PS
Beata. Każdy robi to, co jest dla niego łatwiejsze i przyjemniejsze - jednocześnie stroni od trudu. Nawet masochizm to forma przyjemności

Czy za każdym razem musi być siekiera i porównanie do Kipchoge?yacool pisze: ↑04 paź 2022, 13:03 Te ćwiczenia są ok, żeby podnieść ciepłotę ciała, żeby pobudzić tkankę, nawodnić ją bardziej i potem łatwiej wejść w akcent, ale już dopowiadanie, że to jakoś funkcjonalnie, czy koordynacyjnie coś poprawia jest nadużyciem. Po prostu lżej się biega trening docelowy jak masz wstępnie rozbujane ciało. Jeżeli jest tak jak pisze tu Rolli, to każdy kto od lat robi skipy śmigałby technicznie jak Kipchoge, a przynajmniej czułby problem, dlaczego nie może wejść w jego ruch. Od samego początku, czy może od któregoś momentu narastającego zmęczenia. Wielu ludzi robi bardzo poprawnie ten cały running drills. Jest dynamika, jest swoboda. Ale jak tylko przechodzą do biegu, to jakby ktoś wajchą zgasił światła na stadionie. Wszystko znika.
Dzięki !Deter pisze: ↑04 paź 2022, 13:05 https://youtu.be/Dr7DfCbLMwo
PS
Beata. Każdy robi to, co jest dla niego łatwiejsze i przyjemniejsze - jednocześnie stroni od trudu. Nawet masochizm to forma przyjemności![]()
Hm, chyba jednak patrzysz przez swoje obiektywne okulary.
Eee, a bieg w koszykowce to niby nie sprinty?
Nikomu? Juz parę razy podesłałem prace naukowe na ten temat.yacool pisze: ↑04 paź 2022, 13:36 Siekiera między oczy, bo nie dociera.
Każdy kto robi skipy, obserwuje skipy, omawia skipy, to zwraca baczną uwagę na nogę wymachową, na kolanko, żeby szło równo i wysoko, żeby ręce szły równo i miarowo w płaszczyźnie strzałkowej. Do tego to się sprowadza. No może jeszcze jakieś uwagi do tułowia, do miednicy i do głowy. Ale nikomu nie przychodzi do głowy, żeby analizować nogę podporową. Nikomu. A przecież tam jest główny napęd. Tam jest moc. A wymach jedynie wykańcza ruch wybicia. No i co? No i nic. Nawet odczyty z akcelerometrów nie wzruszają betonu.
Nie zrozumiałeś. Mi nie przeszkadza ze ktoś biega 5h, bo lubi. Ale śmieszy mnie to, ze ktoś chce porównać wielkie osiągnięcie w maratonie jakim jest czas 3:30, z takim beznadziejnym wynikiem jakim jest 2:25 na 1000m.Sikor pisze: ↑04 paź 2022, 14:30Hm, chyba jednak patrzysz przez swoje obiektywne okulary.
Co ja na to poradze, ze nigdy mnie lekkoatletyka stadiownowa nie interesowala?
Nigdy nie jaralem sie krotkim czy srednimi biegami, plotkami, skokami i cala reszta.
I jeszcze mniej wtedy interesowaly mnie maratony.
I nie ma to nic do rzeczy czy umiem szybko czy nie.
Dla porownania: dajmy na to, ze mam talent do grania na basie, ale mnie to nie jara, dlatego dalej mecze gitare, bo to mi sprawia radosc.
De gustibus...
Przecież powiedziałeś, że świat jest deterministyczny.
Ok, no to by sie nawet zgadzalo. Dlatego bardzo dobrze radzilem sobie w koszykowce, ale na biezni 100m jak ostatnia sierota
Nie wiem co Tobie przeszkadza. Komentowalem post Beaty,, ktora wyrazila sie dosc jasno.Rolli pisze: ↑04 paź 2022, 15:00Nie zrozumiałeś. Mi nie przeszkadza ze ktoś biega 5h, bo lubi. Ale śmieszy mnie to, ze ktoś chce porównać wielkie osiągnięcie w maratonie jakim jest czas 3:30, z takim beznadziejnym wynikiem jakim jest 2:25 na 1000m.Sikor pisze: ↑04 paź 2022, 14:30Hm, chyba jednak patrzysz przez swoje obiektywne okulary.
Co ja na to poradze, ze nigdy mnie lekkoatletyka stadiownowa nie interesowala?
Nigdy nie jaralem sie krotkim czy srednimi biegami, plotkami, skokami i cala reszta.
I jeszcze mniej wtedy interesowaly mnie maratony.
I nie ma to nic do rzeczy czy umiem szybko czy nie.
Dla porownania: dajmy na to, ze mam talent do grania na basie, ale mnie to nie jara, dlatego dalej mecze gitare, bo to mi sprawia radosc.
De gustibus...