
Czy kiedykolwiek przeliczałeś czas spędzony na lotnisku na minuty, które mógłbyś przeznaczyć na trening? Niejednokrotnie pod twarzą spacerującego pasażera kryje się dusza biegacza, który próbuje podtrzymać codzienną aktywność i „nabijać” dzienną dawkę kroków. Jest jednak lotnisko, na którym pospieszny krok w stronę gate’u nie musi oznaczać pośpiechu ani stresu. Opóźniony samolot marzeniem każdego biegacza? Terminal 3 na tokijskim lotnisku Narita sprawia, że dynamiczne tempo marszu narzuca się niemal samo, a inspiracją dla jego aranżacji stała się… bieżnia lekkoatletyczna.
Projekt autorstwa Nikken Sekkei i kreatywnego studia PARTY wykorzystuje kolorowe pasy poprowadzone po posadzce jako system nawigacji. Niebieskie tory prowadzą pasażerów do stref odlotów, czerwone do przylotów. Bez strzałek, bez nadmiaru informacji wizualnych. Kierunek ruchu jest intuicyjny.

Rozwiązanie nie jest designerskim eksperymentem, lecz świadomą decyzją funkcjonalną. Terminal obsługuje tanie linie lotnicze, a jego budżet był niemal o połowę niższy od standardowego. Zrezygnowano z ruchomych chodników i podświetlanych tablic, zastępując je prostym, intuicyjnym systemem opartym na tym, jak porusza się ludzkie ciało.
Dla biegaczy zamysł jest wyjątkowo czytelny. Kolorowe tory działają jak stadionowa infrastruktura: prowadzą, porządkują przestrzeń i nadają tempo ruchu. Nawierzchnia zaprojektowana z myślą o komforcie marszu przypomina rozwiązania znane z obiektów sportowych, gdzie liczy się ergonomia i powtarzalność ruchu.

Czasem na lotniskach można spotkać pasjonatów sportu, którzy nawet w przestrzeni publicznej starają się wykorzystać czas na ruch. Krótki stretching przy oknie, mobilizacja przed długim lotem czy energiczny marsz wzdłuż terminala to rozwiązania dla podtrzymania treningowej rutyny w miejscu, które rzadko temu sprzyja. Praktykujecie jakieś lotniskowe formy aktywności? Jeśli tak, podzielcie się nimi!
Lotniska i dworce z trasami spacerowo-biegowymi – np. w Zurychu czy Singapurze, gdzie długie przejścia projektuje się z myślą o komforcie chodu, rytmie kroku i amortyzacji.
Parki z oznaczeniami dystansu – coraz więcej miast (m.in. Kopenhaga, Wiedeń, Berlin) maluje na alejkach oznaczenia kilometrów i tempa, zamieniając zwykły spacer w trening.
Schody jak tor treningowy – w biurowcach i na uczelniach pojawiają się schody z opisami spalonych kalorii lub wysokości „jak Mount Everest”, zachęcające do ruchu zamiast windy.
Bieżnie w przestrzeni publicznej – w niektórych azjatyckich parkach spotyka się nawierzchnie identyczne jak na stadionach lekkoatletycznych, wkomponowane w miejską zieleń.
Źródło zdjęć: Kenta Hasegawa, Narita International Airport Terminal 3, https://www.nikken.co.jp/en/projects/transportation/narita_international_airport_terminal_3.html