
Zaplanowane na sobotę i niedzielę w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń lekkoatletyczne halowe mistrzostwa Polski będą próba generalną przed marcowymi mistrzostwami świata. Na konferencji prasowej przed imprezą swoje oczekiwania i nadzieje przedstawili prezes PZLA Sebastian Chmara, szef komitetu organizacyjnego Krzysztof Wolsztyński i Anna Matuszewicz, rekordzistka Polski w skoku w dal, mieszkająca na co dzień w Toruniu.
Toruńska hala sportowo-widowiskowa w sobotę i niedzielę kolejny raz w swojej historii stanie się areną lekkoatletycznych mistrzostw Polski. Na starcie jubileuszowej siedemdziesiątej edycji najważniejszych krajowych zawodów sezonu halowego zobaczymy ponad 400. sportowców. Będą oni walczyć nie tylko o medale i rekordy, ale także o wskaźniki na halowe mistrzostwa świata – to wydarzenie odbędzie się w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń w marcu.
– Myślę, że kibice mogą spodziewać się podczas mistrzostw Polski doskonałych wyników. To już jest ostatni start przed mistrzostwami świata. Nie może tutaj być miejsca na tłumaczenia. Na trzy tygodnie przed najważniejszą imprezą forma musi już być. W Toruniu rozstrzygnie się także, kto będzie nas reprezentował na mistrzostwach świata w sztafetach. Cieszę się, że wielu zawodników już ma wypełnione normy, oni mają już spokojną głowę – zaznacza prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Sebastian Chmara.

– Halowe mistrzostwa Polski to ostatni sprawdzian przed mistrzostwami świata. Mamy oczywiście już informację, kto ma minima, kto pojedzie. Oczywiście ja też wierzę, że tutaj, podczas tych mistrzostw dodatkowe osoby zakwalifikują się na tę imprezę – dodaje prezes PZLA.
– Wierzę też, że wszyscy dotrwają w zdrowiu. Wierzę, że będą w najwyższej formie, bo to przecież zaledwie trzy tygodnie zostały do rozpoczęcia mistrzostw świata. Ta 70., jubileuszowa edycja HMP tak nam fajnie przypadła, bo będziemy również za chwilę świadkami największego halowego wydarzenia w Polsce, czyli halowych mistrzostw świata. Z reguły na trzy tygodnie przed najważniejszą imprezą trzeba już mieć określone dyspozycje. Trzeba być w formie, więc te ostatnie trzy tygodnie to taki ostatni szlif – przyznaje Sebastian Chmara, który jest halowym mistrzem świata w siedmioboju z 1999 r. w Maebashi w Japonii.
– Tutaj będzie trzeba pilnować się, żeby pozostać w zdrowiu, żeby utrzymać wysoką formę, a potem cóż – walczyć wierzę o finały. A jak się jest w finale, to wszystko zdarzyć się może. Ja zawsze wierzę, że będą dobre wyniki, wierzę w rekordy Polski. Często tak się na mistrzostwach Polski działo.

– Wierzę też w to, że będą fajne pojedynki. Mamy w wielu konkurencjach zawodników, którzy prezentują bardzo podobną formę. No i wierzę też, że te mistrzostwa wyłonią nam najmocniejszą, najlepszą kadrę na halowe mistrzostwa świata – kończy prezes PZLA.
Od lat Toruń w sezonie zimowym jest stolicą polskiej lekkiej atletyki. Dzięki nowoczesnej hali, która od ponad dekady służy sportowcom, w okresie styczeń-luty niemal co tydzień odbywają się tutaj gromadzące na starcie tysiące zawodników imprezy. To nie tylko wydarzenia rangi międzynarodowej, ale także krajowej.
– Organizatorzy tych imprez mają swoisty maraton. Nie widzę na ich twarzach zmęczenia, ale pewnie nie jest łatwo. Toruń jest epicentrum lekkiej atletyki w tych miesiącach. Dziś jesteśmy w przededniu mistrzostw Polski, ostatni sprawdzian przed mistrzostwami świata. Myślę, że wielu zawodników już zdążyło sprawdzić nową nawierzchnię. Teraz ostatnie szlify na mistrzostwach Polski – mówił w przededniu mistrzostw Polski Adam Szponka, zastępca prezydenta Torunia.

Z dużymi nadziejami na występ w mistrzostwach Polski patrzy także Anna Matuszewicz. Torunianka uwielbia startować we własnej hali, a w tym sezonie popisała się już próba na 6,77, którą poprawiła ponad 45-letni halowy rekord Polski w skoku w dal. Mimo niepowodzenia na ostatnim mityngu Orlen Copernicus Cup zawodniczka MKL-u Toruń z optymizmem patrzy na kolejny występ w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń.
– Przygotowuję się tak, jak na każdy inny start. Ważne będzie skupienie się na elementach technicznych w wykonywanych przeze mnie próbach i obrona tego mistrzowskiego tytułu – wyjaśnia Anna Matuszewicz. – Każdy medal jest dla nas bardzo ważny i napędza do dalszej pracy. Pokazuje, że jesteśmy najlepsi. My lubimy jako sportowcy wygrywać, więc ten medal jest takim fajnym ukoronowaniem i zwieńczeniem tego konkursu i potwierdzeniem, że jesteśmy w dobrej dyspozycji na kolejne starty. Na każdy start nastawiam się na jak najlepsze próby. Teraz też tak będzie i mam nadzieję, że ten rekord życiowy padnie. Nie ingeruję w plan treningowy, wykonuję ładnie to, co trener mi każe. Pewnie po mistrzostwach Polski trzeba będzie podkręcić, bo trzy tygodnie do mistrzostw świata to jest jeszcze bardzo dużo. Dzięki temu, że miałam ten komfort, że już z mocnego treningu to minimum wypełniłam, to nie musieliśmy teraz tak bardzo „wypuszczać” na mistrzostwa Polski, więc myślę, że to wszystko fajnie się zgra na mistrzostwa świata. Nie wyobrażam sobie, że mogłabym odpuścić sezon halowy, tym bardziej, że mistrzostwa Polski i świata są „u mnie w domu”.

– Z trenerem mieliśmy plan, żeby postraszyć dziewczyny wynikiem. Zaryzykowałam przed tygodniem. Na mistrzostwa Polski pomysł jest inny. Chcę już w pierwszej próbie oddać daleki i ważny skok. Mam minimum, nie muszę o to walczyć. Na Copernicusie mogłam więc zaryzykować. Wtedy się to wynikowo nie opłaciło, ale jestem w dobrej dyspozycji. Mam nadzieję, że na mistrzostwach Polski i później świata pokaże to kibicom dobrymi, ważnymi skokami – powiedziała Anna Matuszewicz.
Niespodziewanie jednym z liderów polskiej kadry na mistrzostwach świata w Kujawsko-Pomorskiej Arenie Toruń będzie Mateusz Kołodziejski. Skoczek wzwyż bydgoskiego Zawiszy notuje w bieżącym sezonie halowym znakomite wyniki. Rezultat 2,30 plasuje go na drugim miejscu światowych tabel (nie wliczając Rosjanina). Podczas weekendowych mistrzostw kraju bydgoszczanin będzie chciał potwierdzić przynależność do czołówki.

– Najbardziej cieszę się, że ustabilizowałem się na dobrym poziomie. Wszystko toczy się dobrze, taki sezon przełamania. Przede wszystkim skupiam się na stabilizacji, zobaczymy co z tego wyjdzie –zapowiada Mateusz Kołodziejski.
Organizatorem weekendowych zawodów będzie Kujawsko-Pomorski Związek Lekkiej Atletyki. Dla lokalnych działaczy to kolejne wyzwanie organizacyjne, z którym mierzą się w tym sezonie halowym.
– Tegoroczny Orlen Copernicus Cup był najlepszym mityngiem w historii, a rozgrywamy te zawody od 2015 roku. Teraz działamy z mistrzostwami Polski. Mamy wielki, świetny zespół. Oni ciężko pracują, żeby te wszystkie imprezy odbyły się zgodnie z planem. Halowe mistrzostwa Polski będą ostatnią próbą przed światowymi zawodami. Kujawsko-Pomorska Arena Toruń jest już przystosowywana do potrzeb marcowych mistrzostw świata, a podczas mistrzostw Polski przetestujemy szereg rozwiązań – mówi Krzysztof Wolsztyński, szef lokalnych struktur lekkoatletycznych oraz wiceprezes krajowej centrali.

– Halowe mistrzostwa Polski to ostatni przystanek, ostatnia szansa dla polskich lekkoatletów, żeby uzyskać minimum, czy wejść do rankingu na mistrzostwa świata. Jest to bardzo ważna impreza, ponieważ walczą o medale, bardzo prestiżowa. Po tym wydarzeniu akurat zostanie ustalona polska reprezentacja na halowe mistrzostwa świata – kontynuuje wiceprezes PZLA, Krzysztof Wolsztyński.
– Najważniejsza i największa impreza w tym roku to halowe mistrzostwa świata, które odbędą się w terminie 20–22 marca. Do niej przygotowujemy się już od bardzo długiego czasu i praktycznie jesteśmy już na ostatniej prostej. Można powiedzieć, że przy tej imprezie mamy wiele różnych obszarów, które przetestujemy. Przejścia przez „Call Roomy”, „MixZonę”. Sprawdzimy miejsca, gdzie pracują sędziowie, wolontariusze, obsługa techniczna. I tą imprezą, można powiedzieć, zakończymy takie przygotowania teoretyczne. Trochę też praktyczne. W tym ostatnim okresie będziemy już tutaj wspólnie budować bezpośrednie zaplecze do halowych mistrzostw świata – mówi Wolsztyński.

– Myślę, że na halowych mistrzostwach świata padnie wiele wspaniałych wyników. Tydzień temu na Copernicus Cup nasi polscy lekkoatleci pokazali się z dobrej strony. Było ich widać, naprawdę. Mam nadzieję, że za chwilę przy współzawodnictwie o medale będzie wiele wspaniałych sukcesów. Mam nadzieję, że będzie tu piękna atmosfera i będziemy się emocjonowali właśnie tymi wspaniałymi wynikami, które uzyskają nasi polscy lekkoatleci – dodaje Wolsztyński.
Mistrzostwa Polski są także imprezą promującą halowe mistrzostwa świata. Jest to jedno z wielu wydarzeń, które odbywają się w ostatnich tygodniach na terenie Kujaw i Pomorza.
– Jeździmy z promocją po całym województwie. Odwiedzamy szkoły w różnych miejscach. Widać, że dzieci się garną do sportu. Mam nadzieję, że kiedyś ktoś powie, że właśnie Paweł Wojciechowski podczas eventu promocyjnego mistrzostw świata zachęcił go do trenowania. To byłoby piękne, świetne następstwo mojej kariery – podkreślił Wojciechowski.

70. Halowe Mistrzostwa Polski z udziałem największych krajowych gwiazd lekkiej atletyki odbędą się 28 lutego i 1 marca. Na starcie między innymi Maria Żodzik, Ewa Swoboda, Natalia Bukowiecka, Pia Skrzyszowska, Jakub Szymański, Piotr Lisek, Konrad Bukowiecki czy Maciej Wyderka. Początek głównych odsłon zawodów w sobotę po 17:15 oraz w niedzielę o 14:00. Planowane są też sesje poranne – bez finałów. Transmisje z głównych części mistrzostw do zobaczenia w TVP Sport – w sobotę od 17:30 i w niedzielę od 13:15.
Przeczytaj także naszą zapowiedź oraz szczegółowy program 70. Halowych Mistrzostw Polski w Toruniu.
Źródło: informacja prasowa. Fot: Tomasz Kasjaniuk