z tym się w 100% nie zgadzam...kojer pisze:Przy dzieciach (szczególnie małych) byłbym jednak ostrożny z braniem dorosłego, najlepiej jakiegoś kociaka albo od razu 2beata pisze:NajzwyklejszegoSkoor pisze:Kociarze, a jakiego kocura wybrac przy dzieciach?
Serio, jest tyle potrzebujących opieki kotów ... a ile kotów, tyle kocich charakterów.
, które wychowywane były od małego z ludźmi. O "socjalizacji kociąt" jest sporo w sieci.
jako (bardzo) doświadczony opiekun kotów... (przez moje ręce "przewinęło się" ich kilka tysięcy, do domów z dziećmi "wydaliśmy" też sporo...)
dla dzieci zwłaszcza małych kociak to największy możliwy błąd...
- mają bardzo ostre pazurki i ich nie kontrolują
- bawią się wspinając, drapiąc, gryząc
- są delikatniejsze, dużo większe ryzyko że dziecko skrzywdzi kota
- mają przysłowiowy motorek w ..., biegają, wspinają się po nogach, rękach, dziecko będzie non stop podrapane
- wychowanie od małego z ludźmi nie gwarantuje charakteru, biorąc kociaka nigdy na 100% nie ma pewności, co wyrośnie
dorosłe koty, zwłaszcza kocury są spokojne, ale przede wszystkim - mają określony charakter, dla dziecka polecam adopcję z tak zwanego domu tymczasowego - wtedy kot przez jakiś czas jest w normalnych domowych warunkach (co wcześniej zazwyczaj nie wiadomo), opiekunowie sporo mogą powiedzieć na temat jego zachowań, charakteru, czy np pociągnięty za ogon ucieknie, odwróci się i miałknie, czy trzepnie łapą z maksymalnie wystawionymi pazurami (kociak w takiej sytuacji w 90% przypadków podrapie), dorosły kot jest przewidywalny, są oczywiście szalone egzemplarze, ale o tym wiadomo, i wybiera się po prostu spokojniejszego, którego nie trzeba "socjalizować", i który nie będzie miał różnych dziwnych pomysłów, po prostu będzie wiadomo, czego się po min spodziewać...
z moich kotów, to np Guree jak przychodzą dzieci jest maskotką i pozwala każdemu na wszystko, tylko pilnuję, żeby mu czegoś nie zrobili, Beeju umożliwiam schowanie się w bezpieczne miejsce, a Kacperka zamykam, bo przy pierwszych oznakach "dziecięcej czułości" poleje się krew...
a tak poza tym, Beeju i Guree są tak zupełnie inne pod względem charakteru, a są rodzeństwem z jednego miotu, od zawsze razem, nierozłączni bracia, u mnie od kocięctwa, a tak bardzo się różnią
przez lata wolontariatu sukcesywnie tłumaczyliśmy rodzicom przychodzącym do schroniska po "kociaka" dla dzieci, że to głupi pomysł, w większości działało, i zarówno ludzie jak i kot byli szczęśliwi, a w wypadkach, gdy się nie udało często kociaki wracały do schroniska...
a tak poza tym - pięeeeekna bombka
kumpela kiedyś wrzuciła zdjęcie jak miała 5 tymczasiątek (takich 4 tygodniowych)



