może tak, może nie.
każdy musi to sobie sam ocenić.
ja wychodzę z założenie, że za stary już jestem, żeby się bawić w kontuzję.
zyski z biegania po lodzie żaden a straty mogą być ogromne.
dla mnie taka matematyka ma sens.
bodajże w 2002 miałem cały sezon czy nawet dwa w kosmos wyjebane, bo koniecznie chciałem biegać
w taka właśnie pogodę i zerwana torebka stawowa nie była tego warta.
NIE MAMY PAŃSKIEGO PŁASZCZA I CO NAM PAN ZROBISZ
Moderator: infernal
- cichy70
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 4287
- Rejestracja: 20 cze 2001, 10:59
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
- Lokalizacja: zewszont.
komenty : viewtopic.php?f=28&t=64974
- weuek
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 2623
- Rejestracja: 07 paź 2022, 16:56
- Życiówka na 10k: 42
- Życiówka w maratonie: 3:55
- Lokalizacja: Podkarpacie
- Kontakt:
Z tym się w pełni zgadzam i sam praktykuję. Dlatego 'szybko' (jak na mnie) biegam tylko po równym, a najlepiej na stadionie.
Nic się nie liczy bardziej w bieganiu niż brak kontuzji.
Tak czy srak, inną matematyczność biegu miałem na myśli.
Nic się nie liczy bardziej w bieganiu niż brak kontuzji.
Tak czy srak, inną matematyczność biegu miałem na myśli.
-
Amadeusz
- Zaprawiony W Bojach

- Posty: 389
- Rejestracja: 03 maja 2020, 14:00
- Życiówka na 10k: brak
- Życiówka w maratonie: brak
Ja bardzo polecam Zwifta (jak nie ma roweru to Zwift Ride + Kickr Core bundle), zabierałem się tak od 2023 roku i w końcu się zdecydowałem i bardzo żałuję że zwlekałem tyle czasu.
Śmierdzi smogiem? Nawaliło śniegu? Bieżnia lekkoatletyczna oblodzona? Jest -10C i wali gęstym śniegiem w japę? Nie ma żadnego znaczenia, wsiadam na rower, dołączam do jakiegoś eventu i cisnę, mogę słuchać czegokolwiek/oglądać coś w tle (bo nie ma strachu że mnie ktoś potrąci), jest frajda, intensywność można łatwo dobierać do wymogów (jest mnóstwo wbudowanych workoutów + rozjazdy grupowe gdzie dołącza się na podstawie W/kg, można jeździć jak na prawdziwym rowerze, można odpalić ERG mode, itp itd.), jest też socjalny aspekt bo zawsze można pogadać z randomami w grupce. Tylko potrzebny mocny wiatrak, mata pod trenażer i najlepiej jakiś TV żeby zwiększyć immersję (jeździłem na tablecie 11', podłączyłem pod kompa do 40'TV i niebo i ziemia).
Drugi atut taki że kolarstwo ma zupełnie inną mechanikę więc nogi "biegowo" odpoczywają (i mamy zupełnie inny zestaw potencjalnych kontuzji, więc nie pogarszamy tych biegowych). A cross training jakieś tam zalety ma, np. Cole Hocker ciśnie sporo na rowerze, o Alexie Yee (który walnął 2:06 w drugim maratonie w życiu) nawet nie wspominam.
Tylko dupa błaga o litość.
Śmierdzi smogiem? Nawaliło śniegu? Bieżnia lekkoatletyczna oblodzona? Jest -10C i wali gęstym śniegiem w japę? Nie ma żadnego znaczenia, wsiadam na rower, dołączam do jakiegoś eventu i cisnę, mogę słuchać czegokolwiek/oglądać coś w tle (bo nie ma strachu że mnie ktoś potrąci), jest frajda, intensywność można łatwo dobierać do wymogów (jest mnóstwo wbudowanych workoutów + rozjazdy grupowe gdzie dołącza się na podstawie W/kg, można jeździć jak na prawdziwym rowerze, można odpalić ERG mode, itp itd.), jest też socjalny aspekt bo zawsze można pogadać z randomami w grupce. Tylko potrzebny mocny wiatrak, mata pod trenażer i najlepiej jakiś TV żeby zwiększyć immersję (jeździłem na tablecie 11', podłączyłem pod kompa do 40'TV i niebo i ziemia).
Drugi atut taki że kolarstwo ma zupełnie inną mechanikę więc nogi "biegowo" odpoczywają (i mamy zupełnie inny zestaw potencjalnych kontuzji, więc nie pogarszamy tych biegowych). A cross training jakieś tam zalety ma, np. Cole Hocker ciśnie sporo na rowerze, o Alexie Yee (który walnął 2:06 w drugim maratonie w życiu) nawet nie wspominam.
Tylko dupa błaga o litość.

