NB 1080v12
 
18 października 2010 Redakcja Bieganie.pl Sport

Chris Thompson – historia kolejnego „białasa” pnącego się w górę


Dominacja biegaczy z Czarnego Lądu w biegach średnich i długich jest niekwestionowana i nie podlega absolutnie żadnej dyskusji. Na szczęście istnieją na tym świecie niepoprawni optymiści, którzy starają się walczyć z opinią, że biały człowiek nie jest w stanie nawiązać walki z czarnym.  Tymi marzycielami są sami zawodnicy lub ich trenerzy. Dzisiaj przedstawiamy sylwetkę jednego z nich – Brytyjczyka Chrisa Thompsona, zawodnika w skali światowej wcale nie pierwszoligowego, ale którego tegoroczne wyniki 13:11 na 5000m czy 7:43 na 3000 m zasługują na spore uznanie.

pv 134 CHRIS

Christopher Thompson, to tegoroczny vice mistrz Europy w biegu na 10000m z Barcelony, zawodnik który w tym sezonie poczynił wielkie postępy na każdym dystansie. Chris urodził się w 1981 roku w  północno-zachodniej Anglii. Dzieciństwo spędził w angielskich miastach, ze względu na stałe przemieszczanie się jego rodziny. Z czasem  rodzina Państwa Thompsonów na stałe osiedliła się w Hampshire, w mieście, w którym to właśnie rozkwitł talent młodziutkiego Chrisa.

Jego pierwsze poważne osiągnięcia to srebro i złoto na przełajowych Mistrzostwach Europy w drużynie w 1998 i 1999 roku, indywidualne srebro rok później na imprezie tej samej rangi. Po drodze szereg mniejszych sukcesów w ojczyźnie, finalnie srebro mistrzostw Europy w biegu na 5000m do lat 23. Pasmo sukcesów przerwała jednak kontuzja, która na dobre ustąpiła dopiero w tym sezonie. Wystarczył jeden sezon bez dolegliwości by znów zapisać się na kartach historii. Mistrzostwo Wielkiej Brytanii na 5000m, trzecie miejsce w bardzo prestiżowym biegu ulicznym BUPA London 10k Great Run oraz największe dotychczasowe osiągnięcie Chrisa czyli srebro Mistrzostw Europy na 10000m w Barcelonie. Ustąpił jedynie bardzo znanej personie biegów długich, swojemu koledze z reprezentacji, z pochodzenia Somalijczykowi – Mo Farah’owi.

Jednak bardziej niż zdobycie medalu, w oczy rzuca się progres wynikowy Chrisa w tym sezonie. Poprawienie się o 7 sekund na 3000m, 15 sekund na 5000m oraz  debiut  na 10000m w czasie 27:29. Na pewno, wpłynęło na to kilka czynników min. pierwszy od długiego czasu sezon bez kontuzji ale przede wszystkim – decyzja o przeprowadzeniu się  w 2009 roku do USA i trening z bardzo mocnym zespołem: OTC Oregon Track Club. Jest to drużyna, w której trenują tacy zawodnicy jak: Nick Symmonds, Andrew Wheating (czołowi obecnie amerykańscy średniodystansowcy), czy Lauren Fleshman (czołowa długodystansowa zawodniczka amerykańska). Było to na pewno spowodowane przeprowadzką do Oregonu jego trenera Marka Rowlanda i objęciem przez niego pozycji głównego trenera.

Rekordy życiowe Chrisa

Konkurencja Wynik Miejsce Data
800m 1:53.01 Portsmouth (GBR) 13.05.2001
1500m 3:41.04 Watford (GBR) 12.06.2004
1Mila 4:01.23 Beaverton (USA) 28.05.2009
3000m 7:43.34 London (GBR) 13.08.2010
2 Mile 8:40.80 London (GBR) 3.08.2007
5000m 13:11.51 Gateshead (GBR) 10.07.2010
10,000m 27:29.61 Stanford (USA) 1.05.2010
3000m pprz
9:06.20 Bedford (GBR) 5.07.1998
5 km ulica 13:46:00 San José (USA) 26.11.2009
10 km ulica 28:17:00 London (GBR) 31.05.2010
10 Mil ulica
49:10:00 Portsmouth (GBR) 25.10.2009

Progresja na 5000m

Rok Wynik Miejsce Data
1999 14:07.29 Watford (GBR) 23.06.1999
2000 14:06.52 London (GBR) 25.06.2000
2001 13:45.27 Solihull (GBR) 23.06.2001
2002 13:50.8h Watford (GBR) 14.08.2002
2003 13:34.93 Eton (GBR) 14.06.2003
2004 13:24.60 London (GBR) 30.07.2004
2006 13:31.83 New York (USA) 3.06.2006
2007 13:33.81 Kassel (GER) 6.06.2007
2008 13:48.77 Huelva (ESP) 13.06.2008
2009 13:26.64 Milano (ITA) 25.06.2009
2010 13:11.51 Gateshead (GBR) 10.07.2010
chris progresja 5000

Myślę, że wszyscy zawodnicy w Polsce ciekawi są jak dochodzi się do takich wyników, co jest trudne do prześledzenia choćby w przypadku zawodników afrykańskich. Być może chociaż częściowo odpowiedzi na te pytania daje nam wywiad jakiego wiosną 2010 Chris udzielił dla Runnerslife.

Zdobyłeś tytuł Młodzieżowego Mistrza Europy na 5000m w 2003 roku (w Bydgoszczy – przyp. tłum.) pokonując w walce o złoto swojego rodaka, Mo Faraha. Jak wspominasz tamten bieg?

{Chris Śmieje się} Nie mogę uwierzyć, że ten bieg był tak dawno temu! Wydaje się, że minęły wieki. To na pewno był jeden z najważniejszych momentów w mojej karierze. Rozpoczynałem wyścig jako zawodnik z rekordem życiowym lepszym niż ktokolwiek spośród stawki, zdaje się, że o jakieś 15 sekund. Pobiegłem wcześniej tamtego roku 13:34 więc czułem się pewnie, ale miałem też duże oczekiwania co do swojego występu. Pamiętam szczególnie, co Tim Benjamin (sprinter z Walii, reprezentant Wlk. Brytanii – przyp. tłum.) powtarzał mi za każdym razem kiedy widzieliśmy w tamtych dniach: „Więc przyjechałeś tu po złoto?” Mo wracał po kontuzji, którą odniósł zimą, stąd nie wiadomo było w jakiej jest formie. Nawet on nie był tego pewien!

Sam wyścig był dziwny. Przez cały czas nie czułem się specjalnie dobrze i pozwoliłem pewnemu gościowi (zapomniałem jego imienia) objąć od początku prowadzenie i odskoczyć na ok. 40-50 metrów. Kilka dni wcześniej wygrał wyścig na 10000m dlatego pomyślałem, że będzie zmęczony i nie utrzyma tempa jakim biegł (na ok. 13:50). Reszta stawki stopniowo go doszła, Mo i ja pracowaliśmy mocno na przedzie aż Mo urwał mnie na 2 okrążenia przed końcem. W tamtej chwili nie czułem się pewnie, nie miałem też sił by go gonić. Na 400m przed metą miał ok. 40 metrów przewagi nade mną i mówiąc szczerze, odpuściłem. Czułem również oddech chłopaków siedzących mi na karku. Wciąż pamiętam co miałem w głowie w chwili, gdy usłyszałem dzwonek „Dajesz, Tommo, nie możesz odpuścić medalu”. Pochyliłem więc głowę i starałem się biec ze wszystkich sił do połowy okrążenia by tam jakoś sobie poradzić z resztą dystansu. Jak się okazało dyszenie za moimi plecami ucichło, podniosłem głowę by stwierdzić, że Mo jest odrobinkę bliżej mnie, wtedy utkwiłem wzrok w nim i przestałem zwracać uwagę na to, co się działo za mną. Moja pewność i prędkość rosły w miarę jak skracałem dystans między nami, doścignąłem przed samą metą. Zdaje mi się, że mój zwycięski czas to było 13:58. Do dziś dzień wciąż czuję, że nie zasłużyłem na zwycięstwo, ponieważ Mo biegł odważniej. Zaraz po biegu czułem się źle bo ukradłem mu zwycięstwo na linii mety. Ale od tamtego czasu odpłacił mi chyba po dziesięciokroć. W sumie było to wspaniałe uczucie stanąć na najwyższym stopniu podium, nie sądziłem, że uda mi się coś takiego na imprezie tak wysokiej rangi. Razem z Mo wiele razy żartowaliśmy, że staniemy razem na podium, aż tamtego dnia naprawdę tego dokonaliśmy. Chciałbym jeszcze kiedyś stanąć razem z nim na podium ponownie (udało się to właśnie w Barcelonie, latem 2010 już po udzieleniu wywiadu).

Wydaje się, że od tamtej pory trapią Cię kontuzje?

Szczerze mówiąc, to koszmar. W grudniu 2004r. rozwinęła się reakcja stresowa w goleni. Po wielu komplikacjach i nawrotach kontuzji, streszczając, wznowiłem bieganie w grudniu 2005/ styczniu 2006, po kuracji bardzo silnym środkiem, który miał pomóc mojej kości goleniowej Tamten rok (2005) w odstawce sprawił, że całe moje ciało znacznie osłabło przez to, że nie mogłem biegać. Ze wszystkich sił starałem się odbudować: wzmocnić się na tyle by móc biegać, nie wspominając o ściganiu – było to ogromnym wyzwaniem. Powodem, dla którego było to takie trudne był fakt, że wcześnie zacząłem biegać szybko, więc ciężko mi było się powstrzymywać. Spróbuj kazać zawodnikowi ścigać się na 90% możliwości, za każdym razem. To nie leży w naszej naturze. Biegałem przez jakiś czas po czym zaczęły się pojawiać kontuzje. Miałem zerwany mięsień łydki, zerwane ścięgno Achillesa, chondrolomację rzepki, problemy z ruchami rzepki, zerwany jeden z mięśni pleców,  kontuzję mięśnia czworogłowego uda, która wyłączyła mnie z biegania na dwa miesiące (nadal nie wiemy co to było, ale przeszło, na całe szczęście) plus inne mniejsze urazy, które spowalniały progres. To było bardzo frustrujące bo straciłem dużą część zimowych treningów w konsekwencji tego, czego nie biegałem zbyt wiele ostatnimi czasy czyli krosów. W każdym razie, trenowałem jak się dało, wychodziłem na bieżnię i biegałem w miarę dobrze, jednakże zawsze gorzej niż mogłoby  być przy bardziej systematycznym treningu. Wszystko to jest już za mną, jako że udało mi się przepracować cały rok bez przerw, po raz pierwszy od pięciu lat. Z dużą dozą cierpliwości oraz pomocy ze strony wielu osób w końcu byłem w stanie nabrać sił wystarczających do treningu. Chciałbym zostawić wszystko to co było wcześniej za sobą!

Są głosy, że mógłbyś być najlepszym zawodnikiem Wielkiej Brytanii, czy odczuwasz presję swojego wielkiego talentu?

To ogromny komplement i jest mi niezmiernie miło. Byłoby wspaniale móc znów rywalizować z Mo, ale prawdę mówiąc czuję, że przede mną jeszcze bardzo długa droga. Jest kilku wyróżniających się zawodników, którzy mają według mnie nie mniej talentu (szczególnie Andy Vernon, jako że biega 5km i 10km). Mam nadzieję, że jeden z nas wybije się i dołączy do Mo na jego wysokim poziomie. Jeżeli mówimy o presji, bycie najlepszym w Wielkiej Brytanii nigdy nie było moim głównym celem. Uwielbiam się ścigać i uwielbiam biegać dla mojego kraju. Podoba mi się myśl, że wraz z rodakami staramy się pokonać najlepszych w Europie i na świecie. Wyzwania upatruję w drużynowej walce o medale. Jeśli mnie się nie uda, mam nadzieję, że powiedzie się komuś innemu.

Przezwyciężyłeś już problemy związane z kontuzjami czy bardziej chodzi o to, by biegać dobrze pomimo kontuzji?

To już ponad rok bez żadnych problemów. Za każdym razem, gdy ktoś pytał mnie o to jak sprawy się mają, ze złego przyzwyczajenia opowiadałem o kontuzjach, co tylko pogarszało mi nastrój i przywoływało czarne myśli. Mówiłem wciąż: „Trzeba mi tylko czasu i systematyczności”, na co ludzie reagowali śmiechem, sądząc, że gadam bzdury, skoro biegałem nieźle w zawodach co oznaczałoby, iż nie jest tak źle. Frustrowało mnie to, ale nie ma sensu przekonywać kogoś słowami ponieważ nie o to chodzi w sporcie i nie o to mi chodzi. Ja zawsze odpowiadam tym jak się ścigam, tym niemniej byłem sfrustrowany przez fakt, że wyniki nigdy nie były wystarczająco dobre. Teraz nareszcie czuję, że łapię tę systematyczność i tego rodzaju rozmowy już są poza mną. Więc kiedy teraz ktoś pyta: „Jak leci” mogę odpowiedzieć: „Świetnie, dzięki”. Tkwiłem w błędnym kole i w końcu czuję, że wydostałem się z niego.

Czy to prawda, że swój tygodniowy kilometraż uzupełniałeś treningami na rowerze?

Nie, nigdy tak nie robiłem. Były takie okresy, kiedy trenowałem tylko aqua-jogging albo wykonywałem treningi uzupełniające, ale nigdy nie mieszałem tego i nie łączyłem z bieganiem. To pewnie byłoby dobrym pomysłem, również na przyszłość!

Spadło na Ciebie sporo słów krytyki w związku z faktem, że zostałeś powołany na Mistrzostwa Europy w przełajach, które odbyły się minionej zimy (2009 Dublin – przyp. tłum.). Jak to odebrałeś?

To było jedno z najgorszych doświadczeń w mojej karierze zawodnika (Chris przybiegł na 55. miejscu – przyp. tłum.). Będąc szczerym, byłem załamany. Zawsze chciałem żyć w zgodzie z ludźmi ze środowiska biegowego i przez większość czasu miałem wrażenie, że nawiązałem wiele wspaniałych znajomości ze świetnymi ludźmi. Gdy ogłoszono moje powołanie, pierwsze wrażenie było bardzo pozytywne, jako że czułem się naprawdę gotowy pobiec świetny wyścig. Potem jednak odezwały się krytyczne głosy, wiele osób atakowało UKA (UK Athletics, brytyjski odpowiednik PZLA – przyp. tłum.). Wziąłem to do siebie i w chwili startu do biegu byłem emocjonalnym wrakiem. Od startu czułem się rozbity przez nerwy i brak snu. Wiele się nauczyłem o sobie tamtego dnia. Nigdy wcześniej moje nerwy nie miały wpływu na moje zachowanie ale to doświadczenie było czymś szczególnym. Zdałem sobie sprawę, że muszę być twardszy i nie mogę pozwalać, by moje decyzje, które akurat są krytykowane, miały na mnie zły wpływ. Zdaję sobie sprawę z tego, jak wyglądają niektóre sprawy gdy się nie zna faktów i staram się o tym pamiętać. Ludzie, którzy patrzą nieprzychylnym okiem albo mają swoje zdanie nie są niczemu winni. Ja tylko chciałem pobiec dla swojego kraju, choć zdawałem sobie sprawę, że moja pozycja nie była pewna. Jednakże kiedy zostałem wybrany i stało się to wszystko, byłem bardzo przygnębiony. Phil Wicks i Scott Overall nie mieli żadnych pretensji, gdyby oni zostali powołani zamiast mnie, życzyłbym im również wszystkiego najlepszego, tak jak oni mnie. Obaj są wspaniałymi sportowcami. Całe to zdarzenie z pewnością uczyniło ze mnie silniejszego człowieka ale i sportowca, tak więc nie jest to coś, czego bym żałował albo co chciałbym by się nie wydarzyło.

pv 111 ChrisThompson

Niedawno pobiegłeś 28:02 w Trafford (marzec 2010 – przyp. tłum.), spodziewałeś się takiego wyniku?

Wcale się nie spodziewałem. Byłem w szoku jak wszyscy. W życiu nie było mowy o tak szybkim bieganiu, poza tamtym dniem. Treningi dobrze się układały, dobrze przepracowałem czas spędzony w Nowym Meksyku na treningu wysokogórskim, na półtora miesiąca przed wyścigiem. Wróciłem do Anglii w czwartek wieczór. Zrobiłem długie wybieganie i byłem na siłowni w piątek rano zanim przeczytałem maila od Dave’a Normana (organizatora wyścigu) o zawodach na 10 km rozgrywanych w niedzielę. Pierwotnie chciałem wziąć udział w zawodach pomiędzy hrabstwami, ale nie mogłem zmienić planu lotów, więc uznałem, że wyścig na 10 km będzie dobrym rozwiązaniem. Pojechałem tam następnego dnia a Dave wpisał mnie na listę. Od wystrzału startera mocno poszedłem i po prostu biegłem nie zważając na czas ani cokolwiek innego. Czułem się naprawdę dobrze, ale nie zdawałem sobie sprawy z tego jak szybko biegnę aż równym tempem dobiegłem do finiszu i zobaczyłem, że zegar okazuje 27:55. W jednej chwili byłem zły i szczęśliwy jednocześnie. Myślę, że gdybym wiedział w którym miejscu było 400m do mety, mógłbym przycisnąć na tyle by złamać 28 minut. Gdyby było z kim się ścigać z pewnością mógłbym urwać jeszcze więcej, ale pewnie każdy kto byłby w formie powiedziałby to samo. Wielkie dzięki należą się wszystkim z organizacji biegu, jako że ten wynik dał mi tyle radości. Poważnie, z trudnością powstrzymywałem łzy cisnące się do oczu w drodze do domu. To było tak jakby wszystko co ludzie zrobili dla mnie, całe to wsparcie na przestrzeni lat, w połączeniu z moim uporem by się nie poddawać, opłaciło się. Dla tego jednego momentu naprawdę warto było czekać. Sęk w tym, że to oznacza, iż muszę przełożyć to teraz na coraz lepsze wyniki w dużych zawodach!

Czy jesteś teraz w wyższej formie niż kiedykolwiek?

Bez wątpienia. Na pewno teraz jest lepiej niż kiedykolwiek wcześniej. Mam również naprawdę dobre nastawienie, które pomaga mi trzymać samego siebie w ryzach.

Jakie masz cele na lato?

Poprawić moją życiówkę na 5 km, po sześciu latach! Może nawet pobiec poniżej 13:20 jeżeli wszystko pójdzie dobrze. Dostać się do reprezentacji na Mistrzostwa Europy i może na Mistrzostwa Wspólnoty Brytyjskiej (Wspólnoty Narodów). Wspaniale byłoby zająć miejsce w ósemce najlepszych w obu tych zawodach, byłby to również dobry krok naprzód w perspektywie kolejnego roku. Może też poprawa na 10 km na bieżni… Nie pytaj mnie jednak o czas. Mam zamiar po prostu pobiec i nie przejmować się wynikiem, 25 okrążeń to wystarczające obciążenie dla głowy i ciała {Śmieje się}.

Czyli wystartujesz na 5km albo 10km w mistrzostwach (Europy) tego lata?

Dobre pytanie. Dopiero niedawno zacząłem się zastanawiać nad dystansem 10km, z oczywistych przyczyn. Znajomy usiłuje mnie przekonać bym biegł 10km. Dostaję maile zatytułowane „Dajesz, gościu od dychy!”, ale wiem tylko, że za mniej więcej miesiąc biegam 10km a później 5km w czerwcu. Po tych startach ocenię sytuację i zaplanuję następne starty. Wiele czynników może wpłynąć na moje decyzje. Chciałbym pobiec w Mistrzostwach Europy. Ten start zależy od tego czy pobiegnę minima kwalifikacyjne i wyznaczone przez AAA (Amateur Athletics Association – przyp. tłum.). Jeżeli sprawy będą się miały naprawdę dobrze być może przyjrzę się bliżej temu jak reszta Europy szykuje się do Mistrzostw, zanim podejmę ostateczną decyzję. Ale sercem jestem przy 5km jako że wciąż mam niezałatwione sprawy na tym dystansie.

Jest szansa na niezłe ściganie między Tobą i Mo na Mistrzostwach Wspólnoty lub/i Europy?
     
I wszystkimi innymi zawodnikami! {Śmieje się} Jak już mówiłem, Mo jest wspaniałym sportowcem a dla mnie osobiście najlepszym długodystansowcem w historii Wielkiej Brytanii i nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Tak więc ścigać się z nim na którejkolwiek z imprez byłby to wielki zaszczyt. Móc dodatkowo nawiązać z nim walkę byłoby czymś niesamowitym, na co z pewnością się nastawiam.

TRENING

Typowy tydzień treningowy

Poniedziałek: 8 mil (ok. 13 km) + siłownia przed południem, popołudniu 4/6 mil (ok. 6,5/9,5km)

Wtorek: przed południem: Zazwyczaj akcenty pod 10km na krótkich przerwach wypoczynkowych. Modyfikujemy ten trening na wiele różnych sposobów, ale zazwyczaj jest to najcięższy trening w tygodniu, przykładowo 10x1km na minutowej przerwie; popołudniu 4 mile (ok. 6,5 km)

Środa: 8 mil (ok. 13 km) + siłownia przed południem, popołudniu 4/6 mil (ok. 6,5/9,5km)

Czwartek: Trening okołoprogowy (threshold). Manipulujemy krzywymi progów na różnych prędkościach przez 8/9 mil (ok. 13/14,5 km). Przykład: 15 minut tempem 5:30/mila (3:25/km), 15 minut tempem 5:15/mila (3:16/km), 15 minut tempem 5:00/mila (3:06/km). Popołudniu: 4 mile (ok. 6,5 km)

Piątek: wolne lub żwawe 4/6 mil (ok. 6,5/9,5 km) zależnie od poziomu zmęczenia w danym tygodniu

Sobota: przed południem: podbiegi – 15-20 minut łącznie pod górę, rozłożone na powtórzenia o różnej długości, zależnie od danego tygodnia, np.: 5 x 4 minuty, trucht z powrotem w przerwie. Popołudniem: 4 mile (ok. 6,5 km)

Niedziela: przed południem: 12 mil (ok. 19,5 km)

Typowy tydzień startowy:

Tydzień przed startem w przełajach w Edynburgu w styczniu tego roku przedstawiał się jak następuje:
Sobota: przed południem 11 mil (ok. 18 km) luźno

Niedziela: przed południem 4 mile (ok. 6,5 km) rozgrzewki, 10 x 45 sekund podbiegi, 15 minut bieg okołoprogowy, 2 mile (ok. 3km) schłodzenia

Poniedziałek: przed południem 8 mil (ok. 13 km), popołudniu 4 mile (ok. 6,5 km)

Wtorek: przed południem 4 mile (ok. 6,5 km), popołudniu 7 x 800m na bieżni na 90 sekundowej przerwie średnio po 2:12. Trening razem z Rossem Murray’em (wielki talent)

Środa: 8 mil (ok. 13 km)

Czwartek: przed południem 4 mile (ok. 6,5 km) plus przebieżki, popołudniu 4 mile

Piątek: przed południem 4 mile (ok. 6,5 km)

Sobota: zawody

Jakiego rodzaju akcenty wykonywałeś ostatnio?

Tej zimy jestem na "diecie" złożonej z treningów okołoprogowych,  podbiegów i fartleku, każdego tygodnia.

Czy wszystkie treningi biegasz szybko? Jakie stosujesz tempa poza akcentami?

Jeżeli biegam szybciej niż 7:30/mila (4:40/km) to znaczy, że jestem naprawdę świeży danego dnia! Staram się nie biegać szybciej, to dla mnie bezsensowne. Od czasu do czasu mam dzień, że czuję się dobrze i wtedy pobiegnę szybciej. Jednakże w moim odczuciu bardzo ważnym powodem, dla którego dobrze się trzymam, są wolne biegi. Nie czuję potrzeby biegać szybciej, akcenty załatwiają tę kwestię dla mnie. Spokojne biegi są wolne więc działają jak klej, który trzyma wszystko razem.

chris

Jak wygląda Twój najdłuższy trening?

12 mil (ok. 19,5 km) w niedzielę. I to jest najgorszy trening w tygodniu, nie cierpię biegać długo i wolno. Tak naprawdę wkurza mnie to!

Jak wygląda teraz Twój zespół, przeprowadziłeś się do Stanów, żeby tam trenować?

Jest świetnie. Ludzie w Oregonie przyjęli mnie i Jemmę Simpson (moją dziewczynę) z otwartymi ramionami i byli dla nas od początku bardzo mili. To naprawdę wyjątkowi i ciekawi ludzie, czasami równie zabawni jak ja. {Śmieje się} Mamy wiele wspaniałych talentów na różnych dystansach. Wśród kobiet, oprócz Jemmy, która biega 1:59 na 800m, jest zawodniczka, która biega 2:00, oraz dwie dziewczyny biegające 5km poniżej 15 minut. Pośród mężczyzn mamy Nicka Symondsa, który biega 1:43 na 800m, a za nim wielu zawodników biegających po 1:46, chłopaków biegających 1500m po 3:37 oraz kilku przeszkodowców z wynikiem ok. 8:20. Na 5km mamy Iana Dobsona, który biega poniżej 13:20. Ostatnio jeden z zawodników, Shadrack Biwott, pobiegł półmaraton w 61:50 dwukrotnie w przeciągu miesiąca! To wielki talent. Jego brat (Duncan Kibet – przyp. tłum.) jest drugi na listach najlepszych wyników w historii maratonu więc Duncan ma we krwi jeszcze szybsze bieganie. Przebywanie pośród tylu talentów pomaga mnie i Jemmie mocniej pracować. Nasz zespół jest dla mnie niewątpliwie ogromną pomocą w rozwoju kariery sportowej. Pracujemy razem bez stresów czy nadmiernej rywalizacji, co naprawdę pomaga kontrolować się podczas akcentów. Jak widać z wymienionej wyżej listy, mamy specjalistę w każdym fachu, co również pomaga w utrzymaniu wysokiej jakości treningów.

Kto jest obecnie Twoim trenerem?

To wspólny wysiłek Marka Rowlanda oraz Johna Nuttalla. Kiedy jestem w Stanach Mark układa mi plan treningowy a ja na co dzień jestem w stałym kontakcie z Johnem. John pomaga mi kontrolować trening i czuwa nad tym, bym nie napytał sobie biedy. Był ze mną w trudnych chwilach i zna mnie lepiej niż ktokolwiek. Po wyścigu na 10km w Trafford była taka chwila, kiedy wreszcie poczuliśmy, że coś się zaczyna dziać. Dużo mu zawdzięczam, za to co robił i co nadal robi dla mnie. Gdyby nie on, na pewno nie osiągnąłbym tego wszystkiego. On również układa mi plan gdy jestem w Wielkiej Brytanii. Staram się spotykać z nim tak często jak to możliwe, kiedy wracam ze Stanów do naszego wspólnego domu z Jemmą w Londynie.

Mark i John to wspaniali trenerzy i to zaszczyt z nimi pracować. Podczas pobytu w Stanach Mark bardzo pomaga mi się rozwijać. Ma ogromną wiedzę w zakresie ćwiczeń, plyometrii oraz siłowni. Fakt, że dostałem szansę wyjechać do Stanów i dołączyć do zespołu jest dla mnie dużym wyróżnieniem i wiele dla mnie znaczy. Dodatkowego zapału dodawał mi fakt, że on również czuł, iż wart jestem inwestowania czasu w moją osobę. Mam nadzieję, że będę w stanie odwdzięczyć się im obu dobrymi występami w przyszłości.

Chciałbym także wspomnieć Micka Woodsa, który zrobił dla mnie tak wiele kiedy byłem jeszcze nastolatkiem. To on wciągnął mnie do uprawiania sportu i wiele dla mnie uczynił. Jego pasja do sportu sprawiła, że ciężko trenowałem i starałem się jak najlepiej ścigać – przy tej postawie trwam do dziś. Pomógł mi naprawdę w dużym stopniu i zawsze będę wdzięczny za wszystko co dla mnie zrobił w początkach mojej kariery.
    
FORUM DYSKUSYJNE

Redakcja Bieganie.pl