Teraz jest Cz, 21 stycznia 2021, 17:46

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]




Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10
Autor Wiadomość
 Tytuł: Re: Aniad1312 Wciąż fun przed records
Nowy postNapisane: Wt, 12 stycznia 2021, 12:31 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 kwietnia 2010, 21:03
Posty: 4150
12 stycznia 2021

Pospałam z przerwami.
Pierwsza przerwa 4:40, druga 6:15, trzecia 7:50. W końcu trzeba było wstać, skoro planowałam byłam wyjść o 7:30 :bum:
Na bieganie żadnego planu nie było, ot poturlać się przez 10-12km. W międzyczasie zaczął padać śnieg, zapowiadało się ślicznie-romantycznie, niestety wiatr wywiał cały romantyzm. Najpierw poturlałam się po lasku, a kiedy na zegarku wybiło 5.5.km pobiegłam jedną stroną zalewu. Nie chciało mi się biec naokoło, wiatr też nie zachęcał, żeby wystawiać się na otwartą przestrzeń. Dobiegłam 2km i zrobiłam nawrotkę. Po ok kilometrze usłyszałam za sobą jakiś głos, okazało się, że to mój kolega z pracy, z którym czasem się mijamy na sportowo - ja biegiem, on mknie na rowerze. Pogadaliśmy chwilę, później znów się minęliśmy, tym razem załapałam się na zdjęcie :usmiech: Znów pogadaliśmy, po czym każde odbiło w swoją stronę.
Kiedy wbiegałam ponownie do lasku coby dokręcić kilometry, pobiegłam kawałek asfaltem. Jakoś tak żwawiej się zrobiło, więc stwierdziłam, że zrobię jeszcze setki, sztuk pięć. O dziwo, też wyszły żwawo, ale przy okazji cały tył neo-bluzy upaćkany się zrobił od kałuży i innego śniego-błota, o czym przekonałam się dopiero po przyjściu do domu :bum:
Pobiegałam, pierwsza przerwa w marszu, ale stwierdziłam, że za dużo czasu mi to zajmie i kolejne 4 przerwy poszły już w truchcie.
Tak więc dzisiaj:
10.53km po 5:39
5x100m po 3:39 + 400m trucht.
1.6km po 5:48
Wszystko to w nastroju pt. "Marność, czyli Kohelet miał rację"
:chlip:

_________________
Opowieści na ogół biegowej treści
Pogawędki i inne śmichy-chichy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Aniad1312 Wciąż fun przed records
Nowy postNapisane: Cz, 14 stycznia 2021, 12:19 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 kwietnia 2010, 21:03
Posty: 4150
14 stycznia 2021

Dużo śniegu, tak jak lubię :usmiech: po 2km żałowałam, że nie założyłam stuptutów. Tragedii nie było, w końcu w zaspach nie biegałam, no ale lekki dyskomfort jednak miałam. Nicto, następnym razem będę pamiętać, najpierw jednak muszę je znaleźć, bo przez ostatnie lata były jakby nieprzydatne.
Generalnie marności ciąg dalszy, jadę na oparach pod wieloma względami, więc ten czas dzisiaj do najłatwiejszych też nie należał.
To, co mnie cieszyło, to fakt, że nie biegam według żadnego planu, więc tym samym nie muszę się borykać z tematem pt. "Mam 400setki/kilometrówki itede itepe do zrobienia", bo faktycznie kiepskawo byłoby z miejscem, gdzie można je pobiegać.
A tak, biegłam sobie, jak się zmęczyłam, to przystanęłam, a że po śniegu lekko się nie biega, to męczyłam się bardziej niż zazwyczaj i przystawałam takoż samo częściej. Jakby nie było, dyszka wpadła po 5:51, w dwóch częściach. Najpierw 7km po 5:51. Później był plan na piątkę na luzaku, ale kolejne 3km znów tak samo 5:51. No to myślę sobie: "Dobra, to te dwa km polecę naprawdę wolno", tym bardziej że zmęczona jednak byłam i coraz bardziej czułam czwórki (które już we wtorek dawały znać o sobie). Ale że słońce zaczęło nieśmiało wychodzić spoza chmur, to stwierdziłam, że co??? Teraz, jak mam kończyć??? Niedoczekanie! I poleciałam jeszcze kolejną piątkę. Niestety, gdzieś po ok 2km, po nawrotce, spotkałam się z pługiem odśnieżającym, który cały ukochany śnieg zgarnął :echech: Plus dodatni taki, że dopiero pod koniec mojego biegania, no i mimo wszystko można było przyspieszyć. Wbiegłam jeszcze na teren nieodśnieżony, zmęczenie mocne, a już później poleciałam przez park. Na ostatnich dwustu metrach przyspieszyłam, coby ta piątka zmieściła się w tempie 6/km.
No i tyle na dziś.

ps. Z wczorajszych dialogów: "Ciocia, jak zjesz jeden kawałek mięsa, to naprawdę nie umrzesz".
No chyba nie.
:usmiech:

_________________
Opowieści na ogół biegowej treści
Pogawędki i inne śmichy-chichy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Aniad1312 Wciąż fun przed records
Nowy postNapisane: Pt, 15 stycznia 2021, 12:34 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 kwietnia 2010, 21:03
Posty: 4150
15 stycznia 2021

Dzisiejsze bieganie uzależniałam od dwóch czynników:
1. O której się obudzę
2. Czy będzie mi się chciało

Obudziłam się w miarę wcześnie, w miarę wyspana. Biegać chciało mi się też w miarę.
To i poszłam.
Tym razem założyłam stuptuty, jednak na niewiele się zdały, bo śnieg na ścieżkach, chodnikach itp odgarnięty.
Nie biegało mi się łatwo, wczorajsza piętnastka była jednak męcząca. 9k po 5:47, choć nie wiem, czy to tempo ma przełożenie na to, co faktycznie mogłam nabiegać, zatrzymywałam się jednak dziś często. No ale co tam, przynajmniej sobie popatrzyłam na widoki, co zobaczyłam, to moje :usmiech:
W drodze powrotnej postanowiłam, że wejdę do jednego sklepu, zapytać czy mają zamówiony przeze mnie towar. Sklep jest przy podwójnym przejeździe PKP. Kiedy do niego do biegałam, pierwszy szlaban szedł w dół. Cofnęłam się, ale później stwierdziłam, że mimo wszystko zobaczę, może jednak pociąg szybko przejedzie. I tak faktycznie było. Za chwilę przejechał drugi, w przeciwnym kierunku. Super, myślę sobie, dobrze, że poczekałam. Szlaban w górę, przedostalam się przez tory, po czym kolejny szlaban w dół. :bum:
Nie chciało mi się już wracać, sklep był tuż obok, jedyny dyskomfort to ochłodzenie ciała, ale jakoś dałam radę. W sklepie okazało się, że zamówienie z firmy o kt mówiłam nie jest możliwe, muszę czekać na kolejne.
Do domu miałam ponad kilometr, nie wiem czy to zasługa odpoczynku przy przejeździe, czy w miarę odśnieżonych chodników, ale pobiegłam go po 5:21.
Jutro (chyba) reset.

_________________
Opowieści na ogół biegowej treści
Pogawędki i inne śmichy-chichy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Aniad1312 Wciąż fun przed records
Nowy postNapisane: N, 17 stycznia 2021, 16:01 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 kwietnia 2010, 21:03
Posty: 4150
17 stycznia 2021

Łomatkorudo, jak zimno :hahaha:
Obudziłam się i wcale nie chciało mi się biegać. Pomyślałam, że odwrócę kolejność działań i biegać pójdę później.
Założyłam bieliznę termiczną, bo jednak jest jakby ciut zimniej niż wczoraj.
Podjechałam do lasu, w drodze czułam jak kostnieją mi palce, myślę sobie: "Będzie ciekawie..."
Założyłam nakładki na buty, coby piruetów nie odstawiać i zaczęłam biec. Równocześnie twarz zaczęła mi zamarzać :hahaha: Po kilometrze założyłam komin, tak mi było zimno. Po kolejnym kilometrze ściągnęłam go, bo zaczęło mi tlenu brakować. Po jeszcze kolejnym komin zamarzł :bum:
Na ok 7km spotkałam znajomego biegowego, który biegł ze swoim znajomym, jak go znam, pewnie robił ze 25km albo i więcej. Ale wyćwiczony jest, to dał radę.

Zupełnie serio zastanawiałam się, czy nie skrócić zakładanej dyszki do piątki. Koniec końców stanęło na 9km, śr 5:40, choć nie jest to miarodajne tempo, bo zatrzymywanki były: nos strajkował na całego, a temperatura naprawdę mnie wymęczyła. Na szczęście druga połowa dystansu była w słońcu, wtedy biegło się znośniej. Pewnie dobiedowałabym ten 10ty kilometr, ale byłaby to męczarnia. Cały czas tłumaczyłam sobie, że bieganie w takich warunkach jest podwójnie punktowane i tego się będę trzymać :spoko:

Offtopic
Wracam wczoraj wieczorem od znajomych, słucham sobie radiowej muzyki, radio ogólnie spoko do jazdy autem, kawałki przekrojowe od lat 70 do teraz, i nagle takie-oto-coś..
Słucham, słucham bardziej, w 2:26, wedle tytułu, prawie oddałam co w sobie miałam.

_________________
Opowieści na ogół biegowej treści
Pogawędki i inne śmichy-chichy


Góra
 Zobacz profil  
 
 Tytuł: Re: Aniad1312 Wciąż fun przed records
Nowy postNapisane: Wt, 19 stycznia 2021, 11:56 
Offline
Zaprawiony W Bojach
Zaprawiony W Bojach
Avatar użytkownika

Dołączył(a): N, 18 kwietnia 2010, 21:03
Posty: 4150
19 stycznia 2021

Z jednej strony chciało mi się biegać, z drugiej nie. Wstać, nie wstać...? - pytałam samą siebie.
Wstałam.
Jako, że śniegu trochę w nocy napadało, chciałam zrobić użytek ze stuptutów. Jednak przypomniało mi się, że trzeba je zakładać przed założeniem butów tuż po tym, jak jeden był już na nodze. Nie chciało mi się go ściągać, więc założyłam drugi i wyszłam.
Biegło się fajnie, aczkolwiek czuję zmęczenie nóg po ostatnim tygodniu.
12km po 5:56, początek kolebał się w okolicach 5:50-53, końcówka wolniej, nogi zmęczone były, takoż i ja :oczko:
Zmęczona, ale zadowolona :usmiech:
Mimo przemokniętych butów i mokrych skarpetek :bum:

_________________
Opowieści na ogół biegowej treści
Pogawędki i inne śmichy-chichy


Góra
 Zobacz profil  
 
Wyświetl posty nie starsze niż:  Sortuj wg  
Utwórz nowy wątek Odpowiedz w wątku  [ Posty: 140 ]  Przejdź na stronę Poprzednia strona  1 ... 6, 7, 8, 9, 10

Strefa czasowa: UTC + 1 [ DST ]


Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości


Nie możesz rozpoczynać nowych wątków
Nie możesz odpowiadać w wątkach
Nie możesz edytować swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz dodawać załączników

Skocz do:  
Powered by phpBB © 2000, 2002, 2005, 2007 phpBB Group
Przyjazne użytkownikom polskie wsparcie phpBB3 - phpBB3.PL