ASICS
1 kwietnia 2026 Dariusz Korzeniowski Sprzęt

Droga do Maratonu w Tokio | Recenzje ASICS NOVABLAST 5 TOKYO oraz METASPEED SKY TOKYO

Rynek butów biegowych, szczególnie w segmencie startowym, rozwija się dziś w niesamowitym tempie. Każdy producent stara się dostarczyć rozwiązania, które nie tylko poprawią komfort, ale przede wszystkim przełożą się na poprawę realnego wyniku.

Jednak w praktyce bardzo rzadko jeden model jest w stanie „obsłużyć” cały proces treningowy od spokojnych rozbiegań po start docelowy. Oczywiście nie mowa tu o luźnym uprawianiu sportu, spontanicznym bieganiu a o z góry przyjętym planie treningowym zawierającym już całe spektrum narzędzi treningowych. I właśnie dlatego w moich przygotowaniach do Maratonu w Tokio zdecydowałem się na dwa zupełnie różne, ale uzupełniające się modele.

ASICS
ASICS

Z jednej strony ASICS NOVABLAST 5 TOKYO, który odpowiadał za objętość, regenerację i codzienną pracę. Z drugiej ASICS METASPEED SKY TOKYO, czyli narzędzie do budowania prędkości i ostatecznie – but startowy.

Z perspektywy cyklu przygotowań mogę powiedzieć jedno: to zestawienie zadziałało dokładnie tak, jak powinno, ale po kolei, dlaczego te modele i jak się sprawdzały dowiecie się w mojej relacji.

ASICS NOVABLAST 5 TOKYO – spokojna siła przygotowań

ASICS NOVABLAST 5 to but, który już wcześniej testowałem. Nie spodziewałem się więc żadnej niespodzianki w nowej odsłonie. To co w recenzji i testach wyszło za pierwszym razem, tylko się potwierdziło w odsłonie Tokyo. Buty od pierwszego nałożenia, pierwszych treningów zaczynały pełnić swoją rolę. Dawały mi poczucie, że to model stworzony do długiej, systematycznej pracy, bez zbędnych fajerwerków.

Pod stopą od razu wyczuwalna jest duża ilość pianki, ale nie jest to miękkość przypadkowa ani „rozlana”. Pracuje ona sprężyście, oddaje energię, jednak robi to w sposób spokojny i kontrolowany. Nie narzuca tempa ani nie wymusza nadmiernego ruchu do przodu – zamiast tego daje poczucie stabilności, bezpieczeństwa i wysokiego komfortu.

ASICS

To właśnie ten aspekt okazał się dla mnie kluczowy, szczególnie że większość przygotowań realizowałem w zimowych warunkach. Śnieg na ścieżkach, miejscami śliska nawierzchnia – to środowisko, które szybko weryfikuje stabilność buta. Novablast dzięki swojej szerokiej konstrukcji podeszwy środkowej i zewnętrznej zapewniał bardzo dobre trzymanie i pewność kroku. Co ciekawe, element, który w cieplejszych miesiącach potrafił mi momentami przeszkadzać, czyli właśnie ta wyraźna szerokość platformy, w trudniejszych, zimowych warunkach okazał się ogromnym atutem, znacząco poprawiając stabilność i bezpieczeństwo treningu.

W trakcie przygotowań do maratonu Asics Novablast 5 Tokyo był moim podstawowym narzędziem treningowym na spokojne rozbiegania, na długie wybiegania, ale i na dni, kiedy nogi były już zmęczone. To but, który pozwala robić objętość bez przeciążania organizmu. W praktyce oznacza to, że można trenować więcej i co równie ważne, trenować mądrzej.

ASICS

Przy wolnych tempach Novablast daje pełen komfort. Krok jest miękki, płynny, a noga odpoczywa mimo pracy. Przy nieco szybszym biegu zaczyna pojawiać się sprężystość, ale nadal nie jest to but, który chce być dynamiczny. I to jest według mojej skromnej opinii jego ogromna zaleta. Nie wchodzi w kompetencje modeli startowych. Oczywiście ma swoje ograniczenia. Przy treningach tempowych czy interwałach wyraźnie czuć, że to nie jego idealne środowisko. Pianka jest zbyt miękka, a konstrukcja zbyt „komfortowa”, by efektywnie pracować przy wysokiej intensywności.

Ale właśnie dlatego ten model tak dobrze spełnia swoją rolę – nie próbuje być czymś, czym nie jest.

W kontekście całych przygotowań Novablast 5 Tokyo był dla mnie fundamentem, ale i narzędziem regeneracji – butem, który pozwalał utrzymać ciągłość treningu.

ASICS METASPEED SKY TOKYO – moment, w którym zaczyna się prędkość

Przejście z NOVABLAST do METASPEED SKY TOKYO to trochę jak zmiana trybu pracy. To nie jest już „bieganie dla biegania”. To bieganie z konkretnym celem. Pierwsze wrażenie po założeniu jest jednoznaczne – lekkość i bezpośredniość. But jest wyraźnie bardziej surowy w odbiorze. Nie ma tu tej miękkiej otoczki komfortu. Wszystko jest podporządkowane efektywności.

Bardzo szybko okazuje się, że to model, który wymaga odpowiedniego podejścia. Przy spokojnym biegu METASPEED SKY TOKYO sprawia wrażenie wręcz „nieobecnego”. Nie daje nic ekstra, nie pomaga, nie wspiera. Wystarczy jednak wejść na szybsze tempo treningowe i wszystko się zmienia. But zaczyna pracować, dynamicznie oddaje energię, znacząco przyspiesza przetoczenie i odczuwalnie stabilizuje rytm biegu.

ASICS

Największą różnicę robi tutaj połączenie pianki z płytką karbonową. W przeciwieństwie do modeli treningowo-startowych, gdzie karbon jest bardziej „wybaczający”, tutaj jego działanie jest wyraźne i zdecydowane.

Moje subiektywne odczucia w odbiorze tego są takie, że znacząco odbiega on swoim komfortem od innych modeli typowo startowych dostępnych na rynku, ale skoro sprawdza się w robocie, to w tym przypadku ten parametr, czyli wsparcia w trakcie biegu jest najważniejszy. Niezależnie od indywidualnych odczuć, krok w tych butach staje się wyraźnie bardziej dynamiczny, wydłużony, a samo wybicie – bardziej efektywne. To są konkretne, odczuwalne cechy, z którymi trudno polemizować i właśnie na nich chciałem się skupić.

ASICS

W trakcie przygotowań wykorzystywałem ten model głównie do treningów interwałowych, jednostek tempowych oraz kluczowych sesji treningowych, w których mój aparat ruchu musiał adaptować się do długotrwałego i wysokiego obciążenia. Był to istotny element przygotowania organizmu do wysiłku, z jakim miał się zmierzyć podczas maratonu. Przyznam, że w trakcie przygotowań, w każdym z tych przypadków efekt był podobny – łatwiej było utrzymać tempo, a zmęczenie narastało bardziej liniowo, bez nagłych „spadków jakości biegu”.

Maraton w Tokio – moment weryfikacji

Start w maratonie to zawsze moment prawdy. Tu nie ma już miejsca na teorię – liczy się tylko to, co działa w praktyce. Wybór butów do samego końca nie był oczywisty, ale padł właśnie na ASICS METASPEED SKY TOKYO.

Od pierwszych kilometrów czuć było, że but realizuje to, po co został stworzony. Pomagał utrzymać tempo, krok był płynny, rytmiczny, a przetoczenie bardzo naturalne. Co jednak najważniejsze, w drugiej części dystansu, kiedy pojawiły się u mnie kłopoty zdrowotne, zaczynało pojawiać się zmęczenie, but nadal pozwalał utrzymać założenia. Metaspeed Sky to but relatywnie bardzo sztywny i dynamiczny zarazem. Sama pianka jest bardzo miękka, ale nie sprawia efektu zapadania się. Przez co ewidentnie buty są bardzo wymagające i aby napędzić tą sprężynę to trzeba włożyć w to trochę energii.

ASICS

W trakcie startu najbardziej odczuwalne było dla mnie to, że technika biegu mniej się „rozsypywała”, tempo – uwzględniając aspekt kontuzji stopy, było stabilne, a mięśnie nóg dłużej zachowywały świeżość. Podkreślę, że z pewnością nie jest to but, który biegnie za biegacza. Jest to but, który pozwala w pełni wykorzystać to, co zostało wypracowane na treningach.

Podsumowanie – dwa buty, jeden cel

Patrząc na cały cykl przygotowań do Maratonu w Tokio, z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że model pracy oparty na dwóch parach butów jest nie tylko wystarczający, ale w wielu aspektach wręcz optymalny. Warunkiem jest jednak ich odpowiednie dobranie tak, aby realnie się uzupełniały, a nie dublowały swoich funkcji.

W moim przypadku podział był bardzo klarowny. ASICS NOVABLAST 5 TOKYO odpowiadał za objętość, regenerację i codzienną pracę, natomiast ASICS METASPEED SKY TOKYO za treningi jakościowe, dynamikę i końcowy efekt w postaci startu. Właśnie ta prostota okazała się jedną z największych zalet. Nie musiałem zastanawiać się, które buty wybrać na dany trening. Decyzja była naturalna – albo buduję formę spokojnie, albo ją rozwijam pod kątem prędkości. Dzięki temu cały proces był uporządkowany i spójny.

Co działało na plus a co było ograniczeniem?

Największym plusem takiego rozwiązania była czytelność bodźców treningowych. Novablast jasno definiował dni spokojne, miękkość, komfort i ochronę organizmu. Metaspeed wyraźnie sygnalizował dni jakościowe, tempo, dynamikę, koncentrację. To bardzo dobrze układa w głowie myśli i przygotowuje mentalnie ciało w trakcie przygotowań.

Drugim ważnym aspektem była ochrona organizmu. Dzięki temu, że większość kilometrów robiłem w bardziej amortyzowanym bucie, mogłem utrzymać wysoką objętość bez nadmiernego przeciążania mięśni i ścięgien. Jednocześnie kontakt z karbonem w kluczowych jednostkach pozwalał stopniowo adaptować aparat ruchu do większych prędkości i obciążeń.

ASICS
ASICS

Kolejna rzecz to lepsze czucie różnicy między treningiem a startem. METASPEED nie „spowszedniał”. Za każdym razem, gdy go zakładałem, miałem poczucie wejścia na wyższy poziom intensywności. To mentalnie bardzo dobrze buduje gotowość startową. Z drugiej strony, taki model przygotowań ma też swoje ograniczenia.

Przede wszystkim pojawia się pewna „luka pośrodku”. NOVABLAST jest świetny do spokojnego biegania, METASPEED do szybkiego, ale między tymi zakresami jest duża przestrzeń, gdzie przydałby się but bardziej „pośredni”. Taki, który pozwala biegać w tempie umiarkowanym lub maratońskim bez pełnej agresji karbonu, ale z większą dynamiką niż typowy daily trainer.

ASICS

Drugim aspektem jest mniejsza rotacja bodźców dla stopy i układu ruchu. Tu z pewnością będzie sporo opinii, że to lepiej dla organizmu a ja nadal uważam, że jak stopa jest przystosowana do większej ilości różnych bodźców od strony butów, tym lepiej pracuje na co dzień i nie staje się „leniwa”.
Dlatego dwa modele to wciąż ograniczona różnorodność. Choć w moim przypadku nie było to problemem, to przy większych kilometrażach lub dłuższym cyklu przygotowań może to mieć znaczenie.

Można też było odczuć duży kontrast – przejście z bardzo miękkiego, komfortowego buta do bardzo wymagającego modelu startowego bywa wyraźne. Wymaga to dobrej świadomości własnego ciała i techniki biegu.

Co zmieniłbym w kolejnych przygotowaniach?

Patrząc z perspektywy całego cyklu, nie zmieniłbym samej koncepcji dwóch głównych modeli – ona się sprawdziła. Natomiast rozważyłbym jej lekkie rozwinięcie. Najbardziej naturalnym krokiem byłoby dodanie trzeciego buta pośredniego, który pracuje dobrze w tempie maratońskim, jest mniej agresywny niż startówka, ale bardziej dynamiczny niż klasyczny model treningowy.

ASICS

Taki model mógłby lepiej „spinać” cały proces i ułatwić przejście między spokojnym bieganiem a pełną dynamiką. Zastanowiłbym się także nad częstszym włączaniem buta startowego w dłuższe jednostki, aby jeszcze lepiej przygotować organizm do pracy w nim przez cały dystans maratonu. Nie chodzi mi o zwiększenie objętości w karbonie, ale o bardziej świadome i regularne jego użycie w kluczowych momentach.

Ostatecznie mój wniosek jest prosty. Do maratonu naprawdę można przygotować się skutecznie, korzystając z dwóch par butów – pod warunkiem, że są one dobrze dobrane i świadomie używane.

Wideo:

Bądź na bieżąco
Powiadom o
0 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
dareko korzeniowski
Dariusz Korzeniowski

Na co dzień realizuje się w pracy w międzynarodowej korporacji ale w przerwach i po pracy z pasji do biegania jest promotorem aktywnego stylu życia. Bawi się sportem i inspiruje innych do biegania.