27 lipca 2014 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Czy bieg masowy na 10 km nadaje się do upamiętniania Powstania Warszawskiego?


Bieg Powstania Warszawskiego to dosyć duża impreza, w tym roku składały się na nią właściwie trzy biegi: Bieg po schodach na szczyt PASTY, oraz biegi uliczne na 5 i 10 km. Pierwszy z nich ukończyło ponad 400 zawodników, drugi (5k) około 2700, a trzeci (10k) prawie 5700.

Jednak tegoroczny Bieg Powstania Warszawskiego skłonił mnie do refleksji, że to nie jest taki sobie zwykły bieg. Regulamin głosi, że jednym z celów biegu jest „upamiętnienie 70 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego”. Przyznam się, że zawsze mam wątpliwości czy biegacze naprawdę myślą o upamiętnieniu czy jest to po prostu okazja do kolejnego ścigania .

Bieg Niepodległości czy Bieg Konstytucji upamiętniają jakieś można powiedzieć optymistyczne wydarzenia. Tymczasem Bieg Powstania upamiętnia raczej smutne karty z historii Polski. Ale bieganie to zabawa, radość, za udział w takiej zabawie WOSiR pobiera opłatę 50 zł.

Prawdopodobnie organizatorzy czuli jednak ten dysonans i dlatego postanowili, że będą czuwać, żeby ten upamiętniający charakter jednak był zachowany.

Po pierwsze, na całej trasie porozstawiano głośniki z których słuchać było strzały z karabiny maszynowego, wybuchy bomb, naloty samolotów. Generalnie klimat bardzo mało optymistyczny. Uśmiechy niektórych biegaczy wydawały się w tej sytuacji zupełnie nie na miejscu i chyba udało się zapewnić poważny, może nawet przerażający klimat. Pozostawała jeszcze ta kwestia ścigania. To nie pasuje do takiej rocznicy. Wszyscy powinni biec równym, spokojnym tempem, niczym kondukt żałobny, najlepiej bez pomiaru czasu. Tyle tylko, że na coś takiego nie znajdzie się pewnie wielu chętnych do płacenia po 50 zł.

Organizatorzy wymyślili zatem, że żeby bieg spowolnić będzie to bieg z utrudnieniami. Utrudnieniami nie w w stylu Runmageddonu ale znacznie bardziej subtelnymi.

mapkapowstanie2014Głównym utrudnieniem była sama organizacja. O godzinie 20:40 wystartował bieg na 5 km. Artur Kozłowski i Mariusz Giżyński śmignęli szybko (oni akurat jeszcze utrudnień chyba nie mieli), ale duża część biegaczy jest oczywiście znacznie wolniejsza, wielu spośród ponad 2,5 tys biegaczy majestatycznie sunęło niezbyt szerokim Krakowskim Przedmieściem, by potem skręcić w Karową. 20 minut później, na tej samej trasie wystartowało blisko 6 tys do biegu na 10 km, z zamiarem zrobienia dwóch pętli. Mniej więcej po 3 km Michał Kaczmarek prowadzony przez trąbiący samochód zaczął doganiać zawodników biegnących jeszcze 5 km. Michał nie miał jeszcze źle, bo miał pilota, który trąbieniem torował mu drogę, ale kolejni zawodnicy musieli sobie radzić sami.

Kolejne utrudnienie ustawiono na dosyć stromym zbiegu, brukowaną ulicą Karową, którą zbiega się skręcając w lewo. Po wewnętrznej stronie, w dosyć wąskim miejscu (jak na 6 tys biegaczy) organizatorzy postawili karetkę. Nie jakąś powstańczą, wojskową karetkę ale nowoczesną, z XXI wieku. Kiedy zapytałem się kierowcy, dlaczego stoi akurat w tym miejscu utrudniając biegaczom bieg, powiedział, że organizator przykazał mu stać tutaj od wewnętrznej strony. No czy to nie dowód na przemyślane utrudniające działanie mające przypominać nam, że nie o ściganie się tutaj chodzi?

karetkapowstanie
Wymijanie karetki na zbiegu Karową

Kiedy wydawało się, że to koniec utrudnień, okazało się, że przecież Michał Kaczmarek i inni szybkobiegacze muszą teraz wymijać tłum nie 2,5 tys ale 6 tys biegaczy biegnących jeszcze pierwsze koło 10 km. Organizatorzy stwierdzili chyba, że samochód się w tłumie nie przepchnie i dali Michałowi jako pilota tylko motocykl (poniżej krótki filmik pokazujący klimat Biegu).

Tak sobie myślę, że ten bieg powinien być adresowany przede wszystkim do osób, które jeszcze nigdy w biegu masowym udziału nie brały. Jestem pewien, że jest grupa osób, które na hasło „Powstanie Warszawskie” są gotowe do podjęcia jakichś heroicznych wyzwań. A takim wyzwaniem może być przebiegnięcie 10 km jeśli w ogóle się nie biega. Wtedy trąbiący z tyłu samochód czy motocykl nakazujący nam odsunięcie się z trasy nie budzi zdziwienia, można by nawet wykopać jakieś okopy i poprowadzić tamtędy trasę. Proponuję organizatorom wykopanie do przyszłego roku jakichś okopów i już oficjalne ogłoszenie, że Bieg Powstania Warszawskiego to jest bieg z utrudnieniami.