Ten rok zaczął od mocnego uderzenia – dwóch rekordów świata. 27-letni Grant Fisher po dwóch medalach olimpijskich w Paryżu (na 5000 i 10000 m) trzy razy wystartował w hali, bijąc dwa rekordy świata (na 3000 i 5000 m), a już w najbliższy weekend planuje pierwsze starty na stadionie – w nowym Grand Slam Track na Jamajce (na 3000 i 5000 m). Jak radzi sobie z kryzysami podczas biegu, jaki kluczowy trening zrobił przed rekordami świata i dlaczego zdecydował się na opuszczenie Bowerman Track Club dowiecie się z naszego artykułu o tym utalentowanym i pracowitym biegaczu z USA.
Rekordowy luty
To był szalony początek roku w lekkiej atletyce. W lutym padło 9 rekordów świata (z czego 6 w ciągu 9 dni), a Grant Fiszer był autorem dwóch z nich. Sezon rozpoczął 2 lutego, podczas New Balance Indoor Grand Prix w Bostonie, gdzie był drugi na 1500 m (3:33,99), przegrywając tylko z Joshem Hoey’em (3:33,66), który na HMŚ w Nankinie sięgnął po złoto na 800 m. Niecały tydzień później, 8 lutego podczas Millrose Games w Nowym Jorku Fisher startował na 3000 m i po pasjonującej walce wygrał z mistrzem olimpijskim na 1500 m – Cole Hockerem, a jego czas 7:22,91 to nowy rekord świata (poprawił wynik 7:23,81 Lamechy Girmy). Sześć dni później, w Walentynki, rozprawił się z rekordem świata na 5000 m na Boston University Valentine Invitational, gdzie pobiegł 12:44,09, bijąc 20-letni rekord świata słynnego Kenenisy Bekele.
Sportowe tradycje w rodzinie
Grant Fisher urodził się 22 kwietnia 1997 r. w Calgary w Kanadzie, dzięki czemu posiada podwójne obywatelstwo, ale od urodzenia związany jest ze Stanami Zjednoczonymi – dorastał w Grand Blanc w Michigan. Pochodzi ze sportowej rodziny – ojciec Dan startował w przełajach i na 5000 m, matka Sonia na średnich dystansach (na 800 i 1500 m), a dziadek na 2 mile i 5000 m. W dzieciństwie, już od 4 roku życia grał w piłkę nożną w Michigan Wolves, ale to bieganie skradło jego serce. Na studia poszedł na Uniwersytet Stanforda w Palo Alto w Californii, a później przeniósł się do Oregonu, by przed sezonem 2024 wrócić do swojego pierwszego trenera z College’u – Mike Scanella i zamieszkać w Park City w górach.
– Nie byłem najszczęśliwszym biegaczem przez ostatnie lata i myślę, że miało to swoje odzwierciedlenie w moich treningach, startach i kontuzji, której doznałem w 2023 r. [złamanie zmęczeniowe kości udowej – przyp. red.]. To banał, ale stres to stres. Życie w ciągłym stresie kumuluje się i wpływa na twój trening – wyjaśniał powody opuszczenia Oregonu. Po 4 latach zostawił więc trenera Jerry’ego Shumachera i Bowerman Track Club, z którymi pobił 4 rekordy USA, zajął 5. miejsce na igrzyskach olimpijskich w 2021 r. w Tokio i 4. miejsce na mistrzostwach świata Eugene 2022 (oba starty na 10000 m).
Grant Fisher
Różnice w treningu w college’u i jako profesjonalista
Grant Fisher porównuje swoje treningi z czasów uniwersyteckich do tego, co robił później po zakończeniu nauki. Przyznaje, że trening mocno się teraz różni.
– W college’u biegałem 70 mil w tygodniu (ok. 110 km), jako „pro” nawet 100 mil w tygodniu (ok. 160 km). Trening siły biegowej to było około mili (1,6 km), teraz to jest 10 mil (16 km). Nie robiliśmy zbyt dużo szybkości w college’u, a obecnie treningów szybkościowych jest dużo więcej. Nie stosowałem hipoksji w college, a aktualnie ją stosuję. Miałem szkołę, bardzo wymagającą, w Stanfordzie, trwającą cały rok, a teraz nie mam już tego jako „pro”. Zmienił się też mój styl życia, bo staram się wszystko zoptymalizować pod względem treningu – wyjaśnia. Przyznaje się także do stosowania „double threshold days” (podwójnych treningów progowych w ciągu dnia), a tłumaczy to rozwiązanie tym, że po prostu w tygodniu może zmieścić więcej jakościowych treningów. Wspomina także, że podobny system stosują przedstawiciele innych sportów, np. triathloniści, biegacze narciarscy, kolarze i pływacy.
Dwa medale w Paryżu dodały mu skrzydeł
Duży przełom w jego karierze sportowej nastąpił w ubiegłym roku, kiedy zdobył medale olimpijskie na 5000 m i 10000 m, jako pierwszy Amerykanin w historii. Bieg na 10000 m w Paryżu był rekordowy – aż trzynastu zawodników pobiegło lepiej od poprzedniego rekordu olimpijskiego Kenenisy Bekele z 2008 r. (27:01,17). Fisher na obu dystansach (5 i 10 tys. metrów) planuje też start w Tokio podczas tegorocznych mistrzostw świata we wrześniu, a wcześniej powalczy w nowych zawodach Grand Slam Track (pierwsze z nich już w najbliższy weekend, gdzie Fisher jest anonsowany do biegów na 3000 i 5000 m).
Na szczęście odpuścił półmaraton w tym roku
Fisher poważnie rozważał również debiut w półmaratonie w Houston 19 stycznia tego roku, ale uznał, że jego termin nie był odpowiedni. Houston był rozgrywany mniej niż trzy tygodnie przed Millrose Games, a Fisher zdecydował, że woli spędzić zimę skupiając się na krótszych, halowych dystansach. – Nie możesz jednocześnie być w optymalnej formie do półmaratonu i do 3 km, dlatego zrezygnowałem – tłumaczył.
Grant jest rekordzistą USA na 3000, 5000, 10000 m i 2 mile. Sam mówi, że nadal dziwne jest dla niego widzieć tak dobre czasy obok swojego nazwiska i uznać, że żaden Amerykanin nigdy nie biegał szybciej. – To takie uczucie, że muszę się aż uszczypnąć, żeby w to uwierzyć – żartuje. – Nie spodziewałem się, że kiedyś będę aż tak dobry – dodaje.
Nie bał się zmian
Tuż przed sezonem olimpijskim wprowadził wiele zmian w swoim treningu. Przeniósł się z Oregonu do Park City w stanie Utah. Ta górska miejscowość jest położona na wysokości ok. 2100 m n.p.m., niedaleko Salt Lake City, które było gospodarzem zimowych igrzysk olimpijskich w 2002 roku i będzie gościło igrzyska w 2034 roku. W jednym z wywiadów Fisher przyznał, że mimo wysokości biega tam luźne rozbiegania na tętnie 130 ud/min, a nawet stara się je robić na 120 ud/min. Przejście z Bowerman Track Club, gdzie trenował w grupie od 12 do przeszło 25 osób do jednoosobowej współpracy pod wodzą Mike Scannella (który dojeżdża na treningi z domu w Phoenix) dało Fisherowi niespotykany dotąd poziom kontroli nad treningiem. Scannell pisze mu wszystkie treningi, a każda sesja jest zaprojektowana wyłącznie pod kątem Fishera. Dodatkowo informacje zwrotne trener może łatwo dopasowywać do panujących realiów. Jedną ze zmian, którą zarówno Fisher, jak i Scannell wprowadzają w 2025 r. jest współpraca ze sparingpartnerem, którym jest Sam Gilman, dwukrotny mistrz NCAA (jego rekordy życiowe to 3:35 na 1500 m i 7:43 na 3000 m). W zeszłym roku Fisher okazjonalnie trenował z mistrzem olimpijskim Matthew Centrowitzem, ale w większości trenował sam. Teraz Centrowitz jest na sportowej emeryturze, a Fisher rozpoczyna nowy rozdział w swojej karierze.
Mistrz olimpijski „otwiera mu furtkę”
Dla Fishera ten rok może być jeszcze bardziej udany, niż poprzedni, bo mistrz olimpijski na 10000 m – Joshua Cheptegei przenosi się na biegi uliczne. Już w Paryżu namaścił on Fishera swoim następcą. Po przekroczeniu linii mety Cheptegei objął Fishera ramieniem i powiedział mu: – W przyszłym roku ci się uda.
Metody treningowe Mike’a Scannella
Scannell lubi dzielić starty Fishera na odcinki. Na igrzyskach był zadowolony z ostatniego okrążenia Fishera, bo na 10000 m nikt nie miał szybszych ostatnich 400 metrów niż Fisher (54,7). Na 5000 m jego zawodnik awansował z 9. na 3. miejsce na ostatnich 300 metrach, a ostatnie koło pobiegł w 53,5 (drugie miejsce po 53,2 Jakoba Ingebrigtsena). Ale fakt, że Fisher, który – żeby być uczciwym – miał już „w nogach” wymagające 10000 – był na 9. miejscu na ostatnim okrążeniu wyścigu, to coś, co chcą w przyszłości wyeliminować.
– Trening to bardzo techniczna sprawa – mówił Scannell. – Ludzie myślą, że on [Fisher] po prostu zakłada buty i szybko biegnie. Nie mają pojęcia, jaki ustandaryzowany trening wykonujemy i jak bardzo jest on kontrolowany – wyjaśnia.
Rekordy świata na 3000 i 5000 m w hali
Wracając do rekordowego biegu na 3000 m Fisher przyznaje, że skupiał się głównie na walce z Colem Hockerem, a nie na mijającym czasie. – Myślę, że on też skupiał się bardziej na mnie, niż na rekordzie – analizuje. – W Bostonie były z kolei mniej profesjonalne zawody i kiedy biegłem, czułem obecność innych dosłownie o cale od mojej twarzy, więc były to inne odczucia i elektryzujące otoczenie. Start na 5000 m był jak próba czasowa (ang. „time trial”), a kiedy nastawisz swój umysł na określony wynik, jest to w pewnym sensie binarne – albo poprawisz ten rekord, albo nie. Byłem szczęśliwy, że to zadziałało, ale odczucia były tam zupełnie inne niż w Nowym Jorku.
Rzeczywiście, rekord na 5000 m poprawił w zupełnie innym stylu. W Bostonie prowadził zupełnie sam praktycznie cały dystans, poprawiając o ponad 5 sekund 21-letni wynik Kenenisy Bekele (12:49,60) mijając linię mety w czasie 12:44,09 (to średnio 2:32,82 każdy kilometr!).
– Dużo ciężej było pobić rekord na 5000 m, bo musiałem mierzyć się głównie z samym sobą. Na 3000 m cały czas walczyłem z Colem, a na piątkę tylko przez kilkaset metrów biegłem z Jimmym Gressierem. Wszystko w mojej głowie mówiło mi, żebym zwolnił, żebym oszczędzał energię. Walczyłem o każde 50 m, o każde 100 m, pamiętając, żeby naciskać cały czas trochę bardziej. Mój trener miał mi mówić czasy okrążeń, ale nic nie słyszałem i raczej patrzyłem na zegar. Próbowałem coś tam obliczać w głowie, ale mój umysł już nie pracował normalnie na tym etapie biegu. Moje międzyczasy wyglądają może bardzo równo, ale naprawdę musiałem walczyć o każdą sekundę, aby to utrzymać. Nawet na ostatnim okrążeniu nie miałem za dużo siły, żeby przyspieszyć. Bałem się, żeby nie ruszyć za szybko, bo zabrakłoby mi sił, ale zawsze pojawia się też myśl, że mogę żałować, że nie dałem z siebie więcej. Myślę, że rozegrałem to idealnie, ale był to bardzo bolesny sposób pobicia tego rekordu – wspomina ten start.
Jak radzi sobie z kryzysami podczas biegu?
O tym, jak radzić sobie z pojawiającymi się kryzysami w trakcie biegu, Fisher mówi następująco:
– Musisz praktycznie „oddzielić się” od swojego ciała. Daje ono sygnał w postaci bólu, co informuje mózg: „Zwolnij”. Trzeba się od tego oddzielić i powiedzieć sobie „to tylko sygnał, odpowiedź organizmu na wysiłek. Moje ciało mówi mi tylko, jaki jest jego limit”. Ale zawsze mogę spróbować to przezwyciężyć. Kiedy prowadzisz auto wyścigowe, pojawiają się czasem jakieś czerwone kontrolki albo opony zaczynają dymić, ale to kierowca decyduje, jak na to zareagować. Trudno jest to zrobić w trakcie biegu, bo to jak włożenie dłoni do gorącego pieca i trzymanie ich tam. To ciągła walka mentalna. W biegu jak ten wiesz, że będzie bolało i musisz przezwyciężyć swoje negatywne myśli 100 razy w jego trakcie, by osiągnąć założony cel – opisuje.
– Jeśli biegasz na piątkę prawidłowo, cierpisz przez naprawdę długi czas. Każdy krok może być wymagający, ale po biegu jest nagroda i to szczególne uczucie, że dało się przycisnąć jeszcze bardziej. A później, dzięki każdej takiej chwili, kiedy zdołałem przezwyciężyć kryzys, jest mi łatwiej. Byłem w stanie pobić ten rekord dlatego, że wcześniej miałem dużo startów, kiedy mogłem to „przećwiczyć”. Musisz w ten sposób to przepracować, kształtując swój „mental” – wyjaśnia.
Karbon też pomaga
Podkreśla też rolę karbonowych kolców w uzyskiwaniu tak dobrych wyników. – Mówiąc o kolcach z karbonem myślę, że walka o dwa medale mistrzostw świata w Tokio stanie się dzięki nim łatwiejsza. W starych butach moje łydki i achillesy byłyby zrujnowane po pierwszym starcie, więc nawet myślenie o dwóch medalach byłoby utrudnione. Ale ta nowa technologia znacząco pomaga przetrwać kolejne rundy i startować kilka razy na mistrzostwach.
Zamiast Diamentowej Ligi wybrał Grand Slam Track
Grant Fisher jest zgłoszony do zawodów Grand Slam Track, które swoją inaugurację będą miały w dniach 4–6 kwietnia na Jamajce. – Myślę, że to świetny pomysł z tymi zawodami. To fantastyczny model do poprawy naszego sportu. Zmieniają one sposób, w jaki myślimy o mityngach lekkoatletycznych i myślę, że Diamentowa Liga odpowie na to, co będzie z korzyścią dla lekkiej atletyki. Rywalizacja pomiędzy tymi cyklami zawodów to dobra rzecz i myślę, że innowacje tego typu pomogą organizatoromw promocji – zauważa.
W grupie konkurencji, w której ma startować Fisher jest 3000 m i 5000 m, prawdopodobnie rozgrywane w piątek i w niedzielę, a więc w bardzo małym odstępie czasu (ponadto zawody zaplanowane są czterokrotnie w roku). – Nie wiemy, czy biegi będą szybkie, czy wolne, a może ktoś skuszony pieniędzmi pobiegnie solo na mocny wynik? To czyni te zawody ciekawymi dla widza, a także dla zawodników, którzy mogą testować różne rozegrania taktyczne – dodaje Grant.
Trening Granta Fishera przed dwoma rekordami świata w hali
W sieci można znaleźć trening Fishera wykonany w połowie stycznia 2025, który komentuje jego trener – Mike Scannell. Na początek i na koniec robi on dłuższe odcinki (2000 m i 1600 m w „agresywnym tempie” mniej więcej na milę, określanym jako tempo VO2max), a pomiędzy nimi 4 odcinki po 800 m na przerwie 2 minuty, w tempie progowym/10 km. Razem z Fisherem biegł Sam Gilman.
Międzyczasy i szczegóły treningu Fishera
Trening polegał na biegu 2000 m w mocnym tempie VO2max (trudny wysiłek), następnie przerwa 5 minut + 4×800 m tempo progowe/tempo na 10 km, na przerwie 2 minuty (łagodny wysiłek!) – przerwa 8 minut + 1600 m w tempie VO2max (trudny wysiłek). Międzyczasy, jakie uzyskał to: 5:08 na 2000 m (2:34,5/km), 800-tki po 2:06, 2:09, 2:08, 2:08 i mila na koniec (1600 m) w 4:00 (ok. 2:30/km, czyli 3:45 na 1500 m po drodze), ostatnie okrążenie wyraźnie szybciej.
Widać, że ten wymagający trening nie zrobił na Fisherze wielkiego wrażenia – nawet się specjalnie nie spocił. Na ostatnim odcinku pacemaker (Sam) odpoczął po 800 m i ruszył przed Fisherem na ostatnie okrążenie. Całą sesję treningową z komentarzem Scannella można obejrzeć tutaj:
Grant Fisher – rekordy życiowe:
Stadion: 1500 m – 3:35,53 (Portland, 2022) mila (1609 m) – 3:59,38 (St. Louis 2015) 3000 m – 7:25,47 – Rekord Ameryki Północnej (Eugene, 2023) 5000 m – 12:46,96 – Rekord Ameryki Północnej (Bruksela 2022) 10000 m – 26:33,84 – Rekord Ameryki Północnej (San Juan Capistrano 2022)
Hala: 1500 m – 3:33,99 (Boston 2025) mila (1609 m) – 4:03,54 (Nowy Jork, 2015) 3000 m – 7:22,91 – Rekord Świata (Nowy Jork 2025) 2 mile – 8:03,62 Rekord Ameryki Północnej (Nowy Jork, 2024) 5000 m – 12:44,09 – Rekord Świata (Boston, 2025)
Były chodziarz, który nieustannie dokądś zmierza (wielokrotny reprezentant Polski i dwukrotny olimpijczyk – z Pekinu i Rio). Współautor biografii Henryka Szosta, Marcina Lewandowskiego i Adama Kszczota oraz książki „Trening mistrzów". Doktor nauk medycznych i nauk o zdrowiu. Pracownik Uniwersytetu Jana Długosza, a także trener lekkoatletycznych klas sportowych w IV L.O. w Częstochowie. Działa też jako sędzia i organizator imprez, nie tylko sportowych.
Fajny kompletny artykuł, gratki dla autora.