New Balance 1080v12
 
2 czerwca 2011 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

JA nie dobiegnę?!


Znasz to uczucie, kiedy najchętniej po prostu byś się zatrzymał, cisnął opaską, butelką z wodą, czy co tam właśnie masz pod ręką o ziemię i powiedział „Pier**ę, nie biegnę!”? Pewnie, że znasz. W końcu lenistwo rzecz ludzka.

Motywacja 540

Nie chodzi o ból, wyczerpanie organizmu czy kontuzje, ale o stan umysłu, kiedy w trakcie biegu zwyczajnie Ci się odechciewa tłuc kolejne kilometry. Najpierw zaczynasz truchtać, potem maszerować, aż w końcu wracasz do domu z poczuciem, że dałeś ciała. Wygórowane ambicje nie sprzyjają czerpaniu radości z biegania, ale dobry system motywacyjny – tak. Jak to zrobić?

Zacznij od tego, że w ogóle biegasz. Przynależysz do tej wyjątkowej grupy ludzi, którym się chce klika razy w tygodniu wskoczyć w dres i zrobić coś dla swojego ciała, zdrowia, kondycji. Przypomnij sobie, jak się czujesz po każdym udanym treningu. Czy nie lubisz siebie samego troszkę bardziej i nie masz wrażenia, że jesteś odrobinę fajniejszy? No właśnie. A czy będziesz się tak czuł, jeśli za chwilę wrócisz do domu? No, to szoruj!

Wiem, łatwo powiedzieć. Czasem zmęczenie bierze górę i zwyczajnie masz gdzieś poczucie satysfakcji. Wtedy spróbuj wyznaczać sobie bliskie cele. „OK., dobiegnę do następnych świateł, w końcu to tylko kilkaset metrów”. Kiedy już miniesz światła i zrozumiesz, że pokonanie tego dystansu Cię nie zabiło, stwierdzisz „No dobra, to teraz do tamtego drzewa, co tak ładnie kwitnie”. A za drzewem będzie grupka nastolatków, którym warto by było poświecić przykładem – w zdrowym ciele zdrowy duch. Prężysz pierś i przesz do przodu, do kolejnego drzewa, trzepaka, budynku. Nawet się nie obejrzysz, jak będziesz na mecie.

Czasem jednak to nie zmęczenie, a irytacja przeszkadza w biegu. Denerwuje Cię wiatr, podskakujący na plecach kaptur, pot, albo gapie, nierzadko rzucający kąśliwe komentarze. W takich momentach uruchom wyobraźnię. Niech wiatr będzie huraganem, z którym musisz zawalczyć, by uratować ludzkość, a gapie wiwatującym na mecie tłumem. Ty możesz z kolei zostać niepokonanym Paulem Tergatem – możliwości są nieograniczone. Grunt, żeby wkręcić się w tworzoną historię i zagłuszyć upierdliwe myśli. Jeśli Twoja wyobraźnia nie spisuje się najlepiej, spróbuj po prostu mówić: do siebie, do swoich odmawiających posłuszeństwa nóg czy do uwierających elementów garderoby. „Kaptur, wyluzuj, nie skacz, jakbyś miał ADHD”, „A wy, tam na dole, do roboty! Przebieramy, prawa, lewa, prawa, lewa…”. Możesz mówić zupełnie od rzeczy – spokojnie, i tak Cię nikt nie usłyszy.

Wewnętrzne motywatory zawodzą? Zakup porządne słuchawki, skleć odpowiednią playlistę i rusz w trasę z odtwarzaczem. Muzyka w uszach to doskonały sposób na walkę z biegowym lenistwem. Kiedy czuję, że opadam z sił, zwalniam, albo po prostu truchtam, jakby mnie ktoś rozregulował (nie taki oddech, złe kroki, bóle w łopatce itp.), wybieram szybką, rytmiczną piosenkę i od razu stopy same jakoś tak lepiej się ustawiają, oddech wyrównuje, a plecy prostują. Nie wspominając o tym, że dostaję porządnego, energetycznego kopa, który skutkuje niepohamowaną potrzebą „wybiegania piosenki”. Sprawdza się, o ile ktoś nie jest wielkim miłośnikiem Celine Dion.

Są ekstremalne sytuacje, gdy Twoja motywacja przeżywa poważny kryzys, a lenistwo sięga zenitu. Może to zabrzmi dziwnie, ale… wtedy właśnie się rozpieszczaj. Super-niezdrowy hamburger z McDonalds, lody czekoladowe z polewą albo standardowy schaboszczak w panierce? Możesz mieć wszystko, ale najpierw dobiegnij do mety. Niech nagroda za Twój wysiłek będzie dokładnie taka, jakiej pragniesz.  Czy to schabowy, czy mocno zakrapiana impreza ze znajomymi albo ubywające na wadze kilogramy, nie odgrywa już w tym momencie tak wielkiego znaczenia – grunt, żeby wykonać misję i podbudować swoje zaniżone morale.

A teraz wyobraź sobie: co by było, gdybyś nagle, z przyczyn zupełnie od Ciebie niezależnych, został do końca życia pozbawiony możliwości biegania? Pomyśl, że już nigdy nie poczułbyś wiatru dmuchającego prosto w twarz, natrętnych spojrzeń mijanych przechodniów i dzikiej satysfakcji po długim, męczącym biegu… Pomyśl.

I rób swoje.

FORUM DYSKUSYJNE