poniedziałek, 11.02.2013
Dystans: 6,4 km
Czas: 38:38
Śr. tempo: 6:02/km
Czyli przebieżki. Po raz pierwszy odważyłem się na przebiegnięcie kawałka bez butów - w śniegu po kostki! Uczucie niesamowite. Był to ostatni odcinek. Tempo od razu podskoczyło, głównie ze względu na lepszą przyczepność. Ale po tych w sumie 200m bez niczego na nogach miałem dość zimna. Z uczuciem ulgi założyłem buty. Po minucie doszło do mnie takie cudowne uczucie ciepła rozchodzącego się po stopach. Ekstra! :D
We wtorek rano 1,5 godziny WF-u. Nazajutrz to samo. W środę graliśmy m.in. w piłkę nożną. W sytuacji podbramkowej moją stopę uderzyła stopa przeciwnika. Ból, oszołomienie, utykanie przez pół minuty... ale trzeba być twardym i pobiegłem "dalej". Noga pobolewała głównie przy chodzeniu. Wobec tego w czwartek rano wyszedłem tylko na lekki trening.
czwartek, 14.02.2013
Dystans: 3,9 km
Czas: 25:13
Śr. tempo: 6:28/km
Z początku chciałem zrobić po rozgrzewce te dwa odcinki 10-minutowe, ale z uwagi na stan stópki odpuściłem.
A w piątek rano, ponieważ obawiałem się co najmniej pęknięcia V kości śródstopia, pojechałem z tatą na ostry dyżur do szpitala. Snułem już czarne wizje o x tygodniach w gipsie i y zł wpływających na moje konto z tytułu wypłaty ubezpieczenia szkolnego, ale niestety. Wydruk mówił jasno: "Kości śródstopia lewego bez zmian urazowych". Uniknąłem tylko sprawdzianu z biologii oraz oddania pracy domowej z matmy i informatyki. Całe szczęście.
Nie wyszedłem już tego dnia na podbiegi. Następny trening dopiero w niedzielę, ale jaki! Szczegóły poniżej.
niedziela, 17.02.2013
Dystans: 10 km
Czas: 1:03:29
Śr. tempo: 6:21/km
Godzina 6:45, słońce prawie świta. M.W wychodzi na wybieganie. Ach, jak lekko się biegło! I jak świat wesoło mijał! Pod koniec już całkiem nieźle przyśpieszyłem, a technika! - cud, miód itp. Dawno trening nie sprawił mi takiej przyjemności.
Czas więc na podsumowanie tego tygodnia.

Dystans: 20,3 km
Czas: 2:07:20
Śr. tempo: 6:16
Było mniej kilometrów, ale może to i lepiej? Teraz z większym zapałem przystąpię do realizacji planu. Jakiego planu? Jeszcze przez tydzień schemat taki, jak w ostatnich kilku tygodniach, a potem coś takiego:
30'-40' + P 8x20s/p. 40s trucht
30'-40' lub wolne
10'-20' + [T60] 20'/p.4' trucht + [T20] 5'
30' + [T5k] 4x600m /p.3-4' trucht lub marsz
wolne
30' + Podbiegi 6-8x100m/ p.1-2' (czyt. oznaczenia)
60'-90' spokojnie