NB 1080v12
 
29 sierpnia 2012 Redakcja Bieganie.pl Sport

5 razy Rudisha = 1 Bolt


17 pracowników, 420 wolontariuszy, 9 milionów franków – tak wygląda budżet jednego z najbardziej prestiżowych mityngów lekkoatletycznych „Weltklasse Zürich”. O gwiazdy, które wystąpią starają się na zasadzie „last minute”.
To właśnie detale robią różnice w każdych zawodach. I właśnie to determinuje ich jakość, czy ogólny odbiór. Tylko jednak Szwajcarzy mają taką „moc”, że co roku zjeżdżają się do Zurychu najbardziej znane twarze lekkoatletycznego świata. Nie przez przypadek sportowcy uwielbiają tu przyjeżdżać.
Gdy dwa dni temu przyjechał David Rudisha, który zapowiedział, że postara się po raz kolejny poprawić tutaj rekord świata na 800 m (1.40,91), to w hotelu Glaabrugg czekał specjalny gość na niego.
Był to Colm O’Connell – irlandzki brat zakonny, ale przede wszystkimtrener Rudishy. Jest to tym bardziej dziwne, że szkoleniowiec mistrza olimpijskiego bardzo rzadko przyjeżdża z nim na zawody. Na co dzień żyje w Kenii, a na ferie wyjeżdża do Australii. Niespodzianka się udała, a Rudisha był całkowicie zaskoczony. Jego pobyt w Zurychu nie mógł rozpocząć się lepiej.

zurich_3.jpg
Brat Colm O’Connell i David Rudisha w przyjacielskim uścisku
(fot. facebook.com/weltklassezuerich)

To spotkanie tylko wywołało uśmiech na twarzy szefa komitetu organizacyjnego Patricka Magyara. W końcu sam jest wielkim fanem Królowej Sportu. W hotelu, gdzie zatrzymali się sportowcy jest teraz jego biuro. Wielu członków jego teamu to dawni lekkoatleci, aktywni trenerzy i wielu należy do klubu LC Zurych.
Wszystko zaczęło się w 1928 roku w obecności 3000 kibiców na trybunach. Na bieżni nie pojawili się ani Amerykanie, ani Jamajczycy. Organizatorów nie było na nich stać. Teraz budżet to dziewięć milionów franków.
Czterogodzinny, wieczorny mityng to tylko wisienka na torcie. W Zurychu sportowa zabawa trwa od tygodnia. Wszystko rozpoczęło się od imprezy „Młodzież trenuje z gwiazdami”, gdzie dzieci mogą przyjść na zajęcia, które prowadzą znani lekkoatleci. Wszystko odbywa się w aż jedenastu szwajcarskich miastach.
Dzień przed rywalizacją na bieżni, odbywa się w hali głównej dworca konkurs pchnięcia kulą. Nie brakuje w nim najlepszych zawodników na świecie. W sobotę z kolei odbywa się mityng dla dzieci, które też mają poczuć się jak gwiazdy. Na to organizatorzy wydają milion franków.
Od 2007 roku trudno jest znaleźć wolne miejsce na stadionie, a liczba siedzących przed telewizorem systematycznie wzrasta.
Niewielu jednak wie, jak ciężko jest przekonać zawodników do przyjazdu. W tym roku odmówiło 73 lekkoatletów. Jedni z powodu choroby, inni kontuzji, a jeszcze inni z powodu braku formy. Mimo wszystko zdołali namówić tylu sportowców, że kibice nie zauważą luk. A „zbieranie” sportowców rozpoczęło się późno, bo po mistrzostwach Europy w Helsinkach i krajowych mistrzostwach.
Długo pewni byli jedynie sześciokrotny mistrz olimpijski sprinter Usain Bolt i mało znana szwajcarska skoczkini w dal Irene Pusterla. 98 procent lekkoatletów sama ubiegała się o start w mityngu.

zurich_1.jpg
Dawn Harper na treningu z młodymi lekkoatletami (fot. facebook.com/weltklassezuerich)

Oczywiście nie bez znaczenia jest również kwota startowego. Nie ma porozumienia między organizatorami a agentem zawodnika, mityng staje się uboższy.
Najdroższy jest oczywiście Bolt. Jamajczyk kasuje za pojawienie się na bieżni ok. miliona złotych. Tym razem jest to 330 tys. franków, netto oczywiście. Za darmo przyjeżdża tylko na stadion Manchesteru United, by kibicować swojej ukochanej drużynie.
Bez żadnych problemów przebiegają za to negocjacje z Davidem Rudishą. Podobną gwiazdą. Kenijczyk w tym roku poprawił własny rekord świata na 800 m. W Londynie zrobił to w wielkim stylu. Bolt w tym sezonie nie zdołał zbliżyć sie do własnych rekordów, mimo wszystko nie spuszcza z ceny.
Może dlatego też w samych superlatywach wypowiadają się o Rudishy inni menedżerowie. Dyrektor sportowy mityngu w Zurychu, który będzie też jednym z finałów tegorocznej serii Diamentowej Ligi (drugi odbędzie się w Brukseli), spotkał się z agentem Kenijczyka w Paryżu na kolacji. Dwa dni później telefonicznie powiadomił organizatorów, że David przyjedzie. Za ile? 1/5 wartości Bolta!
Gwiazdy mają także swoje wymagania. Najmniej potrzebują Kenijczycy i Etiopczycy. Dla nich wystarczy zwykły nocleg w hotelu. Jedna z najlepszych skoczki wzwyż w ostatnich latach Chorwatka Blanka Vlasic ma już znacznie większe oczekiwania. Raz postawiła nawet warunek, że przyleci do Zurychu pod warunkiem, że organizatorzy zapewnią jej… wizytę u stomatologa. Na konferencję prasową z kolei przyszła tylko wówczas, gdy zapewniono ją, że dostanie na lunch sushi, a w trakcie rywalizacji musiano jej donieść espresso. To i tak w porównaniu z gwiazdami muzycznymi, raczej skromne życzenia.
Redakcja Bieganie
Redakcja Bieganie.pl