INEMOSS 19:59

Moderator: infernal

Awatar użytkownika
Mossar
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 769
Rejestracja: 21 wrz 2019, 22:19
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Pegasusy kupione. A tymczasem.

Obrazek

Miało być..
1.5km BS + 10x 1' (p. 35'') + 1km BS

A było..
1.5km BS + 8x 1' (p. 35'') + 1.5m BS

Dlaczego? Bo. Nie umiem. Liczyć. Byłem pewny że zrobiłem dziesięć :D

Kontynuuję plan robienia interwału, który ma mnie przybliżyć do życiówki na 5km w ciągu paru tygodni. Tym razem przerwa w marszu nie 45 sekund a 35. Mialo być 10 powtórzeń i bez problemu by było ale jestem nieogarem.

Kolejno tempa minutowek:
4:26, 4:23, 4:31, 4:34, 4:37, 4:33, 4:28, 4:38.

Same minutowki na luzie. Szybko odzyskiwałem pełen luz po tych 35 sekundach. Gorzej z powrotem do domu, bo niby oddech na spokojnie, ale nogi jakieś takie średnio zrelaksowane.

Plan na kolejne dni taki, że pewnie dwa razy luźne bieganie po lesie z psem, jedno dłuższe wybieganie co u mnie ostatnio nie zdarzało się zbyt często i znowu interwał. Kolejny planuję 10-12 powtórzeń z tą samą przerwą 35 sekundową. Potem jeszcze raz coś podobnego i na koniec już przerwa nie będzie w marszu tylko w truchcie.
New Balance but biegowy
Awatar użytkownika
Mossar
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 769
Rejestracja: 21 wrz 2019, 22:19
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Obrazek

Pegasusy 38 przyszły. Wow. Nie pamiętałem że buty mogą mieć tyle amortyzacji, a Pegasusy to pewnie nawet nie jest jakaś ultra-amortyzacja. Cóż, moje Duramo to już chyba są niezłe klapki skoro widzę taką różnicę. Ciekawe czy się to przełoży na większy komfort podczas wybiegań czy wręcz przeciwnie będę się dziwnie czuł.
Awatar użytkownika
Mossar
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 769
Rejestracja: 21 wrz 2019, 22:19
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Miałem ciężkie dwa dni w pracy i żona wymyśliła że rozwiązaniem tego problemu będzie zaraz po pracy pojechać na Biały Krzyż i iść z naszym trzylatkiem na Malinowską. Bardzo fajna wyprawa, mega wiatr na szczycie, syn uradowany, że tak wiało. A na koniec nas przywitał przepiękny zachód.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

8km BS (5:55min/km)

Po pierwsze fajnie się biega w tych Pegasusach. Po drugie zawsze po górach jestem zmęczony, ale jednocześnie dostaje jakiś power mięśniowy. Po 8km dałem sobie spokój ale czułem że mogę tak biec i biec (co mi się rzadko zdarza).

BTW sprawdziłem sobie pierwsze wpisy w tym blogu i trochę mnie smut wziął. Pamietam że wtedy sub20 wydawało mi się kwestią czasu, ale właściwie wszystko było biegane na wysokim tętnie i musiało się to tak skończyć.. czyli kontuzją. Wiec z jednej strony smut, a z drugiej strony zadowolenie, że teraz osiągnąłem pewną równowagę. Niby póki co biegam wolno, ale wierzę że pod koniec roku i tak zbliżę się do życiówki. I zbuduje też bazę dzięki której w przyszłym roku będę mógł biegać dużo lepiej.

Życiówka to niestety wciąż słabiutkie 23:37 na 5km. Planuję start w październiku albo listopadzie i rozprawienie się z tym wynikiem. Aaaaa potem naprawdę solidne budowanie siły biegowej zimą i wiosną w końcu jakieś porządniejsze starty na 3/5km. W sumie nawet nie wiem czy się nawet bardziej na tej trójce nie skupić.
Awatar użytkownika
Mossar
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 769
Rejestracja: 21 wrz 2019, 22:19
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Obrazek

1km ~5:00min/km + 0.5km BS + 8x 1' po lesie (p. 35'') + 1.5km BS

Dziwny bieg, nie? Już tłumaczę. Już miałem wychodzić na akcent, ale dostałem info, że u rodziców dzwoni alarm. No to szybko, ale nie za szybko pobiegłem to sprawdzić. Nic się oczywiście nie stało, ale nic z lekkiego wprowadzenia do akcentu. Miało być 12x ale ograniczyłem się do 8. Las dosyć nierówny z korzeniami, więc tempo też spokojne - czasem 4:30, czasem 5:15, generalnie na wyczucie.

Taki akcent jak nie akcent, więc chyba bez dnia przerwy jutro pójdę na lajcik z psem.
Awatar użytkownika
Mossar
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 769
Rejestracja: 21 wrz 2019, 22:19
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Obrazek

Jutro Tatry. Poza takim sobie chodzeniem z żoną i synem mamy do zrobienia sesję poślubną. Wchodzimy z parą na Halę Gąsienicowa i może wyżej jeśli pogoda dopisze. A z tym może być problem.

Na ten moment prognoza pogody straszna. Właściwie prognozuje się dzień w dzień deszcz, ale nie przejmuje się tym. Po pierwsze w deszczu też można chodzić po górach, a po drugie trzeba obserwować. Rok temu prognoza była podobna, a prawie codziennie znajdywaliśmy jakieś okno pogodowe.

Mam nadzieję że wrócę wzmocniony. Zawsze góry działają na mnie jak taki zastrzyk siły.
Awatar użytkownika
Mossar
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Posty: 769
Rejestracja: 21 wrz 2019, 22:19
Życiówka w maratonie: brak

Nieprzeczytany post

Obrazek

Tatry + 5km BS (5:49min/km)

No to Tatry za mną. Jestem bardzo zadowolony, bo miała być tragiczna pogoda, a było naprawdę przyjemnie. Pierwsze dwa dni w ogóle bez wiatru, niebieskie niebo. Co prawda zimno, ale jak się jest dobrze ubranym to nie ma problemu. Żona zrobiła fajną sesję parze ślubnej na Hali Gąsienicowej, a my z synem zjedliśmy frytki, szarlotkę, poszliśmy parenaście minut w kierunku Kasprowego, posiedzieliśmy na kamieniach, pogadaliśmy z ludźmi. Fajnie było. Następne dwa dni to jakieś pomniejsze spacery po górach - trochę w kierunku Czerwonych Wierchów, Przęłeczy Liliowe po wjeździe na Kasprowy, a potem Dolina ku Dziurze, bo była kijowa pogoda.

No i spadł śnieg. Postanowiliśmy ruszyć sobie bezpośrednio z pensjonatu przez Kuźnice i wejść sobie na Kondratową porobić zdjęcia widoków. Syn trochę pochodził na własnych nogach, ale klasycznie więcej czasu spędził w nosidle i latał potem po Kondratowej i nasłuchiwał ryków jeleni. Pogoda mega zmienna i PIĘKNA jednocześnie. Na zmianę słońce, mgła, deszcz, wiatr i w końcu 5-minutowa zawierucha ze śniegiem, a na Kondratowej pierwszy śnieg (czyli powiedzmy był śnieg w Tatrach od ~1300mnpm). Fotograficznie czuliśmy się spełnieni. Po drodze spotkaliśmy pana idącego boso. Potem wykrzyczał jakąś rytualną pieśń, ściągnął bluzę i koszulki i wbił w samych spodniach do schroniska na Hali :D

Nic wielkiego, dla większości górołazów to śmieszna wyprawa, ale przy 2-3 latku trzeba być pokornym i mimo, że by się chciało więcej to trzeba trochę odpuszczać. Po ok. 5h w górach widocznie syn traci zapał i radość, a przecież robimy to właśnne po to, żeby pokochał góry tak jak my. Na dłuższe wyprawy w wyższe góry przyjdzie czas.

A sportowo ten wypad dużo mi dał. Po paru dniach zacząłem czuć większe napięcie w stopach i mam wrażenie, że taki stan to idealny moment, żeby poobserwować jak pracuje ciało w czasie ruchu. Na Kondratową starałem się wysunąć biodra do przodu i prowadzić chód typowo z bioder. I dopiero jak coś boli to czuję jak optymalizować ten ruch, żeby odciążać tylną taśmę. Dobra nauka na przyszłość, szczególnie w związku z bieganiem.

A w dzień powrotu tak mnie znużyły 3h w aucie i potem jeszcze 2x25min jazdy po psa do mamy, że ubrałem ciuchy biegowe i poszedłem sobie zrobić spokojne 5km. Fajnie, że tym razem wracam z gór i czuję siłę i chęć do biegania od razu po powrocie. Bywały takie wypady w góry, że mnie coś łapało dziwnego w okolicach łydki albo uda i potem nie umiałem wrócić do sprawności przez parę tygodni. No, ale to było rok temu jak doprowadziłem się do kijowego stanu bieganiem i stresem.
ODPOWIEDZ