http://www.edziecko.pl/zdrowy_start/56, ... l#BoxLSTxt





Jako Grudziądzanin "na wyjeździe" chciałbym brać udział w jak największej ilości biegów w Grudziądzu, ale niestety jak dotąd słabo mi to wychodziło. Przyczyny były różne, ale najczęściej chodziło o termin zawodów.maratończyk pisze:jaki to problem zorganizować dla młodzieży biegi w sobotę a bieg główny w niedzielę. Jeszcze raz przepraszam za te gorzkie słowa, ale chciałbym, aby Grudziądz kojarzył się z zawodami na najwyższym poziomie.













Nie wiem, jak będzie w 2014, ale w ubiegłym roku w ten weekend były 2 imprezy w naszym województwie: Unisław i Grudziądz. Dalsze wyjazdy rzadko mnie interesują, więc ten argument odpada - nie ma w czym wybieraćAdrian26 pisze: Antos, tak jak Andrzej napisał praktycznie co weekend zawody odbywają się w kilku miejscach. Czasami trzeba umieć wybrać![]()
Ja zbyt wielu znajomych wśród biegaczy nie mam, ale parę osób, które lubią startować dzień po dniu bym raczej bez problemu znalazł.Adrian26 pisze: A takich osób, które startują dzień po dniu to raczej zbyt wielu mimo wszystko nie ma![]()
Nie chodzi przecież o maraton, tylko "połówkę", więc parę kilometrów następnego dnia można by potraktować jako rozbieganie po nieco większym wysiłkuAdrian26 pisze: Tak samo jest z maratonami, jak ktoś wybierze powiedzmy start w Dębnie, to po tygodniu przecież nie pojedzie do Łodzi![]()
A ja właśnie bym pominął "hardkorowców" i raczej postawił na ludzi, którzy nie muszą w każdym biegu próbować pobić życiówkę, a raczej traktują biegi jako okazję do spotkania z innymi biegaczami, a takich jest coraz więcej (kto wie, czy nie większość)Adrian26 pisze: (pomijam "hardkorowców")![]()

No właśnie jestantos pisze: Nie wiem, jak będzie w 2014, ale w ubiegłym roku w ten weekend były 2 imprezy w naszym województwie: Unisław i Grudziądz. Dalsze wyjazdy rzadko mnie interesują, więc ten argument odpada - nie ma w czym wybierać
Tylko że właśnie ideą zawodów jest walka o jak najlepszy wynik, bez względu na prezentowany poziomantos pisze: A ja właśnie bym pominął "hardkorowców" i raczej postawił na ludzi, którzy nie muszą w każdym biegu próbować pobić życiówkę, a raczej traktują biegi jako okazję do spotkania z innymi biegaczami, a takich jest coraz więcej (kto wie, czy nie większość)

