NB 1080v12
 
8 lutego 2009 Redakcja Bieganie.pl Sport

Kolejne minima na halowe mistrzostwa Europy


Po Sylwii Ejdys i Pawle Czapiewskim do grona zawodników, którzy w ten weekend uzyskali minima na halowe mistrzostwa Europy dołączyli Adam Kszczot i Marcin Lewandowski. Swój rekord życiowy poprawił także Dariusz Kuć, który start w Turynie zapewnił sobie już w styczniu.

a1068_img1.jpgKszczot i Lewandowski, podobnie jak wczoraj Czapiewski, startowali na dystansie 800 metrów. Świeżo upieczony halowy rekordzista Polski na 600 m, Adam Kszczot, zwyciężył z wynikiem 1:47.73 w Spale, natomiast Marcin Lewandowski był drugi podczas mityngu w Gandawie – 1:47.97. Przypomnijmy, że wskaźnik PZLA na halowe mistrzostwa Europy w tej konkurencji wynosi 1:48.20.

O kolejnym sukcesie młodego reprezentanta Polski, czwartego zawodnika ubiegłorocznych mistrzostw świata juniorów rozmawiamy z trenerem Stanisławem Jaszczakiem.

Jak wyglądał dzisiejszy bieg Adama?

Stanisław Jaszczak: 500 metrów  biegu było bardzo dobrze  rozprowadzone przez  zawodnika z Warszawy. Adam mógł spokojnie kontrolować bieg, trzymając  się drugiej pozycji. Międzyczas na 400 metrów wynosił  52,78, a na 600 metrów 1.19,33. Ostatnie 300 metrów biegł sam. Rozprowadzenie biegu bardzo mu pomogło w uzyskaniu końcowego rezultatu. Na mecie był dość zmęczony, ale po kilku minutach, kiedy czekaliśmy na oficjalny wynik, doszedł do siebie.

W ubiegłym roku Adam poprawił halowy rekord juniorów (1.51.01), dzisiejszym startem znacząco poprawił swój rezultat. Czy uchyli pan rąbka tajemnicy, co zmieniliście w przygotowaniach do sezonu halowego w tym roku?

Mogę powiedzieć, że grudniowy  trening sprzed roku zdecydowanie różni się od obecnego. W zeszłym roku Adam zmagał się z kontuzją oraz dwukrotnie chorował w listopadzie, przygotowania do jego rekordu Polski juniorów ograniczyły się zatem do jedynie czterech  tygodni. W tym roku zdrowie na szczęście dopisywało i mogliśmy przez dziewięć tygodni solidnie się przygotowywać. Przede wszystkim zwiększyliśmy zdecydowanie obciążenia treningowe. Na grudniowym obozie w Szklarskiej Porębie trenowaliśmy tlenowo, a na obozie sylwestrowym zaczęliśmy biegać odcinki tempowe. Nie ma większej tajemnicy naszego sposobu trenowania, wydaje mi się, że wszyscy biegają podobnie, każdy trener może mieć jedynie swoje zasady, których się trzyma. A więc sądzę, że dzisiejszy wynik zawdzięczamy optymalnym przygotowaniom. Obecnie trenujemy wytrzymałość szybkościową i teraz będziemy się głowić jak utrzymać dobrą dyspozycje przez ten miesiąc.

W Spale poza Kszczotem z dobrej strony pokazali się Iwona Ziółkowska  na 60 m (7.41), Marcin Jędrusiński na 200 m (21.09), Mariusz Kubaszewski na 60 m ppł. (7.85) oraz Joanna Kocielnik na 60 m ppł. (8.27). Wszyscy uzyskali najlepsze tegoroczne wyniki w Polsce. Dobry rezultat uzyskał także Jacek Roszko, pierwszy na 60 metrów.  Jego wynik 6.68 jest jedynie o 0.02 s gorszy od minimum na halowe mistrzostwa Europy.

Minimum na 60 metrów ma już Dariusz Kuć (na zdjęciu). Najszybszy obecnie polski sprinter z czasem 6.66 (wskaźnik PZLA) uporał się podczas styczniowych zawodów w Metz. Dzisiaj poprawił swój rekord życiowy w Gandawie, najpierw w eliminacjach – 6.62, by w finale uzyskać jeszcze lepszy wynik 6.61. Dało mu to drugą pozycję za Brazylijczykiem Jose Carlosem Moreirą (6.59).

60 m mężczyzn
1. Jose Carlos Moreira (Brazylia) – 6.59
2. Dariusz Kuć (Polska) – 6.61
3. Vincente de Lima (Brazylia) – 6.62
4. Dabryan Blanton (USA) – 6.62
5. Jared Connaughton (Kanada) – 6.64
6. Peter Emelieze (Nigieria) – 6.69
7. Hannes Dreyer (RPA) – 6.71
8. Carlos Moore (USA) – 6.72

Redakcja Bieganie.pl