20 sierpnia 2013 Redakcja Bieganie.pl Sport

Koniec Mistrzostw Świata! Polska na 10. i 11. miejscu – to dobrze?


W niedzielę (18 sierpnia) zakończyły się Lekkoatletyczne Mistrzostwa Świata w Moskwie. Ostatniego dnia MŚ odbyły się finały czterech konkurencji biegowych. W sztafetach 4x100m Pań i Panów bezkonkurencyjna była Jamajka, na 1500m mężczyzn zwyciężył Asbel Kiprop (Kenia), a na 800m kobiet jego krajanka – Eunice Sum. Ostatecznie Polska znalazła się na 11 miejscu klasyfikacji medalowej i 10 miejscu klasyfikacji punktowej.

 

1500m.jpg 

Asbel Kiprop 

 

1500m mężczyzn

 

Finałowy bieg Panów na dystansie 1500m miał zdecydowanego faworyta – mistrza Olimpijskiego z Pekinu na tym dystansie i obrońcę tytułu z Daegu – Asbela Kipropa (Kenia). Gwiazdor nie zawiódł i zwyciężył z wynikiem 3:36.28. Drugi na mecie był Matthew Centrowitz z USA (3:36.78), trzeci – Johan Cronje z Republiki Południowej Afryki (3:36.83).

 

 800mk.jpg Ostatnie metry finałowego biegu na 800m Pań

 

800m kobiet

 

Jamajczycy mają Usaina Bolta, a kto jest największą gwiazdą rosyjskich biegów? Z wielkim prawdopodobieństwem można wytypować Mariyę Savinovą – aktualną mistrzynię świata i olimpijską, która była wielką faworytką finałowego biegu kobiet na 800m również podczas moskiewskich mistrzostw.

 

Zgodnie z przypuszczeniami Savinova bieg rozpoczęła spokojnie, starała się kontrolować sytuację trzymając się w środku stawki. Na 300m przed końcem rozpoczęła atak, który miał jej zagwarantować finałowy sukces. Nieoczekiwanie znalazła się dla niej godna rywalka – Eunice Sum z Kenii, która na ostatniej prostej pokonała mistrzynię. Uzyskała przy tym wynik (1:57.38). Savinova minęła metę z czasem – 1:57.80. Brąz wywalczyła Amerykanka – Brenda Martinez (1:57.91).

 

Sztafety 4x100m kobiet i mężczyzn

 

W finałach obu biegów sztafetowych zabrakło reprezentacji Polski (zarówno Panie i Panowie odpadli w rozgrywanych dwie godziny wcześniej eliminacjach). Kolejnym wspólnym mianownikiem obu biegów rozstawnych byli faworyci: Jamajka i USA. Każde rozwiązanie w którym na podium zabrakłoby jednej z tych dwóch sztafet można by rozpatrywać w kategorii sensacji. Bez tej się jednak obyło.

 

W pierwszym finale – Pań złoty medal zdobyły Jamajki. Uzyskały czas 41,29. Srebrny wywalczyły Francuzki – 42,73, a brązowy broniące tytułu sprzed dwóch lat z Daegu Amerykanki – 42,75.

 

szt4100.jpg 

Jamajka dalej rządzi i dzieli w światowym sprincie

 

W drugim finale – Panów przez połowę dystansu prowadzili Amerykanie ale swoje prowadzenie na rzecz Jamajki stracili wskutek fatalnej drugiej zmiany. Sztafeta, którą kończył Usain Bolt już nie oddała prowadzenia. Zwycięzcy pokonali 400m w czasie 37.36. Srebrni Amerykanie w 37.66. Na trzecim miejscu metę minęli Brytyjczycy z czasem 37,80, zostali jednak zdyskwalifikowani, a brąz przyznano Kanadyjczykom (37,92).

 

Kończymy na 10 i 11 miejscu

 

Po zakończeniu wszystkich konkurencji poznaliśmy, pokazującą jak plasujemy się w światowym sporcie, listę rankingową krajów biorących udział w Mistrzostwach. Polska z 1 złotem i 2 srebrami wylądowała na 11 miejscu w klasyfikacji medalowej. Jednak co istotniejsze, z punktu widzenia konkurencji biegowych, w klasyfikacji punktowej MŚ ukończyliśmy na bardzo dobrej 10 pozycji (w tej klasyfikacji każdy kraj dostaje punkty za miejsca 1-8 swoich reprezentantów, czyli np. w tym zestawieniu liczyło się m.in. znakomite czwarte miejsce Marcina Lewandowskiego na 800m). Klasyfikację medalową wygrali Rosjanie przed USA, w klasyfikacji punktowej kolejność była odwrotna. Wśród krajów z Europy Polska zajęła kolejno 6 miejsce (klasyfikacja punktowa) i 7 lokatę (klasyfikacja medalowa).

 

stadion.jpg 

Trybuny bardzo często świeciły pustkami

 

Jak zapamiętamy te Mistrzostwa?

 

Mimo że obyło się bez druzgocących wpadek organizacyjnych, poza zaplanowaniem maratonu kobiet na środek dnia (wysoka temperatura i olbrzymia wilgotność mogły wypaczyć wyniki) duże zastrzeżenia do Rosjan można kierować w kwestii frekwencji. Nie trzeba tu ekspertyz, ani analiz – wystarczyło włączyć jedną z wielu transmisji, przynajmniej na chwilę, by dostrzec, że trybuny stadionu na którym odbywały się Mistrzostwa świeciły pustkami. Co znamienne – Rosjanie tuż przed inauguracją czempionatu podkreślali, że MŚ budzą olbrzymie zainteresowanie, a bilety sprzedają się jak ciepłe bułeczki. 

 

Tradycyjnie rok po Igrzyskach Olimpijskich gwiazdy światowej lekkoatletyki nie były w tak wybornej dyspozycji jak 12 miesięcy wcześniej. Jednakże najwięksi atleci nie rozczarowali – Usain Bolt, któremu od kilku lat 'zarzuca się’ brak fenomenalnej formy, czyli takiej, która pozwoliłaby mu dalej przesuwać granice niemożliwego… wciąż nie ma sobie równych. Jamajczyk w cuglach wygrał 100 i 200m i poprowadził do zwycięstwa sztafetę swojego kraju w rywalizacji 4×100. Identyczna sztuka udała się jego rodaczce – Shelly-Ann Fracer-Pryce. Przekonujące, chociaż nie błyskotliwe, zwycięstwa odniósł też Mo Farah (5000 i 10000m). Bezkonkurencyjna była Tirunesh Dibaha (10000m), a Stephen Kiprotich drugi raz z rzędu (po IO w Londynie) utarł nosa gwiazdom biegów komercyjnych z Kenii i Etiopii w znakomitym stylu triumfując w maratonie. Pamiętnych chwil było wiele, wiele więcej.

 

lewy.jpg 

Marcin Lewandowski był najlepszym Europejczykiem w biegu na 800m (FOT. PZLA)

 

Jak poszło naszym biegaczom? Najbardziej rozsądna wydaje się odpowiedź – na miarę ich możliwości. Chyba najjaśniej błyszczał Marcin Lewandowski, który pewnie awansował do finału i tam, do ostatnich metrów miał szansę na medal. Pozytywnym zaskoczeniem jest z całą pewnością awans Dominiki Nowakowskiej do finałowego biegu na 5000m (pierwsza taka sytuacja w historii – przyp. red.). Artur Noga (110 m przez płotki), Renata Pliś (1500m), Karol Zalewski (200m), Karolina Jarzyńska (10000m), czy nie do końca dysponowany w Moskwie Adam Kszczot (800m) i inni biegacze to zawodnicy, którzy z całą pewnością nie rozczarowali. Nie możemy mieć do nich zastrzeżeń. Większość z nich biła swoje najlepsze czasy sezonu. Dawała z siebie wszystko. Na zawodników, np. tych z Afryki to jednak za mało. Ale z tym musimy się pogodzić. Jednego możemy być pewni – dzięki tym doświadczeniom najlepsi polscy biegacze mogą być ostrożnymi optymistami przed przyszłorocznymi Mistrzostwami Europy w Zurychu. Czy wykorzystają szansę? Wszystko w ich rękach…i nogach. Trzymamy kciuki!