7 marca 2013 Redakcja Bieganie.pl Sport

Aries Merritt gotowy na nowe wyzwania


Mistrz olimpijski z Londynu w biegu na 110 m ppł. i rekordzista świata na tym dystansie, Aries Merritt, po bardzo udanym dla niego roku 2012 wyznacza sobie cele na kolejny sezon. Amerykanin planuje poprawić swój rekord i jako pierwszy w historii złamać barierę 12,80.

W rozmowie z dziennikarzami Reutersa wspomina, że w sporcie nie ma granic nie do pobicia i jako przykład podaje przypadek Usaina Bolta. – Wielu ekspertów mówiło, że niemożliwym jest by w biegu na 100 m uzyskać czas poniżej 9.60, tymczasem Bolt w Berlinie pokonał ten dystans w 9.58 i wcale nie powiedział ostatniego słowa.


fot. André Zehetbauer (Flickr: ISTAF Berlin 2012 – Aries Merritt)

Merritt jest przekonany, że i on ma jeszcze spore rezerwy. Wspomina, że jego rekordowy bieg w Brukseli daleki było od ideału: – Moja reakcja startowa była straszna ze względu na obawy przed popełnieniem falstartu. Usiałem więc w blokach, co sprawiło, że byłem o 0,04 s. wolniejszy w stosunku do mojej normalnej reakcji startowej. Gdybym wystartował normalnie uzyskałbym wynik 12.76!

Sam rekord to jednak nie wszystko. Rekordzista świata jest pod wrażeniem wszystkich swoich dokonań z ubiegłego roku i sądzi, że sezon, w którym jeden zawodnik zdobywa tytuły halowego mistrza świata i mistrza olimpijskiego, sięga po tytuły mistrza swojego kraju oraz poprawia rekord świata w tej konkurencji się nie powtórzy.

merritt_progresja.png

27-letni lekkoatleta przed sezonem nie był zaliczany do grona głównych faworytów do zdobycia medalu na IO. Co ciekawe przed 2012 nigdy nie udało mu się nawet uzyskać wyniku poniżej 13 sekund (zobacz progresję wynikową na wykresie powyżej). Co zatem sprawiło, że Merritt nie tylko dołączył do światowej czołówki, ale też całkowicie zdominował swoją konkurencję (w sezonie uzyskał aż 8 rezultatów lepszych od 13.00)?

Przede wszystkim mistrz świata juniorów z 2004 roku zmienił dobieg do pierwszego płotka. Zamiast tradycyjnych ośmiu kroków postanowił robić ich siedem. Jak każdy eksperyment miał on swoje wzloty i upadki, jednak gdy Amerykanin w końcu w pełni opanował nową technikę od razu stał się halowym mistrzem świata w biegu na 60 m ppł. W Stambule pokonał faworyzowanego Chińczyka – Liu Xianga i uwierzył, że może odnosić sukcesy także w biegach na otwartym stadionie.

Technika to jednak nie wszystko. Aries Merrit przyznaje, że kluczowe było także zdrowsze podejście do tego co robił. Zmienił dietę, zaczął stosować suplementy. Dzięki temu oraz konsekwencji w treningu mógł cieszyć się z udanych startów nie tylko przez krótki okres, ale w przekroju całego roku. Czy zawodnik podobną formę zaprezentuje w tym roku? Czy w Moskwie sięgnie po tytuł mistrza świata? Czy zbliży się lub nawet poprawi własny rekord świata? O tym przekonamy się już za kilka miesięcy.