
Wiosenną, jedenastą edycję Zimowego Ultramaratonu Karkonoskiego wygrywają Klaudia Petters i Marcin Rzeszótko! To ich pierwsze zwycięstwa na tym karkonoskim klasyku.
28 lutego, o 7:30 ze Szklarskiej Poręby na grzbiet Karkonoszy wyruszyli biegacze startujący w tegorocznym ZUKu. Bieg jest memoriałem na cześć alpinisty Tomka Kowalskiego, który w 2013 r. – wraz z innymi Polakami – dokonał pierwszego zimowego wejścia na Broad Peak i zginął schodząc z tego szczytu. Jego przyjaciele chcąc go upamiętnić, stworzyli właśnie ZUKa. Ta licząca 48 km i +2150/-2300 m przewyższenia trasa bywa bardzo trudna. Nie tyle z powodu przewyższenia, co z uwagi na warunki pogodowe, które często pod koniec lutego są w Karkonoszach bardzo wymagające. W tym roku było inaczej. Ciepło, wręcz wiosennie, choć miejscami ślisko.
Marcin Rzeszótko pierwszy w Karpaczu
Przez zdecydowaną większość trasy na prowadzeniu, niemal ramię w ramię biegli debiutujący na tej trasie Marcin Rzeszótko i jej czterokrotny zwycięzca Michał Rajca. Pod koniec Marcin uciekł Michałowi i zameldował się na mecie w Karpaczu jako pierwszy z wynikiem 3:47:10. Jest to wynik o niecałą minutę gorszy od rekordu trasy wynoszącego 3:46:14, ustanowionego rok temu w świetnych warunkach przez Dominika Tabora. Michał Rajca finiszował również z bardzo dobrym czasem 3:50:49. Co ciekawe, rok temu, w lutym, Michał – po tym jak doznał kolejnego urazu – dodał wpis na swoich mediach społecznościowych, w którym oznajmił: „Niestety skończyły mi się życia w grze w biegi górskie. (…) Nie będzie zatem trailu.” Jak widać, nie ma takiej decyzji, której nie można zmienić. I dobrze! Jako trzeci do mety dobiegł Tomasz Skupień z czasem 4:02:57. Czwarty był Bartłomiej Łuźny (4:16:56), a piąty Szymon Dobrowolski (4:29:02). Niestety na przełęczy Okraj z trasy zszedł Mikołaj Klimczak, który biegł na pozycji 3-4.
Klaudia Petters wygrywa (mimo zapowiadanego zejścia z trasy)
Przez większą część dystansu jako pierwsza biegła Justyna Kocoń, następnie Agnieszka Dygacz i Klaudia Petters. W drugiej połowie wiele się pozmieniało. Z trasy zeszła prowadząca Justyna Kocoń, która zrezygnowała z dalszego biegu z powodu bólu Achillesa. Klaudia Petters też mówiła, że czuła się słabo i w trakcie biegu zapowiadała zejście z trasy, ale kiedy objęła prowadzenie, to kontynuowała bieg i zwyciężyła z czasem 4:52:16. Jako druga z wynikiem 5:07:29, do mety dobiegła Monika Dudek, u której zaprocentowało to, że konsekwentnie „robiła swoje”, nie patrząc na to jak biegną konkurentki. Trzecie miejsce wywalczyła Agnieszka Dygacz z czasem 5:11:31. Czwarta była Katarzyna Konkel (5:16:45), a piąta Katarzyna Szkoda-Kaliszan (5:25:13).
Gratulacje dla wszystkich finiszerów! Duch Gór był dziś dla Was łaskawy i zapewnił Wam świetną pogodę!
Pełne wyniki znajdziecie tutaj.