
Według raportu hiszpańskiego Runner’s World, rekord świata Jacoba Kiplimo w półmaratonie – 56:42, ustanowiony podczas zeszłorocznego półmaratonu w Barcelonie, nie zostanie uznany przez World Athletics. Samo długie ratyfikowanie wyniku budzi podejrzenia, co do zgodnego z przepisami uzyskania wyniku. Przypomnijmy, że wciąż aktualnym (ratyfikowanym) rekordem jest wynik Yomifa Kejelchy uzyskany w 2024 roku w Walencji.
Tuż po samym biegu pojawiały się głosy o dziwnie bliskim poruszaniu się samochodu z zegarem przed Kiplimo. World Athletics nie ustaliło żadnych zasad dotyczących odległości, na jaką pojazd prowadzący musi się ustawić względem prowadzącego zawodnika. Szacuje się jednak, że Kiplimo przez cały wyścig znajdował się 10–20 metrów za pojazdem wyświetlającym zegar. Jednocześnie są zapisy o tym, że biegacz nie może być osłaniany od wiatru i nie może być tworzony tunel aerodynamiczny.
Wynik Kiplimo był o 48 sekund lepszy od poprzedniego rekordu świata Yomifa Kejelchy i w momencie jego ustanowienia wprawił w osłupienie cały biegowy świata. Na tym poziomie sportowym rzadko zdarza się bicie rekordów tak dużą różnicą. Czas Kejelchy 57:30 z półmaratonu w Walencji w 2024 roku pozostanie rekordem świata uznawanym przez World Athletics.
Kiplimo przygotowuje się obecnie do Maratonu Londyńskiego w kwietniu. Spotka się tam z Kejelchą, który ma tam zadebiutować w maratonie.
W poniedziałek World Athletics zatwierdziło trzy rekordy świata, ale półmaraton Kiplimo nie znalazł się wśród nich. Jest to najdłużej oczekujący na ratyfikację wynik i najprawdopodobniej nie doczeka się wpisu jako zdobyty zgodnie z przepisami.