorskich poświęconych mojej książce, »Czas na ultra«” – powiedział mi utytułowany polski ultras.

Krzysztof Gajdziński opowiedział z kolei o pomyśle na zimową Łemkowynę.

Koncepcja zimowego biegu istniała w łemkowskiej ekipie już od kilku lat. Chcieliśmy ugościć biegaczy w Beskidzie Niskim także o innej porze roku, pokazać jego najpiękniejsze miejsca poza Głównym Szlakiem Beskidzkim. Zawsze jednak trochę brakowało pomysłu na bazę, było nieco strachu o warunki, a na koniec ciężko było szybko wziąć się do roboty tuż po Łemkowynie, która jest przecież późno w kalendarzu. W końcu jednak przychylność i otwartość iwonickiej społeczności przekonała nas, że to musi być właśnie tam. Piotrek Chachaj mocno nas wszystkich zmobilizował opracowując naprawdę piękną trasę. I tak wszystko już poszło. Teraz zastanawiamy się, czy kwitnące w maju stare opuszczone sady owocowe, rozsiane przecież po całym Beskidzie Niskim, nie byłyby warte pokazania…

lemkowyna98.jpg
Łemkowyna Winter Trail była również świetną okazją do przetestowania produktów partnera biegu – firmy Columbia, która posiada ofertę biegową pod marką Columbia Montrail.

Użyłem butów Mountain Masochist IV w ich zimowej wersji (OutDry Extreme). Zostały one wyposażone w membranowy „stuptut”, który pokrywa całą powierzchnię buta i sięga do kostki, skutecznie zabezpieczając przed wilgocią. Membrana OutDry nie pozwala wodzie dostać się do środka, oferując jednocześnie zadowalającą oddychalność. Dzięki nieprzemakalnym butom nie musiałem np. kombinować, jak przekroczyć strumień bez zmoczenia stóp, mogłem przez niego po prostu przebiec. Rzecz jasna but zachowuje wszystkie właściwości kultowego już modelu Mountain Masochist, świetnego buta w trudny, górski teren.

lemkowynawintertrail11.jpg Tę samą membranę posiada kurtka Caldorado OutDry Ex Featherweight Shell (uff, co za nazwa…). Przy zakupie należy pamiętać, że rozmiarówka jest zawyżona i warto brać rozmiar mniejszy niż zwykle. Kurtka ma wszystkie zalety topowych biegowych kurtek membranowych, oraz – nie może być inaczej – dzieli ich podstawową wadę, czyli ograniczoną oddychalność.

Kiedy na trasie zrobiło mi się cieplej, zdjąłem kurtkę, a pod nią miałem na sobie bluzę Caldorado Insulated – jest ona delikatnie ocieplona materiałem Polartec Alpha, co daje dodatkową ochronę przed wiatrem i chłodem. Zdradzę również w tajemnicy, że często noszę ją na co dzień – bo po prostu świetnie wygląda i jest niesamowicie wygodna.

lemkowynawintertrail12.jpg

Ponieważ jedną z moich największych zdolności jest wywracanie się i ślizganie na najmniejszych skrawkach lodu, założyłem raczki Veriga Run Track Light. Zapewniają one bardzo dobrą przyczepność w śniegu i lodzie – nie idealną, jako że ich zęby nie są bardzo duże, ale naprawdę dobrą. Wielkość zębów wynika z lekkiej konstrukcji – np. fragmenty łańcuchów zastąpiono linką – co daje bardzo niską wagę raczków. Oczywiście zakłada się je i zdejmuje szybko, użytkuje bardzo wygodnie, dzięki niskiej wadze są praktycznie niezauważalne na nogach, a w zimowych warunkach wydatnie poprawiają przyczepność. Należy jednak zastrzec, że lekka konstrukcja jest dość delikatna i bardziej podatna na uszkodzenia niż „pancerne” raczki, trzeba więc uważać po czym się biegnie i zdejmować je poza lodem i śniegiem.

Wyniki zawodów rozegranych 23 lutego b.r. można znaleźć na oficjalnej stronie imprezy Łemkowyna Winter Trail 2019

Autorem wszystkich zdjęć wykorzystanych w tym materiale jest Juan Manuel Uribe – Manuel Uribe Photography

Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl