New Balance 1080v12
photo 8 2
25 sierpnia 2020 Krzysztof Brągiel Sport

Czy „Kusy” biegał na 400? – relacja z 66. Orlen Memoriału Janusza Kusocińskiego


Najlepszy tegoroczny wynik na świecie na 800 metrów Jemmy Reekie. Zwycięstwo na 400 metrów z najlepszym czasem na polskich listach Karola Zalewskiego. Drugie miejsce i niemal wyrównana życiówka na dwa okrążenia Sofii Ennaoui. Comeback Adama Kszczota, który po kiepskim wejściu w sezon, pokazał, że wraca do siebie. Podczas 66. Memoriału Janusza Kusocińskiego padło wiele doskonałych rezultatów polskich i zagranicznych lekkoatletów. W najdłużej cyklicznie rozgrywanym europejskim mitingu – od 1954 roku – do pełni szczęścia zabrakło jedynie biegu memoriałowego.

Memoriał to specjalne zawody sportowe, urządzane dla uczczenia zmarłego sportowca. W ostatnich tygodniach w Polsce i za granicą organizuje się wiele mitingów ku pamięci dawnych lekkoatletycznych mistrzów. 13 sierpnia podczas memoriału Janusza Sidły (pierwszego Europejczyka, który posłał oszczep poza 80 metrów) w Sopocie, zwycięstwo w konkurencji memoriałowej z rekordami sezonu, odnieśli: Maria Andrejczyk i Marcin Krukowski. 17 sierpnia na memoriale Władysława Komara i Tadeusza Ślusarskiego w Międzyzdrojach – pchano kulą i skakano o tyczce. 19 sierpnia na memoriale węgierskiego sprintera Istvána Gyulaia w Székesfehérvár zwycięski dublet na 100 i 200 zaliczył Noah Lyles. Dziś (25 sierpnia) w Chorzowie w 66. Memoriale Janusza Kusocińskiego, złotego medalisty na 10000 metrów z IO w Los Angeles (1932), udział wzięli czołowi polscy długodystansowcy. Nie wzięli, ponieważ w tegorocznym programie zawodów, podobnie jak w roku 2016, nie przewidziano ostatecznie konkurencji, nawiązującej do długodystansowych dokonań naszego przedwojennego mistrza.

Drugie miejsca Polek na otwarcie memoriału

Przed rozpoczęciem głównej części mitingu, z udziałem oficjeli i władz państwowych odbyła się w Kotle Czarownic uroczystość, w trakcie której nadano Stadionowi Śląskiemu miano Narodowego Stadionu Lekkoatletycznego. Rozegrano też Młodzieżowe Biegi im. Janusza Kusocińskiego na dystansach: 100, 400 i 800 metrów. Ewa Swoboda i Wioletta Frankiewicz-Janowska po ostatecznej dyskwalifikacji rywalek-dopingowiczek odebrały wreszcie medale – odpowiednio srebro za HME w Belgradzie (2017) oraz brąz za ME w Barcelonie (2010).

Pierwszą pełnoprawną konkurencją memoriału był natomiast wyścig mężczyzn na wysokich płotkach. Nasi faworyci Damian Czykier i rekordzista Polski Artur Noga nie dotrzymali kroku sprinterom z zagranicy. Pewnie wygrał lider światowych list Hiszpan Orlando Ortega (13.25), przed Amerykanami – Aronem Mallettem (13.43) i Freddiem Crittendenem (13.44).

photo 2 1

 Więcej pozytywnych emocji dostarczył nam wyścig pań. Nasza najlepsza obecnie biegaczka na 100 metrów przez płotki Karolina Kołeczek, podobnie jak 6 dni temu w Bydgoszczy rozmieniła 13 sekund. Wynik 12.99 nie dał jednak zwycięstwa. Polka ustąpiła młodej Francuzce Samba-Mayele, której ewidentnie posłużyło śląskie powietrze. 20 latka wygrała wyraźnie, z nowym rekordem życiowym 12.87. Po słabym wyjściu z bloków, w drugiej części dystansu mocno nadgoniła Białorusinka Elvira Herman, ostatecznie finiszując na trzecim miejscu z czasem 13.02.

Karolina Kołeczek w krótkim wywiadzie dla TVP zaraz po biegu, miała ambiwalentne uczucia.

– Chciałabym biegać szybciej, bo treningi na to wskazują, ale jakoś nie udaje się to na zawodach. Szkoda, że nie udało się dziś wygrać. Mam nadzieję, że na mistrzostwach Polski będzie dobrze i pokażę się z jak najlepszej strony.

110 m ppł kobiet

1.SAMBA-MAYELE Cyrena (FRA)12.87 PB
2.KOŁECZEK Karolina (POL)12.99
3.HERMAN Elvira (BLR)13.02
4.LOBE Ricarda (GER)13.29
5.SKVARKOVA Stanislava (SVK)13.47
6.KIEPURA Monika (POL)13.72
7.NAGIĘĆ Weronika (POL)13.72
8.KOZAK Luca (HUN)DQ

Panom biegnącym na płaskie 100 metrów wiatr nie sprzyjał. Przy 0.8 m/s w twarz najlepiej z setką poradził sobie reprezentant Ghany Safo-Antwi (10.23). Drugi finiszował stały bywalec polskich mitingów Amerykanin Michael Rodgers (10.36). Najlepszy z Polaków Dominik Kopeć również przeciął kreskę w 10.36, jednak 0.003 sekundy zdecydowały, że to nasz zawodnik został sklasyfikowany na trzeciej pozycji. To niezły rezultat, na mistrzostwach kraju może dojść do ciekawych rozstrzygnięć, jeśli staną naprzeciwko siebie Kopeć, Słowikowski (dziś 10.39) oraz nieobecny w Chorzowie Olszewski.

Podobnie jak przy biegach przez płotki, również na płaskiej setce liczyliśmy, że to wyścig pań przyniesie nam więcej radości, niż rywalizacja mężczyzn. Ewa Swoboda, jako jedna z ambasadorek Stadionu Śląskiego, chciała pokazać się na swoim obiekcie z jak najlepszej strony. Przy sprzyjającym wietrze 1.3 m/s pobiegła jednak wyraźnie wolniej, niż kilka dni temu w Bydgoszczy. 11.30 dało Polce drugie miejsce. Poza zasięgiem okazała się Brytyjka Imani Lansiquot, która przecięła linię mety w 11.19. Podium uzupełniła Niemka Tatjana Pinto (11.38).

Podopieczna trenerki Iwony Krupy w wywiadzie telewizyjnym nie ukrywała, że to nie był jej dzień:

– Nie czułam się dziś zbyt dobrze. Na dystansie strasznie szybko się zmęczyłam, to chyba po prostu nie był mój start. Jeszcze w tym sezonie dwa przede mną. Chyba mogę powiedzieć, że jestem w domu, widzę dużo znajomych twarzy, myślę, że nawet jeśli pobiegłabym 11.50 to wszyscy i tak byliby mi tutaj przychylni – komentowała Ewa Swoboda.

100 metrów kobiet

1.LANSIQUOT Imani (GBR)11.19
2.SWOBODA Ewa (POL)11.30
3.PINTO Tatjana (GER)11.38
4.STEFANOWICZ Magdalena (POL)11.49 SB
5.MICHALINEC Maja (SLO)11.51
6.GUZOWSKA Paulina (POL)11.59
7.ADAMEK Klaudia (POL)11.68
8.BROOKS Taliyah (USA)11.72 SB
photo 5 1

Chwilę po sprinterskich popisach pań, wystartowało damskie 400 przez płotki. Wygrała Brytyjka Jessie Knight (55.44), która ostatnio zalicza prawdziwe tourne po europejskich mitingach (biegała w Szczecinie, w Sztokholmie, Brukseli i węgierskim Székesfehérvár). Druga finiszowała Belgijka Pauline Couckuyt (56.60), a trzecie ambitnie goniąca czołówkę Joanna Linkiewicz (56.61).

Sofia już jest szybka, ale najlepsze ma dopiero nadejść

Stawka w biegu na 800 metrów pań była iście bajeczna. Najlepsze Polki – Ennaoui, Sabat, Jóźwik, Cichocka, wiceliderka światowych list – Brytyjka Reekie, podwójna halowa mistrzyni Europy Szwajcarka Selina Buchel, wicemistrzyni Europy z Berlina (2018) Francuzka Renelle Lamote i trzecia na tych samych mistrzostwach Ukrainka Olha Lyakhova. Tym ekstraklasowym pociągiem, najlepszych europejskich biegaczek zawiadywała pacemakerka Aneta Lemiesz.

12 zawodniczek w biegu na 800 metrów to tłok. W tym tłoku najlepiej poradziła sobie doskonała Jemma Reekie, która od początku postanowiła pilnować pleców rozprowadzającej. Lemiesz otworzyła 400 nieco wolniej, niż w Bydgoszczy (nad Brdą było 57.8, w Chorzowie 58.8). Nie przeszkodziło to jednak Brytyjce, żeby oderwać się od stawki już na ostatnim wirażu i na mecie zameldować się grubo poniżej 2 minut, z nową życiówką i najlepszym czasem w tegorocznych tabelach – 1:58.63.

Drugie miejsce po starciu na łokcie z wysoką Niemką Hering, wywalczyła Sofia Ennaoui. Polka była o włos od złamania 2 minut, skończyło się jednak na 2:00.12. Jest to wynik zaledwie 0.01 słabszy od życiówki z 2015 roku. Christinie Hering złapano 2:00.47.

Dużo ciekawego działo się w gęstej grupie lecącej na 2:01. Bardzo dobrze zafiniszowała Joanna Jóźwik z oficjalnym rekordem sezonu – 2:01.26. Tuż za nią była Anna Sabat (2:01.40). Świetnie odrodziła się po niepowodzeniu w Bydgoszczy Angelika Cichocka, uzyskując najlepsze w tym sezonie 2:01.45. Emocjonująco zapowiada się starcie Polek na mistrzostwach kraju, które już w weekend we Włocławku!

Sofia Ennaoui potwierdziła życiową dyspozycję. Jak jednak przyznała TVP zaraz po biegu, optymalna forma, ma dopiero nadejść:

 Nie mogłam tu źle wypaść, zawsze jak startuję w Polsce chce pokazać się z jak najlepszej strony… Nie ukrywam, że chciałam tutaj wygrać, nie udało się. Jestem w bardzo dobrej formie, choć jeszcze nie jest najwyższa. Wiem w jakim miejscu jestem, ciągle trenuję i wiem, że za 2-3 tygodnie może być lepiej. Po mistrzostwach Polski wypocznę, trening nie będzie taki ciężki jak teraz i będę się szykować na fajne starty we wrześniu.

800 metrów kobiet

1.REEKIE Jemma (GBR)1:58.63 PB WL
2.ENNAOUI Sofia (POL)2:00.12 SB
3.HERING Christina (GER)2:00.47
4.BUCHEL Selina (SUI)2:00.52
5.JÓŹWIK Joanna (POL)2:01.26 SB
6.SABAT Anna (POL)2:01.40
7.LYAKHOVA Olha (UKR)2:01.44
8.CICHOCKA Angelika (POL)2:01.45 SB
LEMIESZ AnetaDNF

ennaoui kusy

Kszczot wraca, Lewandowski ma respekt do Bronka

Dokładnie pięć lat temu 25 sierpnia w Pekinie Adam Kszczot został wicemistrzem świata na 800 metrów, ustępując jedynie rekordziście świata Davidowi Rudishy. We wtorek w Chorzowie Polak pokazał, że po złym wejściu w sezon 2020, wraca do gry i sukcesy sprzed 5 i 3 lat, kiedy w Londynie obronił srebrny medal MŚ, nadal są realne.

Kszczot i Lewandowski otworzyli bieg na 800 metrów dość spokojnie, moszcząc się na dalszych pozycjach. Z kolei Mateusz Borkowski przy dzwonku był tuż za liderem – Portorykańczykiem Vazquezem. Na drugim kole do głosu doszli: Kenijczyk Cheruiyot i Brytyjczyk Wightman, który 11 dni temu w Monako pobiegł fenomenalne 3:29.47 na 1500 metrów. Kenijsko-angielski pościg dybał na rychłą biegową śmierć Vazqueza.

Ostatnia setka przypominała najlepsze końcówki duetu Kszczot-Lewandowski. Obaj przesuwali się ku pozycjom medalowym z mocą i pasją. Co prawda nie udało się dogonić Cheruiyota, który ostatecznie przełamał Vazqueza, ale 3 miejsce Lewandowskiego z czasem 1:45.79 i czwarte Kszczota (1:46.05) – dają duże powody do optymizmu.

W rozmowie z reportem TVP Szymonem Borczuchem naszym najlepszym średniodystansowcom dopisywał humor. Lewandowski został zapytany przez dziennikarza, czy początek nie był zbyt asekuracyjny.

– Dla mnie to i tak było ekstremalnie szybko. – zaczął, po czym dorzucił swój znany greps –  Ostatnio biegam jak stary, dobry, sprawdzony diesel. Szybciej zacząć było ciężko. Cieszę się też, że mój kolega z teamu się obudził – świeżo upieczony rekordzista Polski na 2000 metrów z uśmiechem zwrócił się w kierunku Adama.

Dla obchodzącego piątą rocznicę srebrnego medalu MŚ z Pekinu, ostatnie tygodnie były trudne. Przypomnijmy, że Kszczot otworzył sezon w 1:47.60, a w Bydgoszczy dołożył jeszcze bardziej rozczarowujące 1:48.59.

 Nie było mi łatwo biegać 1:48 czy 1:47, śmiałem się z siebie przez ostatnie dni, Marcin był tego świadkiem – przyznał Kszczot. – Mam nadzieję, że kolejne starty pozwolą mi jeszcze dołożyć do tego wyniku. Nie wiedziałem co dzisiaj będzie, pierwsze 200 metrów troszeczkę ciężkie, fajnie, że na ostatnich 200 metrach mogłem przełożyć, zmienić tempo, jednak układ nerwowy dalej dobrze reaguje – zakończył z optymizmem.

Marcin Lewandowski został na koniec zapytany o rekordowe aspiracje na dystansie 3000 metrów.

– Jeszcze gotowy na rekord Polski na 3000 metrów nie jestem. Trzeba mieć szacunek do wyniku Bronka Malinowskiego. Ale wierzę, że stać mnie na to, tylko jeszcze nie w tym sezonie – zapowiedział Stary Lis.

Po bardzo ambitnym otwarciu, na drugim okrążeniu mocno osłabł Mateusz Borkowski. Finiszował na 8 miejscu z wynikiem o 0.75 sekundy słabszym, niż wybiegał 19 sierpnia w Bydgoszczy.

800 metrów mężczyzn

1.CHERUIYOT Ferguson (KEN)1:45.34 SB
2.VAZQUEZ Wesley (PUR)1:45.54
3.LEWANDOWSKI Marcin (POL)1:45.79
4.KSZCZOT Adam (POL)1:46.05 SB
5.WIGHTMAN Jake (GBR)1:46.11
6.HODBOD Lukas (CZE)1:46.11
7.DE-ARRIBA Alvaro (ESP)1:46.66
8.BORKOWSKI Mateusz (POL)1:47.36
photo 10 1

Zalewski jak Warholm

Na starcie męskich 400 metrów zabrakło zapowiadanego Jakuba Krzewiny. Bez lidera polskich list, zdecydowanym faworytem był Karol Zalewski. Reprezentant AZS AWF Katowice wyglądał na niezwykle skupionego. Kucając w blokach zamknął oczy, następnie na komendę „gotów!” wyprężył się jak struna, żeby po wystrzale w swoim stylu otworzyć piekielnie mocno pierwsze 200 metrów.

Na ostatnią setkę Zalewski wyszedł z ogromną przewagą nad resztą stawki. Choć biegł po szóstym, a nie skrajnym torze, przypominał dominatora Karstena Warholma, daleko przed innym zdążając do mety. Karol przeciął fotokomórkę w znakomite 45.47, zastępując na miejscu lidera krajowych tabel Krzewinę (45.59 ze Szczecina).

W rozmowie dla TVP nasz lekko zmęczony, długowłosy sprinter przyznał, że rywalizacja z Jakubem, dawałaby szansę na jeszcze lepszy wynik.

– Zmęczenie zawsze jest ogromne i kilka chwil zawsze potrzeba, żeby dojść do siebie. Nie skupiłem się dziś na przeciwnikach, tylko na sobie, na każdym metrze, żeby utrzymać prędkość i tak się stało. Kuba Krzewina rozgrzewał się do samego końca i dopiero przed wejściem na stadion zgłosił, że nie jest gotowy do biegu. Być może gdyby był Kuba, padłoby dzisiaj 45.30-45.20.

400 metrów mężczyzn

1.ZALEWSKI Karol (POL)45.47 SB
2.RZEŹNICZAK Mateusz (POL)46.62 SB
3.KENDZIERA Dave (USA)46.67 PB
4.KRAWCZUK Łukasz (POL46.85
5.JAROS Andrzej (POL)46.92 SB
6.DUSZYŃSKI Kajetan (POL)47.06
7.GRZEGORZEWICZ Patryk (POL)47.44 PB
8.KRZEWINA Jakub (POLDNS
photo 7

Nowy Aniołek?

Dobrego gospodarza przyjęcia poznaje się po tym, że najlepsze wino trzyma dla gości na koniec. Finałowym biegiem memoriałów jest zazwyczaj konkurencja poświęcona wspominanej osobie. W Chorzowie puentą było 400 metrów kobiet. Konkurencja szlachetna, jak czerwone Château Margaux z 1772 roku, pozostaje tylko pytanie – jaki ma związek z Januszem Kusocińskim? Ale skupmy się na szczegółach.

Największe nadzieje pokładano rzecz jasna w ambasadorce Stadionu Śląskiego Justynie Święty-Ersetic. Jednak nie tylko Raciborzanka uświetniła swoją obecnością niebieską bieżnię Kotła Czarownic. W blokach startowych zobaczyliśmy praktycznie wszystkie najlepsze czterystumetrówki w kraju. Zabrakło jedynie kontuzjowanej Anny Kiełbasińskiej. Z seniorkami postanowiła za to zmierzyć się 17 letnia Kornelia Lesiewicz, która 6 dni temu w Bydgoszczy pobiła juniorski rekord Polski (52.86).

Główną rywalką Święty-Ersetic była Amerykanka Jonathas. Kiedy na finiszową prostą obie panie wyszły niemal równo, wydawało się, że Justyna odbezpieczy turbodoładowanie i pokona Wadeline w podobnym stylu, jak Greczynkę Belimbasaki podczas ME w Berlinie. Jonathas w Chorzowie zachowała jednak na tyle energii, żeby odeprzeć atak Polki. 51.23 przyniosło zwycięstwo Amerykance, 51.64 dało drugie miejsce liderce naszej sztafety.

Trzecia finiszowała Hołub-Kowalik z rekordem sezonu 52.14, czwarta Wyciszkiewicz-Zawadzka, również z najszybszą czterysetką w tym roku 52.27. Do ścigania po dłuższej absencji wróciła 5 na mecie Iga Baumgart-Witan, notując bardzo przyzwoite 52.32. W stawce najlepszych specjalistek od jednego okrążenia w Polsce Kornelia Lesiewicz musiała – jeszcze – uznać wyższość starszych koleżanek. Młoda Gorzowianka przybiegła ostatnia z czasem 53.22. Po biegu „Aniołki Matusińskiego” pozowały do zdjęć wspólnie z juniorką, jakby wysyłając jej nieoficjalne zaproszenie do swojego grona. Nie będzie łatwo się tam dostać, bo wpisowe zaczyna się w okolicach 52.00.

Po biegu krótkiego wywiadu TVP udzieliła Święty-Ersetic:

 Czułam się dobrze, ale jak było widać zabrakło mi troszeczkę na końcówcec. Chciałam się pokazać z jak najlepszej strony i mam nadzieję, że to mi się udało.  Dzisiaj był taki skład na 400 metrów, że to były takie mini mistrzostwa Polski. Ten sezon jest specyficzny, był problem ze startami, ale jak już ruszyło to biegamy co 2-3 dni. Chcę czerpać z tego sezonu jak najwięcej, cieszyć się tym co jest i nie narzekać.

400 metrów kobiet

1.JONATHAS Wadeline (USA)51.23 SB
2.ŚWIĘTY-ERSETIC Justyna (POL)51.64 SB
3.HOŁUB-KOWALIK Małgorzata (POL)52.15 SB
4.WYCISZKIEWICZ Patrycja (POL)52.27 SB
5.BAUMGART-WITAN Iga (POL)52.32
6.KACZMAREK Natalia (POL)52.68
7.PAHLITZSCH Karolina (GER52.81
8.LESIEWICZ Kornelia (POL)53.22
photo 11

Zawodnicy się mieli nie zdecydować

Przeglądając program chorzowskich zawodów, można było odnieść wrażenie, że wspominanym dziś sportowcem jest Alberto Juantorena, mistrz olimpijski na 400 i 800 metrów z Montrealu, a nie nasz złoty długodystansowiec z Los Angeles – Janusz Kusociński. Nie zmienia to jednak faktu, że główne konkurencje wieczoru, czyli 800 i 400 metrów, stały na wysokim, międzynarodowym poziomie. Świetnie, że mityng udało się w ogóle przeprowadzić. Szkoda, że skoro udało się zaprosić na Śląsk gwiazdy sprintu i biegów średnich ze świata, to nie udało się zorganizować biegu memoriałowego – jeśli nie z polską, to z zagraniczną obsadą.

Nowy termin memoriału, który początkowo miał się odbyć w czerwcu, został ustalony w połowie lipca. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie – jeszcze niedawno był zaplanowany bieg memoriałowy na 3000 metrów. Miało wziąć w nim udział trzech zawodników na poziomie poniżej 8 minut. Zawodnicy z Polski mieli nie chcieć startować, ponieważ już w piątek czeka ich wyścig na 3000 z przeszkodami podczas Mistrzostw Polski we Włocławku. Poza tym, w niedzielę (23 sierpnia) część długasów wystartowała w Memoriale Pułkownika Wiesława Kiryka w Oleśnicy, co również podobno nie wpisywało się im w start 3 dni później w Chorzowie.

Tyle informacje z jednej strony. Spytaliśmy kilkunastu czynnych biegaczy z poziomu 8.00-8.20 o to, czy ktoś zwrócił się w ogóle do nich z pytaniem, czy chcieliby wziąć udział w dzisiejszym biegu memoriałowym. Z uzyskanych na razie odpowiedzi wynika, że tylko jeden z nich taką propozycję usłyszał. Spróbujemy uaktualnić ten tekst, jeśli coś się w tej kwestii zmieni.

UAKTUALNIENIE 27.08: O planach na bieg i jego odwołaniu w ogóle wiedziało tylko 5 z zapytanych przez nas 17 zawodników. Z kolei swoją wstępną chęć udziału w Biegu Memoriałowym zadeklarowało w sumie 11 biegaczy. Pozostała szóstka nie wykluczyła startu na 3000 m, gdyby termin Memoriału Kusocińskiego nie był tak zbliżony do MP we Włocławku, a poziom sportowy rywalizacji dawał szansę na uzyskanie dobrych rezultatów.

PEŁNE WYNIKI 66. ORLEN MEMORIAŁU JANUSZA KUSOCIŃSKIEGO

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.