New Balance 1080v12
82425570 2635620763203030 1886419279297904640 o
1 lutego 2020 Krzysztof Brągiel Sport

Borkowski piąty w Karlsruhe – World Indoor Tour już w Europie


W Niemczech rozegrano drugie tegoroczne zawody cyklu World Athletics Indoor Tour. Jedynym Polakiem, który wybrał się do Karlsruhe, był Mateusz Borkowski. Nasz reprezentant zajął 5 miejsce w biegu na 800 metrów. Sportowcy ewidentnie nabierają rozpędu, w Karlsruhe ustanowiono trzy najlepsze tegoroczne wyniki na świecie, licząc tylko konkurencje biegowe.

Pan Koronawirus przełożył Halowe Mistrzostwa Świata w Nankin na przyszły rok. Halowy sezon 2020 w ramach cyklu zorganizowanego przez World Athletics, rozgrywany jest jednak zgodnie z planem. Po zawodach w Bostonie, przyszedł czas na 36. Indoor Meeting Karlsruhe. 31 stycznia na niebieskiej bieżni Messehale przeprowadzono 7 konkurencji biegowych.

60 poza konkursem, 800 z WL

Finałowy wyścig pań na 60 metrów, został poprzedzony dwiema seriami eliminacyjnymi. W pierwszej z nich – co ciekawe – pobiegła etatowe skoczkini w dal Malaika Mihambo (mistrzyni Europy z Berlina 2018) i zdołała uzyskać awans do finału.

Główną rolę w finałowej rywalizacji odegrała Shania Collins z USA, wygrywając z wynikiem 7.20. Mimo międzynarodowej obsady, sprint nie stał na szczególnie wysokim poziomie. Rok temu w Niemczech wygrywała Ewa Swoboda, zatrzymując zegar na 7.10. Inna sprawa, że tegoroczna sześćdziesiątka nie była zaliczana do cyklu WAIT, co z pewnością przełożyło się na brak wielkich nazwisk w blokach.

W bliskim naszemu sercu biegu na 800 metrów, który przez lata dzięki Adamowi Kszczotowi i Marcinowi Lewandowskiemu był polską specjalnością – piąte miejsce zajął Mateusz Borkowski. Polak zaczął ambitnie, przez dwa okrążenia trzymając się szpicy. W okolicach pięćsetki nasz reprezentant zaczął jednak słabnąć, co skrupulatnie wykorzystali rywale.

Dobrą końcówką popisał się zwłaszcza Mostafa Smaili, którego 1:46.38 to na tę chwilę najlepszy tegoroczny wynik na świecie (WL), jeśli chodzi o halowe 4 okrążenia.

800 metrów mężczyzn
1. SMAILI Mostafa (MAR)  1:46.38 WL
2. DE ARRIBA Álvaro (ESP) 1:47.87
3. FARKEN Robert  (GER) 1:47.91
4. KRAMER Andreas (SWE) 1:48.71
5. BORKOWSKI Mateusz (POL) 1:48.89
6. ORDONEZ Saúl (ESP) 1:49.72
7. ROJO Guillermo (ESP) DNF

Worku nie trafia kwiatami, Amusan trafia z formą

Na 3000 m kobiet zabrakło wielkich nazwisk. Najlepiej z dystansem 15 okrążeń poradziła sobie Fantu Worku. Etiopka objęła prowadzenie, gdy tylko swoją robotę skończyły pacemakerki. Worku zwyciężyła bezproblemowo z najlepszym tegorocznym wynikiem na świecie 8:37.58 oraz dorobkiem 10 punktów do generalnej klasyfikacji cyklu. Na mecie – szósta zawodniczka MŚ w Dosze na 5000 metrów – odebrała zasłużone gratulacje i kwiaty. Celebrując zwycięstwo, chciała podzielić się z publicznością wiązanką, jednak tak niefortunnie rzuciła kwiatami, że te zamiast w dłoniach fanów wylądowały na ogrodzeniu.

W finale 60 metrów przez płotki kobiet wystąpiła prawdziwa europejska elita wspomagana przez mocne zawodniczki spoza Starego Kontynentu. Cindy Roleder i Alina Talay teoretycznie miały stoczyć pojedynek o zwycięstwo z Nigeryjką Amusan i Amerykanką Clemons. Skończyło się jednak na tym, że Talay (medalistka MŚ i ME) popełniła falstart a Roleder (mistrzyni Europy 2016) przybiegła ostatnia.

Popis dała za to Amusan, która po dość spokojnym wyjściu z bloków, w drugiej fazie dystansu nie dała szans dużo bardziej doświadczonej Clemons. Nigeryjka wygrała z wynikiem 7.84, co jest jej nowym rekordem życiowym i czasem niewiele gorszym od WL (World Lead) Kendry Harrison (7.81).

Embaye rządzi w wyścigu wieczoru

Bieg na 1500 metrów kobiet zapowiadał się jako największe biegowe wydarzenie mitingu. Naprzeciwko siebie stanęły Beatrice Chepkoech, rekordzistka świata na 3000 z przeszkodami oraz Winnie Nanyondo, która tak świetnie radziła sobie w Dosze na dystansie 800 metrów, zajmując 4 miejsce w finale MŚ.

Chepkoech rozgrywała wyścig tak, jak lubi – tempowo, od razu ustawiając się za pacemakerką Yarigo. Na 700 metrów do mety najlepsza przeszkodówka świata przejęła liderowanie po „zającu”. Na plecach Chepkoech znajdowała się jednak trzyosobowa grupa rządnych krwi biegaczek z Czarnego Lądu – Nanyondo, Haile i Embaye. Na końcówce to rywalki przejęły inicjatywę, spychając utytułowaną Kenijkę na 4 miejsce.

Ostatecznie wygrała najmocniejsza na ostatnich 100 metrach Embaye – srebrna medalistka HMŚ w Sopocie z 2014 roku na dystansie 1500 ,. Druga finiszowała Nanyondo, a podium uzupełniła młodziutka – zaledwie 18-letnia – Lemlem Hailu.

1500 m kobiet
1. EMBAYE Axumawit (ESP) 4:07.94
2. NANYONDO Winnie (UGA) 4:08.06
3. HAILU Lemlem (ETH) 4:08.32
4. CHEPKOECH Beatrice (KEN) 4:08.59
5. PEREZ Marta (ESP) 4:10.52
6. GUERRERO Esther (ESP) 4:10.84
7. TROST Katharina (GER) 4:10.89
8. GRANZ Caterina (GER) 4:14.71

Do ciekawego rozstrzygnięcia doszło w rywalizacji na 400 kobiet. Wygrała, biegnąca w teoretycznie słabszej 1 serii Włoszka Ayomide Folorunso z wynikiem 52.56. W serii numer 2 ten sam czas osiągnęła Lea Sprunger, ale po sprawdzeniu trzeciego miejsca po przecinku, zwycięstwo i 10 punktów przyznano Włoszce. Trzecie miejsce zajęła Lisanne de Witte (52.70). Przypomnijmy, że zarówno Szwajcarka, jak i Holenderka już 8 lutego zmierzą się w Toruniu z naszymi biegaczkami: Święty-Ersetic oraz Baumgart-Witan.

Na 3000 metrów mężczyzn podobnie jak w Bostonie triumfował Bethwell Birgen. Jego 7:38.50 to najlepszy tegoroczny wynik na listach światowych. Kenijczyk ma już 20 punktów w generalnej klasyfikacji World Athletics Indoor Tour i brakuje mu tylko jednego zwycięstwa, żeby postawić kropkę nad i.

Mityng w Karlsruhe zakończył się bez ustanowienia nowego rekordu zawodów, a trzeba przyznać, że te są wyborne. Na 3000 w roku 1998 – 7:26.15 nabiegał w Karlsruhe Haile Gebrselassie, a na 800 m rekord mitingu należy do Yurija Borzakowskiego (1:44.15 z 2001 roku). 

Pełne wyniki Indoor Meeting Karlsruhe 2020

Krzysztof Brągiel
Krzysztof Brągiel

Biega od 1999 roku i nadal niczego nie wygrał. Absolwent II LO im. Mikołaja Kopernika w Kędzierzynie-Koźlu. Mieszka na Warmii. Najbardziej lubi startować na 800 metrów i leżeć na mecie.