półmaraton w Rabce to – ostatnie zawody w tzw. sezonie;
pora na odpoczynek – ze 2 tygodnie nic-nierobienia, ale jak znam życie – współdomownicy już mi czas pięknie zagospodarują
podsumowania nie będzie ))) nie chce mi się pisać, a Wam pewnie czytać; generalnie – fajnie było i cieszę się, że zaczęłam biegać; a teraz tak jak się cieszę na roztrenowanie, tak od razu i na przyszłoroczne plany:
na 2014 r. planuję biegi, ale już nie ich czasy – za dużo zmiennych, niewiadomych by cokolwiek tak dokładnie skalkulować, jak to można robić przy zawodach miejskich;
a poza tym – moje wybory – to przede wszystkim piękne pod względem krajobrazowym i przyrodniczym ścieżki – nie będę psuć sobie ich urody spinaniem się na konkretny wynik; jeśli jakiś bieg będzie powtórką z tego roku – byle tylko było lżej i fizycznie łatwiej;
Wilcze Gronie – luty? – jak to sami piszą o sobie „15 treściwych kilometrów z zębatym profilem”, miejmy nadzieję, że w pięknej, ZIMOWEJ scenerii
Perły Małopolski – nie wiem, czy wszystkie, choć chciałabym; dystanse półmaratońskie; na pewno Zawoja (BPN) – trasa wg. mnie najtrudniejsza technicznie, ale za to najpiękniejsza; koniecznie Kościelisko (TPN); Ojców-Skała - ze wszystkich najłatwiejszy (OPN); może jeszcze dam radę w Rabce (GPN)?;
Koniczynka Trail Marathon – 2-gi piątek maja w OPN; tym razem pełny, maratoński dystans - to jest mój Nb 1. na liście!! niezwykle klimatyczna impreza; od biegających ludzi - dla biegających ludzi;
jak wyjdzie – również zimowa odsłona, czyli Biała Koniczynka – kiedy? – to są bardzo spontaniczne akcje, pewnie dowiem się na jakieś 3-4 dni przed;
Bieg Rzeźnika – 20 czerwiec - z tego co słyszałam, sztuką jest już samo skuteczne zapisanie się na bieg, a co dopiero pokonanie tej pięknej trasy; cza będzie zrobić parę ładnych wybiegań po jurze krakowsko-częstochowskiej;
najtrudniejsze wyzwanie na najbliższy rok, ale też od razu zakładam – że nic nie zakładam )))
B7D – albo powtórka 36 km, tyle, że z ambitniejszym postanowieniem – poprawić 7-dmą lokatę (K) z tego roku

albo 66 km – z celem: przedreptać z przyjemnością:) ; w tym roku trafiłam w Krynicy na piękną, suchą pogodę – i pewnie dlatego I etap B7D wydał mi się bardzo łatwy technicznie; subiektywnie oceniam – że trudniejsze trasy miałam na półmaratonach w Małem Cichem i w Zawoi (tu to nawet średnie tempo o wiele słabiej)
może coś tam się jeszcze trafi po drodze; apetyt wielki – bo uwielbiam trail i góry – ale wiadomo zdrowie ma się jedno; rodzinę też trzeba mieć kiedy dopieścić … zobaczymy, nieśmiało myślałam o BUGT …, Maratonie Beskidzkim … pewnie dopiero w 2015r. :