duuuuużo do opowiadania.
Przygoda życia- wraz z tym, że zgubiłam tam dowód na biegu śniadaniowym, który po dużych perypetiach się odnalazł
i tu podziękowania dla Jacka i Piotrka
odkupiłam to nerwami ale z happy endem :D
na śniadaniowym spotkałam i poznałam Małego i jego żonę Patrycję.
a po biegu jeszcze innych biegaczy!
MARATON- sam bieg suuuuper!
biegłam z rozpiską na 3:30 ale czułam MOC i poleciałam szybciej.
i udało mi się pobiec maraton Native splitem w co nie wierzyłam
3:24:41 czas marzenie
leciałam ze strefy 3:15 ale wybiegłam z niej praktycznie jako ostatnia bo czekałam jeszcze w kolejce do ToyToya
i do był nieświadomy ale bardzo dobry wybór bo miałam luz na trasie, nie było ścisku na co narzekało wielu biegaczy.
trasa bardzo fajna, nie mam chyba na co narzekać. jedynie ten cholerny tunel. duszno było, gorąco.
na szczęście pkt z wodą co 5km, woda w buteleczkach co uważam, że sprawa super, bo chwytasz butelkę i lecisz.
co jakiś czas pkt odświeżania, kurtyny wodne.
trasa bardzo fajna, wzniesienia nie takie straszne jak się wydawało.
jedynie chyba na 38 km, był jakiś taki ostrzejszy podbieg ale krótki.
po biegu butelka wody, mnóstwo owoców świeżych, suszonych.
na końcu koszulka finishera i medal
po biegu zrobiliśmy sobie wycieczkę po Paryżu, plus wieża Eiffla po schodach na drugą platformę
cały poniedziałek na nogach, 8 godz zwiedzania.
chodząc, zwiedzając zrobiłam chyba jeszcze drugi maraton
ogólnie jestem bardzo zadowolona.






