
Potężny okręt wojenny z napędem nuklearnym wysłany z Morza Bałtyckiego w rejon świata ogarnięty wojną (by „strzec bezpieczeństwa”) mógł być namierzony praktycznie w czasie rzeczywistym poprzez nieuwagę jednego z żołnierzy. Wyszedł on pobiegać po pokładzie lotniskowca zapisując aktywność na smartwatchu, z dokładną lokalizacją. Trening natychmiast znalazł się w sieci na portalu Strava, dostępny dla wszystkich. To kolejny w ostatnich latach przykład braku odpowiedniego zabezpieczenia danych przez biegaczy, szczególnie pełniących określone funkcje.
Dziennikarze francuskiego dziennika „Le Monde” zidentyfikowali położenie lotniskowca Charles de Gaulle na podstawie treningu biegowego jednego z marynarzy. Oficer w piątek 13 marca zrobił nico ponad 7 km w 35 minut, co zarejestrował w swoim smatwatchu. Jego trening błyskawicznie znalazł się na portalu Strava. Mógł go zobaczyć każdy, bo profil żołnierza był dostępny publicznie. Można było w ten sposób zlokalizować położenie okrętu praktycznie w czasie rzeczywistym. W przypadku, gdy Iran atakował nie tak dawno francuskie bazy na Bliskim Wschodzie, a w wyniku uderzenia drona na jedną z nich zginął żołnierz, jest to działanie szczególnie ryzykowne.

„Le Monde” zamieścił na swoim portalu screen potwierdzający aktywność żołnierza. Robiąc okrążenia na pokładzie ujawnił lokalizację, przemieszczając się na Morzu Śródziemnym, gdy lotniskowiec wraz z eskortą płynął na północny zachód od Cypru, około 100 kilometrów od wybrzeży Turcji.
Żołnierz już wcześniej co jakiś czas zapisywał na Stravie swoje treningi, co skrupulatnie odnotowali dziennikarze „Le Monde”. 14 lutego biegał również na okręcie (track na pełnym morzu) w pobliżu Cotentin w Normandii. Niecałe dwa tygodnie później zrobił trening na lądzie, w Kopenhadze, gdy lotniskowiec był w nieodległym porcie w Malmö w Szwecji. Oficer prawdopodobnie udał się na krótki wypad do Danii. Śledząc więcej danych można byłoby dowiedzieć się, gdzie mieszka lub w których misjach akurat bierze udział.

Nie był on jedynym marynarzem na Charles de Gaulle, którego „Le Monde” zidentyfikował na Stravie. Na pokładzie jednostki marynarki wojennej Francji, co najmniej jeden inny profil opublikował informacje o aktywności sportowej z lokalizacją (a więc o położeniu okrętu). Inne profile zawierają również zdjęcia pokładu, innych żołnierzy i sprzętu sportowego wewnątrz okrętów.
Obecność francuskiej grupy zadaniowej marynarki wojennej w tym regionie nie była tajemnicą. Prezydent Emmanuel Macron już 3 marca ogłosił, że wydał rozkaz rozmieszczenia zespołu okrętów (oprócz lotniskowca trzech fregat i okrętu zaopatrzeniowego) we wschodniej części Morza Śródziemnego po wybuchu wojny między Izraelem, Stanami Zjednoczonymi i Iranem. Wcześniej Charles de Gaulle przebywał na Morzu Bałtyckim, gdzie brał udział w ćwiczeniach NATO. Pierwotnie miał pozostać tam do maja. Jego tranzyt przez Cieśninę Gibraltarską ogłoszono 6 marca.

Lotniskowiec atomowy Charles de Gaulle o długości 262 m i wyporności 42 tysięcy ton może przenosić do 40 samolotów i śmigłowców (aktualnie jest na nim 20 myśliwców, dwa samoloty zwiadowcze oraz trzy śmigłowce). Na jego pokładzie stacjonuje ponad dwutysięczna załoga. Jest jedynym lotniskowcem o napędzie atomowym, który nie jest eksploatowany przez armię amerykańską. Napęd atomowy znacząco zwiększa jego możliwości bojowe, zapewniając mu globalny zasięg (może pokonać nawet 1000 km dziennie). Napęd atomowy nie oznacza przenoszenia broni atomowej, właściwy potencjał bojowy jest zależny od uzbrojenia przenoszonych przez niego samolotów.
Francuskie ministerstwo sił zbrojnych poinformowało, że jednostka stanowi główny element grupy uderzeniowej, wysłanej niedawno na wschodnią część Morza Śródziemnego w związku z narastającymi napięciami wokół wojny z Iranem. Ministerstwo poinformowało, że grupa okrętów dowodzona przez lotniskowiec została rozmieszczona, „aby chronić obywateli Francji, bronić interesów kraju w regionie oraz wspierać partnerów i sojuszników”. Rozmieszczenie okrętu jest częścią niedawnego wzmocnienia francuskiej obecności wojskowej na Bliskim Wschodzie, które prezydent Emmanuel Macron określił jako działanie wyłącznie obronne.
Ministerstwo dodało, że korzystanie z aplikacji Strava w opisany sposób nie jest zgodne z obowiązującymi wytycznymi bezpieczeństwa operacyjnego (OPSEC). Zapowiedziano podjęcie „odpowiednich środków” wobec osoby odpowiedzialnej za incydent oraz ponowne przypomnienie całemu personelowi o zakazie publikowania danych geolokalizacyjnych podczas misji.

Strava, z siedzibą w San Francisco, wielokrotnie dostarczała wrażliwych danych, co wykorzystywali dziennikarze (aferę nazwano „StravaLeaks”). W 2024 roku „Le Monde” odkrył miejsce pobytu Emmanuela Macrona poprzez Stravę, szukając kont, które mogą należeć do ochroniarzy prezydenta Francji, ale też prezydenta USA czy Rosji.
W 2018 r. Nathan Ruser z Australii informował, że publicznie dostępne mapy aktywności użytkowników Stravy (tzw. heatmaps) precyzyjnie obrysowują kształty i układ „tajnych” amerykańskich baz wojskowych w Syrii i Afganistanie. Żołnierze biegając po obrzeżach swoich jednostek tworzyli obrzeża obiektów widoczne na pustyni.
Źródła: Lemonde.fr, Niebezpiecznik.pl