29 sierpnia 2015 Redakcja Bieganie.pl Lifestyle

Bardzo długi bieg


Mishka Shubaly: Bardzo długi bieg. Wydawnictwo Galaktyka, rok wydania 2014. ISBN 978-83-7579-345-1. Tytuł oryginału: The Long Run. Przekład Piotr Cieślak.

Gdy odebrałam w bibliotece zamówioną książkę byłam bardzo zdziwiona, że to taka mała i cienka pozycja. Galaktyka przyzwyczaiła mnie do „cegieł”, a tytuł tym bardziej sugerował, że czytanie trwać będzie w nieskończoność.

To nie jest książka o bieganiu, choć na okładce pięknie prezentują się zużyte buty znanej firmy biegowej. To jest biograficzna książka o alkoholiku i ćpunie. To jest książka o piciu i ćpaniu. To jest książka o nałogu. O odlotach i cierpieniu. O wykańczaniu swojego organizmu do granic. O utracie poczucia własnej wartości. O braku szacunku do siebie i związanych z tym konsekwencjach.

Nie zdradzę jakieś tajemnicy, jeśli napiszę, że autorowi udało się w porę wyskoczyć z tej tragicznej lokomotywy pędzącej z coraz większą prędkością prosto do grobu. Nie jest tajemnicą, że zaczął biegać, choć nie upatrywałabym akurat samego biegania jako jedynej alternatywy dla takich przypadków. Równie dobrze mógł zacząć jeździć na rowerze lub umiłować się w graniu w tenisa. Bo nie o czynność tu chodzi, lecz pewną dawkę umartwiania się, zadawania swojemu ciału mini porcji bólu, chłosty,  łomotu, aby dusza mogła zbliżyć się do nieba, doznać oczyszczenia. Tak, ten były narkoman zaczął biegać ultra. I nich nie wydaje się Wam, że stał się cud i od razu zaczął wygrywać jakieś tak Western States 100. Nie staje na podium. Ale biega ultra i wygrywa z sobą.

Polecam tę książkę, bo jest krótka i czyta się ją sprintem. I choć czasami przy lekturze włosy na całym ciele stawały mi dęba, to nierzadko też miałam upiorną ochotę rechotać na całe gardło, bo facet ma specyficzne poczucie humoru, pisze szczerze, zabawnie, zupełnie bez owijania w bawełnę. Przebiegnijcie się Mishką któregoś popołudnia w czasie roztrenowania. Bez ryzyka.

 

Basia Muzyka