A pobiegac, zeby odreagowac nie moge, dzis regeneracja po wczorajszym treningu
ZACZYNAM ....z niczym;)
Moderator: beata
- ASK
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1733
- Rejestracja: 02 gru 2013, 08:51
- Życiówka na 10k: 50:08
- Życiówka w maratonie: 4:43:44
- Lokalizacja: Wroclaw
U nas totalna porazka. Moj 6 letni pierwszak dzis nie cwiczyl na swoim pierwszym w zyciu wf bo niby nie mial stroju. Stroj byl w tornistrze. Pani zamiast sprawdzic tornister wyslala go po stroj do szatni i wtedy zgubil swoj kluczyk od sztani. Placze z bezsilnosci
Moze mu zalatwiac zaswiadczenie i cofac do zerowki?
A pobiegac, zeby odreagowac nie moge, dzis regeneracja po wczorajszym treningu
A pobiegac, zeby odreagowac nie moge, dzis regeneracja po wczorajszym treningu
Ostatnio zmieniony 03 wrz 2014, 17:04 przez ASK, łącznie zmieniany 1 raz.
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
ASK pierwsze koty za płoty, ja wiem, że to ciężkie, kiedy nie można własnemu dziecku w tej szkole pomóc
ale!
jak się chłopak sam nie ogarnie
(a szkoła uczy bardzo samodzielności) to ty nic nie zdziałasz
głowa do góry, uściskaj młodego, obróć w żart
że przygoda...że takie tam 
ale!
jak się chłopak sam nie ogarnie
głowa do góry, uściskaj młodego, obróć w żart
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
oby były takie wygodne, jak ładne
zastanawiałam się też nad skechers gorun2
ale jakoś nie ufam takim 'wynalazkom' chociaż pare rzeczy w tych butach mnie się podoba, może sobie sprawię, jak już nie będe wiedziała, co z pieniędzmi robić
haha 
zastanawiałam się też nad skechers gorun2
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
katekate pisze:oby były takie wygodne, jak ładne![]()
zastanawiałam się też nad skechers gorun2ale jakoś nie ufam takim 'wynalazkom' chociaż pare rzeczy w tych butach mnie się podoba, może sobie sprawię, jak już nie będe wiedziała, co z pieniędzmi robić
haha
Mierzyłam ostanio jakies skechersy w Heavy Duty, ale za diabła nie mogłam wykminić czy to buty do biegania czy do ... chodzenia.
Bardzo się dziwowałam
Mam takie cudo w materacu do spania.
I nie wiem, czy to ma sens, czy nie.
Mnie tak trochę przestraszyły, ale ja to z zasady wszystko wolno przetrawiam i do nowinek podchodzę jak pies do jeza. Wolę żeby inni przetestowali na sobie.
Tez potrzebują butów z amortyzacją, niestety nadeszła ta wiekopomna chwila, i odzywają się moje halluksy. :/
Jak biegam po miękkim to ok, mogę bez amortyzacji.
Ale biegi po asfalcie juz potem bolą i to nawet 3 dni po, potrafią mnie kostki boleć. :/
zerkam wstępnie na Adidasy Boost, ale jeszcze nie wiem sama.
ASK,ale jaka katastrofa?
No chłopak się nie ogarnął, ale następnym razem sobie poradzi, a jak nie następnym to za 10tym.
Ale poradzi sobie.
Jak Ty się będziesz tak stresować kazda drobnostką, to i dzieciaka zestresujesz w końcu. A po co mu to?
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
mój syn notorycznie czegoś 'zapomina', chociaz ma to w plecaku
jest po prostu taki jakis nieogarnięty, jak mama
no, ale sie uczy, biore na niego poprawke, bo poszedł wczesniej do szkoły
cava mierzyłaś te gorun?
a boosty to moje marzenie...niestety poza zasięgiem finansowym
cava mierzyłaś te gorun?
a boosty to moje marzenie...niestety poza zasięgiem finansowym
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Nie wiem co ja mierzyłam, bo jakos tak kompletnie się nie spodziewałam tej marki w sklepie który nie prowadzi butów sportowych.
Jutro albo pojutrze powinnam być w tej okolicy to zapytam czy mogę fotkę strzelić, to wrzucę.
Chm, w sumie nei sprawdzałam jeeszcze za ile mozna upolowac boosty, bo może mnie z lekka cena zszokuje. :/
ja tak gęgam, ale pewnie skończy sie tak, ze polezę do Biegosfery, najęczę chłopakowi i on mi sam jakies buty dobierze.
No jakichś potrzebuję, bo moje jedyne buty z jakakolwiek amortyzacją maja już zjechaną wierzchnią warstwę podeszwy i biegam na drugiej warstwie pianki.
A to tak słabo trochę.
Tak teraz myślę, może to jeszcze nie problem z halliksami, tylko sobie stopy obijam o asfalt bo buty padnięte
Dobra, idę, bo siedzę w ciuchach biegowych i z oszalałym garminem w gotowości i czekam na zmiłowanie, ze może krasnoludki za mnie jakies kilometry nabiegają
Jutro albo pojutrze powinnam być w tej okolicy to zapytam czy mogę fotkę strzelić, to wrzucę.
Chm, w sumie nei sprawdzałam jeeszcze za ile mozna upolowac boosty, bo może mnie z lekka cena zszokuje. :/
ja tak gęgam, ale pewnie skończy sie tak, ze polezę do Biegosfery, najęczę chłopakowi i on mi sam jakies buty dobierze.
No jakichś potrzebuję, bo moje jedyne buty z jakakolwiek amortyzacją maja już zjechaną wierzchnią warstwę podeszwy i biegam na drugiej warstwie pianki.
A to tak słabo trochę.
Tak teraz myślę, może to jeszcze nie problem z halliksami, tylko sobie stopy obijam o asfalt bo buty padnięte
Dobra, idę, bo siedzę w ciuchach biegowych i z oszalałym garminem w gotowości i czekam na zmiłowanie, ze może krasnoludki za mnie jakies kilometry nabiegają
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
no to jak zmienisz buty to sie okaże, czy ból paluchów pochodzi od halluxów
ja dziś nie biegam, obijam się, aco 
- ASK
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1733
- Rejestracja: 02 gru 2013, 08:51
- Życiówka na 10k: 50:08
- Życiówka w maratonie: 4:43:44
- Lokalizacja: Wroclaw
Cava adidasy boost sa jak skarpeta, na halluxy to dobry wybor, nie ma co uciskac palcow. Zrobilam w takich 300 km i bardzo je lubie. A poza tym ladnie wygladaja.
- kachita
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 6639
- Rejestracja: 22 maja 2011, 19:26
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Wrocław
Ja biegam w GoRunach, pierwszym modelu, mam dwie pary, zrobiłam w nich łącznie ponad 1,5 tys. km, leciałam w nich maratony i w ogóle uwielbiam te buty. Na początku trzeba się przyzwyczaić, bo jednak pianki ciut mniej niż zwykle, ale potem to już wydają się mięciusie jak kapcie. Największe zalety to moim zdaniem waga, zupełnie miękki zapiętek oraz sporo miejsca na palce. Wada - trochę mało przewiewne, no i w lesie czy na kamieniach czuć absolutnie wszystko - masaż stopy normalnie
Dwójki są podobno mniej trwałe niż jedynki, trójki to nie wiem.
Mam też GoWalk, do chodzenia, aczkolwiek producent pisze, że można w nich biegać. Bardzo wygodne, mięciusie i w ogóle.
No i jest wersja GoRun Ride albo GoRun Ultra, one mają grubszą podeszwę. Ale nie miałam okazji przymierzyć, więc nie wiem, nie wypowiem się.
Mam też GoWalk, do chodzenia, aczkolwiek producent pisze, że można w nich biegać. Bardzo wygodne, mięciusie i w ogóle.
No i jest wersja GoRun Ride albo GoRun Ultra, one mają grubszą podeszwę. Ale nie miałam okazji przymierzyć, więc nie wiem, nie wypowiem się.
[url=http://www.bieganie.pl/forum/viewtopic. ... ead#unread]Wyznania kobiety szurającej[/url] || [url=http://bieganie.pl/forum/viewtopic.php? ... ead#unread]Komentarze[/url]
[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
[color=#BF0080][size=85]A minute on the lips, a lifetime on the hips.[/size][/color]
- maly89
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 4862
- Rejestracja: 10 paź 2011, 23:05
- Życiówka na 10k: 37:44
- Życiówka w maratonie: 02:56:04
- Lokalizacja: Gdańsk / Lidzbark Warmiński
- Kontakt:
Dziewczyny Energy Boosty mogę Wam naprawdę szczerze polecić. Nie dość, że są naprawdę wygodne to jeszcze bardzo wytrzymałe. Już prawie 1300 kilometrów w nich zrobiłem i ciągle rewelacyjnie się trzymają. I co ważne - pianka wcale się nie rozpadła, a cholewka nie podziurawiła 
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Ja nie znikam!!!! Tylko zanikam
A bo problemy się mnie jakoś trzymają w tym roku, ciągle coś...
No i miałam wirusa żołądkowego więc nie biegałam w sumie to męczyłam się okropnie i praca do kitu... Mam się czasem ochotę zakopać na zawsze!
No ale nic poszłam dziś zmęczyłam 5 tkę, po prostu jestem w kiepskiej formie. Reorganizacja życia przyszła, treningi, żywienie.... zero energii, psychika nie pomaga.
Ale robię co trzeba nie na 100% ale ważne że coś...
Stąd moje pojawiam się i znikam, bo mam czas 0-1... albo dużo albo wcale!
Kasia41 super super super!!!!!!!!!!! 3 mam kciuki jakby co to Ty wiesz...
A i BOŻE BROŃ przed bieganiem na czczo!!!!!!!!! CO to za herezje przecież kobieto spalasz swoje mięśnie!!!!!!!!!!!!! rano poziom glikogenu jest niski i ciało nie ma skąd ładować energii jak tylko z mięśni. Przecież pracujesz na to by one były motorem napędowym ciała, a na każdym takim treningu je zabijasz!!! Ja przed treningiem wypijam coś odżywczego bo nie mogę przyjmować przed biegiem posiłków stałych, no nie daję rady...
No i miałam wirusa żołądkowego więc nie biegałam w sumie to męczyłam się okropnie i praca do kitu... Mam się czasem ochotę zakopać na zawsze!
No ale nic poszłam dziś zmęczyłam 5 tkę, po prostu jestem w kiepskiej formie. Reorganizacja życia przyszła, treningi, żywienie.... zero energii, psychika nie pomaga.
Ale robię co trzeba nie na 100% ale ważne że coś...
Stąd moje pojawiam się i znikam, bo mam czas 0-1... albo dużo albo wcale!
Kasia41 super super super!!!!!!!!!!! 3 mam kciuki jakby co to Ty wiesz...
A i BOŻE BROŃ przed bieganiem na czczo!!!!!!!!! CO to za herezje przecież kobieto spalasz swoje mięśnie!!!!!!!!!!!!! rano poziom glikogenu jest niski i ciało nie ma skąd ładować energii jak tylko z mięśni. Przecież pracujesz na to by one były motorem napędowym ciała, a na każdym takim treningu je zabijasz!!! Ja przed treningiem wypijam coś odżywczego bo nie mogę przyjmować przed biegiem posiłków stałych, no nie daję rady...
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
-
kasia41
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1444
- Rejestracja: 27 gru 2013, 20:48
- Życiówka na 10k: 42.23
- Życiówka w maratonie: brak
Dziewczyny wychodzę do domu!!!!!!!!!!!!!!!!!
Na razie nie muszę leżeć w szpitalu, mam się oszczędzać, nie przemęczać, unikać wirusów itp. ale mam normalnie żyć.
Po niedzieli jadę do Krakowa do szpitala i będę tam około 5 dni, wezmę pierwszą serię leków i zobaczą jak będzie, ale rokowania są bardzo dobre, mówią że silna babka ze mnie i życzą sobie więcej takich pacjentów, choć trochę upierdliwa jestem
Powiem Wam, że bardzo dużo pomógł mi mój mąż, refundacja z nfz to w sumie jego zasługa, chociaż po tych dwudziestu latach zachował się jak człowiek
Może ten rozwód przyjdzie nam łatwiej przejść, ja też przewartościowałam sobie pewne rzeczy i nie będę szła w zaparte, życie jest jedno.
Bardzo Wam jestem wdzięczna za wszystkie słowa otuchy!Musimy kiedyś zorganizować jakieś spotkanie kobiet forumoewych
Na razie nie muszę leżeć w szpitalu, mam się oszczędzać, nie przemęczać, unikać wirusów itp. ale mam normalnie żyć.
Po niedzieli jadę do Krakowa do szpitala i będę tam około 5 dni, wezmę pierwszą serię leków i zobaczą jak będzie, ale rokowania są bardzo dobre, mówią że silna babka ze mnie i życzą sobie więcej takich pacjentów, choć trochę upierdliwa jestem
Powiem Wam, że bardzo dużo pomógł mi mój mąż, refundacja z nfz to w sumie jego zasługa, chociaż po tych dwudziestu latach zachował się jak człowiek
Bardzo Wam jestem wdzięczna za wszystkie słowa otuchy!Musimy kiedyś zorganizować jakieś spotkanie kobiet forumoewych
Blog viewtopic.php?f=57&t=53762
Komentarze viewtopic.php?f=28&t=53763
Komentarze viewtopic.php?f=28&t=53763
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Kasiu, bardzo się cieszę, że się udało i refundację załatwić i ze były?mąż jednak nie okazał się ostatnim łachem i pokazał się człowiekiem. Kurde, no jednak 20 lat z kimś przeżyć, jakby nie było, chyba nie da się odciąć o ile ma się choć szczątkowe jakieś uczucie przyzwoitości w sobie i minimum honoru takiego zwykłego.
A przede wszystkim , grunt że Ty sama walczysz!
Trochę to słabo wyglądało jak pisałaś, że tylko płaczesz i nikogo do siebie nie wpuszczasz.
Kurcze, muszę te Boosty zerknąć jak takie fajne, ale jak mi nawypisywałyście to się teraz boję cenę zobaczyć.
A przede wszystkim , grunt że Ty sama walczysz!
Trochę to słabo wyglądało jak pisałaś, że tylko płaczesz i nikogo do siebie nie wpuszczasz.
Kurcze, muszę te Boosty zerknąć jak takie fajne, ale jak mi nawypisywałyście to się teraz boję cenę zobaczyć.
- ASK
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1733
- Rejestracja: 02 gru 2013, 08:51
- Życiówka na 10k: 50:08
- Życiówka w maratonie: 4:43:44
- Lokalizacja: Wroclaw
Kasiu41, super! Trzymam kciuki za powodzenie kuracji. Mam nadzieję, że skutki uboczne leków nie będą bardzo uciążliwe, zresztą różne osoby różnie reagują na poszczególne "lekarstwa".
A jak twój syn sobie radzi z tym wszystkim?
Buziaki.
Papillonku, ja na temat biegania na czczo słyszałam różne opinie, nie wszystkie są przeciw. Biegałam na czczo kilka lat kiedyś, nawet nie wiedząc, że to coś złego, teraz od lata większość treningów też robię na czczo i dobrze się z tym czuje. Dużo gorzej mi się biegnie, jak wciągnę rano banana, mam mdłości i zgagę. Zresztą jeśli np. w sobotę jadłam coś na bankiecie o 23, a biegałam o 5:30 rano, to przecież jakie to na czczo? A czytałam tu na tym forum, że niektórzy właśnie zalecają pod maraton bieganie na czczo, co ponoć lepiej przygotowuje organizm do radzenia sobie w sytuacji niskiego glikogenu. Nie wiem, czy mają rację, ale jeśli u mnie jedyna możliwa pora na bieganie to wczesny ranek, to nie widzę jeszcze możliwości zjedzenia śniadania wcześniej. Musiałabym wstawać jak Mały o 3 czy 4 rano, ale z kolei nie mogę się tak szybko kłaść spać, bo dzieci mi zasypiają dopiero koło 21.
Ale dobrze, że biegasz.
Zastanawiam się, czy pobiec za tydzień ten maraton z pacemakerem, czy sama wg rozpiski Marco. Coś mi podpowiada, że z pacem może być łatwiej, jak będę się wieźć na kimś. Ale pace są na 4:30 i 4:15, a ja myślałam o 4:20, co tu wybrać? Przedwczoraj miałam lekkie 12 km i wyszło mi tempem biegu 5:30-5:40, ale średnia gorsza, bo a to Floruś robi siku, a to obwąchuje kolegów, a to stoimy na światłach, a to trzeba skakać przez kałuże, a to zagaduje do nas Pani "jaki śliczny piesek". Aż się cieszę na dzisiejszy trening. A w weekend już tylko 15 km. Toż to mrugniecie okiem, nie trening
Dzięki za wsparcie w sprawie dzieciaka. Dziś okazało się, że kolega z którym się wygłupiał, jak Pani kazała sprawdzić plecaki, tez miał strój w tornistrze i też nie ćwiczył i też zgubił klucz. Klucze się znalazły, pakowanie tornistra przećwiczone, z Panią rozmawiałam, żeby nie było, że pierwsze dni, a my od razu wychodzimy na rodziców, co to ani stroju nie spakują, ani podręcznika, ani śniadania, bo nic dziecko nie może znaleźć. Ale wczoraj popłakałam ze złości. Gdyby się urodził 2 tygodnie później, to byłby przecież w zerówce.
A jak twój syn sobie radzi z tym wszystkim?
Buziaki.
Papillonku, ja na temat biegania na czczo słyszałam różne opinie, nie wszystkie są przeciw. Biegałam na czczo kilka lat kiedyś, nawet nie wiedząc, że to coś złego, teraz od lata większość treningów też robię na czczo i dobrze się z tym czuje. Dużo gorzej mi się biegnie, jak wciągnę rano banana, mam mdłości i zgagę. Zresztą jeśli np. w sobotę jadłam coś na bankiecie o 23, a biegałam o 5:30 rano, to przecież jakie to na czczo? A czytałam tu na tym forum, że niektórzy właśnie zalecają pod maraton bieganie na czczo, co ponoć lepiej przygotowuje organizm do radzenia sobie w sytuacji niskiego glikogenu. Nie wiem, czy mają rację, ale jeśli u mnie jedyna możliwa pora na bieganie to wczesny ranek, to nie widzę jeszcze możliwości zjedzenia śniadania wcześniej. Musiałabym wstawać jak Mały o 3 czy 4 rano, ale z kolei nie mogę się tak szybko kłaść spać, bo dzieci mi zasypiają dopiero koło 21.
Ale dobrze, że biegasz.
Zastanawiam się, czy pobiec za tydzień ten maraton z pacemakerem, czy sama wg rozpiski Marco. Coś mi podpowiada, że z pacem może być łatwiej, jak będę się wieźć na kimś. Ale pace są na 4:30 i 4:15, a ja myślałam o 4:20, co tu wybrać? Przedwczoraj miałam lekkie 12 km i wyszło mi tempem biegu 5:30-5:40, ale średnia gorsza, bo a to Floruś robi siku, a to obwąchuje kolegów, a to stoimy na światłach, a to trzeba skakać przez kałuże, a to zagaduje do nas Pani "jaki śliczny piesek". Aż się cieszę na dzisiejszy trening. A w weekend już tylko 15 km. Toż to mrugniecie okiem, nie trening
Dzięki za wsparcie w sprawie dzieciaka. Dziś okazało się, że kolega z którym się wygłupiał, jak Pani kazała sprawdzić plecaki, tez miał strój w tornistrze i też nie ćwiczył i też zgubił klucz. Klucze się znalazły, pakowanie tornistra przećwiczone, z Panią rozmawiałam, żeby nie było, że pierwsze dni, a my od razu wychodzimy na rodziców, co to ani stroju nie spakują, ani podręcznika, ani śniadania, bo nic dziecko nie może znaleźć. Ale wczoraj popłakałam ze złości. Gdyby się urodził 2 tygodnie później, to byłby przecież w zerówce.



