
30-letni Fred Kerley zdobył dwa medale olimpijskie i sześć medali mistrzostw świata, wygrywał mityngi i finały Diamentowej Ligi, ale oprócz osiągnięć sportowych dał się poznać ostatnio z drugiej, gorszej strony. Był oskarżany o przemoc domową wobec żony, wyrzucany z Grand Slam Track za pobicie byłej partnerki (olimpijki biegającej przez płotki), osadzany w areszcie za przepychanki z policją w środku nocy. Kontrakt sponsorski z ASICS (wcześniej miał z Nike) stracił za założenie kolców Pumy podczas dużego mityngu. Wreszcie przez niedbalstwo, a później mętne wyjaśnienia i kłamstwa został zawieszony za trzykrotne (ogółem 4) unikanie kontroli antydopingowej w ciągu jednego roku. Później jako pierwszy lekkoatleta zgłosił się do Enhanced Games, w których zamierza startować nie stosując dopuszczalnego tam dopingu. Planuje też złoty medal na igrzyskach w Los Angeles w 2028, a wcześniej zamierza poprawić rekord świata Usaina Bolta. Przy żadnym że stawianych mu zarzutów nie wyraża skruchy, grożąc i obrażając na przemian osoby nieprzychylne mu w mediach społecznościowych. Najgorsze, że w przyszłości możemy o nim jeszcze nie raz usłyszeć.
Amerykanin Frederick Kerley to jeden z najlepszych sprinterów ostatnich lat. Jest srebrnym (z Tokio 20202) i brązowym (z Paryża 2024) medalistą olimpijskim, a także sześciokrotnym medalistą mistrzostw świata, w tym złotym z Eugene 2022, po indywidualne krążki sięgając głównie na 100 m. Zaczynał od specjalizacji na 400 m (brąz mistrzostw świata i 3 medale w sztafecie 4×400 m z globalnych imprez), a mistrzem świata został też w sztafecie 4×100 m w 2023 r. Dwanaście razy wygrywał mityngi Diamentowej Ligi (w tym w 2024 r. w Polsce, wyrównując rekord Memoriału Kamili Skolimowskiej czasem 9,87; rok wcześniej był w Chorzowie drugi), a dwa razy wygrał w finale Diamond League (w 2018 r. na 400 m, a w 2021 r. na 100 m).
Jest jednym z trzech biegaczy w historii, którzy pobiegli poniżej 10 sekund na 100 m, poniżej 20 s na 200 m i poniżej 44 s na 400 m (u Kerley’a to odpowiednio: 9,76, 19,76 i 43,64), co czyni go sprinterem bardzo wszechstronnym, łączącym szybkość i wytrzymałość szybkościową. W 2024 r. zapowiadał na portalu „X”, że pobije rekord świata Usaina Bolta na 100 m (9,58). W sezonie 2025 startował sporo, m.in. w pierwszym Grand Slam Track w Kingston na Jamajce, na Diamentowej Lidze w Rabacie (na 100 i 200 m, a obu był trzeci) i w Rzymie oraz kilku mniejszych mityngach. Od niedawna wiemy, że wszystkie jego wyniki od 6 grudnia 2024 r. do 12 sierpnia 2025 r. (daty tymczasowego zawieszenia) zostaną anulowane, co wiąże się ze zwrotem nagród, tytułów i utratą wyników. Nie zraziło go to do sportu – we wrześniu 2025 r. jako pierwszy lekkoatleta zgłosił się do Enhanced Games, nazywanych „igrzyskami dopingowiczów” (więcej o tym kontrowersyjnym projekcie przeczytacie tutaj). Impreza ma odbyć się w dniach 21–24 maja 2026 r. w Las Vegas w USA. Dla sprinterów, którzy osiągną wynik lepszy od rekordu świata.Bolta czeka okrągły milion dolarów. Niedawno Kerley pochwalił się filmem na Instagramie, na którym widać jego bieg treningowy na 100 m w czasie 9,60.
„Gniew związany z Enhanced Games pokazuje, jak niewygodny staje się system, gdy coś podważa status quo. Kiedy w rozmowie pojawia się temat przejrzystości, wiele osób zaczyna się denerwować. Firma jest gotowa zainwestować w pełną bazę danych medycznych US MSK, kardiologiczne badania MRI, echo, tomografię komputerową, badania neuro MRI, które mogą kosztować ponad 100 000 dolarów, tylko po to, aby upewnić się, że organizm jest zdrowy i gotowy do osiągania najwyższych wyników. Dodajmy do tego terapeutów i specjalistów, którzy pomagają sportowcom bezpiecznie wykonywać swoje zadania. Prawda jest taka, że wielu sportowców jest gotowych zrobić to wszystko samodzielnie, ponieważ żadna organizacja ani firma nigdy nie zapewniła nam takiego poziomu wsparcia” – napisał o zaletach na portalu X.
Nie przebierał też w słowach tłumacząc powody dołączenia do Enhanced Games.
„Będę startować w Enhanced Games jako zawodnik bez ulepszeń. W 2028 roku czeka na mnie złoty medal” – dodał.
„Jak już mówiłem, sprawdź mnie, k…, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Moje g… pochodzi z błota. Ciężko pracuję na wszystko, co osiągnąłem w życiu. Nie potrzebuję dopingu, żeby biegać szybko. Zawsze byłem sobą i zawsze będę sobą” – tłumaczył później.
Zawieszenie Kerleya potrwa do 11 sierpnia 2027 r., co umożliwia mu walkę o igrzyska w Los Angeles, jeśli do tego czasu znowu czegoś nie przeskrobie. A lista jego występków z ostatnich lat jest długa.

W 2024 roku Kerleyowi postawiono zarzuty przemocy domowej i rozboju, o czym poinformowała jego żona Angelica Taylor, z którą pozostaje w separacji. Do aktu przemocy miało dojść na oczach ich 8-letniej córki.
Pod koniec tego samego roku Kerley zasłynął z kolei tym, że wycofał się z mityngu w Nowym Jorku z powodu – jego zdaniem – „wadliwych bloków startowych”. Wcześniej był widziany na rozgrzewce w butach Pumy, mając podpisany kontrakt z firmą Asics. Sprinter dwukrotnie wybiegł z bloków przed strzałem (nie został zdyskwalifikowany za falstart), ale po sprzeczce z sędziami opuścił bieżnię. Później tłumaczył, że jego bloki startowe były uszkodzone. Po zawodach ASICS rozwiązał z nim kontrakt.
2 stycznia 2025 r. został aresztowany wraz z jedną ze swoich partnerek w Miami Beach, za opór wobec policji i zakłócanie porządku. Władze opublikowały nagranie z kamery, na którym widać, jak Kerley kłóci się z funkcjonariuszami w pobliżu miejsca, gdzie toczyła się interwencja. Gdy nakazano mu opuszczenie terenu, odmówił, co doprowadziło do przepychanek. Policjanci użyli siły i paralizatora. Poniżej zapis szarpaniny (Kerley w szarej bluzie z kapturem).
W sezonie 2025 Fred Kerley podpisał kontrakt z Grand Slam Track, ale wziął udział tylko w pierwszych zawodach (w Kingston na Jamajce), gdzie zarobił 25 000 dolarów. W maju został aresztowany i oskarżony o napaść, na kilka dni przed drugim „Szlemem” w Miami. Alaysha Johnson, była dziewczyna Kerley’a i olimpijka w biegu na 100 m ppł., zgłosiła policji Broward County, że po ich spotkaniu w hotelu doszło do kłótni, podczas której Kerley miał stać się agresywny i uderzyć ją pięścią w twarz, powodując krwawienie z nosa, co potwierdzili funkcjonariusze. Kerley próbował później odzyskać obiecane mu przez organizatorów Grand Slam Track pieniądze, a wykluczenie go z mityngu w Miami uważał za niesłuszne. Z powodu zawieszenia, pieniędzy i tak nie otrzyma.
Pressure built me, it didn’t break me. Case dismissed. Victory secured. You can’t stop destiny. It’s up from here. @grandslamtrack I want all my cash I told you I was innocent you said I was guilty get the fuck up outta here pic.twitter.com/tmKOefyAB6
— Fred Kerley (@fkerley99) February 17, 2026
„Presja mnie wzmocniła, nie złamała. Sprawa oddalona. Zwycięstwo zapewnione. Nie można powstrzymać przeznaczenia. Od teraz będzie już tylko lepiej. @grandslamtrack Chcę całą swoją kasę. Mówiłem ci, że jestem niewinny, a ty twierdziłeś, że jestem winny. Wynoś się stąd, k…” – pisał na X.
W lutym 2026 roku wszystkie zarzuty przeciwko Kerleyowi zostały umorzone. Napaść na Johnson z powodu niestawienia się przez nią na rozprawie. „Przeżyłem piekło, ale prawda odprowadziła mnie do domu. Sprawy zostały umorzone” – cieszył się Kerley na Instagramie.

Niestety tak łatwo nie poszło w sprawie podejrzeń o doping, a dokładniej braku dostępności dla kontrolerów. W piątek 6 marca 2026 r. Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu ogłosił zawieszenie Kerleya, gdyż ten „dopuścił się zaniedbań, a do pewnego stopnia nawet lekkomyślności” w przestrzeganiu przepisów antydopingowych. Niedługo po ogłoszeniu zakazu Kerley opublikował w mediach społecznościowych całą serię postów, często wulgarnych i obrażających osoby prywatne oraz instytucje.
„Mam dość tłumienia wszystkiego w sobie” – napisał w jednym z nich. „Nie możesz mnie kontrolować, a prawda jest głośniejsza niż cisza”, co opatrzył wymowną grafiką stworzoną przez AI. Znalazł się tam jego wizerunek rozpychającego trzech mężczyzn, których mundury zdobią napisy „AIU” (Jednostka Ds. Integralności W Sporcie), „WADA” (Światowa Agencja Antydopingowa) i „USADA” (Amerykańska Agencja Antydopingowa).

Wróćmy jednak do powodów zawieszenia sprintera. 53-stronicowe uzasadnienie decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu, do którego odwołał się Kerley, rzuca światło na inne, bardzo ciekawe szczegóły przewinień biegacza i jego linii obrony. AIU zarzucała Kerley’owi cztery uchybienia, ale Trybunał uznał, że udowodnienie trzech jest wystarczające do nałożenia kary, więc zrezygnowano z rozpatrywania czwartego. Prześledźmy po kolei te trzy nieudane kontrole.
11 maja 2024 r. Kerley miał być dostępny dla kontrolerów w Miami na Florydzie od 6:16 do 7:16 rano. Swoją nieobecność pod wskazanym adresem tłumaczył początkowo przez problemy techniczne (takie jak „szary ekran” czy „kręcące się kółko” w aplikacji). Twierdził, że był „w 100% pewny”, iż wprowadził zmianę dotyczącą wyjazdu na Jamajkę, lecz nie została ona zarejestrowana w systemie z powodu zawieszania się aplikacji USADA Athlete Connect. O wizycie kontrolera miał dowiedzieć się z e-maila z prośbą o wyjaśnienie nieobecności w dniu 13 maja. Przekonywał też Trybunał, że jego wylot na Grand Slam Track był powszechnie znany, bo wielokrotnie informował o tym w swoich social mediach. Z logowań do aplikacji wynikało jednak, że sprinter zaktualizował dane o 6:47:18 rano w dniu kontroli – dokładnie wtedy, gdy kontroler był wciąż pod domem biegacza w Miami i rozmawiał z jego wujem. Kerley zauważył to z kamer monitoringu, do których miał dostęp zdalnie. Błędy w aplikacji, na które się powoływał, pojawiły się dopiero po aktualizacji z 31 maja. Oznacza to, że w czasie incydentu z 11 maja aplikacja powinna działać poprawnie. Jego menedżer zeznał w toku śledztwa, że Kerley zgłaszał problemy techniczne już „kilka tygodni” wcześniej, ale nie istniała żadna dokumentacja mogąca to potwierdzić (np. SMS-y czy e-maile). Trybunał uznał więc tłumaczenie Kerley’a za mało wiarygodne, stwierdzając, że zawodnik najprawdopodobniej po prostu zapomniał o aktualizacji miejsca i przypomniał sobie o niej dopiero wtedy, gdy kontroler już rozmawiał z jego wujem. Na jaw wyszło pierwsze kłamstwo, że dowiedział się o sprawie 13 maja, bo w trakcie kontroli próbował dokonać zmiany wstecznie. Szczególnie, że poleciał na Jamajkę już 30 kwietnia.
„Incydent drugi” miał miejsce 13 czerwca 2024 r. w Cortina Hotel w Monachium, w czasie od 6:16 do 7:16. Kerley wyjaśniał, że był tam w celu leczenia kontuzji mięśnia dwugłowego uda. W dniu kontroli miał już lot powrotny do Los Angeles (wylot o 12:20), a hotel opuszczał o 8:30. Jedyny czas, kiedy mógł trenować tego dnia, to wcześnie rano, więc wstał jeszcze wcześniej i wyszedł przed budynek na „rozruch” i stretching (mimo kontuzji). Później był w hotelu, ale nie w swoim pokoju. Nie widział w tym czasie nikogo, kto miałby go skontrolować. Trybunał orzekł, że opuszczenie miejsca pobytu w wyznaczonym 60-minutowym oknie bez poinformowania personelu hotelu, gdzie można go znaleźć, jest wysokim stopniem zaniedbania. Szczególnie, że był objęty systemem antydopingowym od 2017 r. i doskonale znał procedury (w 2017 przeszedł na zawodowstwo, a lekkoatletykę trenował już kilka lat wcześniej w NCAA).

Do trzeciej kontroli miało dość 6 grudnia 2024. pomiędzy 6:15 a 7:15 rano w mieszkaniu nr 420, należącym do znajomego Kerley’a w West Hollywood, Los Angeles w stanie California. Sprinter i jego obrońcy utrzymywali, że kontroler nie był wystarczająco zdeterminowany, aby go odnaleźć. Trybunał uznał jednak, że kontroler zrobił naprawdę wiele – dostał się do zamkniętego budynku dzięki pracownikowi technicznemu, ponieważ główne wejście było zamknięte. Następnie dzwonił i pukał do drzwi, a w końcu trzykrotnie zadzwonił na telefon zawodnika, mimo że nie miał takiego obowiązku (co więcej, nie słyszał ze środka dźwięku telefonu). W uzasadnieniu podkreślano, że będąc „na celowniku” po dwóch wcześniejszych uchybieniach, zawodnik powinien być w stanie najwyższej czujności. Kerley twierdził, że nie słyszał pukania ani dzwonka będąc w środku. Głównym powodem, dla którego Kerley nie otworzył drzwi, była jego osobista zasada: że nie otwiera drzwi, gdy przebywa w gościach u kogoś innego (to właściciel powinien otwierać). Trybunał uznał to za rażące lekceważenie obowiązków.
Kontroler antydopingowy raportował swoje działania w czasie rzeczywistym przełożonemu, przesyłając zdjęcia oraz filmy dokumentujące pukanie do drzwi i dzwonienie. Telefonował też do Kerley’a. Zawodnik trzykrotnie nie odebrał telefonu, ale o godzinie 7:24 (czyli 9 minut po zakończeniu swojego 60-minutowego okna czasowego) wysłał do kontrolera SMS o treści: „Who the” („Kto do…?”).
Sprinter tłumaczył, że nie odbierał telefonów od kontrolera, ponieważ „wyświetlał mu się nieznany numer z Meksyku, a on nie zna nikogo z tego kraju”. Trybunał zauważył jednak, że następnego dnia rano (7 grudnia) Kerley nie miał oporów, by oddzwonić na ten sam „nieznany meksykański numer”. Narzekał jednak, że kontroler słabo mówi po angielsku.

„Jak można wysłać kogoś, kto nie mówi po angielsku i potrzebuje tłumacza, aby mnie sprawdzić w tak poważnej sprawie, podczas gdy ja siedzę w środku? Jeśli jest to tak ważna sprawa, czy osoba odpowiedzialna nie powinna być w stanie jasno się ze mną porozumieć i wyjaśnić formalności?” – żalił się na „X”.
Kerley i jego znajomy zeznali, że zamek w drzwiach był zaklejony taśmą, aby można było wejść bez klucza (było to spowodowane problemami z eksmisją najemcy), co sugerowało, że kontroler mógł spróbować sam otworzyć drzwi i wejść do środka. Trybunał stwierdził jednak, że nie można oczekiwać od kontrolera wchodzenia do mieszkania bez wyraźnego pozwolenia. Członkowie Trybunału byli „szczerze zdumieni” całym tłumaczeniem. Uznali taką postawę za „rażące lekceważenie obowiązków” wynikających z programu antydopingowego AIU. Choć Trybunał uznał tę deklarację za szokującą, zauważył jednocześnie, że technicznie nie miała ona wpływu na samo stwierdzenie uchybienia (tzw. brak efektu przyczynowego), ponieważ Kerley i tak utrzymywał, że żadnych odgłosów pukania ani dźwięku dzwonka nie słyszał.
Kuczowe znaczenie w sprawie miały dwa nagrania wideo zarejestrowane przez kontrolera antydopingowego. Kerley zeznał, że dzwonek do drzwi nie działał. Tymczasem na pierwszym filmie wyraźnie słychać – choć cicho – dźwięk dzwonka przy obu próbach jego użycia, co obaliło twierdzenia sprintera, dowodząc jego kolejne kłamstwo. Nagrania wraz z dokumentacją fotograficzną opatrzoną metadanymi pozwoliły Trybunałowi stwierdzić, że kontroler wykazał się należytą starannością i podjął „racjonalne wysiłki” w celu odnalezienia sportowca. Jednocześnie podważyły one wiarygodność zeznań Kerley’a, który twierdził, że był w tym czasie „rozbudzony i czujny”, a mimo to nie słyszał żadnych odgłosów. W obliczu tych dowodów Trybunał uznał, że to zawodnik był niedbały, nie zapewniając sobie możliwości usłyszenia sygnałów od kontrolera w wyznaczonym przez siebie okienku czasowym.
Po ogłoszeniu decyzji, która wiąże się z dużymi stratami wizerunkowymi i krytyką ze strony środowiska sportowego, Kerley nie przebierał w słowach w mediach społecznościowych:
„Jak już mówiłem, sprawdzaj mnie, k…, 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Moje gówno pochodzi z błota. Ciężko pracuję na wszystko, co osiągnąłem w życiu. Nie potrzebuję dopingu, żeby biegać szybko. Zawsze byłem sobą i zawsze będę sobą„.
Amerykański sprinter był też oburzony, że będzie musiał zapłacić koszty sądowe swojego postępowania.
„AIU wszczęło przeciwko mnie postępowanie, a następnie nakazało mi zapłacić 3000 dolarów dla World Athletics… Czyli ten sam system, który prowadzi sprawę, uważa że powinienem również zapłacić koszty sądowe? Sportowcy już finansują ten sport swoimi występami, wizerunkiem i pracą. A teraz mamy finansować również system prawny, który jest przeciwko nam? Bądźmy realistami… gdyby sportowcy nie byli ciągle atakowani za naruszanie prywatności i sprawy związane z naruszeniem miejsca pobytu, skąd cały ten system miałby się finansować? Tymczasem to ta sama organizacja, w której audyt wykazał, że pracownicy skradli im ponad 1,5 miliona dolarów. Miliony mogą zaginąć w systemie… ale to sportowiec musi zapłacić rachunek„.
Za krytyczne wobec niego komentarze w sieci straszy pozwami do sądu:
„Mam świetnego prawnika. W tej chwili mam około 30 osób pozwanych. Ty będziesz następny” – napisał do jednego nich.
„Chcesz, żebym siedział jak pies w jednym miejscu, jadł i relaksował się? Za kogo mnie masz, za marionetkę? Masz szefa, który tak właśnie myśli„
Historia Freda Kerleya to wzloty i upadki, jednak brak jakiejkolwiek skruchy przy jego kolejnych występkach może skierować go w coraz większe kłopoty. Z niektórych decyzji ciężko będzie się mu już wycofać. Podobnie jak odbudować zrujnowaną reputację.