W niedzielę zaliczyłam pierwsze bieganie przy paskudnej pogodzie. Założyłam koszulkę termo i na to wiatrówkę, wyszłam z domu i stwierdziłam, że będzie mi za zimno, bo wieje. Więc wróciłam do domu, wiatrówkę zamieniłam na kurtkę i jeszcze zabrałam buffa na głowę. Nim dobiegłam do końca ulicy, chciałam się wrócić po raz kolejny, ale już nie miałam czasu.
ZACZYNAM ....z niczym;)
Moderator: beata
-
Stara Dama
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 405
- Rejestracja: 18 cze 2013, 13:39
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Śląsk
Kate, fajne zdjęcie. Nie wyglądasz wcale na kompletnie wykończoną
W niedzielę zaliczyłam pierwsze bieganie przy paskudnej pogodzie. Założyłam koszulkę termo i na to wiatrówkę, wyszłam z domu i stwierdziłam, że będzie mi za zimno, bo wieje. Więc wróciłam do domu, wiatrówkę zamieniłam na kurtkę i jeszcze zabrałam buffa na głowę. Nim dobiegłam do końca ulicy, chciałam się wrócić po raz kolejny, ale już nie miałam czasu.
Przede mną jednak wiele jeszcze prób i błędów nim nauczę się, jakie ubranie przy jakiej pogodzie.
W niedzielę zaliczyłam pierwsze bieganie przy paskudnej pogodzie. Założyłam koszulkę termo i na to wiatrówkę, wyszłam z domu i stwierdziłam, że będzie mi za zimno, bo wieje. Więc wróciłam do domu, wiatrówkę zamieniłam na kurtkę i jeszcze zabrałam buffa na głowę. Nim dobiegłam do końca ulicy, chciałam się wrócić po raz kolejny, ale już nie miałam czasu.
-
Ma_tika
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1427
- Rejestracja: 29 paź 2012, 22:34
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa
ale taką swieżą? że zioło można kupić to wiem, ale chciałabym takie świeże listkipapillon pisze:Pokrzywę można kupić w zielarskim bez problemu i w necie również, ale jeszcze chwila i będzie rosła na łące, ja co roku zbieramwspaniały z niej nawóz i bardzo zdrowy napar do picia, oraz płukanka do włosów!
hmmm... 9 min. to nie jest bieg....papillon pisze:Ja dziś wyszłam pobiegać w deszczu, żeby nie było że jakaś delikatniuśna jestem. Natomiast biegnąc z pulsometrem wg jednego z treningów na bieganie.pl który znalazłam było napisane bym biegła 70% HRmax i dziś wyszedłby szybki marsz lub wolny trucht, przyspieszałam bezwiednie ciągle mi pulsometr wył... masakra... zrobiłam 5 tkę ale zmęczona wróciłam strasznie, a tempo tak wolne, że nogi mi się plątały. I teraz to ja już nic nie wiem, tak mi spadła kondycja, albo nigdy jej nie miałam. Ale tempo 9min!!!!!!!!! WTF??????? Kazali biec na 70% to się turlałam te 73% około.
I teraz dylemat czy biegać tak dalej i w końcu wrócę do czasu chociaż te 7 min przy intensywności 70% HRmax, czy biegać jak biegałam, ale wychodzi ze za szybko i ponoć to też nie dobrze.
weź ty sobie rozpocznij jakiś plan dla początkujących i trzymaj się go konsekwentnie. odpuść te 5 km odcinki, nie oglądaj się na puls, nie walcz o dystans, nie oglądaj się na to, że kiedyś byłaś lepsza. jesteś w takim punkcie, jak jesteś i straszne się miotasz biegając bez ładu i składu. jak chcesz biegać, to musisz nad tym sensownie i konsekwentnie popracować. bez sentymentów. zrób sobie taki plan 6-tyg. czy 10-tyg. z biegania i zobaczysz róznice. tylko trzymaj sie go konsekwentnie. pamietam jak x m-cy temu pisałam ci to samo, a Ty wtedy że skądze znowu, przeciez rok temu to biegałaś całkiem nieźle i jesteś juz calkiem zaawansowaną biegaczką, tylko mialas małą przerwe, ale nic to, za chwile wrocisz do formy. w koncu masz jakis plan czy nie? niektorzy tak mają, że 70% hr max to wychodzi jak marsz i wtedy moim zdaniem puls nie jest dobrym wyznacznikiem. w ten sposób nigdy nie zaczniesz BIEGAC.
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
franklina pisze:
a moze to ciaza jednka? he?![]()
Ta, permanentna, jak u słonia, bite parę lat objawów ciążowych, aż może kiedyś w końcu urodzę mamuta.
Blondie nie jest mdłe. Jest zabójczo słodkie , ale ma wyraźny smak. Najlepsze wychodziło z białych czekolad o aromacie burbona AlpenGold, ale ich już chyba nie robią.
szałowo wyglądaszKatka
czyli nie jestem sama z tą manią chrzanową. Jakoś 2-3 lata temu mnie naszło, wcześniej nie lubiłam.Kasia
Ale w tym roku to już jakiś kosmos. Jakiegoś pobudzenia apetytu nei widzę, chyba ze chrzan pobudza apetyt na chrzan. i chili. To tak.
Też co roku wiosną i wczesnym latem zbieram sobie pokrzywy młode. Robię z nich zielone smoothie. Miksuję z jabłkiem, natką , avocado albo bananem, albo z czymś innym.
Raz jadłam u koleżanki naleśniki z farszem z pokrzyw, ale mi nie smakowało.
- kambodja
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 287
- Rejestracja: 20 cze 2013, 08:32
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Papilonka - kusisz tymi hasłami i zdjęciami zagrzewającymi do biegania - bo wyjdę pobiegać a nie mogę jeszcze kilka dni
Odnośnie pulsometru - ja nigdy nie biegałam z pulsometrem. Kiedyś na siłowni założyli mi pulsometr i miałam dostosowany sprzęt na 75% HR chyba - ale się wtedy zmachałam
Nie chcę biegać zawsze z pulsometrem ale co jakiś czas chciałabym zobaczyć co i jak
Odnośnie pulsometru - ja nigdy nie biegałam z pulsometrem. Kiedyś na siłowni założyli mi pulsometr i miałam dostosowany sprzęt na 75% HR chyba - ale się wtedy zmachałam
Nie chcę biegać zawsze z pulsometrem ale co jakiś czas chciałabym zobaczyć co i jak
Zaczęłam biegać pod koniec maja 2013 i chyba się uzależniłam
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Jak zawsze Ma_Tika masz rację! szlag mnie trafia ale widać po planie Danielsa który zrobiłam w 80% były efekty w listopadzie. Wracam do planu bo to nie ma sensu. Już nie będę gdybać co skąd i jak się wzięło czemu miesiąc temu miałam czas 7min a dziś 9.... nie mam siły po prostu, chyba pójdę na badania krwi.
Co do pokrzywy to tak taka świeża zerwana na łące gdzieś z dala od spalin. Jak biegasz to pewnie zapuszczasz się na jakieś łąki czy lasy więc tam warto wziąć sobie woreczek zerwać siup do kieszonki i w domu napar...
Herbatę ze świeżych liści parzy się we wrzątku zaledwie pół minuty.
możesz też posiać ją w domu jak bazylie w doniczce
Kambodja wcale nie było fajnie, zmarzłam okropnie! tzn przemokłam :D tylko na zdjęciach to fajnie wygląda
Co do pokrzywy to tak taka świeża zerwana na łące gdzieś z dala od spalin. Jak biegasz to pewnie zapuszczasz się na jakieś łąki czy lasy więc tam warto wziąć sobie woreczek zerwać siup do kieszonki i w domu napar...
Herbatę ze świeżych liści parzy się we wrzątku zaledwie pół minuty.
możesz też posiać ją w domu jak bazylie w doniczce
Kambodja wcale nie było fajnie, zmarzłam okropnie! tzn przemokłam :D tylko na zdjęciach to fajnie wygląda
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- beata
- Ekspert/Trener
- Posty: 6529
- Rejestracja: 21 sty 2003, 11:46
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: W-wa
Znowu tyle nowych wieści, że trudno ogarnąć
Co do biegania z pulsometrem - wg mnie, pulsometr należy traktować jedynie pomocniczo (a osobiście uważam, że w ogóle nie jest potrzebny, moje lata najszybszego biegania przypadły na czasy, kiedy pulsometrów nie było ..).
Trzeba słuchać siebie, i tyle. Przecież każdy z nas doskonale czuje, kiedy ma intensywną zadyszkę, a kiedy biegnie tempem komfortowym. Jest taka teoria - pół żartem, pół serio, ale w sumie coś w tym jest - "kryterium swobodnej rozmowy". Jeżeli biegniemy i możemy swobodnie rozmawiać, to znaczy, że jest to I zakres czyli wolny bieg/trucht. Jeżeli możemy mówić tylko urywanymi zdaniami, to jest to II zakres. A jeżeli jesteśmy wstanie wydobyć z siebie pojedyncze słowa, no, to znaczy, że jest to już bardzo szybki bieg
.
Trzeba mniej ufać różnym technicznym gadżetom, kalkulatorom, teoriom, a bardziej słuchać swojego organizmu, i będzie dobrze
. A wg mnie bieg w tempie, w którym "plączą się nogi" i męczymy się ...psychicznie, bo po prostu jest za wolno - nic nie daje. Bieganie powinno być proste i intuicyjne, jak czujemy się dobrze, to można przyspieszyć, a jak gorzej - to zwalniamy
.
A co do techniki - nad techniką zawsze pracować warto, tylko trzeba pamiętać, ze zmiana techniki to przede wszystkim siła i jeszcze raz siła, ukierunkowana na to, aby utrzymać podczas biegu odpowiednią sylwetkę. Nie da się powiedzieć sobie: "od dziś unoszę wysoko kolana" albo "od dziś biegam na śródstopiu", bo tak jest ok. Tak się nie da, do zmiany techniki prowadzi długa, i żmudna droga ... Zatem trzeba ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć
!
Co do biegania z pulsometrem - wg mnie, pulsometr należy traktować jedynie pomocniczo (a osobiście uważam, że w ogóle nie jest potrzebny, moje lata najszybszego biegania przypadły na czasy, kiedy pulsometrów nie było ..).
Trzeba słuchać siebie, i tyle. Przecież każdy z nas doskonale czuje, kiedy ma intensywną zadyszkę, a kiedy biegnie tempem komfortowym. Jest taka teoria - pół żartem, pół serio, ale w sumie coś w tym jest - "kryterium swobodnej rozmowy". Jeżeli biegniemy i możemy swobodnie rozmawiać, to znaczy, że jest to I zakres czyli wolny bieg/trucht. Jeżeli możemy mówić tylko urywanymi zdaniami, to jest to II zakres. A jeżeli jesteśmy wstanie wydobyć z siebie pojedyncze słowa, no, to znaczy, że jest to już bardzo szybki bieg
Trzeba mniej ufać różnym technicznym gadżetom, kalkulatorom, teoriom, a bardziej słuchać swojego organizmu, i będzie dobrze
A co do techniki - nad techniką zawsze pracować warto, tylko trzeba pamiętać, ze zmiana techniki to przede wszystkim siła i jeszcze raz siła, ukierunkowana na to, aby utrzymać podczas biegu odpowiednią sylwetkę. Nie da się powiedzieć sobie: "od dziś unoszę wysoko kolana" albo "od dziś biegam na śródstopiu", bo tak jest ok. Tak się nie da, do zmiany techniki prowadzi długa, i żmudna droga ... Zatem trzeba ćwiczyć i jeszcze raz ćwiczyć
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
PaulinaJ pisze: Ja mam paczkę ciasta francuskiego i sie zastanawiam co z nim zrobic. Na słodko czy nie?
Boziu, uwielbiam ciasto francuskie. W każdym wydaniu.
Uwielbiam tartę na cieście francuskim z łososiem.
Ciastem wyłożyć formę na tartę, obciążyć żeby się nie wypuczyło i podpiec z 15-20 minut w 180 st, po czym posmarowac rozkłuconym jajkiem i jeszcze na 5 minut do piekarnika.
W tym czasie posiekać porcję (około 200 gr) łososia "sałatkowego"
w misce wymieszać:
- 2 jajka (+ reszte tego 3go którym smarowaliśmy ciasto.
- 5 -7 czubatych łyżek kwaśnej śmietany
- 50 gr startego sera cheddar
- pieprz i szczyptę gałki muszkatołowej. Można dodać posiekanego koperku
- łososia
(nie solić, łosoś i ser dają i tak aż nadto soli)
Przelać na podpieczone ciasto i zapiekać około 15-20 minut.
Jak brzegi się podpiekają za bardzo- przykryć folią.
Jeść z furą sałaty masłowej z delikatnym winegretem + ja do tego wciągam cydr.
I nie liczyć kalorii
Łososia można zamienić na tuńczyka byle takiego w kawałkach a nie zmielonego. Tez dobre.
-
Ma_tika
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1427
- Rejestracja: 29 paź 2012, 22:34
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa
o to to!!! dobrze ze wypowiedziała się ekspertka, bo może wreszcie Papillon wyrzuci ten pulsometr w cholerę, o czym tu trabimy od dluuuugiego czasu i zacznie po ludzku biegaćbeata pisze:Trzeba mniej ufać różnym technicznym gadżetom, kalkulatorom, teoriom, a bardziej słuchać swojego organizmu, i będzie dobrze. A wg mnie bieg w tempie, w którym "plączą się nogi" i męczymy się ...psychicznie, bo po prostu jest za wolno - nic nie daje. Bieganie powinno być proste i intuicyjne, jak czujemy się dobrze, to można przyspieszyć, a jak gorzej - to zwalniamy
.
-
fantom
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1985
- Rejestracja: 14 cze 2011, 12:13
- Życiówka na 10k: 42:21
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Łódź
Jesli moge wam cos doradzic w konktekscie lepszej sylwetki w biegu a co za tym idzie zmniejszenia ryzyka kontuzji to
https://www.youtube.com/watch?v=u-cNHaoHubY
https://www.youtube.com/watch?v=u-cNHaoHubY
-
Ma_tika
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1427
- Rejestracja: 29 paź 2012, 22:34
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Warszawa
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Ma_tika pisze:ja na ciescie francuskim robię .... pizzęczyli sos pomidorowy, pieczarki, co tam jeszcze mam + ser
a w ogóle to skonczcie temat jedzenia, bo probuje uskutecznić zdrową i wlaściwie zbilansowaną dietę. i nie ma w niej zadnego ciasta francuskiego, ani brownie, ani nawet blondie
No ale co jest niezbilansowanego w jajkach, łososiu i śmietance z sałatą?
No i daj spokój, ile tam tego ciasta jest? tyle co kot napłakał. W dodatku pod spodem. Nawet nie widać.
I da sie chrzanem posmarować! Chrzan jest bardzo zdrowy i niskokaloryczny.
- ASK
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1733
- Rejestracja: 02 gru 2013, 08:51
- Życiówka na 10k: 50:08
- Życiówka w maratonie: 4:43:44
- Lokalizacja: Wroclaw
I do tego podkręca metabolizm.cava pisze: Chrzan jest bardzo zdrowy i niskokaloryczny.
A tak z innej beczki: czy stosujecie suplementacje, żeby się stare kości nie rozleciały, coś na stawy i wzmocnienie ścięgien?
- kambodja
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 287
- Rejestracja: 20 cze 2013, 08:32
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Ask ja biorę od 2 tygodni jakiś preparat z glukozaminą - miałam brać raz dziennie ale od czasu kontuzji ze stopą biorę 2 razy - łudzę się, że pomoże
No i magnez - to z reguły biorę jakiś z wit. B-6 bo ja kawosz jestem i jak parę dni nie biorę to skurcze mam.
No i magnez - to z reguły biorę jakiś z wit. B-6 bo ja kawosz jestem i jak parę dni nie biorę to skurcze mam.
Zaczęłam biegać pod koniec maja 2013 i chyba się uzależniłam
-
Stara Dama
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 405
- Rejestracja: 18 cze 2013, 13:39
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Śląsk
Ja nie stosuję. Jedyne suplementy to potas i magnez (za dużo kawy
)
Kiedyś nie potrafiłam funkcjonować bez glukozaminy, bo inaczej bardzo mnie bolały kolana, ale po przeprowadzeniu diety warzywno-owocowej pozbyłam się tego problemu i obywam się bez niczego.
Kiedyś nie potrafiłam funkcjonować bez glukozaminy, bo inaczej bardzo mnie bolały kolana, ale po przeprowadzeniu diety warzywno-owocowej pozbyłam się tego problemu i obywam się bez niczego.
-
Stara Dama
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 405
- Rejestracja: 18 cze 2013, 13:39
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Śląsk
To jeszcze podpowiem co do cista francuskiego - szybkie i bez roboty - ciasto kroję na paski o szerokości 3 cm i posypuję ziołami i solą morską. Doskonałe do piwa 



