yacool pisze:Podchodząc do biegania jak do tańca, otwiera się przed nami rzadko doświadczane poczucie teraźniejszości, gdyż rytm da się czuć tylko w chwili jego trwania. Myślenie o nim przed czy po, jest jałowe. Takie doświadczenia wymagają jednak cierpliwości, wyrozumiałości dla siebie i czasu, a to niestety nie jest na topie w świecie natychmiastowych rozwiązań.
Konsupcyjna kultura zachodnia spycha w obszar niebytu pojęcie lekkości i naturalności ruchu.
Odważna teza. Spróbujmy ją "rozruszać".
Kiedy nasza głowa uczy się naturalnych, niczym nie tłumionych ruchów?
1. W przedszkolu w czasie zabaw i tańców. Wtedy jeszcze nikt nie mówi Nam że to jest "wstydliwe" i tak nie wypada. Tak w przedszkolu jesteśmy w ruchu naturalni bo wszystkie sygnały docierające do Nas mówią Nam "tak, ruszaj się naturalnie – wtedy jesteś sobą"
2. W szkole podstawowej i gimnazjum następuję zahamowanie procesu. Naturalny taniec na szkolnej potańcówce jest już nie modny. Niby się jakoś tam ruszamy ale wszystko dookoła mówi Nam: "koleś wyluzuj, nie musisz się tak spinać, laskę można zarwać na co innego ..."
3. Prywatki, dyskoteki i inne imprezy w wieku dojrzałym. Ten świat jest tak przesiąknięty używkami że mowa o czymś robionym naturalnie jest wielkim nieporozumieniem.
Spytacie skąd takie wnioski? Miedzy innymi z lektur książek w których podróżnicy opisują kultury pierwotne. Indianie, aborygeni, pierwotne ludy afryki stoją o wiele wyżej w hierarchii rytmiczności i naturalności ruchu niż sformalizowana i sztywna w tym względzie kultura zachodnia. Tam taniec jest formą rozrywki, taniec i rytm jest formą demonstracji jedności z plemieniem, z duchami przodków. Kto nie tańczy jest poza plemieniem. Taniec jest demonstracją jedności a co więcej uczy głowę że tak ma być.
Padło tu pytanie z kim chiałbyś pobiegać na treningu? Patrzę tak na fajne animacje Naszego kolegi. I znam już odpowiedź. Chciałbym potańczyć na ognisku z Tirunesh Dibab'ą czego i Wam koledzy i koleżanki życzę.