To jeszcze przed mną, ale jak będziesz kiedyś w Trójmieście (szkoda, że nie wiedziałem jak byłeś) to się piszę. A tak na razie nie ma za bardzo opcji na Poznań. Ciekawi mnie na ile doszedłem/odczułem/zrozumiałem/zrealizowałem to "Twój" ruch. Ostatnie moje doświadczenie to Maraton Północy - 4:11:59 (trasa 13 pagórków 22 pod górkę lekką, i 7 pod górę i trochę z górki), ale nie o tym. Biegłem tym ruchem jak propagujesz, oczywiście nie wiem na ile poprawnie, ale to co mnie zaskoczyło po tym maratonie to samopoczucie następnego dnia: czułem się jak nowo narodzony, jak po świetnym masarzu całego ciała, po odnowie biologicznej. Odczuwałem organizm, ale właśnie tak jak po solidnym dobrym masarzu. Biegałem w Torinach, to nowe buty dla mnie (z maratonem niecałe 200 km), miało to też duże znaczenie. Moja interpretacja jest taka, że dobrze realizuję bieganie tensegracyjne (powięziowe).
Wczoraj tzw. szybkie kółko na mocno pagórkowatym terenie dystans ok. 3,5 km w tempie 4:12, tym samym, prawie ruchu (po maratonie zmieniłem trochę akcenty) w odczuciach bieg tak na 90%. Pozostaje Twoje oko


tkobos: Moim zdaniem, jest skrajnie mało prawdopodobne, żeby istnieli amatorzy, którzy poruszają się z tą samą jakością, ale mają np. życiówkę 40 minut na dychę bo są po prostu niedotrenowani.
Zgadzam się, a nawet jeśli są tacy amatorzy to jak ich wyłapać? Ale u profesjonalisty wytrenowanego i niewytrenowanego ruch/technika powinna być bardzo podobna, o ile nie taka sama. A jak to wyłapać/sprawdzić? A może technika u profesjonalistów też się zmienia zasadniczo wraz z tempem biegu?