Dzis odpoczywalam ale jutro wracam na ścieżki biegowe.
ZACZYNAM ....z niczym;)
Moderator: beata
-
PaulinaJ
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 423
- Rejestracja: 21 paź 2013, 22:27
- Życiówka na 10k: 40:22
- Życiówka w maratonie: 3:15:22
Papilonka ja na tym tez sie nie znam. Mój pulsometr sie popsuł i biegam teraz bez
na samopoczucie.
Dzis odpoczywalam ale jutro wracam na ścieżki biegowe.
Dzis odpoczywalam ale jutro wracam na ścieżki biegowe.
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Pulsometr pulsometrem, ale miałyście kiedyś tak (te co biegały z pulsometrem) że szybszy obniżał tętno? Bo ja to już zaobserwowałam na sobie jak biegałam te półtora roku temu, ale myślałam ze to coś dziwnego.
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
-
Stara Dama
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 405
- Rejestracja: 18 cze 2013, 13:39
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: Śląsk
Nie wiedziałam, że w Polsce są krewetki. Przypuszczam, że to takie nie do jedzenia?papillon pisze:Cava Ty gupolu zatoka pucka jest czysta, my robimy badania wody i po żyjątkach widać jak się to zmieniło NIGDY w życiu nie przeżyły by tu iglicznie, a teraz jest ich pełno! One są bardzo wymagającymi stworzonkami i mało odpornymi na złe warunki. Za Gdańską nie ręczę bo jej nie badam, ale Pucka stała się buforem ekologicznym i wróciły na jej tereny lasonogi, krewetki, iglicznie i wiele wiele innych mikroorganizmów.
Pamiętam, jak jeździłam na kolonie nad Zatokę, to jedyne, co pływało w wodzie, to zdechłe ryby.
- cava
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 1701
- Rejestracja: 10 gru 2012, 12:13
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
papillon pisze:Cava Ty gupolu zatoka pucka jest czysta, my robimy badania wody i po żyjątkach widać jak się to zmieniło NIGDY w życiu nie przeżyły by tu iglicznie, a teraz jest ich pełno!
Ale ja właśnie DLATEGO tam nie wchodzę, a nie dlatego, że jest skażone.
Jakby było skażone i nic tam nie żyło, to bym nawet weszła.
A tak? Ryby, meduzy, glony, ślimaki, wodorosty i jeszcze sraki tam za przeproszeniem ptakają.
A Ty mi jeszcze mówisz, że jakieś krewetki na dodatek.
Ja dziękuję bardzo. Ja tam nie wchodzę.
Co do pulsometru- u mnie pierwsze około 1,5-3 km to różne cuda się dzieją i biegnie mi się jak za karę i jak słoniowi.
Potem jest i lżej i puls nie szaleje.
Natomiast raz zauważyłam, jak wiele ma do gadania głowa.
Biegłam sobie równym tempem, już miałam głowę przewietrzoną i byłam skupiona na biegu i myślałam o tym, że sobie pobiegnę jeszcze podbiegi porobić.
Mam taki który mnie dosłownie zażynał, bo około 250 metrów i z narastającym kątem- im wyżej tym stromiej
I tak biegnę, wyobrażam sobie jak go biegam i na ile razy starczy mi pary żeby równo zrobić, i nagle czuję ze coś nie tak.
Niby biegnę równo, nie przyśpieszyłam a serce się tłucze niewspółmiernie do wysiłku.
Sprawdziłam i tempo i puls i wyszło mi, że tempo trzymam a puls skoczył o prawie 10 jednostek.
Już samo myślenie o wysiłku, (stres związany z przewidywanym wysiłkiem?) spowodowało nagły skok pulsu.
Przestałam sobie wyobrażać podbieganie i związany z nim wysiłek i puls spadł mimo ze cały czas tak samo biegłam.
Tak samo na starcie przed biegiem jak stoję, to potrafię mieć puls ponad 170 (u mnie to już dużo). :/ I taki a nawet wyższy, trzyma się przez pierwsze parę minut mimo zbyt wolnego tempa, żeby faktycznie taki puls wywołać.
Stres.
Może się Papilotka stresujesz ze masz przed sobą bieganie, a jak już wiesz że swoje odrobiłaś i już wracasz , to stres przechodzi i puls się uspokaja?
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Oj Cavuś takich malutkich żyjątek się boisz
one bardziej bojaźliwe od Ciebie, a meduz więcej w morzu niż zatoce i są tylko okresowo.
Co do pulsu może masz rację i do tego jednak już po solidnej rozgrzewce i we właściwym biegu tętno maleje. Ale mimo wszystko dziwnie, może tez ma to do siebie że się rozbiegłam i trzymam tempo.
Mimo wszystko marzę by moje tempo się zwiększało a puls malał i żebym biegała jak Wy perszingi ze spacerowym tempem 6min/km dla mnie to póki co nierealne
No i odpuściłam przy okazji remontu siłownię i ćwiczenia bo się nierozczworzę, i po bieganiu znowu mnie w krzyżu łupie. KateKate co to oznacza ? teraz będę Cie pytaniami męczyć nieopatrznie przyznałaś się żeś fizjoterapeuta:D
Co do pulsu może masz rację i do tego jednak już po solidnej rozgrzewce i we właściwym biegu tętno maleje. Ale mimo wszystko dziwnie, może tez ma to do siebie że się rozbiegłam i trzymam tempo.
Mimo wszystko marzę by moje tempo się zwiększało a puls malał i żebym biegała jak Wy perszingi ze spacerowym tempem 6min/km dla mnie to póki co nierealne
No i odpuściłam przy okazji remontu siłownię i ćwiczenia bo się nierozczworzę, i po bieganiu znowu mnie w krzyżu łupie. KateKate co to oznacza ? teraz będę Cie pytaniami męczyć nieopatrznie przyznałaś się żeś fizjoterapeuta:D
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
-
ania102
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 730
- Rejestracja: 02 kwie 2013, 18:30
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
cavatuż przed startem miewałam HR powyżej 200:-) Też widzę u siebie, że emocje podnoszą tętno. Wróciłam do biegania z pulsometrem po dwóch miesiącach przerwy. Jednak jest to ważny wskaźnik w treningu. Ciągle też nie jestem pewna, czy dobrze ustawiam HRmax w swoim pulsometrze.
Powróciłam na dobre do robienia podbiegów i nie biegam już ciągle tą samą trasą, tylko zmieniam ją w zależności od tego, czy jest błoto, ze względu na buty, hihihihi. Zabawne, że przez trzy lata biegania nie dbałam o to, czy buty się wybrudzą, bo żadne mi się szczególnie nie podobały
W końcu mamy pogodę idealną do biegania.
Mój prawie pięcioletni syn codziennie się domaga biegania ze mną. W końcu go zabiorę na stadion:-) W ogóle moje dzieci chcą teraz koniecznie nosić buty biegowe. I domagają się, żeby były one szybkie:-DDD
Powróciłam na dobre do robienia podbiegów i nie biegam już ciągle tą samą trasą, tylko zmieniam ją w zależności od tego, czy jest błoto, ze względu na buty, hihihihi. Zabawne, że przez trzy lata biegania nie dbałam o to, czy buty się wybrudzą, bo żadne mi się szczególnie nie podobały
Mój prawie pięcioletni syn codziennie się domaga biegania ze mną. W końcu go zabiorę na stadion:-) W ogóle moje dzieci chcą teraz koniecznie nosić buty biegowe. I domagają się, żeby były one szybkie:-DDD
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
I to jest to o czym ja mówiłam takie matki wychowują zdrowych, radosnych pasjonatów sportu! Może teraz dzieci są małe i później będą miały własne chcenie, bunt nastolatka czy różne etapy w życiu. Ale moim zdaniem to co widzą w rodzicach: pasję, zaangażowanie i miłość do sportu tego nic nie wymaże! Brawo biegające mamusie!!!!!!!!
Co do pulsometru dla mnie to też ważny element nie umiem biegać na samopoczucie. Tutaj pod uwagę nie biorę emocji bo po prostu sobie biegam z psem ale widać dokładnie że po jakimś czasie tętno mi spada mimo wzrastającej prędkości, ale to nie jest dla mnie tak istotne. Bardziej interesuje mnie fakt że mimo spadku tętna ja jestem zmęczona , a wydawało mi się że niskie tętno i komfort wysiłku idą w parze.
Co do pulsometru dla mnie to też ważny element nie umiem biegać na samopoczucie. Tutaj pod uwagę nie biorę emocji bo po prostu sobie biegam z psem ale widać dokładnie że po jakimś czasie tętno mi spada mimo wzrastającej prędkości, ale to nie jest dla mnie tak istotne. Bardziej interesuje mnie fakt że mimo spadku tętna ja jestem zmęczona , a wydawało mi się że niskie tętno i komfort wysiłku idą w parze.
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
papilonku ja mam jedną zasadę, której się trzymam-jesli coś cię boli-cokolwiek, odpuszczam bieganie, ćwiczenia siłowe
zwykle ból oznacza-przeciążęnie, bądź stan zapalny, najgorszym błędem w/g mnie jest 'rozćwiczenie' bolących zmian
każdy taki ruch, gdy wchodzimy w strefe bólu powoduje mikrouszkodzenia, które gojąc się powodują bliznowacenie tkanek, co w rezultacie uszkadza ich strukturę i powoduje że bardziej sa podatne na przeciążenia
troszkę inaczej się to ma w przypadku mięśni, ale też mam zasadę-na tzw.zakwasy(tego terminu w/g mnie nie powinno się używac) nie stososwac żadnego ruchu z obciążeniem, odpoczywać, odpoczywać
takim sposobem przegoniłam najpierw bardzo bolące kolana, pózniej spuchniętą kostkę, po drodze bolące piszczele
wiadomo, że trzeba sie umiec wsłuchac we własne ciało i własny ból
dopóki biegamy/ćwiczymy amatorsko nie wolno sie spinać i obciążać niepotrezbnie własnego ciała
to wszytsko się mści
i wiedzą to wszytskie, które przeszły kontuzję i mają zakaz biegania
od lekarza
zwykle ból oznacza-przeciążęnie, bądź stan zapalny, najgorszym błędem w/g mnie jest 'rozćwiczenie' bolących zmian
każdy taki ruch, gdy wchodzimy w strefe bólu powoduje mikrouszkodzenia, które gojąc się powodują bliznowacenie tkanek, co w rezultacie uszkadza ich strukturę i powoduje że bardziej sa podatne na przeciążenia
troszkę inaczej się to ma w przypadku mięśni, ale też mam zasadę-na tzw.zakwasy(tego terminu w/g mnie nie powinno się używac) nie stososwac żadnego ruchu z obciążeniem, odpoczywać, odpoczywać
takim sposobem przegoniłam najpierw bardzo bolące kolana, pózniej spuchniętą kostkę, po drodze bolące piszczele
wiadomo, że trzeba sie umiec wsłuchac we własne ciało i własny ból
dopóki biegamy/ćwiczymy amatorsko nie wolno sie spinać i obciążać niepotrezbnie własnego ciała
to wszytsko się mści
i wiedzą to wszytskie, które przeszły kontuzję i mają zakaz biegania
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
acha-bardzo, bardzo polecam krioterapię
jak nie okłady z lodu, to masaż kostką lodu, bądź zabiegi z ciekłym azotem
juz nic nie mówię o morsowaniu
dacie wiarę, że po 18km i zimnej kąpieli nie czuję, że wogóle biegałam?
ani bólu mięsni, stawów, no nic, jakbym się urodziła wczoraj
a przecież nie biegam tyle, żeby mówić, że już jestem 'rozbiegana' i taki dystans to pikuś-własnie nie, progres zrobiłam ogromny
ale wiem, że pomogło mi morze
koniec kropka
jak nie okłady z lodu, to masaż kostką lodu, bądź zabiegi z ciekłym azotem
juz nic nie mówię o morsowaniu
dacie wiarę, że po 18km i zimnej kąpieli nie czuję, że wogóle biegałam?
a przecież nie biegam tyle, żeby mówić, że już jestem 'rozbiegana' i taki dystans to pikuś-własnie nie, progres zrobiłam ogromny
koniec kropka
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Mnie bardzo często boli odcinek lędźwiowy po bieganiu
Pewnie to słabe mięśnie brzucha są tego przyczyną, miałam jutro biegać ale chyba sobie odpuszczę w takim razie... mam kompres do mrożenia więc go zaraz wpakuję do zamrażarki !
Kate BARDZO Ci dziękuję, nawet nie wiesz jak taka fachowa pomoc się przydaje!
Kate BARDZO Ci dziękuję, nawet nie wiesz jak taka fachowa pomoc się przydaje!
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
albo przyczyną jest niesymetryczna praca mięśni, mozesz być pospinana
po biegu rozciagaj lędżwie-ja zawsze kucam na 15-20sekund obejmując rękoma kolana
kurcze
od jakiegoś czasu odczuwałam dyskomfort w jednym bucie, później mi się pieta obtarła, a dziś jak wysypywałam piach z buta na plaży zobaczyłam, że w zapiętku jest dziura
krew sie polała, ledwo żem wróciła do chałupy
buty mają dopiero 500km przebiegu
orientujecie się, jak jest z reklamacją w decathlonie?
uznają? 
po biegu rozciagaj lędżwie-ja zawsze kucam na 15-20sekund obejmując rękoma kolana
kurcze
buty mają dopiero 500km przebiegu
orientujecie się, jak jest z reklamacją w decathlonie?
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Może być niesymetryczna praca mięśni, ponieważ mam tą rotującą miednicę bardziej na prawą stronę i mój fizjoterapeuta nie wie czemu tak dziwnie. Więc może to jest przyczyna bólu pleców.
Kate dziękuję!!!
Co do decathlonu to nie wiem nigdy nic nie reklamowałam, ale zw zwrotami nie miałam problemów. Szkoda butów które są tylko trochę biegane...
Kate dziękuję!!!
Co do decathlonu to nie wiem nigdy nic nie reklamowałam, ale zw zwrotami nie miałam problemów. Szkoda butów które są tylko trochę biegane...
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
miałaś mierzoną długość nóg?
nie masz przypadkiem skoliozy?
- papillon
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 649
- Rejestracja: 29 lut 2012, 23:49
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: 3 city
Nie mam skoliozy, całe życie miałam prosty kręgosłup, co jakiś czas robi się dysproporcja między długością nóg wynikająca z rotacji miednicy, po jej ustawieniu nogi są tej samej długości. Oczywiście do czasu... Ostatnio zabieg nastawiania miednicy miałam 2 tygodnie temu.
Nie wiem czy ma to znaczenie, ale tak jak kiedyś pisałam mam pooperacyjny uraz więzadeł w lewej nodze wypracowałam sobie znacznie stabilizacje. Ale chodzi mi o fakt iż ze względu na stan pooperacyjny długi czas nieprawidłowo chodziłam, najpierw w wyniku operacji i rehabilitacji co było normalne. Potem nieświadomie oszczędzałam nogę operowaną na niekorzyść zdrowej. Może to ma znaczenie, może mam jakieś naleciałości i wadliwą motorykę pamiętam, że doprowadziłam do zaniku mięśni w operowanej nodze. Oczywiście nie było to moim bezpośrednim zamiarem nie zdawałam sobie z tego sprawy. Potem wzmożono rehabilitacje i jakoś wszystko przeszło, ale możliwe że naleciałość i koślawe chodzenie bądź teraz bieganie pozostało... nie wiem czy z punktu fizjoterapeuty ma to sens?
Nie wiem czy ma to znaczenie, ale tak jak kiedyś pisałam mam pooperacyjny uraz więzadeł w lewej nodze wypracowałam sobie znacznie stabilizacje. Ale chodzi mi o fakt iż ze względu na stan pooperacyjny długi czas nieprawidłowo chodziłam, najpierw w wyniku operacji i rehabilitacji co było normalne. Potem nieświadomie oszczędzałam nogę operowaną na niekorzyść zdrowej. Może to ma znaczenie, może mam jakieś naleciałości i wadliwą motorykę pamiętam, że doprowadziłam do zaniku mięśni w operowanej nodze. Oczywiście nie było to moim bezpośrednim zamiarem nie zdawałam sobie z tego sprawy. Potem wzmożono rehabilitacje i jakoś wszystko przeszło, ale możliwe że naleciałość i koślawe chodzenie bądź teraz bieganie pozostało... nie wiem czy z punktu fizjoterapeuty ma to sens?
"Ból jest nieunikniony, cierpienie jest wyborem." Tak więc cierpieć nie zamierzam!
- katekate
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 7135
- Rejestracja: 01 paź 2013, 18:11
- Życiówka na 10k: 45.18
- Życiówka w maratonie: 3.42.11
oczywiście, że ma to sens...tylko z tego co pamiętam operację miałas kupę lat temu
pogadaj z fizjo o ćwiczeniach, takich konkretnych, włączaj je co pewien czas
kurcze a może taka już twoja 'uroda' skomplikowana
pogadaj z fizjo o ćwiczeniach, takich konkretnych, włączaj je co pewien czas
kurcze a może taka już twoja 'uroda' skomplikowana


