New Balance 1080v12
 
22 maja 2013 Redakcja Bieganie.pl Sport

Katarzyna Broniatowska: Od zawsze byłam Bronką (wywiad)


Kiedy miała trzy lata okazało się, że nie odziedziczyła słuchu absolutnego po tacie, skrzypku z filharmonii. Ale dziś oboje są wirtuozami oklaskiwanymi przez liczną widownię. Z tą różnicą, że bohaterka naszego artykułu została wirtuozem bieżni i występuje na stadionie. Przeczytajcie wywiad z jedną z najzdolniejszych i najpiękniejszych polskich lekkoatletek.

fot. Marta Kurdziel
Katarzyna Broniatowska (fot. Marta Kurdziel)

Przed rozmową z Kasią należy zapoznać się z ulotką lub skonsultować z farmaceutą, gdyż dyskurs grozi nadmiernym bólem brzucha… od śmiechu. Brązowa medalistka Halowych Mistrzostw Europy w Göteborgu to niesamowicie pogodna i optymistycznie nastawiona do życia osoba. Uwielbia chipsy i jazdę konną. Kiedy skończy karierę zamierza wykupić konia z rzeźni, kocha zwierzęta i… ale nie będziemy zdradzali wszystkiego. Jeśli macie dziś zły humor, to ten wywiad jest dla Was. Po lekturze już nic nie będzie takie samo, świat nabierze kolorów.

Bonjour Kasiu!
Bonjour mes amies!

Biegła znajomość francuskiego to efekt miłości do Francji?

Nie do końca, raczej miłości do Francuzów (śmiech), po prostu chodziłam do gimnazjum z wykładowym językiem francuskim i uczyłam się np. matematyki po francusku. Niestety od kilku lat nie używam francuskiego i sporo zapomniałam.

Kto pierwszy powiedział do ciebie „Bronka”?

Do końca nie pamiętam, od zawsze byłam Bronką, już w podstawówce wszyscy tak mnie nazywali. Nawet wychowawczyni, jak byłam niegrzeczna krzyczała, „Bronka – uwaga do dzienniczka!”. A że nie należałam do grzecznych dzieci to często było to słychać.

Czy dziennikarz, który „skreślił” Cię już przed finałem w Göteborgu dzwonił do Ciebie?

Nie, nie dzwonił, ale ja temu Panu nie mam nic za złe, po prostu byłam nieznaną zawodniczką i nikt na mnie nie liczył. Niemniej mu dziękuję, bo bardzo mnie zmobilizował.

broniatowska michalak
Sandra Michalak i Katarzyna Broniatowska (fot. archiwum prywatne zawodniczki)

Pierwsza myśl po minięciu mety na szwedzkim tartanie?

Zaraz za metą zastanawiałam się czy to rzeczywiście jest już koniec biegu, czy nie pomyliły mi się kółka. Nie wiedziałam co robić, czy się cieszyć, czy biec dalej. Byłam w szoku!

Gdzie zaszywa się Kasia Broniatowska kiedy jej smutno i źle?

Jak dopada mnie chandra to najlepszym lekarstwem jest wyjście na miasto ze znajomymi. Trochę potańczę i pośmieje się, od razu mi przechodzi.

Jakie miejsce warte zobaczenia poleciłabyś w Krakowie, a nie będące w standardowych przewodnikach?

Lody na Starowiślnej!!! Bakaliowe są najlepsze… Super jest też kawiarnia na dachu Jubilatu (nad Wisłą, naprzeciw Wawelu), stamtąd widok na Wawel, Wisłę jest najlepszy. Kiedyś w tej kamienicy mieszkała moja babcia, może dlatego tak kocham to miejsce.

Jakim trenerem jest Zbigniew Król?
Najlepszym (śmiech). A tak poważnie to jego najlepszą cechą jest luźne podejście do życia, swobodna atmosfera na obozach. Trener ma duże poczucie humoru, nie potrafi na nikogo krzyczeć i to mi się podoba. Chociaż czasem się denerwuje, jak na obozach nie możemy wstać rano na 8:00, ale to chyba dlatego, że nudzi mu się na śniadaniu bez nas. Podoba mi się u trenera to, że do każdego ma indywidualne podejście i nieustannie analizuje nasze treningi. U nas nie ma sztywnego schematu, że np. w poniedziałek siłownia, w środę tempo, a w niedzielę rozbieganie, wszystko się zmienia na bieżąco. Przychodzę na trening, trener widzi, że jakoś ciężko biegam, nie mam siły ani humoru, to zamienia ciężki trening na rozbieganko.

broniatowska krol
Katarzyna z trenerem Zbigniewem Królem (fot. archiwum prywatne zawodniczki)

Na Twoim profilu na portalu społecznościowym sporo jest zdjęć z koleżankami z bieżni. To efekt tego, że spędzacie mnóstwo czasu razem na zgrupowaniach, czy rzeczywista przyjaźń?

Myślę, że to jednak przyjaźń. W grupie z dziewczynami, „Rentą” Pliś i „Sandzią” Michalak bardzo się lubimy. Spędzamy dużo czasu razem i zawsze coś śmiesznego wymyślimy żeby urozmaicić sobie czas. Myślę, że trener Król dobiera do swojej grupy bardzo barwne osoby żeby nie było nudno (śmiech). A mamy dużo zdjęć, bo bardzo lubimy wycieczki i na każdym obozie musimy coś zwiedzić i oczywiście udokumentować to zdjęciami.
Ukończyłaś studia licencjackie na kierunku fizjoterapii. Skąd pomysł na weterynarię?
Zawszę chciałam zostać weterynarzem, ale nigdy nie było weterynarii w Krakowie. Dopiero w tym roku utworzono nowy kierunek przy współpracy dwóch uczelni, Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Rolniczego. Udało mi się dostać na pierwszy rok, więc musiałam spróbować. Poza tym podoba mi się studiowanie, a weterynaria trwa 5,5 roku także dzięki temu jeszcze długo będę studentką.
Za 5-7 lat zobaczymy Cię na bieżni czy w gabinecie weterynaryjnym?
I tu i tu. Muszę dobrze biegać, żeby rozreklamować swój gabinet weterynaryjny 🙂
Pies czy kot?
Koń (śmiech).

st moritz
Katarzyna Broniatowska, Renata Pliś, Angelika Cichocka i Sandra Michalak
(fot. archiwum prywatne zawodniczki)

Jak wyleczyć człowieka z pesymizmu?

Młotek w rękę i celować 13 mm w prawo od guzowatości potylicznej, zewnętrznej (protuberantia occipitalis externa), jak to nie pomoże, to może elektrowstrząsy…
Będąc na koncercie w Filharmonii i obserwując grającego tatę, nie kusiło Cię, by pójść w jego ślady?
Może by i kusiło, ale niestety nie pozostawiono mi złudzeń, w wieku 3 lat dowiedziałam się, że jestem głucha jak pień.
Masz zamiar w przyszłości spróbować startów w dłuższych biegach ulicznych, półmaraton, maraton?
Jasne, w biegach ulicznych czasami startuję, to też ma swój urok, jest dużo więcej zawodników i ekstra atmosfera na trasie. A jak zakończę karierę to na pewno będę biegać półmaratony i maraton też przebiegnę.
Lubisz zwracać na siebie uwagę? Podobno w 2004 roku, gdy zwyciężałaś w Małym Memoriale im. Janusza Kusocińskiego w Świeciu uwagę widzów przykuwały Twoje kolorowe skarpetki do kolan?
No nie wiem, myślę, że rzeczywiście lubię być w centrum uwagi. Ale teraz, jak troszkę podrosłam, wolę zwracać na siebie uwagę zwyciężając w biegu niż szokować skarpetkami. A tamte pamiętne skarpetki były w pasy jak barwy klubu, który wtedy reprezentowałam – Cracovi – miłości mojego taty.
K.B. = Kocham Biegać? Czy to prawdziwa historia?
Oczywiście, że kocham bieganie, to nie tylko hobby to sposób na ciekawe życie!
Czy to, że Twój partner również jest sportowcem pomaga w związku?
Tak, myślę, że to bardzo pomaga, dzięki temu łatwiej nam się zrozumieć nawzajem. Ciągłe wyjazdy na grupowania, emocje związane ze startami, nie wiem, czy osoba, która nie uprawia sportu mogłaby to zrozumieć.
Na koniec trudne pytanie, z czym kojarzy Ci się Brazylia?
Jak to z czym?! Z karnawałem, z Copacabaną, z zabawą, radością i finałem olimpijskim!